Widok
aUUU
Nagle Świst nagle gwizd para buch. Hamulce w ruch. Wróciłem do życia po dwóch dobach zasuwu bez końca. Umysł śpi człowiek działa jak automat.
Zwierzu miałeś wysłać SMS-a o terminie totalnego olewania.... przepraszam odlewania sprawy. Jak nie to ja wracam do metalu. Trochę gorący jak sobie człowiek go czasami na futro wyleje ale nie zostawia trwałych blizn... prawie ;)
Void i jak tam Ka ce ki – kiedy, kiedy???
Zwierzu miałeś wysłać SMS-a o terminie totalnego olewania.... przepraszam odlewania sprawy. Jak nie to ja wracam do metalu. Trochę gorący jak sobie człowiek go czasami na futro wyleje ale nie zostawia trwałych blizn... prawie ;)
Void i jak tam Ka ce ki – kiedy, kiedy???
Lemiro
No i mam za swoje. Kudłaty łeb niestety nie pamięta wszystkiego co powiedział. Od taki lekki Parkinson ale nie przejmuj się to u mnie w rodzinie dziedziczne. A może nazywali to schizofrenią ... eee nieważne... znalazłem na to sposób i przeanalizowałem naszą rozmowę (HA ja i analiza co to się na tym świecie wyrabia) Wiesz może i ty masz rację może i ja narzekam na świat. Co prawda takim tokiem rozumowania można by każdemu słowu i każdemu czynowi przypisać ukryte i często odmienne znaczenie ale to nieważne. Jak chcesz to przyjmij do wiadomości że nie czuję się pokrzywdzony przez to że wieje wiatr... oczywiście w przenośni.. Broń Boch w dosłownym tego słowa rozumieniu.
I po raz kolejny mam za swoje...hehe he... coś niecoś o podświadomym poczuciu winy, lękach... ojej... ojej... (przepraszam nie śmieje się z ciebie ale przyszła mi do głowy pewna analogia od mojego znajomego lekarza którego w autobusie pouczała jedna kobieta o działaniu leku (o którym nb. prowadziłem z nim dyskusję)... ojej...hi hi Mam za swoje.
Nie można winić wiatru z to że wieje (w dosłownym i nie dosłownym tego słowa znaczeniu). Wiesz co do wychowania, ideologii itp.. to jakieś dziesięć lat temu... wróć dwanaście zrozumiałem że coś jest nie tak i muszę zmienić swoje dotychczasowe ja. Była to droga przez piekło.. prawie dosłownie... na szczęście nie szedłem sam i choć wraz z ze zwierzem przeszedłem jej znaczny kawałek ( tak samo jak on błądząc i mieszając nasze losy) to znacząco różnię się od tego kim byłem kiedyś i wszystko, lub prawie wszystko co mówię, mówię świadomie... Droga ta zresztą nie skończyła się i nie skończy chyba aż do śmierci. Myślę że Zwierzu masz te samo zdanie, bo choć kroczymy po różnych już ścieżkach to idziemy w podobnym kierunku i dla tego nie sądzę abyśmy się kiedykolwiek pozabijali. Ot czasem (częściej niż byśmy chcieli) powarczymy na siebie ale to wszystko.
Tak więc mam na dzieje iż rozumiesz iż nie istnieje dla mnie coś takiego jak „podły los” . Istnieją przeciwności. Ale tak już jest bez podtekstów. Tak jak życie ze świadomością tego iż w końcu i tak umrzemy. Co do wilka to nie poza a metafora. Subtelna różnica. Wiesz najlepiej żeby mnie zrozumieć trzeba by zanurzyć się w tą moją prywatną odrobinę szaleństwa.
Co do wiary w boga to jest to moja prywatna rozmowa między Mną a Nim. Jeśli może coś ci podpowiedzieć to może fakt iż kiedyś miałem zostać księdzem. To jednak nie oznacza i proszę mi tu od razu nie wyjeżdżać z najbardziej prozaicznymi teoriami o kryzysie wiary itp. Z psychologią mam tyle odczynienia jak w tym nieśmiertelnym dowcipie „lekarzu najpierw lecz się sam” i innym z mojej branży „ ty czujesz się dobrze a ja?”
Salute!
Uśmiechnięty pod wąsem choć lekko skacowany
I po raz kolejny mam za swoje...hehe he... coś niecoś o podświadomym poczuciu winy, lękach... ojej... ojej... (przepraszam nie śmieje się z ciebie ale przyszła mi do głowy pewna analogia od mojego znajomego lekarza którego w autobusie pouczała jedna kobieta o działaniu leku (o którym nb. prowadziłem z nim dyskusję)... ojej...hi hi Mam za swoje.
