Widok

Jestem zazdrosna o synka

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Nigdy bym się tego po sobie nie spodziewała i nie bardzo radzę sobie z tą sytuacją. Chodzi tylko o teściów. Mam wrażenie, że oszaleli na punkcie wnuka i za bardzo "zaistnieli" w naszym życiu. Drażni mnie to trzęsienie się teściowej nad nim, sugestie teścia, że już się do naszego wózka przymierzają, to ich ciumkanie nad małym (ja nie lubię takiego tonu i ciumkania), ich wizje, itp. Jestem świeżo po porodzie i chcę się nacieszyć synkiem i mężem w roli taty. Nie wykluczam, że moje podejście się kiedyś zmieni, nie chcę odgradzać synka od dziadków, ale się ich po prostu "boję", ich nadgorliwości i tego, że mamy zupełnie inne poglądy na życie i wychowanie dzieci (karmienie dzieci słodyczami, wszechobecny cukier, klapsy!!). Boję się, że będą chcieli wychowywać mi synka, teściowa już zapowiedziała, że skoro idzie na emeryturę, to się zajmie wnukiem. A ja nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że teraz dam im choćby synka na spacer - ma 3 tygodnie. Oni tymczasem o to dopytują, chcą się nim już teraz zajmować.. Mąż uważa, że przesadzam i tylko ich zbywa, że "nie ma teraz takiej potrzeby" ab się synkiem "zajmowali", ale nie powie im wprost, że to za wcześnie.

Czy ktoś z was miał podobne uczucia po porodzie i jakoś sobie z nimi poradził?
popieram tę opinię 27 nie zgadzam się z tą opinią 9
A dlaczego porażka, dziewczyna ma tą sytuację i mówi i niej jasno,bardzo dobrze,też miałam podobnie aż uświadomiłam teściowej gdzie jest granica, pozdrawiam i głowa do góry będzie dobrze
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Już jak zobaczyłam Twój nick wiedziałam ze to będzie bliskie mi ja tez nie rozumiem tego gadania ze weźmie dziecko na jakiś tam czas do siebie, nieważne czy to dwa- trzy dni czy tydzień, no bo po co? Dziecko ma matkę, ojca, dom, odwiedzamy ich, czasem nawet zostaniemy na noc i wg mnie wystarczy, i to nadużywanie słowa moja moja moja nie mogę tego słuchać, tak jak ktoś napisał dziecko to odrębna jednostka i takie mojajowanie jest bez sensu, wszyscy je kochają a ona zachowuje się jak jedyna słuszna babcia, a ja mam dużo zastrzeżeń do jej rad: cieplejsza czapka, a do fotelika to nie rozbierać z kurtki, posadź ją jak jeszcze nie siedziała, chodzik trzeba kupić, po co słoik dajesz lepiej wyjmij marchewkę z zupy, a i w ogóle to nie wiem co to ból porodowy bo miałam cesarkę wiec mi dziecko wyjęli (po 6h naturalnego o czym w ogóle nie pamięta bo to olewa), po porodzie delikatnością tez nie grzeszyła i krzyczy do tego dziecka tak ze masakra ️ czekam tylko na pytanie kogo bardziej kochasz mamusie czy tatusia, chociaż póki co jest tak mamusiowa to głupio byloby je zadać. Niestety poskarżyć się nie mogę i zaprotestować tez bo synuś nie zna się kompletnie na opiece nad dziećmi i kłóci się ze to przecież z radosci i to babcia itd