Widok

Konkubent się wymyka ;>

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Mam problem. Mieszkam z konkubentem. Mamy dziecko. Jestesmy daleko od rodziny. Ja nie pracuje (zawodowo), on nas utrzymuje. Jedyna rodzina jest jego brat (kawaler).
Jakis czas temu synek (11 mcy) zachorowal. Konkubent laskawie zawiozl nas do lekarza, ale wracac musielismy sami. Ja z dzieckiem na rekach tramwajem i autobusem, bo on spieszyl sie do pracy (jest wlascicielem). Po ok tygodniu ja sie zarazilam. Przez tydzien ani razu mnie nie wyreczyl w niczym, zebym mogla nalykac sie prochow, zasnac i wyzdrowiec jak najszybciej. Dzis mija tydzien odkad choruję, a maly zaczal kaszlec. Ze mna jakby gorzej. Wczoraj konkubent mial miec "wolne". Wrocil z pracy o 17.30 (sklep zamyka o 14). Dzis ok. 12 (spal do 10) oznajmil ze o 13 wychodzi i bedzie malowal mieszkanie u brata (bo ten sie wyprowadza) zapytalam kto sie zajmie dzieckiem, a on ze jak dam kase na ekipe, to posiedzi. Powiedzialam, ze to nie moj problem. I tak poszedl. Wrocil, bo kupil mi syrop na kaszel. Wczesniej probowal mnie naprostowac tekstem: "myslalas, ze bedziemy miec dla siebie duzo czasu i na wszystko bedzie nas stac-czas sie obudzic". Ja juz nie reaguje na takie teksty. Wrocil o 17.30 a o 21 wyszedl z bratem na bilard i jeszcze nie wrocil.
Pociesza mnie mysl, ze nie mamy slubu i moge wrocic do rodzicow (300km stad). Czy warto sie z nim uzerac??
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
a co to "mandżur"? to slang?
http://www.miejski.pl/slowo-Mand%C5%BCur
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chłopak miał kobietę na odległość i był szczęśliwy. Często ludzie najpierw zamieszkują ze sobą, docierają się bo związek na odległość nawet przez 10 lat nie pozwoli sie dotrzeć tak jak wspólne mieszkanie ze sobą. Potem pojawia się dziecko. Wy zamieszkaliście ze sobą a mało tego od razu z dzieckiem. Pojawienie sie dziecka to cudowna sprawa ale nawet najbardziej kochające się małżeństwa mają często problemy-brak czasu, zmeczenie, wyladowywanie nerwow na sobie itd. Wy nie dosc ze musicie sie dotrzec to pogodzic trudna sytuacje finansowa ze wspolnym wsparciem przy wychowywaniu Waszego maluszka. To ogromny sprawdzian uczuć i tylko Wy wspolnymi silami mozecie doprowadzic do szczesliwego zakonczenia. Czy on nie robi naprawdę NIC czym okazuje Tobie wsparcie i milosc? Znamy tylko relację z Twojej strony ale prawda z reguły lezy po srodku.
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ot i swiete slowa nascimento :)


popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hm, jeśli "byliście ze sobą" wcześniej nawet kilka lat, ale widywaliście się co tydzień lu dwa, to ja bym tego nawet nie nazwała związkiem. Razem zaczęliście być dopiero po Twojej przeprowadzce z dzieckiem do niego. To faktycznie trochę trudno zaczynać budować związek w takich warunkach - już z dzieckiem, które wymaga wiele uwagi pracy, a nawet nie mieliście szansy się wspólnie do tego przygotować. Bo przecież ani w czasie ciąży, ani przez prawie pół roku życia waszego dziecka jego nie było przy Tobie. Czy Wy wogóle zastanawialiście się wcześniej, czy chcecie tak naprawdę żyć razem jako rodzina, czy zostaliście postawieni przed faktem dokonanym?
Moim zdaniem tu wogóle nie ma mowy o jakimś "ratowaniu związku", tylko trzeba go po prostu stworzyć od początku. I jasno sobie powiedzieć, czego każde z Was oczekuje. Bo może Wy wcale nie powinniście być razem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Tez mylse o tym con robi dla nas (a takze dla siebie). Czasem rano (ok.7-8) wstaje pierwszy do dziecka. Przewija go i daje mu mleko i pobawi sie. Ja moge pospac pol godziny dluzej. Kiedys kapalam dziecko co 2 dzien. On chcial zeby go kapac codziennie (mama mu tak powiedziala). Wiec powiedzialam ze skoro tak chce to bedziemy kapac na zmiane. Trwalo to jakies 2 tyg. Razem jezdzimy do marketu. Glownie po zywnosc. Ale ostatnio body byly za 6 pln i chcialam poszukac czegos dla dziecka. Wygladalo to tak ze ja z dzieckiem na reku przewracalam ciuchy w wielkim koszu a on poszedl do kasy. Znalazlam 1 szt i mialam dosc. W niedziele kupil mi syrop i tabletki. Czasem jak wieczorem napisze zeby kupil dziecku spray do nosa, to kupi. Nie wiem, co jeszcze moge dodac. Wyrzuca smieci, bo ja z dzieckiem w wozku nie mam mozliwosci, ale 2 worki juz czekaja na balkonie. Bez dziecka nie wychodze z domu, bo musialabym je zostawic samo. Czasem zdarza sie ze w weekendy robi nam obiad, ale zazwyczaj jest to tylko niedziela. Wczesniej zylismy samymi przyjemnosciami. Imprezy, wyjazdy, wycieczki, koncerty, restauracje. Odpowiadalo mi ze widujemy sie w weekendy. Ja moglam w tygodniu robic to na co mialam ochote. Popracowac dluzej, chodzic na silownie, spotykac sie ze znajomymi, do kina, na imprezy, na zakupy. Rozmawiac przez telefon-nie musialam pod nikogo ukladac sobie plan dnia i nikogo nie zaniedbywalam. A jak przyjezdzal spedzalismy ten czas we dwoje. Z jego strony zdrada raczej nie wchodzila w gre. I gdyby udalo nam sie zamieszkac razem jeszcze przed dzieckiem, ale tez kiedy oboje mieszkalismy w tym samym miescie i dobrze zarabialismy, to raczej nam by to nie przeszkadzalo. Nie jestem osoba ktora wymaga pelnego zaangazowania juz na etapie spotykania sie. Ale kiedy pojawilo sie dziecko,a ja nie moge na niego liczyc, to mam prawo do niezadowolenia. Dodam ze on wraca z pracy najczesciej nie przed 23 i nierzadko ja juz spie. Nie pisze tu o kims kto wraca do domu o 18 i chce sobie co jakis czas porobic cos poza domem.
A wracjaac do sedna, nie wiem co on jeszcze moze dla nas robic. Potrzebuje jakiejs podpowiedzi, bo wydaje mi sie ze wszystko napisalam. Moge dodac ze nie bije, nie krzyczy, nie wyzywa... ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jeszcze jedno mi przyszło do głowy: to bardzo na Twoją niekorzyść, że jednak nie wzięliście ślubu. Nie mówię, że trzeba było to zrobić w momencie, kiedy dowiedzieliście się o ciąży, ale w momencie, kiedy zdecydowałaś się zostawić wszystko, przenieść się do niego i zajmować Waszym dzieckiem. Pomyśl sobie, że ty nie pracujesz zawodowo, a on tak, i to chyba całkiem sporo. Gdybyście byli małżeństwem wszystko to, czego dorabia się teraz byłoby waszą wspólną własnością. A tak on robi "karierę" i prawdopodobnie też jakieś pieniądze, a Ty za darmo zajmujesz się jego domem i dzieckiem, pierzesz skarpety i takie tam. Już trzeba było olać te przygotowania i "ojej, z brzuchem w sukni ślubnej" i wziąć sam cywilny bez żadnego halo.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
as, ja na Twoim miejscu zabrałabym część rzeczy i wyjechała. Jak we fraszce o zdrowiu: "Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz". Może jak Was straci, zobaczy, że masz siłę od niego odejść, to coś dotrze do KOnkubenta. Nie tkwij w tym na siłę, bo frustrację odczuwa dziecko. Lepiej, żeby miało 2 szczęśliwych rodziców osobno, niż razem nieszczęśliwych.
powodzenia!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
WITAJ

