Widok

Jestem zazdrosna o synka

Nigdy bym się tego po sobie nie spodziewała i nie bardzo radzę sobie z tą sytuacją. Chodzi tylko o teściów. Mam wrażenie, że oszaleli na punkcie wnuka i za bardzo "zaistnieli" w naszym życiu. Drażni mnie to trzęsienie się teściowej nad nim, sugestie teścia, że już się do naszego wózka przymierzają, to ich ciumkanie nad małym (ja nie lubię takiego tonu i ciumkania), ich wizje, itp. Jestem świeżo po porodzie i chcę się nacieszyć synkiem i mężem w roli taty. Nie wykluczam, że moje podejście się kiedyś zmieni, nie chcę odgradzać synka od dziadków, ale się ich po prostu "boję", ich nadgorliwości i tego, że mamy zupełnie inne poglądy na życie i wychowanie dzieci (karmienie dzieci słodyczami, wszechobecny cukier, klapsy!!). Boję się, że będą chcieli wychowywać mi synka, teściowa już zapowiedziała, że skoro idzie na emeryturę, to się zajmie wnukiem. A ja nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że teraz dam im choćby synka na spacer - ma 3 tygodnie. Oni tymczasem o to dopytują, chcą się nim już teraz zajmować.. Mąż uważa, że przesadzam i tylko ich zbywa, że "nie ma teraz takiej potrzeby" ab się synkiem "zajmowali", ale nie powie im wprost, że to za wcześnie.

