Widok

Karmienie mieszane

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Cześć dziewczyny. Czy któraś z was karmila mieszanie? Mója dzidza ma już miesiąc i chciałbym karmic ja piersią i czasem butelka ( jak się da oczywiście ale jak nie sprobujr nie będę wiedzieć) i moje pyt jesy takie: jak odciagalyscie pokarm? Niewiem jak to robić czy trochę przed karmieniem czy trochę po? Czy tylko w nocy jak ma dłuższe przerwy? Ksrmie co około 3 h w dzień a w nocy co 4. Jak wy robilyscie?? I czy po każdym karmieniu? I ile czasu?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Załamuje mnie takie przekonanie w ostatnich latach, o tym, że jak komuś nie wyjdzie karmienie naturalne to musi sie czuć jako gorsza matka? ludzie opamietajcie się, nie sluchajcie co mówia ludzie wkoło, to Twoje dziecko i sama decydujesz czym je będziesz karmić, czy gdy maluch będzie miał 2, 3 lata będziesz się czuła źle lub tłumaczyła się komuś, bo mu od czasu do czasu dajesz parówki (które przecież są tak niezdrowe) bo on/ona je bardzo lubi? Nie popadajmy w paranoję.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
katia dziekuje. Mysle tak dlatego, ze postawilam sobie za cel karmic piersia. Zawiodlam najbardziej siebie. Sa takie dni kiedy sie nie martwie i kiedy popadam w paranoje ;). Ale postaram sie wyluzowac :).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie załamuj się. Życie układa sie różnie, nie wszystko jesteśmy sobie w stanie zaplanować.
Ja byłam bardzo nastawiona na karmienie piersią. A o tym, że nic z tego nie będzie wiedziałam już w szpitalu. Położne pomagały mi jak mogły - masaże, herbatki, tabletki, laktator, kapturki na piersi i różne takie. Godziny / dni leciały, a pokarmu kompletne zero! Mały głodował, ale co jakiś czas dostawał butlę, bo waga drastycznie leciała w dół. Po wyjściu ze szpitala pierwsze co to do marketu po butelki i MM. Ale w domu dalej walczyłam. Po 3 tygodniach zerowego efektu odpuściłam. Wiedziałam, że zrobiłam wszystko co mogłam żeby karmić piersią, ale sie nie dało :( I niech pani wszechwiedząca (jak została nazwana wyżej) nie mówi, że zawsze się da, bo wygląda na to, że w myśl Twojej zasady - że trzeba karmić piersią, bo każda kobieta może - moje dziecko by nie żyło zagłodzone na śmierć dla idei. To wszystko w tym temacie. Może jeszcze tylko na koniec, że przy drugim dziecku było dokładnie tak samo :(
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Naprawdę maleńki odsetek kobiet nie może karmić piersią, no maleńki, 1% jak nie mniej. Prawdziwych doradców laktacyjnych, takich z pełną, najnowszą wiedzą, bez mitów i gadania głupot jest jak na lekarstwo. Nie ma co ukrywać, że ciężko na takich trafić. Największe głupoty jednak gadają położne i lekarze nie będący wcale doradcami laktacyjnymi. Oni zwyczajnie nie są szkoleni w tym kierunku. Moim zdaniem zresztą nie muszą wszystkiego wiedzieć, pediatra przede wszystkim niech leczy dziecko, ale też niech nie wciska kitu, a odsyła do doradców laktacyjnych, do profesjonalistów, niech nie udaje, że pozjadał wszystkie rozumy!

Jak czytam, że matce na antybiotyku kazano wylewac mleko to aż nóż w kieszeni się otwiera! Mało który lek wpływa na mleko tak, żeby nie można było podać go dziecku. 10 dni po porodzie dostałam zakażenia, musiałam mieć podany antybiotyk, gorączki ponad 40st, lekarza zakazał mi praktycznie zbliżać się do dziecka - co dopiero karmić. Podziękowałam za recepte i diagnoze, zadzwoniłam do profesjonalnej doradczyni laktacyjnej. Brałam antybiotyk, dziecko karmiłam jak zwykle. Nie jest zazwyczaj problemem zdrowie matki czy dziecka w przypadku kłopotów z laktacją, a brak profesjonalnej i rzetelnej porady. I tu jest problem.

Swoją drogą bardzo podziwiam matki, które karmią mieszanie, albo w ogóle karmią swoim mlekiem butlą. Z jednej strony przykro mi, że ktoś im nie pomógł w odpowiedni sposób na początku (jeżeli oczywiście to nie ich wybór), z drugiej mam ochotę bić brawo, że się im chce! :)
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja się w ogóle nie nastawiałam na kp, samo przyszło. Udało się, super, przez pół roku tylko kp, potem odniosłam wrażenie, że mała się nie najada, że jej nie wystarcza, że odrzuca, bo nie chciała ssać, krótko, łapczywie, łapała, puszczała, denerwowała się. Fanatyczki kp nazywają to kryzysem laktacyjnym, którego ja wyrodna matka nie pokonałam zamykając się w sypialni z dzieckiem, które nie chce ssać i leżeć z nim przy cycu aby sobie to wyregulowało. No cóż, raz drugi podałam mm, dziecko zadowolone, wydoiła butlę i spała. Zbiegło się to z rozszerzaniem diety więc i ten cycek już nie był potrzebny.