itd ja to niby wiem, ze krzywdy nie chce zrobić ale tak mnie nie słucha i moich delikatnych sugestii ze jak tam jadę dostaje palpitacji. Myślałam ze jestem jedyna taka... cieszę się ze jest nas więcej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Moja od początku wpadała ze złotymi radami czym mam karmić dziecko, że jestem chuda i to mleko mam chude i powinnam dokarmiać modyfikowanym a jak dziecko miało kilka mcy to powiedziała, że tylko skończę karmić piersią to weźmie ja na trochę do siebie bo tez musi się nacieszyć (mieszka 80km od nas). Aktualnie ma 2 latka i twierdzi, że corka jest dziwna bo za bardzo jest zzyta z matka.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie pozwól sobie wejść na głowę, u mnie teściowa jest wtedy gdy ja zaproszę, zwracam jej uwagę jakie zasady panują, ma myć ręce i nie całować dziecka w usta. I nigdy jej już dziecka nie zostawię samego, raz tak zrobiłam to nie mogłam domyc córki z jej szminki, na ustach też. Córka z rozcietym czolem( o to nie mam pretensji, wypadki się zdarzają) na pytanie o co się uderzyła i czy to był mocny uraz odpowiada że przy niej się nie uderzyła, że już wcześniej tak miała. To chyba jakaś ślepa byłam jak wychodziłam i ja czesalam to nic nie miała na czole. Strach się bać kobiety. Odwiedziny babci owszem ale przy mnie póki dziecko małe.Niestety takie pokolenie, nie wiem jakim cudem nasze matki i teściowej wychował dzieci...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Popieram z jednego ważnego względu - są osoby (ja mam taką teściową), które nie czytają między wierszami, czyli wtedy kiedy się uprzejmie odmawia. Dla młodej matki to katorga bo nagle jesteś postrzegana jako osoba która mówi zbyt dosadnie "wolnoć Tomciu w swoim domciu", choć miliard razy mówiła wcześniej uprzejme i jeśli to nie skutkowało grzecznym półżartem "spokojnie mamo, umiem poradzić sobie we własnej kuchni..." Ale do niektórych po prostu nie dociera że powinni uszanować czyjś dom, a nie wjeżdżać z obiadem, odgrzewać, kąpać ci dziecko bez twojej wiedzy i całować go miliard razy na godzinę, i pozwalać kilkumiesięcznemu dziecku wkładać sobie palce do ust.....(tak, tak było)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Też mam teściów, z którymi się nie zgadzam co do wychowania.
Ustaliłam kilka zasad, których trzymałam się konsekwentnie od początku (nie jeść bez przerwy, stawianie na samodzielność, żłobek - co ja się nasłuchałam o tych najgorszych... ale młode poszło do żłobka i tyle). Jeśli nie są przestrzegane, to wyraźnie o tym mówię, nie wykluczając podnoszenia głosu. Jeśli teściowie, rodzice lub kto inny nie słucha normalnym tonem, to niestety.
Ale jeśli młode zostaje u dziadków na popołudnie, to stety - niestety - godzą się na ich zasady (przegrzewanie, karmienie co 10 minut, noszenie na rękach 1,5 roczniaka). Przez kilka godzin co tydzień, dwa krzywda mu się nie stanie...