WIEM ŻE CI CIĘŻKO JEST I SKORO PRÓBOWAŁAŚ JUŻ WSZYSTKIEGO I NIE SKUTKUJE DOBRZE ROBISZ WYJEŻDŻAJĄC DO RODZICÓW TO DA WAM CZAS NA ZASTANOWIENIE SIE CO DLA CIEBIE I PARTNERA JEST WAZNE ALE Z TEGO CO OPISUJESZ Z TEJ MAKI CHLEBA NIE BEDZIE DOROSLEJ OSOBY NIE DA SIE ZMIENIC TAK JAK PISZESZ. CZASAMI LEPIEJ SIE ROZSTAC W ZGODZI I SZACUNKU NIZ DRZEC ZE SOBA KOTY I PALAC DO SIEBIE NIENAWISCIA. MACIE DZIECKO I LEPIEJ BEDZIE DLA NIEGO JAK BEDZIE WIDZIAL RODZICOW ZGODNYCH TO CO ZE NIE BEDZIECIE RAZEM DZISIAJ TO JUZ NORMALNE . JA PRZECHODZILAM TAKI CIEZKI KRYZYS GDY MOJ SYN MIAL 3 LATKA PARTNER -KONKUBENT TEZ MI SIE WYMYKAL IPREZY KOLEDZY ITP WSZYSTKO BYLO WAZNE TYLKO NIE MY. DZISIAJ SYN MA LAT 13 JA JESTEM JUZ ZONA TEGOZ PARTNERA UDALO NAM SIE DOTRZEC DOJRZEC ALE OBOJE SIE POSTARALISMY I UDALO SIE . TEGO TEZ TOBIE Z CALEGO SERCA ZYCZE ;-D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przeczytalam caly watek i rozumiem Twoje rozczarowanie bo chyba tak to mogę nazwać..moim zdaniem jestes tym wszystkim mega zmeczona, twoj facet nie jest wymarzonym kandydatem na ojca, ale nim jest..

czy mowicie sobie,ze sie kochacie? (kochasz go?)
czy jest miedzy wami seks? ( mimo wszystko seks jest wazny w zwiazku)
czy on mowi,ze kocha wasze dziecko?

nie chce tu nikogo osadzac..decyzja nalezy do Ciebie..ja poprosilabym go o rozmowe, zaznaczyla,ze nie chce sie klocic tylko spokojnie porozmwiac, niech spokojnie Cie wyslucha, dziecko niech sobie spi w tym czasie by Wam nie przeszkadzalo..

powiedz mu po raz ostatni jak sie czujesz w tym zwiazku, w jego mieszkaniu, w cieniu jego rodziny itd...powiedz czego chcesz od zycia- przeciez wiele nie wymagasz, chcesz 2 razy w tyg wyjsc, odpoczac itd., powiedz,ze ten zwiazek sie rozpada,zapytaj go czy on tego nie widzi..czy on tego chce?
jesli p otej rozmowie nic sie nie zmieni, wyprowadzsei bo NIESZCZESLIWA MAMA TO NIESZCZESLIWE DZIECKO

a tak do anek - taka uwaga - nawet jesli mieliby slub to wszystko i tak byloby jego, chyba,ze w akcie notarialnym mieszkania by widnialo jej imie i nazwisko..nie ma czegos takiego jak wspolna wlasnosc.. ona moglaby jedynie przed sadem wykazac sie tym,ze nie pracowala ale dbala o dom itd ale zadne rzeczy materialne nie bylby jej - jego mieszkanie a wiec wszystko co w tym mieszkaniu nalezy do niego (chyba,ze ona mialaby na fakturze swoje dane) niestety takie jest nasze prawo..wieszkosc ludzi mysli tak jak anek, ale niestety tak nie jest..i mogliby byc nawet 10-15lat po slubie, jak nie bylaby dopisana do aktu wlasnosci nie ma nic..
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
ale przez jakiś czas mogłaby CHYBA dostawać alimenty na siebie (nie mylić z tymi na dziecko) - za to ze gdy On robil karirere a ona sprzatalajego skarpety to to też byla praaca


popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dejwi z tego co pamietam, w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym nie ma slowa na temat wzajemnej pomocy -takze finansowej konkubinie badz partnerowi po rozstaniu. Nie ma obowiazku palcenia alimentow na konkubine,czy matke swojego dziecka..jesli byliby malzenstwem mialaby szanse na alimenty,ale nie jest powiedziane,ze by je otrzymala na siebie..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
coś jest - nie wiem dokładnie dlatego nasmarowałam CHYBA :)
pozatym to tylko na jakiś czas - aby matka mogła stanąć na nogi


popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja myślę, że trzeba sobie zadać jedno zasadnicze pytanie: Czy Ty go kochasz i czy on cienie kocha?
Dalsze postępowanie powinno zależeć od odpowiedzi i wszystko na ten temat.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
twój konkubent, musi dorosnąć,
juz widzi u siebie uplyw czasu, jeszcze do tego został ojcem.. facetom sie z tymi (dla wiekszosci kobiet oczywistymi i naturalnymi kolejami losu) rzeczami jakos trudniej oswoic, moj od kiedy bylam w drugiej ciazy ciagle ma egzystencjonalne "doly" ze juz nie jest mlody... normalnie do grobu sie polozyc...
ucieka z domu bo nie chce dopuscic do siebie mysli ze to juz "koniec" betroskiego zycia... ale to nie prawda ze koniec zycia wsrod ludzi juz nie bedziecie prowadzic, uswiadom mu to jakos, i moze rzecz w tym zebyscie wychodzili razem a nie osobno?!?!? nawet zatrudnijcoie nianie jak nie ma kto zostac z dzieckiem, ale on ma rodzine niech brat popilnuje wam spiacego dziecka a wy na miasto!!!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na brata nie mozemy liczyc. A jego rodzina mieszka 100 km stad. Nie stac nas na opiekunke, na wyjscie na miasto itp. Nie truje mu, ze nie ma na nic kasy, ze przeciez ego przyjemnosci tez kosztuja, podczas gdy ja nawet do fryzjera nie moge pojsc.
Teraz po tych wszystkich postach, boli mnie to ze on tez nie jest szczesliwy. Twierdzi, ze moje nastawienie jemu tez sie udziela, ale nie rozumie co jest tego przyczyna.
Zalezy mi na jego szczesciu, ale jemu tez musi zalezec. Czasem mysle, ze moze lepiej zeby mnie zdradzil. Przynajmniej wszystko bedzie jasne, a mi nie bedzie juz przykro...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
as@
to,że Twój facet tak się zachowuje nie jest Twoja winą, po prostu facet nie dorósł i tyle. Nie moze być tak,że on chodzi gdzie chce i na wszystko go stać a Ciebie nie, bo w końcu oszalejesz. Prawda jest taka,że jak sie chce spedzic czas z drugą osoba to nie przeszkadza w tym brak kasy, tylko chęci sie liczą. Odnoszę wrażenie ,że wielu facetów obarcza opieką, wychowaniem nad dzieckiem kobiecie, bo przecież taki mamy obowiazek a oni jakie mają? I mają trudności w rozmawianiu na powazne tematy.
Ze sposobu w jaki piszesz stwierdzam,że jesteś ogarnięta intelektualnie,więc bedziesz wiedziałą co zrobić w tej trudnej sytuacji
Zycze Ci wszystkiego dobrego,trzymaj sie
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
AS a może On jest taki smutny bo widzi za TY z nim nie jesteś szczęsliwa

faceci nie wywalają emocji i czesto jak mają problem to go "nie pokazą światu" ... moze Ty masz taki typ w domu, może te jego ucieczki są formą na przemyslania, na placz czy smutek

kochana wczesniej zyliscie ja PTASZKI - wolne, latające, śpiewające ...
a teraz ten trzeci ptaszek podciął Wam skrzydła a wasz umysł nie zdawala sonbie sprawy z konsekwencji

POCIESZĘ CIĘ - skrzydła odrosną, CO WIECEJ Wasza dzidzia będzie latac z Wami a WY jak sępy bedziecie jeje RAZEM bronić!!

