Widok
Myślę że do komornika nie udaje się ktoś komu dłużnik spóźnia sie z wypłatą jeden dzień. Taka osoba wyczerpała juz pewnie wszelkie możliwe próby odzyskania pieniędzy po dobroci i w końcu straciła cierpliwość. Na szczęście skończyły się czasy że nieuczciwi pracodawcy bezkarnie oszukują kolejnych pracowników, bardzo dobrze! Trzeba wytępić oszustów. Niech ma nauczkę. Możesz też droga sądową walczyc o nalezne ci ustawowe odsetki a są dość spore.
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
Nie, chcę przez to powiedzieć, że do egzekucji należy podchodzić w sposób rozważny. Jeśli dłużnik odmawia dobrowolnej zapłaty, wtedy należy podjąć kroki egzekucyjne.
Z drugiej strony, wykorzystując aparat egzekucyjny, należ czynić to z rozwagą i pamiętać, że zawsze to my możemy stać się dłużnikami i czyjaś bezwzględność może nas dotknąć.
Wielokrotnie spotkałem się z takim przypadkami, kiedy dłużnik stawał się wierzycielem, a wierzyciel dłużnikiem - nie było miło.
Z drugiej strony, wykorzystując aparat egzekucyjny, należ czynić to z rozwagą i pamiętać, że zawsze to my możemy stać się dłużnikami i czyjaś bezwzględność może nas dotknąć.
Wielokrotnie spotkałem się z takim przypadkami, kiedy dłużnik stawał się wierzycielem, a wierzyciel dłużnikiem - nie było miło.
Oczywiście masz rację :). Jak mi ktoś nie zapłaci - jestem wierzycielem. Nie mam pieniędzy, więc nie płacę moim usługodawcom. Czyli z wierzyciela niejako automatycznie staję się dłużnikiem :(.
Uważam, że egzekucja powinna być bezwzględna - za duzo jest pobłażania, kombinowania. Jak to powiedział jeden ze znajomych - taka jest "kultura biznesu" w tym kraju, żeby nie płacić drugiemu za wykonaną pracę. Dzięki za taką kulturę.
Uważam, że egzekucja powinna być bezwzględna - za duzo jest pobłażania, kombinowania. Jak to powiedział jeden ze znajomych - taka jest "kultura biznesu" w tym kraju, żeby nie płacić drugiemu za wykonaną pracę. Dzięki za taką kulturę.
Wyobraź sobie hipotetyczną sytuację: wykupuję Twoje zobowiązania finansowe, mogę to zrobić bez Twojej zgody, a następnie uruchamiam cały aparat sądowniczy i egzekucyjny; np. po uzyskaniu nakazu w nakazówce zabezpieczam się na Twojej hipotece; nie muszę tego robić ale mogę...jak masz kredyt hipoteczny, to właśnie bank Ci go wypowiedział (standardowa procedura przy zajęciu w postępowaniu zabezpieczającym). Być może udałoby się to "poodkręcać" ale ilość nerwów i stresu już nie.
Są różne psikusy, które można zrobić, a o których nawet Ci się nie śniło. Także ja wyznaję zasadę: nigdy nie atakuję pierwszy.
Są różne psikusy, które można zrobić, a o których nawet Ci się nie śniło. Także ja wyznaję zasadę: nigdy nie atakuję pierwszy.
Nie zgadzam się z twierdzeniem, iz bank wypowiada kredyt. Jeżeli kredyt spłacasz regularnie nie ma podstwa do wypowiedzenia. Ponadto podstwy wypowiedzenia są enumeratywnie wymienione w umowie i nie wiem co wspólnego ma do tego postępowanie zabezpieczające.
Ponadto musisz wystapić do sądu z wnioskiem o zabezpieczenie - a ten może odmówić. Nawet jeżeli się wpiszesz do działu IV czyli hipoteki jesteś na drugim miejscu, po banku. Możesz oczywiście wszcząć egzekucję z nieruchomości, ale w pierwszej kolejnosci zaspokoi się bank, dla Ciebie może nie starczyć. Można oczywiście negocjować z bankiem, żebyscie się "podzielili", ale w sytuacji gdy kredyt jest spłacany regularnie, bank ma to gdzieś, bo w sytuacji wcześniejszej spłaty jest stratny na odsetkach.
Oczywiście długi mozna wykupić i to jeden z elelmentów działalność firm windykacyjnych.
Nie wiem co ma z tym wspólnego nie wyciąganie miecza, nie atakowanie pierwszym. Jak mi ktoś jest winien pieniądze - to je ściągam, a dorabianie ideologii jest bez sensu.
Może ty tez jesteś wyznawcą zasad polskiej "kultury biznesu"?
Ponadto musisz wystapić do sądu z wnioskiem o zabezpieczenie - a ten może odmówić. Nawet jeżeli się wpiszesz do działu IV czyli hipoteki jesteś na drugim miejscu, po banku. Możesz oczywiście wszcząć egzekucję z nieruchomości, ale w pierwszej kolejnosci zaspokoi się bank, dla Ciebie może nie starczyć. Można oczywiście negocjować z bankiem, żebyscie się "podzielili", ale w sytuacji gdy kredyt jest spłacany regularnie, bank ma to gdzieś, bo w sytuacji wcześniejszej spłaty jest stratny na odsetkach.
Oczywiście długi mozna wykupić i to jeden z elelmentów działalność firm windykacyjnych.
Nie wiem co ma z tym wspólnego nie wyciąganie miecza, nie atakowanie pierwszym. Jak mi ktoś jest winien pieniądze - to je ściągam, a dorabianie ideologii jest bez sensu.
Może ty tez jesteś wyznawcą zasad polskiej "kultury biznesu"?
Hal jesli ktoś nie płaci z dobrej woli wynagrodzenia które się należy, tym samym ma gdzieś to jakie problemy ma przez to człowiek który zostaje bez grosza ? więc skrupuły nalezy schować w kieszeń i potraktować go tym samym. Jeśli ktos nie potrafi prowadzić działalności niech się za to nie bierze.
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
Bank wypowiada kredyt, gdy stwierdzi, że kredytobiorca utracił zdolność kredytową - taką podstawą do wypowiedzenia kredytu są zajęcia komornicze, toczące się postępowanie egzekucyjne.
Nie, nie muszę występować z wnioskiem o zabezpieczenie - nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym sam w sobie jest tytułem zabezpieczającym (nie mylić z nakazem w postępowaniu upominawczym).
Zabezpieczenie roszczenia poprzez wpis do hipoteki jest działaniem celowy, mającym zdestabilizować sytuację finansową dłużnika - zwykła wredna taktyka.
Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli pisząc "polska kultura biznesu".
Nie, nie muszę występować z wnioskiem o zabezpieczenie - nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym sam w sobie jest tytułem zabezpieczającym (nie mylić z nakazem w postępowaniu upominawczym).
Zabezpieczenie roszczenia poprzez wpis do hipoteki jest działaniem celowy, mającym zdestabilizować sytuację finansową dłużnika - zwykła wredna taktyka.
Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli pisząc "polska kultura biznesu".
Szczerze powiedziawszy w swojej 15-letniej praktyce nie spotkałam się z taką podstawą wypowiedzenia kredytu hipotecznego. No, ale to, że się nie spotkałam nie znaczy, że ona nie istnieje :).
Wychodzę z założenia, że zdolność kredytową ocenia się na chwilę udzielenia kredytu. Wielu klientów w trakcie spłaty kredytu ma gorszą sytuację finansową niz w chwili brania kredytu , a nikt im kredytu nie wypowiada.
Moim zdaniem, jeżeli kredyt jest spłacany, wartość zabezpieczenia nie uległa zmianie, nie ma podstwa do wypowiedzenia. W tej chwili mam "na tapecie" sprawę osób, przeciwko którym toczą się postępowania egzekucyjne od 2 lat, jednak kredytów hipotecznych ( dwóch) im nie wypowiedziano.
Ale dobrze wiedzieć, że tak się robi - jak mi się trafi jakiś dłużnik ( odpukać w niemalowane) to można skorzystać z takiej "broni". Jest to na pewno skuteczniejsze niż komornicy itd.
