Widok
Nela, mi też krzyż odmówił posłuszeństwa... Plecy bolały ale spać poszłam z radościa!
Było cudnie, może mało świateł i laserów niekiedy! Ale atmosfera niepowtarzalna, nie da sie tego odczuc oglądając w tv!
Warto było!
dzięki dziewczyny za pomoc z biletami, udało sie, znalazłam!
Pap i miłego dzionka
:o)))
Było cudnie, może mało świateł i laserów niekiedy! Ale atmosfera niepowtarzalna, nie da sie tego odczuc oglądając w tv!
Warto było!
dzięki dziewczyny za pomoc z biletami, udało sie, znalazłam!
Pap i miłego dzionka
:o)))
Ja bylam w sektorze C, dobrze bylo wszystko widac (procz Soyki, ale moze to i dobrze :) ), efekt super, zwlaszcza fajerwerki.
Co do wizualizacji, to podzielam zdanie Robalka. Laserow tez sie spodziewalam ciekawszych.
Za to ubawu mielismy co niemiara, kiedy powtarzali caly czas tekst o sektorze A1 :)) Komentarze ludzi wokoło były naprawde ciekawe. No i realizator obazu, ktory szedł na telebim podczas koncertu Soyki był na miare samego supportu.
Wałesa nie powiedział nic ciekawego, Adamowicz silił sie na dowcip. Za to kilka utworow ( w tym Oxygen of course) zrobily na mnie niesamowite wrażenie.
I te tłumy..
Piekny był moment piosenki dla papieża, jak wokół zaplonely swiatełka.I Mury też były piękne.
Męczące było tylko stanie tych kilka godzin - pojawilismy sie na terenie stoczni kolo 18.00, od 19.00 do 23.00 caly czas stalismy. Pod koniec marzylam tylko o lożeczku :)
Co do wizualizacji, to podzielam zdanie Robalka. Laserow tez sie spodziewalam ciekawszych.
Za to ubawu mielismy co niemiara, kiedy powtarzali caly czas tekst o sektorze A1 :)) Komentarze ludzi wokoło były naprawde ciekawe. No i realizator obazu, ktory szedł na telebim podczas koncertu Soyki był na miare samego supportu.
Wałesa nie powiedział nic ciekawego, Adamowicz silił sie na dowcip. Za to kilka utworow ( w tym Oxygen of course) zrobily na mnie niesamowite wrażenie.
I te tłumy..
Piekny był moment piosenki dla papieża, jak wokół zaplonely swiatełka.I Mury też były piękne.
Męczące było tylko stanie tych kilka godzin - pojawilismy sie na terenie stoczni kolo 18.00, od 19.00 do 23.00 caly czas stalismy. Pod koniec marzylam tylko o lożeczku :)
bylam, przezylam i powiem - NIEZAPOMNIANE WRAZENIA!!!
te 2,5h minely normalnie blyskawicznie, publika doskonala, Oxygen to juz byla kulminacja wszystkiego - muzyki, swiatla, fajerwerek, emocji!
NAprawde bylo warto, bez dwoch zdan - niesamowite widowisko i wspaniala muzyka :o)
co prawda organizacja byla do bani, ale coz - taka nasza polska rzeczywistosc.... niestety.
Pozdrawiam
te 2,5h minely normalnie blyskawicznie, publika doskonala, Oxygen to juz byla kulminacja wszystkiego - muzyki, swiatla, fajerwerek, emocji!
NAprawde bylo warto, bez dwoch zdan - niesamowite widowisko i wspaniala muzyka :o)
co prawda organizacja byla do bani, ale coz - taka nasza polska rzeczywistosc.... niestety.
Pozdrawiam
Rozczarowałam się ponieważ:
1. muzyka średnia, oprócz starych kompozycji, nieiwele interesującej treści, kilka kawałków mi się w ogóle zlało.
2. wizualizacje jak na artystę takiej klasy bardzo rozczarowujące. Coś podobnego każdy może w dzisiejszych czasach stworzyć na domowym PC-cie. Niektóre z nich przypominały winampa. Na wielu trójmiejskich imprezach naprawdę widziałam lepsze. Efekty w stylu - twarz kobieca, twarz męska i wybuchające fajerwerki, potem kobieta z mężczyzną się całują i znów wybuchające fajerwerki.
3. Osławiona już kompozycja oparta o "mury" - chór śpiewał fantastycznie, ale jedynym dodatkiem ze strony Jarre'a było dołożenie beatu a'la tractor studio, czy jak tam ten program się nazywa.
4. Organizacja - fatalna! Na próbę bez problemu wnieśliśmy dyktafon, koledze zawieruszyła się w plecaku pusta butelka po wódce, której nie wykryło 5 bramek kontrolnych (aż tyle, bo wychodziliśmy do toalety dwa razy). Przed rozpoczęciem właściwego koncertu ochroniarze w ogóle przestali sprawdzać ludzi, widzieliśmy jak facet w plastikowej przezroczystej siatce wniósł dwie puszki z piwem. Sami sobie dopowiedzcie kto co mógł jeszcze wnieść.
Jeśli jednak wybieracie się na koncert to polecam - co najmniej 1,5 litra wody na osobę, możliwe, że jakieś chustki przeciwko pyłowi na twarz, własny papier toaletowy lub chustki higieniczne. Czytałam w gazecie, że nie wolno brać karimat, ale jak kontrola będzie taka fantastyczna, to można wziąć nawet sofę z salonu.
Uff, rozpisałam się.
Pozdrawiam
Robalek
1. muzyka średnia, oprócz starych kompozycji, nieiwele interesującej treści, kilka kawałków mi się w ogóle zlało.
2. wizualizacje jak na artystę takiej klasy bardzo rozczarowujące. Coś podobnego każdy może w dzisiejszych czasach stworzyć na domowym PC-cie. Niektóre z nich przypominały winampa. Na wielu trójmiejskich imprezach naprawdę widziałam lepsze. Efekty w stylu - twarz kobieca, twarz męska i wybuchające fajerwerki, potem kobieta z mężczyzną się całują i znów wybuchające fajerwerki.
3. Osławiona już kompozycja oparta o "mury" - chór śpiewał fantastycznie, ale jedynym dodatkiem ze strony Jarre'a było dołożenie beatu a'la tractor studio, czy jak tam ten program się nazywa.
4. Organizacja - fatalna! Na próbę bez problemu wnieśliśmy dyktafon, koledze zawieruszyła się w plecaku pusta butelka po wódce, której nie wykryło 5 bramek kontrolnych (aż tyle, bo wychodziliśmy do toalety dwa razy). Przed rozpoczęciem właściwego koncertu ochroniarze w ogóle przestali sprawdzać ludzi, widzieliśmy jak facet w plastikowej przezroczystej siatce wniósł dwie puszki z piwem. Sami sobie dopowiedzcie kto co mógł jeszcze wnieść.
Jeśli jednak wybieracie się na koncert to polecam - co najmniej 1,5 litra wody na osobę, możliwe, że jakieś chustki przeciwko pyłowi na twarz, własny papier toaletowy lub chustki higieniczne. Czytałam w gazecie, że nie wolno brać karimat, ale jak kontrola będzie taka fantastyczna, to można wziąć nawet sofę z salonu.
Uff, rozpisałam się.
Pozdrawiam
Robalek