OO - może tak wersja przemysleń na dziś ??

oj biedulka jesteś ... ale dasz rade ... dałaś rade 4 mca sama z noworodkiem!! A TO WIELKIE :)


popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
AAAAAAAAAAAAA i nie marnuj energii na płakanie czy zamartwianie się

TYLKO DZIAŁAJ :)


popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
no wlasnie jego stac a Ciebie nie...
ja mam podobnie z zachciankami meza - nauczylam sie tez nie oszczedzac na sobie(no to znaczuy w granicch rozsadku bo to ze on w pracy a ty w domu to nie znaczy ze jestes na jego utrzymaniu, jak chce to niech oplaci opiekunke a ty idz do pracy i bedziecie mieli kasy po rowno- no i kasa i jej podzial w domach to czesta kosc niezgody , moze musicie ustalic jane zasady.my tak mamy i nie ma wiekszych pretensji choc i tak M zawsze sobie na ciut wiecej pozwakla, lubi zaszalec np na spacerze

i naprawde nie mysl ze nie macioe na kogo liczyc, nawet moze sie zdziwisz jak sie okarze ze jak spytasz o opieke(npo wiadomo moze akurat jednego dnia komus nie pasowac) ze sie okarze ze ktos z checia posiedzi z dzieckiem, a wys obie wyfruniecie razem z gniazda, bo osobno to dla mnie nie jest dobry pomysl zwlaszcza jak wam sie "nieuklada",
a powiedz ze dzis nie robisz obiadu(weekend) i idziecie razem do knajpy itp... dziecko trzeba "uspoleczniac" ;P zawsze sie znajdzie jakis fajny argument. NIECH WYDAJE NA CIEBIE WAS KASE EKSTRA A NIE TYLKO NA SIEBIE!!!!

co do spania osobno, spytaj sie Go czy tak mu przeszkadzasz w lozku?niewygodnie mu dzielic z kims loze? a dziecklo juz jest na tyle duze ze moze spac samo, ba powinno sie nauczyc spac samo w pokoju(zwlaszcza jak nie masz z tym problemu , bo zajakis czas sie przyzwyczai do wiecznej obecnosci kogos w pokoju i juz nie bedzie tak latwo)
on jeszcze moze "bac sie dziecka" nie wie w co ma sie z takim bajtlkem bawic, ale jeszcze troche... i pilka w ruch

masz duzego chlopca i malego chlopca w domu, pierwsze 2 lata zycia dziecka mocno zmienia zycie ustabilizowanych par ktore zyly pod jednym dachem nawet latami (nagle nowe problemy,przemeczenie, nieodnajdywanie sie w nowej roli i duzo sie ludzi rozchodzi)
pogadajcie , przedstaw mu na chlodno jak Twój dzien wyglada, (nieplanowaliscie dziecka w tej chwili, tak?) ze ty tez wolalabys inaczej, ze dziecko bylo i dla Ciebie niespodzianka, ale kochaliscie sie razem, na dziecko go nie łapałaś tylko tak wyszlo samo, i ty tez ponosisz "koszty" waszej milosci. pogadaj ze ty tez chcesz z nim wyjsc na spacer,
potrzebujesz GO (dokladnie tak powiedz facetow to rusza) ze wielu rzeczy nie jestes w stanie sama ogarnac...

moze to taki typ co sie smial z kolegow ze pantoflarze sioe po slubie/dzieciach robia a teraz próbuje to innym a zwlaszcza SOBIE udowodnic ze on taki nie bedzie... faceci to tak widza.