Wychodzę z założenia, że zdolność kredytową ocenia się na chwilę udzielenia kredytu. Wielu klientów w trakcie spłaty kredytu ma gorszą sytuację finansową niz w chwili brania kredytu , a nikt im kredytu nie wypowiada.
Moim zdaniem, jeżeli kredyt jest spłacany, wartość zabezpieczenia nie uległa zmianie, nie ma podstwa do wypowiedzenia. W tej chwili mam "na tapecie" sprawę osób, przeciwko którym toczą się postępowania egzekucyjne od 2 lat, jednak kredytów hipotecznych ( dwóch) im nie wypowiedziano.
Ale dobrze wiedzieć, że tak się robi - jak mi się trafi jakiś dłużnik ( odpukać w niemalowane) to można skorzystać z takiej "broni". Jest to na pewno skuteczniejsze niż komornicy itd.
Wydaje mi się że "mama" nie poszła do komornika-jeszcze- a do kancelarii więc po prostu zasięgnęła porady prawnej, podpisała umowę z prawnikiem który poprowadzi tą sprawę... sugeruje by wysłać przed sądowe wezwanie do zapłaty które przedstawią również w sądzie.
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
Sytuacja, o której napisała mama jest możliwa. Tzn była u prawnika w kancelarii czyli jak napisała zgłosiła dłużnika, ma akt notarilany w którym dłuznik poddał się rygorowi z aktu notarialnego np. co do zapłaty. Wtedy istotnie nie jest potrzebne postępowanie sądowe, a jedynie komornik. Ale mimo wszystko "kulturalniej" jest wysłać uprzednio wezwanie do zapłaty.
W normalnej sytuacji kolejnośc jest taka : wezwanie, sąd, wyrok, komornik :)
W normalnej sytuacji kolejnośc jest taka : wezwanie, sąd, wyrok, komornik :)
Halewicz, skąd takie informacje, że bank wypowiada umowę kredytową w sytuacji kiedy na hipotekę wejdzie komornik ?
Miałam kilkakrotnie sytuację w swojej pracy, gdzie na hipotece wpisów komorniczych było nawet kilka od kilku lat, a kredytobiorca spłacał kredyt hipoteczny i nikt mu umowy nie wypowiedział
Tak jak napisała pośrednik na wyłączność, bank pilnuje swojego i jeżeli kredytobiorca spłaca raty, to nie bardzo go interesuje co się dzieje w KW, przynajmniej takie sytuacje były z nieruchomościami które sprzedawałam-kupowałam
Miałam kilkakrotnie sytuację w swojej pracy, gdzie na hipotece wpisów komorniczych było nawet kilka od kilku lat, a kredytobiorca spłacał kredyt hipoteczny i nikt mu umowy nie wypowiedział
Tak jak napisała pośrednik na wyłączność, bank pilnuje swojego i jeżeli kredytobiorca spłaca raty, to nie bardzo go interesuje co się dzieje w KW, przynajmniej takie sytuacje były z nieruchomościami które sprzedawałam-kupowałam
https://www.facebook.com/groups/200268143516906/?fref=ts
Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
Nie opowiadajcie pierdół, zapytajcie tutaj:
http://forumprawne.org/
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://forumprawne.org/
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Jak facet nie płaci na swoje dziecko alimentów, to gdzie tu się w ogóle zastanawiać
Halewicz, KB interesuje systematyczne płacenie rat, to wiem na 100%
W sytuacjach losowych mają ofertę dla klienta z kredytem hipotecznym
"zawieszenie rat na 3-6 miesięcy"
Później, jeżeli płacisz systematycznie raty, bank nie bardzo interesuje się Twoją zdolnością
Halewicz, KB interesuje systematyczne płacenie rat, to wiem na 100%
W sytuacjach losowych mają ofertę dla klienta z kredytem hipotecznym
"zawieszenie rat na 3-6 miesięcy"
Później, jeżeli płacisz systematycznie raty, bank nie bardzo interesuje się Twoją zdolnością
Jeżeli facet nie płaci alimentów, należy zgłosić sprawe do prokuratury. Jest to przestępstwo uporczywej niealimentacji. Wbrew pozorom to dosyć skuteczny sposób na "tatusiów". Jednak trzeba uważać -jednym ze znamion jest narażenie na niezaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych. ( art. 209 kk).
Należy pamiętać, aby w trakcie zeznań powiedzieć, że nie ma co do gara włożyć, a nie że babcia daje kaskę i dziecko wszystko ma. Niestety jak tak chlapniemy to prokurator umorzy postępowanie.
Jeżeli tatuś jest zagranicą, to na granicy dostanie wezwanie do stawiennictwa do prokuratury. Jak się nie stawi to go nie wypuszczą. Oczywiście w związku ze strefą Schengen tak naprawdę dotyczy to tatusiów latających samolotami lub pływajacyh promami. Niemniej jednak w kryminale jest paru tatusiów, którzy siedzą za alimenty.
Musisz pamiętać, że komornikowi trzeba samemu wskazać z czego chcesz prowadzić egzekucję. Czyli wskazać rachunek bankowy, ruchomości, wynagrodzenie za pracę ( ale tylko powyżej ok. 1000 netto). Możesz również 'zając nieruchomość " i wtedy nastąpi wpis do działu III księgi wieczystej nieruchomości, jeżeli tatuś takową ma :).
Ostatnio modne jest również ściganie dziadków dziecka. Uwierz mi - jak babcia ma płacić to tatus odnajduje się nawet w Australii :).
Należy pamiętać, aby w trakcie zeznań powiedzieć, że nie ma co do gara włożyć, a nie że babcia daje kaskę i dziecko wszystko ma. Niestety jak tak chlapniemy to prokurator umorzy postępowanie.
Jeżeli tatuś jest zagranicą, to na granicy dostanie wezwanie do stawiennictwa do prokuratury. Jak się nie stawi to go nie wypuszczą. Oczywiście w związku ze strefą Schengen tak naprawdę dotyczy to tatusiów latających samolotami lub pływajacyh promami. Niemniej jednak w kryminale jest paru tatusiów, którzy siedzą za alimenty.
Musisz pamiętać, że komornikowi trzeba samemu wskazać z czego chcesz prowadzić egzekucję. Czyli wskazać rachunek bankowy, ruchomości, wynagrodzenie za pracę ( ale tylko powyżej ok. 1000 netto). Możesz również 'zając nieruchomość " i wtedy nastąpi wpis do działu III księgi wieczystej nieruchomości, jeżeli tatuś takową ma :).
Ostatnio modne jest również ściganie dziadków dziecka. Uwierz mi - jak babcia ma płacić to tatus odnajduje się nawet w Australii :).
Właśnie dotknęłaś tematu rzeki. Alimenty...
To co proponujesz, to właśnie używania prawa do bezwzględnej egzekucji paru złotych - zajmowanie nieruchomości, ruchomości...etc. - aby odzyskać tysiąc, czy dwa tysiące złotych. Bez wyobraźni o skutkach ekonomicznych czy prawnych dla dłużnika, byleby odzyskać "ze dwa koła". Ok, masz rację:)
Kto mieczem wojuje...
Znam parę przypadków, kiedy za niewielkie pieniądze człowiek człowieka pogrążył - dla zasady, dla zemsty, bo zupa była za słona, a nowa laska młodsza i ładniejsza...wcale nie o "dobro dziecka" chodziło - a o odwet.
W biznesie bywa tak, że karta zawsze się odwraca, człowiek wraca spod wozu na wóz, staje na nogi i może działać. Nie wolno mieć wtedy skrupułów wobec tych, którzy nas pod ten wóz wepchnęli. Nie wolno pierwszemu atakować, ale bronić się należy; skutecznie.
Gdy zaatakowany muszę się bronić, mam zasadę - na atak odpowiadam kontratakiem, trzykrotnie silniejszym. Nie biorę jeńców, rannych dobijam, pozostawiam po sobie spalone wioski i płaczące dziewoje. A na sztandarze mam napisane NIE WKUR...Ć HALEWICZA.