Czy ktoś z was miał podobne uczucia po porodzie i jakoś sobie z nimi poradził?
popieram tę opinię 21 nie zgadzam się z tą opinią 9
Wyluzuj się, na pewno teściowie nie chcą Ci dziecka zabrać ;) To Twoje dziecko, ale ich wnuk i to normalne, że też się cieszą, kochają go i chcą być obecni w jego życiu. Jeszcze się bedziesz cieszyć, że chcą Wam pomagać, bo dużo łatwiej zajmować się dzieckiem z pomocą rodziny. Szczególnie, jak bedziesz chciała wrócić do pracy. Najważniejsze, żeby dla wszystkich byłonjasne, że to Wy jako rodzice macie decydujące zdanie w różnych istotnych kwestiach. No i nie ma co się aż tak bać, że babcia czasami przemyci dzieciakowi jakiegoś "nielegalnego" słodycza. Od cukierka czy innego niezdrowego smakołyku od czasu do czasu dzieci tak od razu nie chorują ;)
A teraz radziłabym wykorzystać nadgorliwość dziadków, dać im dziecko na te 2 godziny na spacer i w tym czasie wyleżeć się w wannie albo po prostu przespać :P
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 11
anek-cukierek od czasu do czasu nie zaszkodzi-tylko, że dla niektórych babć to od czasu do czasu to codziennie:/ i nie potrafią zrozumieć, że dziecko jest w stanie przeżyć dzień bez słodyczy :/ (znam to z własnych doświadczeń)
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 0
Lilkaa super ze ktos Ci proponuje ze wezmie dziecko na spacer, czego Ty sie boisz? Przeciez to rodzice Twojego meza. Moze jeszcze nie teraz, ale za kilka tygodni to korzystalabym z ich pomocy ile wlezie.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 12
Lilkaa to naturalne ze w chwili obecnej chcesz miec synka dla siebie i meza..(zwlaszcza jezeli to Wasze pierwse dziecko) ale za jakis czas, gdy nabierzesz ochoty na pol godzinki bez wozka-wowczas docenisz pomoc dziadkow , jezeli bardzo Cie to nurtuje to wspolnie z mezem ustalcie ze w taki a taki dzien babcia lub dziadek dostaje wnuka na godzinkę lub dwie na spacerek...-chodzi mi o jasno ustalone reguly i zasady -aby wszystko bylo jasne -powodzenia
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Korzystanie z "pomocy ile wlezie" jednych lub drugich dziadków będzie miało swoje konsekwencje w przyszłości jedni i drudzy będa chcieli rościć sobie prawo do czynnego udziału w wychowaniu swojego wnuczęcia i wtrącaniu we wszystko co dziecięcia będzie dotyczyło a niekoniecznie ich wizja będzie zgodna z wizją rodziców dziecka ,stąd będą wynikały konflikty i niedomówienia w rodzinie. Korzystać z pomocy dziadków tak ale mądrze i ich zabardzo nie eksploatować bo to my jesteśmy rodzicami i na nas spoczywa główny ciężar opieki i wychowania,od samego początku postawić granice i dawać jasno do zrozumienia kto tu rządzi.
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 1
Współczuję Twoim teściom takiej synowej. Naprawdę. Porażka, porażka i jeszcze raz porażka.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 42
A ja bardzo współczuję twojej przyszłej synowej,taka teściowa jak ty to dopiero jedna wielka porażka ,w cytowanym wątku jest chyba jeszcze parę innych epitetów dotyczących kobiet . "Poza tym ja jako matka syna bym się wściekała widząc, że mój syn charuje i flaki z siebie wypruwa, a synowa siedzi w domu i bąki zbija z ponad 2 letnim dzieckiem (bo do dwóch lat uważam że matka jeśli może sobie na to pozwolić, to dobrze by było gdyby była w domu z dzieckiem). Ale później do roboty i heja :)"
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 12
Tez bym chciala mieć takich natrętnych teściów oczywiscie jeśli chodzi o wnuki, bo moi mieszkaja dwa przystanki autobusem od nas a nie widzieli wnuków 1,5 roku.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 2
A ja Cię bardzo dobrze rozumiem. Też mam taki "problem". Synek ma 2 latka, jest to pierwszy wnuk teściów, zresztą mojej mamy również. Już w ciąży będąc usłyszałam od nich "-będziemy wychowywać dziecko" i zapaliła mi się czerwona lampka. Po porodzie było już tylko gorzej. CODZIENNE wizyty, telefony. Wizyty oczywiście w godzinach im pasujących, z codzienna wizytą prezencik dla dziecka (choć prosiłąm żeby tego nie robili bo nie mam miejsca i nie chcę aby młody kojarzył dziadków z prezentem), zabawy takie jak ona uważa za odpowiednie, przedszkole już też wybrali (oczywiście nie wyślę tam dziecka). Z czasem się już usztywniłam bo miałam tego dosyć, grzeczne prośby, rozmowy nic nie dawały. Karmić miałam tym co ona przywiezie, na spacer poszli wracali kiedy im pasowało ( a nie kiedy mówiłam, bo pora spania czy karmienia). Od początku wprowadziłam bardzo regularny tryb dnia dla dla malucha i niesamowicie irytowało mnie to, że oni tego nie respektują. W tej chwili jak przyjeżdżają biorą młodego na spacer to najpierw do samochodu bo tam babcia ma inne/lepsze zabawki dla niego idą na plac zabaw a potem te zabawki zabierają z powrotem!!!! Z młodym siedzi moja mama. Wydaje mi się że teściowa jest również chorobliwie zazdrosna o to, więc jest prawie codziennie rano, nadchodzi weekend to ja się cała spinam czy będzie dzwonić czy nie, że chcą przyjechać.
Wszystko fajnie, wszystko jest dobre ale w umiarze. Na dzień dzisiejszy nawet jak potrzebuję , aby się ktoś zajął młodym to oni są ostatnimi do których zadzwonię, a najczęściej poprostu radzę sobie sama. Przestałam odbierać on nich tel, przestałam jeździć do nich. Za dużo teściowej ingerującej w moje życie ( a jestem z tych samowystarczalnych).
popieram tę opinię 22 nie zgadzam się z tą opinią 2
Boże, jak ja rozumiem teraz co musisz czuć..
U nas już się zorientowali w temacie szczepionek.. bo pewna niezależna pani profesor im powiedziała...i wielkie zdziwienie, że dziecku, które ma już rozszerzaną dietę, nie sypie się cukru, soli i przypraw, bo przecież to niedobre. Szok. W ich pokoleniu dzieci dostawały klapsy i było dobrze..
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziękuję wszystkim za opinie.
Wiecie, mnie chyba gdzieś obok tej zazdrości "boli", że teściowie patrzą na swoje "bo ja chcę", a nie na to, że może warto dać młodej rodzinie i mamie luz, bo jest w połogu, bo hormony, zmęczenie itp. Bo w końcu to przede wszystkim jej dziecko, a później dopiero ich wnuk i to ich "chcę" jest w tej chwili dla mnie (przepraszam za egoizm może) mało ważne.
Teściowa już miała możliwość sprawdzić się jako mama i wychowywać syna (co prawda mieszkała ze swoją matką, więc może dla niej to normalne takie dzielenie się noworodkiem).
Boję się jej niespełnienia (do końca) jako matka, bo nie mogła mieć więcej dzieci , a chcieli i boję się, że mój syn obudził w nich te uczucia, a ja póki co jestem jednak zaborcza i boję się ich ingerencji w nasze życie (codzienne telefony, chcą wszystko wiedzieć i gdyby nie mąż, byliby tu codzienne, oczywiście z obiadkami, bo przecież my nie mamy co jeść).
Dla kogoś to może się wydawać idyllą, w końcu ktoś może mnie wyręczyć z bycia mamą i gospodynią we własnym domu, ale ja teraz jestem jakaś szczególnie wrażliwa i chcę żyć po swojemu.
Teściowie jeszcze nie wiedzą, że nie ochrzcimy syna. Tylko czekam na ich szok i niedowierzanie..
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 2
Z własnego doświadczenia jeszcze powiem, że nie warto się przejmować teściami i innymi osobami ich obrazami , fochami itp. Trzeba się nauczyć mówić NIE i co się Tobie nie podoba, że chcesz wychowywać po swojemu bo masz do tego pełne prawo!! Trudno jak się obrazi to się obrazi przynajmniej Ty będziesz miała spokój:D Ja kiedyś teściów wyprosiłam z domu z koszem pełnym warzyw z ogródka (bo raz miałam pełną lodówkę a dwa dla zasady:P) . Nie dajmy sobie wejść na głowę! Dobre rady owszem, ale tylko te które sama uważasz za dobre. Ile ja walczyłam z przegrzewaniem mojego dziecka, eh można pisać i pisać. To rodzice Twojego męża a nie twoi, fajnie jest mieć z nimi dobre stosunki, ale jak nie wychodzi to trudno, nie za nich wychodziłam za mąż.
Czy my mamy wspólną teściową????:P
O szczepionkach oczywiście też dostałam meila, że szkodliwe, że trujące itp ale nawet nie skomentowałam tego i do końca nie czytałam.Na początku się przejmowałam,że może robię im przykrość mówiąc co myślę, że to nie wypada, ale z czasem przestałam się tym przejmować i doszłam do wniosku że warto walczyć o swoje przekonania i prawo do własnego życia.
powodzenia
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 1
W ogóle nie jestem też w stanie zrozumieć tego dążenia do zajmowania się noworodkiem przez osoby, które blisko 40 lat nie miały takiego maleństwa w rękach. Nie jestem w stanie dać im tygodniowego, czy nawet 3-tygodniowego noworodka do podnoszenia, noszenia, przenoszenia, karmienia, odbijania. Może jestem wariatką, ale nie, BO NIE. Ja sama nie czuję się jeszcze w tych czynnosciach pewnie i zawału bym dostawała na myśl, jak oni to robią. Może to niedobre z mojej strony, ale to mój synek i nie chcę, aby ktoś sobie na nim "przypominał" i uczył się. NIE, bo NIE. Szkoda mi tylko w tym wszystkim meża, bo wiem, że to jego rodzice i jest dumny z tego, że ma syna a oni się cieszą. Dla mnie to jednak obce osoby, które coś "chcą".
Nie mieli oporów, aby w dobę po porodzie przyjechac do szpitala, a w drugiej na oglądanie wnuka. I te codzienne telefony, aby być na bieżąco. Normalnie film "życie na podsłuchu". Oczywiście z dobrych chęci, więc jak tu być niezadowolonym.
I to wymyślanie mi, gdzie to na pewno muszę iść i co załatwić, aby dać im małego w opiekę. Noworodka! Ręce opadają.
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 6
chyba bym zagryzła takich teściów. Moja teściowa nawet do mojej kuchni nie wchodzi, bo wie , że u mnie jest gościem a nie domownikiem i jak przychodzi to ma siedzieć i czekać uśmiechnięta jak jej się poda kawe/ciastko/obiad/ cokolwiek . Bądź dzielna i asertywna! Trzymam kciuki!
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 3
Jak z początku rozumiałam Twoje podejście , to z każdą wypowiedzią mam wrażenie że już lekko zaczynasz przesadzać ... Uważaj bo się w tym wszystkim pogubisz, niepotrzebnie zaognisz sytuację.