Ale Twoje dziecko - zasady Twoje i jego Ojca - tu lepiej wcześniej uzgodnić wspólne stanowisko.

Powodzenia!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nigady ,a nigdy nie pozwól teściom w zajmowaniu sie dzieckiem,jal pójdziesz do pracy daj do żłobka,wynajmij kogoś do opieki. Za parę lat,będzie im sie wydawało,ze to ich dziecko. Będą tak nachalni ,będą tak wtrącać Ci sie w już podrośnięte dziecko,będą dzwonić do niego,bez Twojej wiedzy umawiać sie z nim. Ciągle będą chcieli żeby jego życie aie kręciło wokół nich. Ja tam mam. Nigdy nie daj wejść w swoja rodzinę,odwiedziny czas od czasu tylko sa zdrowe.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 3
Po pierwsze - nawet, jesli wg nich popelniasz bledy, to pamietaj, ze to sa Twoje bledy a nie ich - nic im do tego.
Po drugie - "dobre rady" olewaj. a na pytanie, czy skorzystalas powiedz ze tak ale niestety nie pomogly. za jakis czas przestana Ci dobrze radzic.
Po trzecie - asertywnosc. To Twoje dziecko i to Ty masz miec najwiecej do powiedzenia. A jak sie tesciom nie podoba, trudno. Beda musieli z tym jakos zyc.
Jesli teraz nie bedziesz umiala wyznaczyc granic, to uwierz mi, ze z czasem bedzie jeszcze gorzej.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
Mi się wydaje, że to właśnie musi być jakieś hormonalno-emocjonalne rozchwianie po porodzie.No bo z tego co piszesz wynika, że sama widzisz, jakie to irracjonalne nie chcieć, żeby dziadkowie nawet brali dziecko na ręce. Po porodzie mogą się takie dziwne rzeczy z psychiką dziać, można mieć baby blues albo nawet depresję poporodową.
Ale teściów też musisz zrozumieć. To ich wnuk, kochają go i też się chcą nim nacieszyć. I na pewno nie zrobią mu krzywdy ani Ci go nie zabiorą. Oni są z nim może godzinę, ty pozostałe 23 ;)
No i pamiętaj, że dziecko, nawet malutkie, to nie jest Twoja ani niczyja własność, tylko odrębny człowiek, który też ma prawo do relacji z innymi członkami rodziny. Bo może dla Ciebie teściowie to obcy ludzie, ale dla Twojego męża i dziecka to bardzo bliscy krewni.
Grunt to żeby dla wszystkic było jasne, że to rodzice są za dziecko odpowiedzialni i to oni mają decydujący głos dotyczących go sprawach.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 5
Dziewczyny, a może to jakaś forma burzy hormonów po porodzie.
Ja z bliskich osób, poza mężem oczywiście, mam jedynie siostrę, moja mama nie żyje, nie mam więc oparcia za dużego i takiego stania za mną murem, cokolwiek by się nie działo.
Może dlatego drażni mnie nadopiekuńczość teściów i wkręcam sobie z jakichś lęków, że oni sprawią, że "stracę" tą nową miłość na ich rzecz?
Nie wiem sama.
Ciężko mi z własną psychiką po porodzie. Wiem, że kiedyś jednoznacznie negatywnie oceniłabym taką postawę. Kiedyś się cieszyłam, że dziadkowie będą obok i będzie mi łatwiej. Dziś jednak czuję się zagrożona, niepewna, trochę w tym wszystkim samotna. Nie chcę dodatkowo stresować męża, to złoty człowiek i stara się jak może. Czekam na to, aż pewnego dnia wstanę po prostu szczęśliwa, ciesząc się synkiem.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mój drugi komentarz to odpowiedź na powyższy komentarz niejakiej przwdziwej mamy,mamy .Zacytowałam jej oryginalny komentarz z innego wątku dotyczący jej stosunku właśnie do przyszłej synowej .Jej ostatniego komentarza dotyczącego mojej skromnej osoby nie będe już komentowała bo chyba nie ma sensu.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nika zgadzam się z Twoim pierwszym postem, drugi chyba miał być do innego wątku :)
Lilka twoje odczucia chyba są normalne, ja też tak miałam,
Póki synek był malutki wymówką dla mnie że nie mogę go dać na dłużej było karmienie a że domagał się mniej więcej co 2 godz. nie wypożyczałam go na dłużej :P spróbuj im może powiedzieć że jesteś zmęczona wizytami i że potrzebujecie z mężem i dzieckiem więcej przestrzeni i czasu dla siebie, ze musicie sami oswoic się z nowa sytuacją (mój coś w ten deseń powiedział swoim, była chyba lekko urażona, ale przystosowała się przynajmniej na chwilę)
Wobec postawy dziadków po macierzyńskim proponuję oddać go przynajmniej na pół etatu do żłobka, wystrzegałabym się przekazywania w opiekę na cały etat dziadkom, bo dziecko rozpieszczą a potem usłyszysz że sobie z nim nie radzisz i trzeba go w końcu wychować albo mały w ogóle nie będzie respektował twoich zasad a dziadkowie będą naj, albo będą tak umęczeni że nie będziesz miała serca prosić o pomoc "po godzinach" czy w weekend. Teraz się oferują ale jak mały podrośnie i dam i w kość może się jeszcze odmienić.
Efik zazdroszcze postawy, odwagi i asertywności
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nika to pewnie kolejna mama siedząca w domu z lenistwa :/
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 9
Codzienne wizyty przy noworodku to dopiero przesada. Jesteście świeżo upieczonymi rodzicami i uczycie się nowej roli. Powinniście mieć czas dla siebie.
Moim zdaniem nie należy się bronić przed pomocą rodziców/tesciów, ale fajnie jak oni zaproponowaliby chęć pomocyi czekali na sygnał np. wyjście na spacer czy zostanie z małym, bo Wy też potrzebujecie odpoczynku, a wy wiedzielibyście, że w razie potrzeby możecie na nich liczyć.
Ja bym też nie zniosła ciągłego komentowania moich ruchów i tego jak opiekuje, a jak powinnam opiekować się dzieckiem. Tym bardziej, że początek macierzyństwa to często okres, gdzie mogą pojawić się nerwy i niepewność, więc takie wtrącanie się jeszcze pogarsza atmosferę.
Porozmawiaj z mężem. Moze jemu łatwiej będzie ustalic z rodzicami częstotliwość odwiedzin. Zróbcie to spokojnie, bez kłotni i obrażania się (o ile jest to możliwe :)