I wracam z pola walki, siadam w fotelu, otwieram laptopa i iskam się z e-mamusiami/suwaczkami, piję dobrą herbatę...PAX...PAX...si vis pacem, para bellum
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie...si vis pacem, para bellum
To co proponujesz, to właśnie używania prawa do bezwzględnej egzekucji paru złotych - zajmowanie nieruchomości, ruchomości...etc. - aby odzyskać tysiąc, czy dwa tysiące złotych. Bez wyobraźni o skutkach ekonomicznych czy prawnych dla dłużnika, byleby odzyskać "ze dwa koła". Ok, masz rację:)
Kto mieczem wojuje...
Znam parę przypadków, kiedy za niewielkie pieniądze człowiek człowieka pogrążył - dla zasady, dla zemsty, bo zupa była za słona, a nowa laska młodsza i ładniejsza...wcale nie o "dobro dziecka" chodziło - a o odwet.
W biznesie bywa tak, że karta zawsze się odwraca, człowiek wraca spod wozu na wóz, staje na nogi i może działać. Nie wolno mieć wtedy skrupułów wobec tych, którzy nas pod ten wóz wepchnęli. Nie wolno pierwszemu atakować, ale bronić się należy; skutecznie.
Gdy zaatakowany muszę się bronić, mam zasadę - na atak odpowiadam kontratakiem, trzykrotnie silniejszym. Nie biorę jeńców, rannych dobijam, pozostawiam po sobie spalone wioski i płaczące dziewoje. A na sztandarze mam napisane NIE WKUR...Ć HALEWICZA.
I wracam z pola walki, siadam w fotelu, otwieram laptopa i iskam się z e-mamusiami/suwaczkami, piję dobrą herbatę...PAX...PAX...si vis pacem, para bellum
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie...si vis pacem, para bellum
Halewicz, w takim razie napisz, co Ty byś zrobił ?
Ja rozumiem to "tylko" albo i "aż" 2 tys zł.
Co ma zrobić matka dziecka, którego ojciec wymiguje się od płatności ?
Darować, prosić ?
Nasuwa się pytanie, dlaczego nie płaci
1) Czy ma problemy finansowe
2) Czy po prostu olewa płatność
Ja rozumiem to "tylko" albo i "aż" 2 tys zł.
Co ma zrobić matka dziecka, którego ojciec wymiguje się od płatności ?
Darować, prosić ?
Nasuwa się pytanie, dlaczego nie płaci
1) Czy ma problemy finansowe
2) Czy po prostu olewa płatność
https://www.facebook.com/groups/200268143516906/?fref=ts
Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
Kasiu, wielokrotnie ludzie byli i są mi winni pieniądze. Niektórym odpuszczam, innym nie - to zależy od sytuacji. Bywa, że dłużnik "rozjechał" się finansowo i wiem, że zwyczajnie nie ma; a jeżeli ma, to na życie. Mógłbym oczywiście rzucić się do gardła ale życie mnie nauczyło wiele razy, że czasem warto odpuścić - to kwestia wyczucia.
Są też tacy, którym się wydaje, że można bezkarnie nie oddać mi kasy - i tu nie ma taryfy ulgowej.
Egzekucja alimentów, jeśli już do niej dochodzi, jest z reguły bezskuteczna i raczej jest ukierunkowana na otrzymanie świadczenia z funduszu alimentacyjnego (warunek-postanowienie o bezskutecznej egzekucji). W ogóle lub bardzo rzadko się bowiem zdarza, aby ojciec umyślnie i złośliwie nie chciał płacić na swoje dziecko - także gros przypadku to wszczynanie egzekucji wedle damskiego "bo tak".
Są też tacy, którym się wydaje, że można bezkarnie nie oddać mi kasy - i tu nie ma taryfy ulgowej.
Egzekucja alimentów, jeśli już do niej dochodzi, jest z reguły bezskuteczna i raczej jest ukierunkowana na otrzymanie świadczenia z funduszu alimentacyjnego (warunek-postanowienie o bezskutecznej egzekucji). W ogóle lub bardzo rzadko się bowiem zdarza, aby ojciec umyślnie i złośliwie nie chciał płacić na swoje dziecko - także gros przypadku to wszczynanie egzekucji wedle damskiego "bo tak".
Damskie bo tak? Hal proszę Cię... czy wg Ciebie matka która sama utrzymuje dziecko i siebie tzn musi opłacić żłobek lub nianię, zasuwać jak mały samochodzik za 1200 zł (jak dobrze), opłaca mieszkanie, rachunki itd chce odzyskać nalezne pieniądze "BO TAK?"
Kiedys może usiądziesz w fotelu i zaczniesz myslec nie jak przedsiębiorca który nie musi się zastanawiać co kupic jutro na obiad za resztę pieniędzy ale tak by wystarczyło na dwa dni tylko jak człowiek który wstaje z łóżka i już mu sie nie chce żyć bo nie ma za co dziecku kupić butów, cukierka czy nowych spodni i nie dlatego ze nie pracuje ale dlatego że jakis su...syn nie zaplacil mu za prace- moze wtedy zrozumiesz.
SAM PISZESZ:mam pieniadze pozyczone i nie sciagam od kogos bo sie komus rozjechalo finansowo. (chwała Ci za to ) Syty glodnego nie zrozumie, dopoki sam nie bedziesz rozjechany finansowo nie zrozumiesz tego dlaczego matka chce sciagnac nalezne alimenty.
Kiedys może usiądziesz w fotelu i zaczniesz myslec nie jak przedsiębiorca który nie musi się zastanawiać co kupic jutro na obiad za resztę pieniędzy ale tak by wystarczyło na dwa dni tylko jak człowiek który wstaje z łóżka i już mu sie nie chce żyć bo nie ma za co dziecku kupić butów, cukierka czy nowych spodni i nie dlatego ze nie pracuje ale dlatego że jakis su...syn nie zaplacil mu za prace- moze wtedy zrozumiesz.
SAM PISZESZ:mam pieniadze pozyczone i nie sciagam od kogos bo sie komus rozjechalo finansowo. (chwała Ci za to ) Syty glodnego nie zrozumie, dopoki sam nie bedziesz rozjechany finansowo nie zrozumiesz tego dlaczego matka chce sciagnac nalezne alimenty.
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
Opłacić żłobek i nianię, mieszkanie, rachunki, itd z 1200zł? To ja Ciebie proszę...Pisałem o sytuacjach patologicznych. Nie wdając się oczywiście w szczegóły, zapewniam Ciebie solennie, że znam setki spraw związanych z egzekucją alimentów i sprawami "rodzinnymi" - i również solennie Cię zapewniam, że tego typu sprawy nie są nigdy tak jednostronne, jak piszes
Czy Ty uważasz, że przez całe życie było mi łatwo? Nie Droga Moja, nie było. Był czas, że człowiek nawet na pół papierosa nie miał, a na obiad z reguły był zawsze makaron "z czymś" - a duma nie pozwalała prosić o pomoc. Gdy ja byłem w tarapatach, telefon zamilkł, a z setki przyjaciół zostało czterech - są nimi do dzisiaj, pozostałe 96 się łasi ale szpicrutą się od nich oganiam. Ale mam ten komfort, że mogę zachowywać się jak tych czterech, co nie zapomnieli.
Droga Nascimento, "byłem, widziałem, kupiłem koszulkę", znam zapach prochu i nieświeżego mięsa. Halewicz nie ma 20-tu lat.
Czy Ty uważasz, że przez całe życie było mi łatwo? Nie Droga Moja, nie było. Był czas, że człowiek nawet na pół papierosa nie miał, a na obiad z reguły był zawsze makaron "z czymś" - a duma nie pozwalała prosić o pomoc. Gdy ja byłem w tarapatach, telefon zamilkł, a z setki przyjaciół zostało czterech - są nimi do dzisiaj, pozostałe 96 się łasi ale szpicrutą się od nich oganiam. Ale mam ten komfort, że mogę zachowywać się jak tych czterech, co nie zapomnieli.
Droga Nascimento, "byłem, widziałem, kupiłem koszulkę", znam zapach prochu i nieświeżego mięsa. Halewicz nie ma 20-tu lat.
A dlaczego z góry zakładasz że "mama" chce wystapic o ściągnięcie alimentów "bo tak" ? dlaczego z góry oceniasz ludzi nie znając ich? Dlaczego nie próbujesz jej nic podpowiedzieć by pomóc a piszesz wiele o tym jak to źle próbować odzyskać NALEŻNE pieniądze? Tatuś szanowny się wypiał a mama ma sobie radzić? on jest tak samo odpowiedzialny za byt tego dziecka-jego bronisz bo moze sie rozjechal a mama moze sie rozjechac ale mimo wszystko ma zdobyc pieniadze na utrzymanie? byle nie od niego bo biedaczek nie ma z czego dac...?!