Oczywiście nie ma co sobie dać wejść na głowę, ale bierz pod uwagę że u Ciebie też jeszcze hormony szaleją itd. A dziadkowie się przydają :)
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 8
Ja tam od początku pokazałam teściom kto jest rodzicem i nie obyło się bez obrazy i komentarzy. Minęło 10 lat i do tej pory radzę sobie z dziećmi sama i jestem z tego dumna i zadowolona. Jesteś w lepszej sytuacji że razem nie mieszkacie, jak się obrażą to ich sprawa ale pamiętaj jak teraz postawisz tak sprawy to czasami nie oczekuj że kiedy ci się odwidzi oni ci pomogą. Zdecyduj albo potrzebujesz ich pomocy albo dajesz sobie radę w 100% sama (z mężem oczywiście). Na pewno dasz radę :)
image
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1
z jednej strony rozumiem ciebie, ale też uważam że troszkę przesadzasz,
jak moja córcia miała około miesiąca to na spacer mojej teściowej ją dawałam i miałam chwilę dla siebie, wykąpałam się, spokojnie wstawiłam obiad/posprzątałam - cokolwiek,
jeżeli nie masz takiej potrzeby to ok, ale myslę że teściowie chcą dobrze a ty z góry traktujesz ich jak wrogów.,
jeżeli dla ciebie to za wcześnie to im to powiedz ale delikatnie bo szkoda z takiego powodu robić zadymę,
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 3
JA jestem zazdrosna jak ktoś oprócz M trzyma mojego Małego na rękach. I jestem szczęśliwa jak ui kogoś płacze a u mnie sie uspokaja ;D Ale z czasem to przechodzi i będziesz sama prosiła o chwilę spokoju i dasz im Małego ;)
image
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 10
Ja również uważam że tu działają hormony, widzę to z perspektywy czasu. Byłam też o to zazdrosna - nie aż w takim stopniu :)- troszkę się obrywało mojej mamie, ale teraz widzę że chciała dobrze. Trzeba się określić w nowej sytuacji - roli, ale bez przesady. Moja teściowa niechętnie się dziećmi zajmuje lecz dla mnbie niestety czasem potrzebuję również i jej pomocy, więc jak tylko możesz to radzę rozsądnie, w spokoju porozmawiać z teściami, delikatnie jak tylko potrafisz lep wg mnie powinnaś również pomyśleć że naprawdę będą Ci kiedyś potrzebni, bo mamy teraz takie czasy że wszędzie człowiek biega a czasu jest bardzo mało. Powodzenia :):)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
Zupełnie rozumiem twoją sytuację. Mnie doprowadzalo do złości głupie gadanie teściowej o 'za tłustym mleku ', że 'dziecko musi się wody napić'- kiedy ma miesiąc i jest na cycku, 'załóż czapeczkę' itd. Powiedziałam teściowej, że przez 30 lat dużo się zmieniło w wychowywaniu dzieci i serdecznie dziękuję za jej średniowieczne rady - dotarło i dała mi spokój. Kiedy próbowała forsować swoje mądrości, mówiłam, że to moje dziecko i koniec,a jak chcę niech się zajmie swoimi.
Teraz za to słyszę, że moja mała jest niesamowita, bo jej dzieci nie mówiły do 3 r.ż., a moja śmiga pełnymi zdaniami, ze na rowerku biega, a jej do pól roku w beciku leżały itd.
Hormony hormonami, ale to ty jesteś teraz matką i decydujesz. Jak na początku dasz sobą rządzić, to będziesz później żałować.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 7
Codzienne wizyty przy noworodku to dopiero przesada. Jesteście świeżo upieczonymi rodzicami i uczycie się nowej roli. Powinniście mieć czas dla siebie.
Moim zdaniem nie należy się bronić przed pomocą rodziców/tesciów, ale fajnie jak oni zaproponowaliby chęć pomocyi czekali na sygnał np. wyjście na spacer czy zostanie z małym, bo Wy też potrzebujecie odpoczynku, a wy wiedzielibyście, że w razie potrzeby możecie na nich liczyć.
Ja bym też nie zniosła ciągłego komentowania moich ruchów i tego jak opiekuje, a jak powinnam opiekować się dzieckiem. Tym bardziej, że początek macierzyństwa to często okres, gdzie mogą pojawić się nerwy i niepewność, więc takie wtrącanie się jeszcze pogarsza atmosferę.
Porozmawiaj z mężem. Moze jemu łatwiej będzie ustalic z rodzicami częstotliwość odwiedzin. Zróbcie to spokojnie, bez kłotni i obrażania się (o ile jest to możliwe :)

