Widok
Komplikacje po porodzie
Hej Dziewczyny,
mimo tego, że od porodu minęło już ponad 2 miesiące nadal borykam się z "komplikacjami" . Rodziłam SN z nacięciem. Niestety zostałam źle zszyta i okazało się, że wywinęła mi się błona śluzowa na zewnątrz. Muszę powiedzieć, że bardzo się zmartwiłam:(
Stąd moje pytanie: czy któraś miała może podobny problem? Jakie są tego konsekwencje?
mimo tego, że od porodu minęło już ponad 2 miesiące nadal borykam się z "komplikacjami" . Rodziłam SN z nacięciem. Niestety zostałam źle zszyta i okazało się, że wywinęła mi się błona śluzowa na zewnątrz. Muszę powiedzieć, że bardzo się zmartwiłam:(
Stąd moje pytanie: czy któraś miała może podobny problem? Jakie są tego konsekwencje?
Ja mialam komplikacje poporodoweipo złym zszyciu ale w postaci nie zaciągniętego jednego naczynka przy nacięciu i zrobił się potężny krwiak którego musieli czyścić pod narkoza czyli rozpruwali czyscili i ponownie zszyli :-( ale o wypadaniu nic nie slyszałam i sama nic takiego nie mam tylko ogromny siniak na tyłku ...
Dziewczyny, jesli to dla Was nie problem, piszcie, gdzie i ew. kto Was tak urzadził, jako przestroge dla przyszłych mam, ja też byłam fatalnie zszyta, uwazam, że to już nagminne (polozna na wizycie w domu potwierdziła słowami"co oni teraz wyprawiaja tym kobietom") i lekarze zwyczajnie nie przywiazuja wagi do tego zabiegu, traktuja położnice masowo, a to przeciez nasze ciało i nikt nie ma prawa go okaleczac.
moja sprawa jest juz u prawnika, ALE to sa mega koszta ( o poswieceniu czasu, zdrowia, nerwow nie wspomne), nie kazdego na to stac, dlatego choc warto tu wspomniec kogo unikac, ktore szpitale i ktorzy lekarze nagminnie popelniaja takie okaleczenia/niedopatrzenia. wierz mi, ze wytyczenie pozwu szpitalowi- to dluga droga- z marnymi szansami na wygrana, a wymaga czasu, stalowych nerwow, sily i odwagi (zeby intymnosc obnazac przezd obcymi ludzmi). ale to nie temat na ten watek.
Niestety masz rację i nie wiem, za co dostałaś minusa. Mój poród też był spieprzony, ale mój lekarz powiedział mi, że nie ma szans, żebym wygrała sprawę w sądzie, nawet gdybym się na nią zdecydowała, chociaż z mojej relacji i dokumentacji medycznej wynika, że ewidentnie lekarz i położna spieprzyli sprawę. W Polsce niestety lekarze nie mogą zeznawać przeciwko lekarzom, bo grozi za to utrata uprawnień. Ja szycie mam jak najbardziej poprawne (niedbałe, ale poprawne), a wszystkie zbędne interwencje lekarz-rzeźnik wyjaśniłby zagrożeniem życia dziecka, moje obrażenia dużą masą dziecka i du*a, tyle miałabym z procesu. Tak więc podziwiam osoby, które mają na tyle siły i odwagi, żeby się procesować i życzę im powodzenia. A sama łączę się w bólu z milionami pacjentów poszkodowanych przez wszelkiej maści polskich lekarzy, którzy nie mają najmniejsze szanse na dociekanie sprawiedliwości w tym kraju.
Ja rodziłam w redłowie. Ale ciebie to nie bolało? Bo u mnie to był tak okropny ból juz 1,5godziny po porodzie ze nie dalo sie wytrzymac i alarmowalam wszysrkich po kolei i jak polozna mnie zbadala wyczula tego krwiaka to bez chwili wahania na zabieg bo to trzeba bylo pod narkoza wyczyścić także niestety rozpruc i ponownie zszyc. Czy jesteś pewna ze miałaś to samo? Moze to nie krwiak bo myślę że z bólu to byś nie wytrzymała
Ja rodziłam 3 tygodnie temu drugie dziecko ogólnie nic nie nam do tego szpitala tylko podobno ten lekarz ma tam rzadko dyżury... pewnieito zwykle niedopatrzenie albo myślał nie o tym co robi... dwa lata temu miałam tam cc i wszystko było super :-) w obu ciazach bylam czestym gosciem na patologii w redłowie ale ten zespół lekarzy faktycznie jakoś rzadko bo w ogóle ich nie kojarzę a to podobno ojciec i syn....ten ojciec to zastępca ordynatora a mi spartolil szycie jego syn....
Tez rodziłam w redlowie. Na początku bolało mnie całe krocze a opuchliznę która wyczuwałam położna oceniła że to normalne, a lekarz na ból zalecił środki przeciwbólowe. Dopiero jak wróciłam do domu to ból zaczął sie masakrycznie nasilać i wtedy trafiłam na IP. To na pewno wewnętrzny duży krwiak - miałam usg, ściągali mi z niego strzykawką krew :/ a na zabieg już za późno
Dodam jeszcze, że oprócz tego faktu, że wyszłam z krwiakiem (jak pisałam, nie wiem co bylo jego przyczyna), to pobyt w redłowie był ok. Polożne bardzo życzliwe, pomocne, sam poród poprowadzony przez położną również super, warunki dobre. Jedynie zespoł lekarski bardzo młody i z bardzo luzackim podejściem - o ile nie ma komplikacji to ok., ale wolałabym być w rękach bardziej doświadczonych lekarzy. Szwy które miałam, były tak założone, ze wrosły mi w ciało przed upływem doby w której powinno sie je zdjąć :( Ściąganie już w 5 dobie było masakrą :(
Monika, dzięki za odpowiedź, takie opinie są bardzo przydatne. Sama zastanawiam się nad porodem w Redłowie, ale coraz częściej zaczynam poważnie rozważać inny szpital właśnie ze względu na komplikacje po. Przerażające jest podejście niektórych lekarzy, nie jesteśmy przecież królikami doświadczalnymi. A takie złe zszycie nie dość, ze estetycznie nie wygląda i wpływa na komfort każdej kobiety, to, o zgrozo, niesie za sobą poważne komplikacje. Mam nadzieję, że wszystko szybko wróci do normy u Ciebie.