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
Mama.. Zrób jak komornik radzi.. Może ojciec dziecka zareaguje.. Jeżeli nie to daj sprawę komornikowi, ale są marne szanse na ściągnięciu długu, jeżeli dłużnik nie będzie współpracował i nie będzie miał żadnych jawnych dochodów, nieruchomości..
Wtedy zostaje Ci odpuszczenie, bądź skierowanie sprawy do prokuratury.. Tutaj też jest ciężko, często nie traktują tego jak powinni- zależy na kogo trafisz..
Idź do opieki społecznej, złóż wniosek o FA.. Tylko musisz mieć prawomocny wyrok.. Wtedy Państwo będzie go ścigać..
Wtedy zostaje Ci odpuszczenie, bądź skierowanie sprawy do prokuratury.. Tutaj też jest ciężko, często nie traktują tego jak powinni- zależy na kogo trafisz..
Idź do opieki społecznej, złóż wniosek o FA.. Tylko musisz mieć prawomocny wyrok.. Wtedy Państwo będzie go ścigać..
W głowie mi się nie mieści...żeby i.e. za 2000zł (które jest dłużny) chcieć wsadzić człowieka do więzienia.
Czy Wy, "mamusie", w ogóle zdajecie sobie sprawę z tego co wygadujecie? o_O
Gdy dziecko będzie dorosłe i samo zacznie oceniać Wasz postawy sprzed 20 lat, zada pytanie - jaki był cel i sens wsadzić mojego ojca do więzienia?
Nad tym już się nie zastanawiacie, prawda? Wasza wyobraźnia tak daleko nie sięga - kończy się na paru banknotach i wątpliwie postrzeganego dobra dziecka.
DŁUGI SIĘ SPŁACA - natomiast długami nie wolno nikogo wrzucać do więzienia. Ktokolwiek czyni ze swojego prawa bezprawie, nie zasługuje na jego ochronę.
Przestępstwo niealimentacji jest ściśle określone i opisane - to nie samowolka MamoKlaudii. Oby Ciebie nikt nigdy nie próbował za niespłacony kredyt wsadzić do pierdla, bo wtedy nie będzie śmiesznie.
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie...
Czy Wy, "mamusie", w ogóle zdajecie sobie sprawę z tego co wygadujecie? o_O
Gdy dziecko będzie dorosłe i samo zacznie oceniać Wasz postawy sprzed 20 lat, zada pytanie - jaki był cel i sens wsadzić mojego ojca do więzienia?
Nad tym już się nie zastanawiacie, prawda? Wasza wyobraźnia tak daleko nie sięga - kończy się na paru banknotach i wątpliwie postrzeganego dobra dziecka.
DŁUGI SIĘ SPŁACA - natomiast długami nie wolno nikogo wrzucać do więzienia. Ktokolwiek czyni ze swojego prawa bezprawie, nie zasługuje na jego ochronę.
Przestępstwo niealimentacji jest ściśle określone i opisane - to nie samowolka MamoKlaudii. Oby Ciebie nikt nigdy nie próbował za niespłacony kredyt wsadzić do pierdla, bo wtedy nie będzie śmiesznie.
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie...
I tu się zgodzę z Halewiczem, nie przesadzajmy, żeby ludzi pakować do więzienia za długi.
Owszem, trzeba odpowiadać za swoje długi, bo nikt nad nami litości nie ma, ale nigdy bym nie dopuściła się kroku, żeby ojca moich dzieci chociażby straszyć prokuraturą
Z resztą kogokolwiek. Są różne sposoby odzyskiwania tego co nam się należy, ale róbmy to tak, jakbyśmy chcieli być sami potraktowani, jeżeli to nam by się kiedyś w życiu noga podwinęła.
Owszem, trzeba odpowiadać za swoje długi, bo nikt nad nami litości nie ma, ale nigdy bym nie dopuściła się kroku, żeby ojca moich dzieci chociażby straszyć prokuraturą
Z resztą kogokolwiek. Są różne sposoby odzyskiwania tego co nam się należy, ale róbmy to tak, jakbyśmy chcieli być sami potraktowani, jeżeli to nam by się kiedyś w życiu noga podwinęła.
https://www.facebook.com/groups/200268143516906/?fref=ts
Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
Od razu do więzienia...?ja raczej byłabym za tym żeby poszukać panom pracy na rzecz spłacenia alimentów. Jeśli faktycznie jej nie mają i nie mają za co żyć. Tak jak otrzymują pracę z UM czy gminy osoby które nie płacą czynszu tak i dla tatusiów powinny być etaty za uczciwe pieniadze tak by starczylo na zycie i na alimenty. Nie jestem heterą, nikogo nie oceniam wg statystyk bo są tylko procentem w nich kiedy nie dotyczy to nas lub naszych bliskich a już zupełnie inaczej jest gdy sami przez to przechodzimy.
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
Od 4 lat próbuję wyegzekwować alimenty na rzecz mojej córki. Fundusz alimentacyjny mi się nie należy, ponieważ przekraczam stawkę do której fundusz alimenty wypłaca. Uzbierało się tam ponad 20 000 tysiecy. Ojciec uporczywie uchyla się od płacenia alimentów na dziecko...wykorzystałam już wszystkie możliwe środki - i został mi właśnie tylko oddanie sprawy prokuraturze. Oczywiście nie zrobię tego. Bo które dziecko chciałoby się w szkole chwalić, że tatuś w więzieniu siedzi.
Natomiast bardzo mi brakuje w naszym kraju narzędzi dla osób w takiej sytuacji co ja. Ojciec dziecka zatrudniony jest na najniższą krajową. Ma na utrzymaniu dwoje dzieci i gdy komornik zabierze mu te 60 % dzieli to na dwa...minus jego odsetki. A tatuś dziecka resztę z uśmiechem na twarzy odbiera pod stołem....
Nie chcę nic ponadto co jest zasądzone...po prostu żal mi jest że to ja ciągle muszę robić nadgodziny, że to ja kosztem swojego czasu dla dziecka muszę nadrobić ten wkład w utrzymanie dziecka, który stoi po stronie ojca.
Natomiast bardzo mi brakuje w naszym kraju narzędzi dla osób w takiej sytuacji co ja. Ojciec dziecka zatrudniony jest na najniższą krajową. Ma na utrzymaniu dwoje dzieci i gdy komornik zabierze mu te 60 % dzieli to na dwa...minus jego odsetki. A tatuś dziecka resztę z uśmiechem na twarzy odbiera pod stołem....
Nie chcę nic ponadto co jest zasądzone...po prostu żal mi jest że to ja ciągle muszę robić nadgodziny, że to ja kosztem swojego czasu dla dziecka muszę nadrobić ten wkład w utrzymanie dziecka, który stoi po stronie ojca.
Można ich ścigać wtedy kiedy ojciec uporczywie uchyla się od płacenia alimentów.
Ale z doświadczenia koleżanek wiem, że sądy niechętnie dziadkom nakładają alimenty - zwłaszcza jak ktoś wyżej napisał, nie przymierasz głodem i masz co do garnka wsadzić.
Alementy wobec dziadków składasz w taki sam sposób jak wobec ojca dziecka.
Ola, tu nie ma co biadolić. Trzeba robić:) Dziecko kiedyś z tego go rozliczy. Mam nadzieję, że solidnie.
Znam wieli ojców, którzy są wspaniałymi rodzicami nawet po rozwodzie, i chylę takim czoła...
Ale z doświadczenia koleżanek wiem, że sądy niechętnie dziadkom nakładają alimenty - zwłaszcza jak ktoś wyżej napisał, nie przymierasz głodem i masz co do garnka wsadzić.
Alementy wobec dziadków składasz w taki sam sposób jak wobec ojca dziecka.
Ola, tu nie ma co biadolić. Trzeba robić:) Dziecko kiedyś z tego go rozliczy. Mam nadzieję, że solidnie.