Ja za to mam zupełnie odwrotnie. Mimo, że teściowa mieszka w tym samym mieście i pracuje tylko 2 dni w tyg po kilka godzin to praktycznie wcale nie interesuje się wnukami. Jest u nas tylko jak ją zaprosimy np na urodzinki. Sama nawet nie zadzwoni do wnuków np na imieninki, dzień dziecka itp o odwiedzinach czy zaproponowaniu pomocy nie wspominając. Przykre, bo synek był wcześniakiem i leżał tydzień na OIOMie to nawet nie zadzwoniła z pytaniem o niego :(
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nika to pewnie kolejna mama siedząca w domu z lenistwa :/
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 7
Nika zgadzam się z Twoim pierwszym postem, drugi chyba miał być do innego wątku :)
Lilka twoje odczucia chyba są normalne, ja też tak miałam,
Póki synek był malutki wymówką dla mnie że nie mogę go dać na dłużej było karmienie a że domagał się mniej więcej co 2 godz. nie wypożyczałam go na dłużej :P spróbuj im może powiedzieć że jesteś zmęczona wizytami i że potrzebujecie z mężem i dzieckiem więcej przestrzeni i czasu dla siebie, ze musicie sami oswoic się z nowa sytuacją (mój coś w ten deseń powiedział swoim, była chyba lekko urażona, ale przystosowała się przynajmniej na chwilę)
Wobec postawy dziadków po macierzyńskim proponuję oddać go przynajmniej na pół etatu do żłobka, wystrzegałabym się przekazywania w opiekę na cały etat dziadkom, bo dziecko rozpieszczą a potem usłyszysz że sobie z nim nie radzisz i trzeba go w końcu wychować albo mały w ogóle nie będzie respektował twoich zasad a dziadkowie będą naj, albo będą tak umęczeni że nie będziesz miała serca prosić o pomoc "po godzinach" czy w weekend. Teraz się oferują ale jak mały podrośnie i dam i w kość może się jeszcze odmienić.
Efik zazdroszcze postawy, odwagi i asertywności
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mój drugi komentarz to odpowiedź na powyższy komentarz niejakiej przwdziwej mamy,mamy .Zacytowałam jej oryginalny komentarz z innego wątku dotyczący jej stosunku właśnie do przyszłej synowej .Jej ostatniego komentarza dotyczącego mojej skromnej osoby nie będe już komentowała bo chyba nie ma sensu.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny, a może to jakaś forma burzy hormonów po porodzie.
Ja z bliskich osób, poza mężem oczywiście, mam jedynie siostrę, moja mama nie żyje, nie mam więc oparcia za dużego i takiego stania za mną murem, cokolwiek by się nie działo.
Może dlatego drażni mnie nadopiekuńczość teściów i wkręcam sobie z jakichś lęków, że oni sprawią, że "stracę" tą nową miłość na ich rzecz?
Nie wiem sama.
Ciężko mi z własną psychiką po porodzie. Wiem, że kiedyś jednoznacznie negatywnie oceniłabym taką postawę. Kiedyś się cieszyłam, że dziadkowie będą obok i będzie mi łatwiej. Dziś jednak czuję się zagrożona, niepewna, trochę w tym wszystkim samotna. Nie chcę dodatkowo stresować męża, to złoty człowiek i stara się jak może. Czekam na to, aż pewnego dnia wstanę po prostu szczęśliwa, ciesząc się synkiem.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mi się wydaje, że to właśnie musi być jakieś hormonalno-emocjonalne rozchwianie po porodzie.No bo z tego co piszesz wynika, że sama widzisz, jakie to irracjonalne nie chcieć, żeby dziadkowie nawet brali dziecko na ręce. Po porodzie mogą się takie dziwne rzeczy z psychiką dziać, można mieć baby blues albo nawet depresję poporodową.
Ale teściów też musisz zrozumieć. To ich wnuk, kochają go i też się chcą nim nacieszyć. I na pewno nie zrobią mu krzywdy ani Ci go nie zabiorą. Oni są z nim może godzinę, ty pozostałe 23 ;)
No i pamiętaj, że dziecko, nawet malutkie, to nie jest Twoja ani niczyja własność, tylko odrębny człowiek, który też ma prawo do relacji z innymi członkami rodziny. Bo może dla Ciebie teściowie to obcy ludzie, ale dla Twojego męża i dziecka to bardzo bliscy krewni.
Grunt to żeby dla wszystkic było jasne, że to rodzice są za dziecko odpowiedzialni i to oni mają decydujący głos dotyczących go sprawach.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 4
Po pierwsze - nawet, jesli wg nich popelniasz bledy, to pamietaj, ze to sa Twoje bledy a nie ich - nic im do tego.
Po drugie - "dobre rady" olewaj. a na pytanie, czy skorzystalas powiedz ze tak ale niestety nie pomogly. za jakis czas przestana Ci dobrze radzic.
Po trzecie - asertywnosc. To Twoje dziecko i to Ty masz miec najwiecej do powiedzenia. A jak sie tesciom nie podoba, trudno. Beda musieli z tym jakos zyc.
Jesli teraz nie bedziesz umiala wyznaczyc granic, to uwierz mi, ze z czasem bedzie jeszcze gorzej.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nigady ,a nigdy nie pozwól teściom w zajmowaniu sie dzieckiem,jal pójdziesz do pracy daj do żłobka,wynajmij kogoś do opieki. Za parę lat,będzie im sie wydawało,ze to ich dziecko. Będą tak nachalni ,będą tak wtrącać Ci sie w już podrośnięte dziecko,będą dzwonić do niego,bez Twojej wiedzy umawiać sie z nim. Ciągle będą chcieli żeby jego życie aie kręciło wokół nich. Ja tam mam. Nigdy nie daj wejść w swoja rodzinę,odwiedziny czas od czasu tylko sa zdrowe.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1