Gdyby się nie udało, trudno, nie pierwsza, nie ostatnia była by na mm. Ja w tym nic złego nie widzę, ale mam zdrowe podejście. MM to nie jest trucizna i nie dajcie sobie tego wmówić.

I naprawdę, chciałabym, ale nie potrafię, może tępa jestem albo naprawdę nie czuję instynktu macierzyńskiego i jestem wyrodną matką, albo co, chociaż dla własnego dziecka w ogień bym wskoczyła, ale nie potrafię zrozumieć tych Waszych ambicji, które doprowadzają do łez, załamania, depresji jeśli nie udaje Wam się kp. Możecie mi wytłumaczyć skąd to się bierze? Ja miałam położną w ciąży, która była mega za kp, i sporo się nasłuchałam, wiele pozytywnych oczywiście, ale nie aż tak, żeby popaść w paranoję, że albo cyc albo głód.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 6
Po pierwsze nie rozumiem, jak można kobiety które przezwyciężają kryzys laktacyjny nazwać fanatyczkami. One po prostu chcą go przezwyciężyć tak samo jak Ty nie chciałaś i wolałaś podać mm. W jednym i w drugim nie ma nic złego!

Dlaczego ciągle obie strony się napadają to nie wiem. Fanatyzm i terror jest wtedy, kiedy którakolwiek ze stron obraża tą drugą, sugeruje że ktoś jest gorszy bo walczy o kp lub gorszy podaje butle. Tak tak - terrorystką tez może być mama karmiąca mm, wtedy właśnie kiedy pisze takie bzdury jak Ty.

Każdy ma wybór, byle świadomy. Prawdą jest że mleko matki to najlepsze mleko dla dziecka. Tak samo prawdą jest że mleko modyfikowane to nie trucizna, jednak nigdy nie będzie tak doskonałe jak mleko matki. Takie są fakty. Jeżeli jednak jakakolwiek mama świadomie, bez wprowadzania innych mam w błąd, bez powielania mitów i bzdur po prostu wybierze mm, to jej święte prawo i nie powinna być krytykowana. Ale wybory innych matek także nie powinny jej interesować - ja walczyłam o kp, były łzy, załamania, spotkałam się z falą krytyki, ale udało się nam, bez głodzenia dziecka, choć niektórym się mogło wydawać że wisząc non stop na cycu było głodzone, paranoi też się nie nabawiłam, to była ogromna praca, a dlaczego? bo tak chciałam! i noc nikomu do tego, tak samo jak mi nic do tego, że Ty walczyć nie chciałaś i wolałaś podać butlę. Dla mnie jednak pisząc takie posty Tobie bliżej do fanatyczki.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 3
Nie widzę tu nigdzie fanatyzmu a raczej wyluzowanie w pewnych kwestiach, po poprostu ja osobiście nie pojmuje jak można swoje nerwy niszczyć i obarczać się, że karmienie nie wychodzi i stawiać sobie to jako cel w życiu? no nie kumam tego, ja też chyba na to wychodzi instynktu macierzyńskiego nie czułam i nie czuje, bo o to nie walczyłam za wszelką cenę, bo mam też inne cele i plany w życiu niż tylko wykarmić cycem dziecko.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
Dokładnie. Ja przeżyłam piekło męcząc sie parę tygodni żeby karmić piersią. Za drugim razem byłam już mądrzejsza - pojawił sie ten sam problem, więc zamiast sie męczyć od razu butla i spokój. Szkoda nerwów. Tym bardziej, że przy pierwszym dziecku było tylko to jedno dziecko, czasu więcej itd. Przy drugim już nie ma czasu cały dzień z maluchem przy cycku w łóżku leżeć, bo drugi maluch też wymaga czasu. No chyba, że niektóre mamy mają niemowlaka plus 15latka to ok - starszy ma już swój świat, można skupić sie na maluszku. Ale z dwoma maluszkami na raz to słabo... Podziwiam mamy, które zamęczaja sie dla KP, ale to nie dla mnie. Ja chcę mieć jakaś radość z macierzyństwa, a nie tylko męczarnię. Ale spoko - na szczęście każdy ma swój wybór.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
" Fanatyczki kp nazywają to kryzysem laktacyjnym, którego ja wyrodna matka nie pokonałam zamykając się w sypialni z dzieckiem, które nie chce ssać i leżeć z nim przy cycu aby sobie to wyregulowało."

Nie trzeba być fanatyczką KP, żeby wiedzieć, że to kryzys laktacyjny. Nie trzeba nawet mieć dzieci ani być kobietą, żeby mieć tą wiedzę.
Nie trzeba również zamykać się w sypialni z dzieckiem, żeby kryzys się skończył. Dziecko się również nie "głodzi" , tylko wścieka na zmiany w przepływie mleka. Wystarczy karmić jak dotychczas i po kilku, góra kilkunastu dniach kryzys sam przejdzie.

Karmiłaś pół roku, stwierdziłaś, że to nie dla Ciebie i dałaś butlę, ok Twoja decyzja, Twój wybór. Jednak nie rozumiem Twojej pogardy dla osób, które mają większą wiedzę od Ciebie i wyzwania ich od "fanatyków ".
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Jakie krzesło do biurka (10 odpowiedzi)

Jakie krzesło polecacie dla starszaka, który niebawem wybiera się do szkoły, więc więcej czasu...

biznes - jaki ?? (21 odpowiedzi)

Witam wszystkich na forum i bardzo proszę o pomoc. Postanowiłam otworzyć swój własny niewielki...

do góry