Znam wieli ojców, którzy są wspaniałymi rodzicami nawet po rozwodzie, i chylę takim czoła...
Halewicz.. :) chyba nie zrozumiałeś mnie do końca.. Podałam tylko mozliwości, które "mama" ma.. Nie postawiłam tam swojego zdania.. :) a zgadzam się z Tobą i kilkoma osobami.. choć nie do końca.. ;)
Prokuratura nie pakuje od razu do więzienia.. Nie przesadzajmy.. :) a czasami jest to jedyny sposób na ściągnięcie długu.. I w pewnym stopniu rozumiem desperację.. Bo są przypadki, że ojciec dziecka żyje w luksusie, a własne dziecko ma w czterech literach, nie interesuje się, nie utrzymuje kontaktu.. Już nie chodzi o płacenie kroci.. a o kontakt, zainteresowanie.. A taki "tatuś" jak upadnie mu, np firma.. Co robi..? Po 20 latach wnosi sprawę do Sądu by mu córka/syn alimenty płacili.. Czy to jest ok..???
Nie mam kredytu i nie będę miała, jeżeli nie będę miała pewności (wiem, nigdy nie ma się jej do końca), że nie dam rady na dłuższą metę.. W długi nie wpadam, staram się ich nie mieć, jeżeli się zdarzyło, od razu spłacałam.. :)
Nie będę oceniać nikogo, zachowań także nie.. Bo są matki "france" i ojcowie "skur.." A tutaj do końca nie wiem jak jest.. :)
Prokuratura nie pakuje od razu do więzienia.. Nie przesadzajmy.. :) a czasami jest to jedyny sposób na ściągnięcie długu.. I w pewnym stopniu rozumiem desperację.. Bo są przypadki, że ojciec dziecka żyje w luksusie, a własne dziecko ma w czterech literach, nie interesuje się, nie utrzymuje kontaktu.. Już nie chodzi o płacenie kroci.. a o kontakt, zainteresowanie.. A taki "tatuś" jak upadnie mu, np firma.. Co robi..? Po 20 latach wnosi sprawę do Sądu by mu córka/syn alimenty płacili.. Czy to jest ok..???
Nie mam kredytu i nie będę miała, jeżeli nie będę miała pewności (wiem, nigdy nie ma się jej do końca), że nie dam rady na dłuższą metę.. W długi nie wpadam, staram się ich nie mieć, jeżeli się zdarzyło, od razu spłacałam.. :)
Nie będę oceniać nikogo, zachowań także nie.. Bo są matki "france" i ojcowie "skur.." A tutaj do końca nie wiem jak jest.. :)
MamoKlaudii masz rację nie od razu wysyłają do więzienia. Ów szanowny tatuś, ma wyrok w zawieszeniu na to drugie dziecko, bo tamta mamusia taka trochę wredniejsza jest;) I wraz z wyrokiem dostał nakaz spłaty na określoną kwotę. No i spłacił tyle co mu kazali...
Więc w momencie gdybym ja teraz przekazała sprawę prokuratorowi to by mu wyrok odwiesili. Ale nic by mi to kompletnie nie dało. Raczej bym mu dobrze zrobiła - nakarmią, wypiorą, zbyt dużo robić nie trzeba;)
Więc w momencie gdybym ja teraz przekazała sprawę prokuratorowi to by mu wyrok odwiesili. Ale nic by mi to kompletnie nie dało. Raczej bym mu dobrze zrobiła - nakarmią, wypiorą, zbyt dużo robić nie trzeba;)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
MamoKlaudii, mojej już prawie dorosłej znajomej tato, właśnie poszedł do więzienia za niealimentację, podał go komornik sam do prokuratury, bo tu temat rozchodził się o lat kilkanaście - i wyobraź sobie, że pracy dla niego na początku w ogóle nie było, a później jak dostał to za jakieś przysłowiowe grosze;/
Mój komornik, jak działa tak, że lepiej nie mówić. Jak tatuś zmienił pracę i zgłosiłam to do komornika to 3 m-ce zajęło mu znalezienie rzeczonego pracodawcy;/ Po czym tatuś znów pracę zmienił....
Mój komornik, jak działa tak, że lepiej nie mówić. Jak tatuś zmienił pracę i zgłosiłam to do komornika to 3 m-ce zajęło mu znalezienie rzeczonego pracodawcy;/ Po czym tatuś znów pracę zmienił....
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Ponieważ wątek, siłą sprawczą Najwyższego, był zszedł ku alimentom, tatusiom skur...nom, co się wyrokom nie kłaniają, to pójdźmy tymże tropem:)
Drogie Panie, postawmy sprawę jasno i przejrzyście. Pieniądze potrzebne na utrzymanie dziecka są potrzebne każdej matce, której samodzielnie trudno jest ponosić jednoosobowo koszt utrzymania dziecka, które z natury rzeczy powinno mieć obydwoje rodziców - nieprawdaż? Koszty utrzymania rosną w miarę, gdy dziecko dorasta i każdy ojciec powinien w nich partycypować w równym stopniu, co matka dziecka.
Nie tylko poprzez wpłacenie paruset złotych ale przede wszystkim poprzez osobiste starania o wychowanie dziecka, czynne uczestniczenie w jego rozwoju, dbanie o jego zdrowie, interesowanie się jego wynikami w szkole, etc.. - co do tego chyba żadna z Pań nie ma obiekcji, prawda?
Aby zobrazować istotę problemu przytoczę tu przykład prawdziwy, realny który stawia problem alimentacji w innym świetle, niż Szanowne Panie go opisują:
Pewien mężczyzna ma trzech synów (9l, 11l, 17l - obecny wiek) - sąd, co do zasady, ustanowił ich miejsce pobytu przy matce, zobowiązując ojca do łożenia na ich utrzymanie po 1000zł na każdego z młodszych i 1500zł na najstarszego. Łącznie 3500zł miesięcznie, które zobowiązany uiszczał terminowo do rąk matki. Gdy najstarszy ukończył 16 rok życia, wyraził wolę, że jednak chciałby zamieszkać z ojcem - mama chłopca, rada-nie-rada, musiała się zgodzić z wolą nastolatka, bo sprzeciw niewiele by dał. Chłopak zamieszkał z ojcem i (a to ważne) nową żoną ojca oraz jej synem. I tu w zasadzie historia powinna mieć swój finał - ale nie...tu dopiero ona bierze swój początek.
Było to w maju 2010 roku, gdy chłopak przeniósł się do ojca. Ojciec, co wydaje się logicznym, w czerwcu alimentów NA SYNA już do rąk jego mamy nie zapłacił, wychodząc z założenia, że przecież cały ciężar utrzymania syna spada teraz na niego, a żądać alimentów od matki dziecka na dziecko to jakieś kuriozum (sic!). Pod koniec czerwca zdziwił się dość mocno, gdy sprawdzając swój rachunek bankowy stwierdził...jego zajęcie przez komornika w związku z toczącym się postępowaniem egzekucyjnym - z rachunku zniknęło blisko 3500zł. Jak się okazało, mama chłopaka w żadnej mierze nie zamierzała rezygnować z lukratywnego dochodu w wysokości 1500zł, a mając, bądź co bądź prawomocny wyrok sądu, wszczęła egzekucję. Minęło prawie 20 miesięcy, mama pobiera po 1500zł via komornik (plus koszty egzekucyjne).
Ojciec chłopaka, choć człek spokojny, pracowity i niezmiernie ugodowy - doszedł do wniosku, że są pewne granice przyzwoitości, których przekraczać nie należy. Po paru miesiącach kuriozalnej walki sądowej uzyskał postanowienie o ustaleniu miejsca pobytu syna przy nim - natomiast w kwestii alimentów niewiele to zmieniło, gdyż sąd i wszyscy zapomnieli o drobnym zapisie w wyroku rozwodowym: "płatne do rąk matki". Także chłopak mieszka z ojcem od 20 miesięcy, od 19 miesięcy płaci po 1725zł (225zł opłaty stosunkowej) miesięcznie na niego alimenty...do rąk matki, która oczywiście nie przeznacza tych pieniędzy na utrzymanie syna.