Popieram z jednego ważnego względu - są osoby (ja mam taką teściową), które nie czytają między wierszami, czyli wtedy kiedy się uprzejmie odmawia. Dla młodej matki to katorga bo nagle jesteś postrzegana jako osoba która mówi zbyt dosadnie "wolnoć Tomciu w swoim domciu", choć miliard razy mówiła wcześniej uprzejme i jeśli to nie skutkowało grzecznym półżartem "spokojnie mamo, umiem poradzić sobie we własnej kuchni..." Ale do niektórych po prostu nie dociera że powinni uszanować czyjś dom, a nie wjeżdżać z obiadem, odgrzewać, kąpać ci dziecko bez twojej wiedzy i całować go miliard razy na godzinę, i pozwalać kilkumiesięcznemu dziecku wkładać sobie palce do ust.....(tak, tak było)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Też mam teściów, z którymi się nie zgadzam co do wychowania.
Ustaliłam kilka zasad, których trzymałam się konsekwentnie od początku (nie jeść bez przerwy, stawianie na samodzielność, żłobek - co ja się nasłuchałam o tych najgorszych... ale młode poszło do żłobka i tyle). Jeśli nie są przestrzegane, to wyraźnie o tym mówię, nie wykluczając podnoszenia głosu. Jeśli teściowie, rodzice lub kto inny nie słucha normalnym tonem, to niestety.
Ale jeśli młode zostaje u dziadków na popołudnie, to stety - niestety - godzą się na ich zasady (przegrzewanie, karmienie co 10 minut, noszenie na rękach 1,5 roczniaka). Przez kilka godzin co tydzień, dwa krzywda mu się nie stanie...