no masz ciezki orzech do zgryzienia, ale jednak mimo wszystko to garnie sie do pomocy, tylko rano ale zqawsze
bo moj to tylko wieczorem ;) albo i wcale bo wraca jak dzieci spia(z pracy) rano wstaje tak ze tylko kawka umyc sie i wychodzi, tez mnie czasem drazni ze jak wolny wieczor na spokojnie to nie zadba o opieke do dzieci zeby razem wyjsc ,albo chwile przed wyjsciem pyta czy jednak moze mam ochote?!? dlugi temat nie bede zanudzac
a jak chodzi na bilardy i inne takie to drogo i tak wychodzi, a za opiekunke niech placi(jak nie macie naprawde nikogo z rodziny bo moze jednak sie ktos znajdzie "tesciowa"?niech zapyta) zobaczysz ze nagle sie znajdzie kasa jak to bedzie warunek do wyjscia itp. wiec piszesz glupoty ze was nie stac jak on tak hula, idz do fryzjera przed swietami zrob z siebie bustwo i niech mu galy wyjda,

mysle ze ucieczka moze spowodowac ze on ten najciezszy okres przechula, a potem bedzie miedzy wami niby ok, bo ty bedziesz miala do niego ukryte zale ze Cie nie wspieral i to w koncu i tak sie sypnie.
powiedz mu wprost ze masz gdzie wracac , dasz sobie rade oczywiscie alimenty bo w polowie dziecko jes z jegociała
, ale ze chcesz budowac dom i rodzine z nim(bo go kochasz - dziecko z milosci), ze chcesz zeby dziecko mialo swojego ojca,,, bo jak nie to niech sobie zda sprawe ze jak wyjedziesz i sie rozejdziecie, i jak dziecko podrosnie to moze byc inny TATA nr 1z ktorym bedzie majsterkowal, wzorem, uczyl jezdzic na rowerze, samochodem, chodzil na mecze, bilardy(kto inny bedzie spijal mleczko rodzicielstwa, no i nie tylko;)) itp, a on bedzie tata dojazdowym, niech sie zastanowi nad soba i swoim postepowaniem, czy on by chcial miec takiego ojca jakim sam jest, bo pieniadze na zycie to nie wszystko,sam w ten sposob zrobi siebie tate "daj kase"
bo to jego decyzja i jego odpowiedzialnosc, Ty nic na sile nie chcesz tworzyc, ale niech sprawe przemysli i da ci odpowiedz (nie natychmiast daj mu nawet wyjsc z domu niech pomysli nad tym, a potem do dziela, woz albo przewoz)


mysle ze nie pali Ci sie pod nogami wiec warto jeszcze popracowac razem , jak nie zadziala to masz gdzie przeprowadzic terapie szokowa, albo mozesz jak on przyjdzie dac obiadek ubrac sie i powiedziec ze wracasz za 3-4 h no nie wiem... niech tez stanie przed faktem dokomnanym a nie musisz isc hulac np tylko na spacer nawet po sklepach...cokolwiek.. zapisz sie na jakis aerobik czy cos takiego i powiedz ze jak nie pojdziesz to kasa przepadnie - to tez ich rusza ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie, nie przesadzasz. Założył rodzinę i teraz ona powinna by dla niego najwazniejsza!!! Dla Was ma się starac, dla Was ma miec czas!!!Dla Was mam miec checi!!! I niech mi nikt tu nie wstawia drętwych tekstów, że moze to była wpadka. Sorry stray - dmuchasz to musisz się liczyc, że cos wydmuchasz !!!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

biznes - jaki ?? (21 odpowiedzi)

Witam wszystkich na forum i bardzo proszę o pomoc. Postanowiłam otworzyć swój własny niewielki...

Jakie krzesło do biurka (10 odpowiedzi)

Jakie krzesło polecacie dla starszaka, który niebawem wybiera się do szkoły, więc więcej czasu...

do góry