Ale..ale...przecież trzeba rozmawiać, prawda? W końcu dwoje wykształconych ludzi MUSI się porozumieć w tak oczywistych kwestiach. W tym miejscu załączam fragment rozmowy obydwojga rodziców w przedmiocie wspomnianych alimentów (zapis jest stenogramem rozmowy):
Ojciec: - No ja nie wiem czy w sprawie alimentów trzeba się dogadywać. W ogóle nie trzeba się dogadywać. Przecież nie ma takiego przepisu, że trzeba się dogadywać. Ja się po prostu zastanawiam…
Matka: - Przepisami chcesz…
Ojciec: - Oczywiście, że w kwestii alimentów no bo na nie mieszkał od 1,5 roku, tak? Ze mną mieszka, przy mnie i ja go utrzymuje a ty pobierasz za niego pieniądze. I nie wiem no, jest postanowienie sądu, bo się tak zastanawiam czy zamierzasz to dalej ciągnąć i dalej usiłować te pieniądze pobierać, tak.
Matka: - Dobrze. A ile chcesz za chłopców płacić? Dwóch.
Ojciec: - Nie no. Na razie rozmawiamy o Kubie. Są tak naprawdę jakieś pieniądze, które tak naprawdę przyjmowałaś przez 19 miesięcy i ja już z tego nie zobaczę ani złotówki.
Matka: - On nie zobaczył. To nie są jego pieniądze. To są na jego utrzymanie a nie jego, dobrze?
Ojciec: - Dobrze to są pieniądze na jego utrzymanie, ale ty go nie utrzymywałaś przez ten czas.
Matka: - A co mnie to obchodzi?! A ty postępowałeś według tego co było w sądzie, zapadło, wyrokowi.
Ojciec: - To znaczy co?
Matka: - To znaczy miał mieszkać ze mną. Miało być tak jak miało być. A nie tak jak się stało
Ojciec: - No dobrze. Ale z tego co pamiętam ten wyrok był w 2007 roku, tak i wtedy został przydzielony, dzieci zostały przydzielone, żeby mieszkały przy tobie. Później X wyraził chęć i to nie jest mój wymysł. Nie postępowałem wbrew wyrokowi. Jak się spotkaliśmy, to rozmawialiśmy i ty się zgodziłaś no to żeby X się przeprowadził, ja go nie porwałem, przecież.
Matka: - Właśnie że go porwałeś.
I co Wy na to, Drogie Panie? Też będziecie doradzać, aby mamusię wtrącić do więzienia, czy też zasugerujecie inne rozwiązanie?
Jestem BARDZO ciekaw Waszych opinii.
Drogie Panie, postawmy sprawę jasno i przejrzyście. Pieniądze potrzebne na utrzymanie dziecka są potrzebne każdej matce, której samodzielnie trudno jest ponosić jednoosobowo koszt utrzymania dziecka, które z natury rzeczy powinno mieć obydwoje rodziców - nieprawdaż? Koszty utrzymania rosną w miarę, gdy dziecko dorasta i każdy ojciec powinien w nich partycypować w równym stopniu, co matka dziecka.
Nie tylko poprzez wpłacenie paruset złotych ale przede wszystkim poprzez osobiste starania o wychowanie dziecka, czynne uczestniczenie w jego rozwoju, dbanie o jego zdrowie, interesowanie się jego wynikami w szkole, etc.. - co do tego chyba żadna z Pań nie ma obiekcji, prawda?
Aby zobrazować istotę problemu przytoczę tu przykład prawdziwy, realny który stawia problem alimentacji w innym świetle, niż Szanowne Panie go opisują:
Pewien mężczyzna ma trzech synów (9l, 11l, 17l - obecny wiek) - sąd, co do zasady, ustanowił ich miejsce pobytu przy matce, zobowiązując ojca do łożenia na ich utrzymanie po 1000zł na każdego z młodszych i 1500zł na najstarszego. Łącznie 3500zł miesięcznie, które zobowiązany uiszczał terminowo do rąk matki. Gdy najstarszy ukończył 16 rok życia, wyraził wolę, że jednak chciałby zamieszkać z ojcem - mama chłopca, rada-nie-rada, musiała się zgodzić z wolą nastolatka, bo sprzeciw niewiele by dał. Chłopak zamieszkał z ojcem i (a to ważne) nową żoną ojca oraz jej synem. I tu w zasadzie historia powinna mieć swój finał - ale nie...tu dopiero ona bierze swój początek.
Było to w maju 2010 roku, gdy chłopak przeniósł się do ojca. Ojciec, co wydaje się logicznym, w czerwcu alimentów NA SYNA już do rąk jego mamy nie zapłacił, wychodząc z założenia, że przecież cały ciężar utrzymania syna spada teraz na niego, a żądać alimentów od matki dziecka na dziecko to jakieś kuriozum (sic!). Pod koniec czerwca zdziwił się dość mocno, gdy sprawdzając swój rachunek bankowy stwierdził...jego zajęcie przez komornika w związku z toczącym się postępowaniem egzekucyjnym - z rachunku zniknęło blisko 3500zł. Jak się okazało, mama chłopaka w żadnej mierze nie zamierzała rezygnować z lukratywnego dochodu w wysokości 1500zł, a mając, bądź co bądź prawomocny wyrok sądu, wszczęła egzekucję. Minęło prawie 20 miesięcy, mama pobiera po 1500zł via komornik (plus koszty egzekucyjne).
Ojciec chłopaka, choć człek spokojny, pracowity i niezmiernie ugodowy - doszedł do wniosku, że są pewne granice przyzwoitości, których przekraczać nie należy. Po paru miesiącach kuriozalnej walki sądowej uzyskał postanowienie o ustaleniu miejsca pobytu syna przy nim - natomiast w kwestii alimentów niewiele to zmieniło, gdyż sąd i wszyscy zapomnieli o drobnym zapisie w wyroku rozwodowym: "płatne do rąk matki". Także chłopak mieszka z ojcem od 20 miesięcy, od 19 miesięcy płaci po 1725zł (225zł opłaty stosunkowej) miesięcznie na niego alimenty...do rąk matki, która oczywiście nie przeznacza tych pieniędzy na utrzymanie syna.
Ale..ale...przecież trzeba rozmawiać, prawda? W końcu dwoje wykształconych ludzi MUSI się porozumieć w tak oczywistych kwestiach. W tym miejscu załączam fragment rozmowy obydwojga rodziców w przedmiocie wspomnianych alimentów (zapis jest stenogramem rozmowy):
Ojciec: - No ja nie wiem czy w sprawie alimentów trzeba się dogadywać. W ogóle nie trzeba się dogadywać. Przecież nie ma takiego przepisu, że trzeba się dogadywać. Ja się po prostu zastanawiam…
Matka: - Przepisami chcesz…
Ojciec: - Oczywiście, że w kwestii alimentów no bo na nie mieszkał od 1,5 roku, tak? Ze mną mieszka, przy mnie i ja go utrzymuje a ty pobierasz za niego pieniądze. I nie wiem no, jest postanowienie sądu, bo się tak zastanawiam czy zamierzasz to dalej ciągnąć i dalej usiłować te pieniądze pobierać, tak.
Matka: - Dobrze. A ile chcesz za chłopców płacić? Dwóch.
Ojciec: - Nie no. Na razie rozmawiamy o Kubie. Są tak naprawdę jakieś pieniądze, które tak naprawdę przyjmowałaś przez 19 miesięcy i ja już z tego nie zobaczę ani złotówki.
Matka: - On nie zobaczył. To nie są jego pieniądze. To są na jego utrzymanie a nie jego, dobrze?
Ojciec: - Dobrze to są pieniądze na jego utrzymanie, ale ty go nie utrzymywałaś przez ten czas.
Matka: - A co mnie to obchodzi?! A ty postępowałeś według tego co było w sądzie, zapadło, wyrokowi.
Ojciec: - To znaczy co?
Matka: - To znaczy miał mieszkać ze mną. Miało być tak jak miało być. A nie tak jak się stało
Ojciec: - No dobrze. Ale z tego co pamiętam ten wyrok był w 2007 roku, tak i wtedy został przydzielony, dzieci zostały przydzielone, żeby mieszkały przy tobie. Później X wyraził chęć i to nie jest mój wymysł. Nie postępowałem wbrew wyrokowi. Jak się spotkaliśmy, to rozmawialiśmy i ty się zgodziłaś no to żeby X się przeprowadził, ja go nie porwałem, przecież.