Ale Twoje dziecko - zasady Twoje i jego Ojca - tu lepiej wcześniej uzgodnić wspólne stanowisko.

Powodzenia!
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie pozwól sobie wejść na głowę, u mnie teściowa jest wtedy gdy ja zaproszę, zwracam jej uwagę jakie zasady panują, ma myć ręce i nie całować dziecka w usta. I nigdy jej już dziecka nie zostawię samego, raz tak zrobiłam to nie mogłam domyc córki z jej szminki, na ustach też. Córka z rozcietym czolem( o to nie mam pretensji, wypadki się zdarzają) na pytanie o co się uderzyła i czy to był mocny uraz odpowiada że przy niej się nie uderzyła, że już wcześniej tak miała. To chyba jakaś ślepa byłam jak wychodziłam i ja czesalam to nic nie miała na czole. Strach się bać kobiety. Odwiedziny babci owszem ale przy mnie póki dziecko małe.Niestety takie pokolenie, nie wiem jakim cudem nasze matki i teściowej wychował dzieci...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Asiula (4 odpowiedzi)

Mój były mąż został ojcem chrzestnym... I to jest dla mnie dziwne... twierdzi że przepisy...

Opiekunka w razie choroby dziecka - Gdynia (3 odpowiedzi)

Poszukuję odpowiedzialnej Pani bez nałogów do opieki nad 4latkiem w razie jego zachorowania...

Dziecko nagle nie umie stać ani chodzić- znacie taki przypadek? (30 odpowiedzi)

Moj synek ma 14miesięcy. Chodzi juz dosc pewnie od 1,5miesiąca i dosc duzo gaworzy. W pn rano...

do góry