Ja za to mam zupełnie odwrotnie. Mimo, że teściowa mieszka w tym samym mieście i pracuje tylko 2 dni w tyg po kilka godzin to praktycznie wcale nie interesuje się wnukami. Jest u nas tylko jak ją zaprosimy np na urodzinki. Sama nawet nie zadzwoni do wnuków np na imieninki, dzień dziecka itp o odwiedzinach czy zaproponowaniu pomocy nie wspominając. Przykre, bo synek był wcześniakiem i leżał tydzień na OIOMie to nawet nie zadzwoniła z pytaniem o niego :(
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zupełnie rozumiem twoją sytuację. Mnie doprowadzalo do złości głupie gadanie teściowej o 'za tłustym mleku ', że 'dziecko musi się wody napić'- kiedy ma miesiąc i jest na cycku, 'załóż czapeczkę' itd. Powiedziałam teściowej, że przez 30 lat dużo się zmieniło w wychowywaniu dzieci i serdecznie dziękuję za jej średniowieczne rady - dotarło i dała mi spokój. Kiedy próbowała forsować swoje mądrości, mówiłam, że to moje dziecko i koniec,a jak chcę niech się zajmie swoimi.
Teraz za to słyszę, że moja mała jest niesamowita, bo jej dzieci nie mówiły do 3 r.ż., a moja śmiga pełnymi zdaniami, ze na rowerku biega, a jej do pól roku w beciku leżały itd.
Hormony hormonami, ale to ty jesteś teraz matką i decydujesz. Jak na początku dasz sobą rządzić, to będziesz później żałować.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 8
Ja również uważam że tu działają hormony, widzę to z perspektywy czasu. Byłam też o to zazdrosna - nie aż w takim stopniu :)- troszkę się obrywało mojej mamie, ale teraz widzę że chciała dobrze. Trzeba się określić w nowej sytuacji - roli, ale bez przesady. Moja teściowa niechętnie się dziećmi zajmuje lecz dla mnbie niestety czasem potrzebuję również i jej pomocy, więc jak tylko możesz to radzę rozsądnie, w spokoju porozmawiać z teściami, delikatnie jak tylko potrafisz lep wg mnie powinnaś również pomyśleć że naprawdę będą Ci kiedyś potrzebni, bo mamy teraz takie czasy że wszędzie człowiek biega a czasu jest bardzo mało. Powodzenia :):)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 4
JA jestem zazdrosna jak ktoś oprócz M trzyma mojego Małego na rękach. I jestem szczęśliwa jak ui kogoś płacze a u mnie sie uspokaja ;D Ale z czasem to przechodzi i będziesz sama prosiła o chwilę spokoju i dasz im Małego ;)
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 13
z jednej strony rozumiem ciebie, ale też uważam że troszkę przesadzasz,
jak moja córcia miała około miesiąca to na spacer mojej teściowej ją dawałam i miałam chwilę dla siebie, wykąpałam się, spokojnie wstawiłam obiad/posprzątałam - cokolwiek,
jeżeli nie masz takiej potrzeby to ok, ale myslę że teściowie chcą dobrze a ty z góry traktujesz ich jak wrogów.,
jeżeli dla ciebie to za wcześnie to im to powiedz ale delikatnie bo szkoda z takiego powodu robić zadymę,
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 4
Ja tam od początku pokazałam teściom kto jest rodzicem i nie obyło się bez obrazy i komentarzy. Minęło 10 lat i do tej pory radzę sobie z dziećmi sama i jestem z tego dumna i zadowolona. Jesteś w lepszej sytuacji że razem nie mieszkacie, jak się obrażą to ich sprawa ale pamiętaj jak teraz postawisz tak sprawy to czasami nie oczekuj że kiedy ci się odwidzi oni ci pomogą. Zdecyduj albo potrzebujesz ich pomocy albo dajesz sobie radę w 100% sama (z mężem oczywiście). Na pewno dasz radę :)
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jak z początku rozumiałam Twoje podejście , to z każdą wypowiedzią mam wrażenie że już lekko zaczynasz przesadzać ... Uważaj bo się w tym wszystkim pogubisz, niepotrzebnie zaognisz sytuację.

Oczywiście nie ma co sobie dać wejść na głowę, ale bierz pod uwagę że u Ciebie też jeszcze hormony szaleją itd. A dziadkowie się przydają :)
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 9

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Odkurzacz samojezdny - robot - opinie (73 odpowiedzi)

Czy ktoś ma takie cudo ? Czy to w ogóle działa. Chciałam dziś kupić ale sprzedawca stanowczo mi...

Zakup mieszkania - rozterki (63 odpowiedzi)

Stoje przed możliwością zakupu mieszkania. Mam do wyboru 2 mieszkania w b.atrakcyjnej cenie....

dr Maciej Krynicki - endokrynolog - ktoś zna??? (69 odpowiedzi)

j.w. przyjmuje prywatnie w Pruszczu Gd., zastanawiam się, czy warto iść??

do góry