Matka: - Właśnie że go porwałeś.
I co Wy na to, Drogie Panie? Też będziecie doradzać, aby mamusię wtrącić do więzienia, czy też zasugerujecie inne rozwiązanie?
Jestem BARDZO ciekaw Waszych opinii.
Halewicz.. :) wiesz.. Tutaj matka okazała się "szują" , łasą na pieniądze.. I wiem, że jest sporo matek, materialistek, które bronią się tym, że mają za mało na utrzymanie dziecka, etc.. A tak na prawdę mają kasę, tylko ciągle im mało.. Bo po co ma pracować, dorabiać, skoro ojca dziecka stać na płacenie.. I szkoda mi tego ojca, bo z opisu wydaje mi się być człowiekiem w porządku..
To jest chore.. I tak jak pisałam wyżej.. Nie bronie swojej płci, ponieważ wiem, że działa to w dwie strony.. A i tak najbardziej dziecko cierpi na tym..
Jeżeli chodzi o rozwiązanie sytuacji.. Dlaczego od razu do więzienia (nie tak z bicza działa prokuratura)..? Jeżeli nie da się nadal polubownie sprawy załatwić to istnieje Sąd..
Prokuratura jest ostatecznością.. I bardzo często wtedy tatusiowie/mamusie zaczynają być w porządku, wobec własnych dzieci.. Tylko jest przykrym faktem to, że dopiero, gdy rodzic zdecyduje się dać sprawę wyżej, druga strona reaguje.. i po co to wszystko..
Chodzi mi tutaj oczywiście o sytuację, kiedy rodzica dziecka stać na godne zycie, płacenie alimentów, a tego nie robi, ponieważ dziecko dla niej/niego mogłoby nie istnieć..
To jest chore.. I tak jak pisałam wyżej.. Nie bronie swojej płci, ponieważ wiem, że działa to w dwie strony.. A i tak najbardziej dziecko cierpi na tym..
Jeżeli chodzi o rozwiązanie sytuacji.. Dlaczego od razu do więzienia (nie tak z bicza działa prokuratura)..? Jeżeli nie da się nadal polubownie sprawy załatwić to istnieje Sąd..
Prokuratura jest ostatecznością.. I bardzo często wtedy tatusiowie/mamusie zaczynają być w porządku, wobec własnych dzieci.. Tylko jest przykrym faktem to, że dopiero, gdy rodzic zdecyduje się dać sprawę wyżej, druga strona reaguje.. i po co to wszystko..
Chodzi mi tutaj oczywiście o sytuację, kiedy rodzica dziecka stać na godne zycie, płacenie alimentów, a tego nie robi, ponieważ dziecko dla niej/niego mogłoby nie istnieć..
@Halewicz
Po tym co napisałeś, to ewidentnie mamusia zrobiła sobie dodatkowy zarobek. Wszak, tego dziecka już nie musiała utrzymywać.
Ojciec powinien wystąpić o zmniejszenie alimentów i dołączyć do tego wyrok z informacją o miejscu zamieszkania dziecka. Bo dopóki pierwszy wyrok jest prawomocny to nic nie wskóra.
Na temat takiej mamy się nie wypowiadam, bo właśnie owe panie powodują, że o samotnych matkach mówi się jak mówi.
Aj, no i ja bym chciała podkreślić fakt, że ja nie jestem samotną matką. Jestem SAMODZIELNĄ mamą, a to zmienia postać rzeczy:)
Po tym co napisałeś, to ewidentnie mamusia zrobiła sobie dodatkowy zarobek. Wszak, tego dziecka już nie musiała utrzymywać.
Ojciec powinien wystąpić o zmniejszenie alimentów i dołączyć do tego wyrok z informacją o miejscu zamieszkania dziecka. Bo dopóki pierwszy wyrok jest prawomocny to nic nie wskóra.
Na temat takiej mamy się nie wypowiadam, bo właśnie owe panie powodują, że o samotnych matkach mówi się jak mówi.
Aj, no i ja bym chciała podkreślić fakt, że ja nie jestem samotną matką. Jestem SAMODZIELNĄ mamą, a to zmienia postać rzeczy:)
W każdej sytuacji znajdziesz wiele "odchyleń" od poprawnego zachowania. Nie oznacza to jednak że trzeba wszystkich wrzucać do jednego wora. Tylko o to mi chodzi. Każdy wie jakie sytuacje różne bywają w zyciu Halewiczu drogi.
Odpowiadając na pytanie: wystąpiłabym na miejscu taty o wycofanie alimentów ( na syna o ktorym mowa )i przedstawiła wszelkie dowody na to że syn od jakiegos czasu mieszka z nim, mimo to pieniadze matka chciala, zazadalabym zwrotu. Nie ma ulgi. Jak sobie człowiek poscieli tak sie wyspi, klamstwo ma krotkie nogi...jak piwa nawazyla niech je wypije.
Odpowiadając na pytanie: wystąpiłabym na miejscu taty o wycofanie alimentów ( na syna o ktorym mowa )i przedstawiła wszelkie dowody na to że syn od jakiegos czasu mieszka z nim, mimo to pieniadze matka chciala, zazadalabym zwrotu. Nie ma ulgi. Jak sobie człowiek poscieli tak sie wyspi, klamstwo ma krotkie nogi...jak piwa nawazyla niech je wypije.
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
Droga Nascimento, przytoczony przypadek jest jednym bardzo wielu, gdzie to ojciec i dziecko są pokrzywdzonymi. Mógłbym sypać, niczym z rękawa, takimi historiami. Nie wrzucam wszystkich do jednego wora - ale czas pokazać i drugą stronę tego medalu.
Ten przykład nie spotkał się gremialnym potępieniem ze strony obecnych tu Pań...jakby przycichły, zwykle krzykliwe i bojowe, a tu cisza, poza Twoimi i TinkerBell delikatnymi komentarzami.
Już wyobrażam sobie rzekę pomyj wylaną, gdyby dotyczyło to nie matki, a ojca - oj jakie ****syny by fruwały, buńczuczne zapowiedzi linczu i rady, jak to mu mieszkanie zająć, na pal wbić i solą sypać.
Ojciec wystąpił już o zmianę stosunku alimentacyjnego, dysponuje już postanowieniem sądu o ustaleniu miejsca pobyt syna przy nim (nieprawomocne), zawiadomił prokuraturę, etc..etc..
Ten przykład nie spotkał się gremialnym potępieniem ze strony obecnych tu Pań...jakby przycichły, zwykle krzykliwe i bojowe, a tu cisza, poza Twoimi i TinkerBell delikatnymi komentarzami.
Już wyobrażam sobie rzekę pomyj wylaną, gdyby dotyczyło to nie matki, a ojca - oj jakie ****syny by fruwały, buńczuczne zapowiedzi linczu i rady, jak to mu mieszkanie zająć, na pal wbić i solą sypać.
Ojciec wystąpił już o zmianę stosunku alimentacyjnego, dysponuje już postanowieniem sądu o ustaleniu miejsca pobyt syna przy nim (nieprawomocne), zawiadomił prokuraturę, etc..etc..
Hal ale w każdą stronę znajdziesz wiele przykładów a będziesz umieszczał tylko te które bliżej są Twojego podejścia i zdania. Nie rozumiem po co dyskusja w ogóle?
Napisz jaki masz cel może bo skoro nie wrzucasz wszystkich do jednego wora, nie oceniasz z góry mamy która załozyła wątek to jaki masz cel? po co dyskusja? Przecież to wszystko co piszesz jest jasne i logiczne dla wszystkich chyba. Tylko jedno ALE nie o tym wątek... pytanie inne a Ty drążysz i drążysz. Mądry facet z Ciebie ale czasami za bardzo chcesz przekonać do swoich mysli, niestety przy kawie mogłabym podyskutować ale na forum w dłuuugie dyskusje wdawać sie nie będę ponieważ nie mam ochoty na komentować każdej odpowiedzi. Ja nie przekonam Ciebie, Ty nie przekonasz mnie-tutaj. Masz swoją rację ale za bardzo zbaczasz z tematu.
Napisz jaki masz cel może bo skoro nie wrzucasz wszystkich do jednego wora, nie oceniasz z góry mamy która załozyła wątek to jaki masz cel? po co dyskusja? Przecież to wszystko co piszesz jest jasne i logiczne dla wszystkich chyba. Tylko jedno ALE nie o tym wątek... pytanie inne a Ty drążysz i drążysz. Mądry facet z Ciebie ale czasami za bardzo chcesz przekonać do swoich mysli, niestety przy kawie mogłabym podyskutować ale na forum w dłuuugie dyskusje wdawać sie nie będę ponieważ nie mam ochoty na komentować każdej odpowiedzi. Ja nie przekonam Ciebie, Ty nie przekonasz mnie-tutaj. Masz swoją rację ale za bardzo zbaczasz z tematu.
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
@MamaKlaudii - napisałaś, że ojciec wydaje się w porządku człowiekiem...no tak, płacą tej pani 1500zł na waciki, to faktycznie jest w porządku, płacą 2000zł na pozostałych synów też jest w porządku, utrzymując dodatkowo nastoletniego syna (liczmy te 1500zł miesięcznie),to daje łącznie - niech policzę...4500zł miesięcznie - może słownie: cztery tysiące pięćset złotych. Tak, ten ojciec wydaje się być człowiekiem w porządku o_O
To babsko powinno gnić w pierdlu, pozostałych dwóch synów psychopatce odebrać i pozbawić praw rodzicielskich - UKRADŁA DZIECKU 30.000zł (trzydzieści tysięcy złotych)!!!
Nazwijmy to babsko po imieniu, nie wstydźmy się nazwać ją wulgarnie, nieobyczajnie, oblać fekaliami i poniżyć publicznie - w końcu OKRADA WŁASNE DZIECKO...hm?
To babsko powinno gnić w pierdlu, pozostałych dwóch synów psychopatce odebrać i pozbawić praw rodzicielskich - UKRADŁA DZIECKU 30.000zł (trzydzieści tysięcy złotych)!!!
Nazwijmy to babsko po imieniu, nie wstydźmy się nazwać ją wulgarnie, nieobyczajnie, oblać fekaliami i poniżyć publicznie - w końcu OKRADA WŁASNE DZIECKO...hm?
Nascimento, przytoczyłem ten przykład jako opozycję do stereotypów. Pokazałem inne oblicze problemu - Ty uważasz, że nie ma sensu dyskutować w tym wątku. Ok, zawsze mogę założyć nowy:) Oczywiście na RiD, aby dodać trochę chilli do tej owsianki ^^
Kawa, powiadasz? Heh:) Kawa jest dobra i dobrze się przy niej dyskutuje ;)
Kawa, powiadasz? Heh:) Kawa jest dobra i dobrze się przy niej dyskutuje ;)
Ale dlaczego powołujesz tutaj wątek materializmu..?
Pisząc, że "wydaje" się być w porządku, miałam na myśli przede wszystkim to, iż nie znam osobiście tego mężczyzny- tylko z Twojego krótkiego przybliżenia sytuacji.. :)
I nawet przez myśl mi nie przeszła kwestia finansowa do bycia w porządku, a to, że jest w porządku, ponieważ interesuje się dziećmi, wziął syna do siebie.. :)
Pisząc, że "wydaje" się być w porządku, miałam na myśli przede wszystkim to, iż nie znam osobiście tego mężczyzny- tylko z Twojego krótkiego przybliżenia sytuacji.. :)
I nawet przez myśl mi nie przeszła kwestia finansowa do bycia w porządku, a to, że jest w porządku, ponieważ interesuje się dziećmi, wziął syna do siebie.. :)
Zawsze, ale to zawsze znajda się matki-ojcowie którzy nie są godni nimi być.
Nie każdego życie uczy uczciwego podejścia do sprawy. Normalnej osobie od początku czytania Twojej opisanej historii Halewiczu, nasuwa się jedna myśl.
Syn poszedł mieszkać do ojca, więc naturalną rzeczą jest, że ojciec nie ma obowiązku płacić alimentów na niego, baaa... to matka w tym momencie powinna płacić na syna alimenty, bo przecież fakt mieszkania u ojca, nie oznacza mniejszych wydatków na dziecko.
Niestety wiele kobiet, jest łasa na pieniądze. Idą po trupach, aby do celu.
Nie ma co jednak przetaczać miliony takich spraw, gdzie matka jest s***, bo jaki to ma sens i cel ?
Nie każdego życie uczy uczciwego podejścia do sprawy. Normalnej osobie od początku czytania Twojej opisanej historii Halewiczu, nasuwa się jedna myśl.
Syn poszedł mieszkać do ojca, więc naturalną rzeczą jest, że ojciec nie ma obowiązku płacić alimentów na niego, baaa... to matka w tym momencie powinna płacić na syna alimenty, bo przecież fakt mieszkania u ojca, nie oznacza mniejszych wydatków na dziecko.
Niestety wiele kobiet, jest łasa na pieniądze. Idą po trupach, aby do celu.
Nie ma co jednak przetaczać miliony takich spraw, gdzie matka jest s***, bo jaki to ma sens i cel ?
https://www.facebook.com/groups/200268143516906/?fref=ts
Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
Wiesz kiedyś byłam bardzo porywcza i właśnie tak bym zrobiła, zbluzgała i tym samym upokozyła ale czy ja? ona nie czyta tego, tym samym pokazałabym tylko swój niski poziom-kiedyś. Teraz moje myslenie biegnie troszeczkę innym torem. Mianowicie wnioskuję że skoro postąpiła w ten sposób była w pełni świadoma swojej chytrości, oszustwa i tego że okrada włsne dziecko, ocenę zostawiam jej własnemu sumieniu które-wierz mi dopadnie ją jak nie teraz to za kilka lat gdy syn dorośnie i zapyta, "mamo dlaczego okradłaś mnie, własnego syna? dlaczego stałem się narzędziem w Twojej walce przeciwko ojcu który mimo waszego rozstania był wobec nas uczciwy? "
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
@Halewicz
Skoro nie wylałam wiadra pomyj na ojca mojego dziecka, ani też nie życzę mu ukamieniowania tudzież innej pięknej terapii wstrząsowej;) To na obcą kobietę, której nie znam tym bardziej nie będę.
W przeciwieństwie do mojej sytuacji ojciec dziecka dostanie nowy wyrok alimentacyjny i będzie po sprawie. U mnie natomiast po wykorzystaniu wszystkich dostępnych legalnych opcji pozostaje tylko wniesienie sprawy do prokuratury. Czego jak już pisałam zrobić nie chcę.
Przykro mi kiedy w ogóle dorośli ludzie nie potrafią się zgodzić w kwestii dzieci, bez różnicy na to czy jest to matka czy ojciec. Jeśli dzieje się krzywda dziecku nawet pośrednia.
Skoro nie wylałam wiadra pomyj na ojca mojego dziecka, ani też nie życzę mu ukamieniowania tudzież innej pięknej terapii wstrząsowej;) To na obcą kobietę, której nie znam tym bardziej nie będę.
W przeciwieństwie do mojej sytuacji ojciec dziecka dostanie nowy wyrok alimentacyjny i będzie po sprawie. U mnie natomiast po wykorzystaniu wszystkich dostępnych legalnych opcji pozostaje tylko wniesienie sprawy do prokuratury. Czego jak już pisałam zrobić nie chcę.
Przykro mi kiedy w ogóle dorośli ludzie nie potrafią się zgodzić w kwestii dzieci, bez różnicy na to czy jest to matka czy ojciec. Jeśli dzieje się krzywda dziecku nawet pośrednia.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Szanowne Panie, tak jak napisałem parę postów powyżej, nigdy nie wiadomo co nas w życiu spotka i kiedy znajdziemy się pod wozem - także zawsze warto być rozważnym.
Po Waszych wypowiedziach i komentarzach (TinkerBell, Nasicmento, MamaKlaudii, Kasia31) nie tracę wiarę w rozsądek i mądrość niektórych kobiet. Chapeau Bas miłe Panie:)
Po Waszych wypowiedziach i komentarzach (TinkerBell, Nasicmento, MamaKlaudii, Kasia31) nie tracę wiarę w rozsądek i mądrość niektórych kobiet. Chapeau Bas miłe Panie:)