Nie można winić wiatru z to że wieje (w dosłownym i nie dosłownym tego słowa znaczeniu). Wiesz co do wychowania, ideologii itp.. to jakieś dziesięć lat temu... wróć dwanaście zrozumiałem że coś jest nie tak i muszę zmienić swoje dotychczasowe ja. Była to droga przez piekło.. prawie dosłownie... na szczęście nie szedłem sam i choć wraz z ze zwierzem przeszedłem jej znaczny kawałek ( tak samo jak on błądząc i mieszając nasze losy) to znacząco różnię się od tego kim byłem kiedyś i wszystko, lub prawie wszystko co mówię, mówię świadomie... Droga ta zresztą nie skończyła się i nie skończy chyba aż do śmierci. Myślę że Zwierzu masz te samo zdanie, bo choć kroczymy po różnych już ścieżkach to idziemy w podobnym kierunku i dla tego nie sądzę abyśmy się kiedykolwiek pozabijali. Ot czasem (częściej niż byśmy chcieli) powarczymy na siebie ale to wszystko.
Tak więc mam na dzieje iż rozumiesz iż nie istnieje dla mnie coś takiego jak „podły los” . Istnieją przeciwności. Ale tak już jest bez podtekstów. Tak jak życie ze świadomością tego iż w końcu i tak umrzemy. Co do wilka to nie poza a metafora. Subtelna różnica. Wiesz najlepiej żeby mnie zrozumieć trzeba by zanurzyć się w tą moją prywatną odrobinę szaleństwa.
Co do wiary w boga to jest to moja prywatna rozmowa między Mną a Nim. Jeśli może coś ci podpowiedzieć to może fakt iż kiedyś miałem zostać księdzem. To jednak nie oznacza i proszę mi tu od razu nie wyjeżdżać z najbardziej prozaicznymi teoriami o kryzysie wiary itp. Z psychologią mam tyle odczynienia jak w tym nieśmiertelnym dowcipie „lekarzu najpierw lecz się sam” i innym z mojej branży „ ty czujesz się dobrze a ja?”
Salute!
Uśmiechnięty pod wąsem choć lekko skacowany
Lemiro!!
Oj bo się pogniewam a ładnie to tak mówić o kimś bez jego udziału?
Ja się w nic nie mieszam mam inne rzeczy na głowie. Ot tak z 30 kilometrów innych rzeczy jak to sobie ostatnio policzyłem. Ale może jakbyście mnie ładnie poprosili... A krzanić ładne proszenie .... mieszam się . Wszystko byle by uciec od kabli!!!! AUUUUU mam dość, dość.!!!! Kończę pogryzę... powyrywam, poprzecinam... o jakie ładne pancerne drzwi...ŁUB ŁUB... no i co... eee wygięły się o jakaś ściana . Trach i z kopa i z ogona i pazurami po wierzchu... ooops to był komisariat... a to ja przepraszam ... sooryy eee patrzcie UFO!!!
Wziuuu... i tyle mnie widzieli hehehehe;)
Lekko mi dziś szajba odbija;)
Ja się w nic nie mieszam mam inne rzeczy na głowie. Ot tak z 30 kilometrów innych rzeczy jak to sobie ostatnio policzyłem. Ale może jakbyście mnie ładnie poprosili... A krzanić ładne proszenie .... mieszam się . Wszystko byle by uciec od kabli!!!! AUUUUU mam dość, dość.!!!! Kończę pogryzę... powyrywam, poprzecinam... o jakie ładne pancerne drzwi...ŁUB ŁUB... no i co... eee wygięły się o jakaś ściana . Trach i z kopa i z ogona i pazurami po wierzchu... ooops to był komisariat... a to ja przepraszam ... sooryy eee patrzcie UFO!!!
Wziuuu... i tyle mnie widzieli hehehehe;)
Lekko mi dziś szajba odbija;)
AAAuuuuuuu
No to chyba rozumiem o co w tym aukowym chodzi... heheh ciężko dziś kapuję. Ale do rzeczy...
Zapraszam na ucztę!!!!! Tak na początek mam ochotę na potrawkę z Adama W. Zwierzu co ty na to przyłączysz? Z jakimś polewem np. tobasko bo to trochę kościste i mdłe bydle ale na zakąskę wystarczy. Wiesz Waldemara M. To byśmy sami nie dali rady zeżreć ale ten szpik z kości.. Mniam maniam pazury lizać;)
W nawiązaniu do rozmowy z czata to sam mi rzucił insynuułę w twarz wiec go zeżrę. To jak czekać z rożnem czy już nakładać żeby na jutro rano na śniadanie była odpowiednia kruchość mięska?
A zresztą zapraszam i innych do wyżery nie będziemy przecież tacy podzielim się. Komu udko komu rączka?
Zapraszam na ucztę!!!!! Tak na początek mam ochotę na potrawkę z Adama W. Zwierzu co ty na to przyłączysz? Z jakimś polewem np. tobasko bo to trochę kościste i mdłe bydle ale na zakąskę wystarczy. Wiesz Waldemara M. To byśmy sami nie dali rady zeżreć ale ten szpik z kości.. Mniam maniam pazury lizać;)
W nawiązaniu do rozmowy z czata to sam mi rzucił insynuułę w twarz wiec go zeżrę. To jak czekać z rożnem czy już nakładać żeby na jutro rano na śniadanie była odpowiednia kruchość mięska?
A zresztą zapraszam i innych do wyżery nie będziemy przecież tacy podzielim się. Komu udko komu rączka?
Lemira...
...hm... nio pod wzgledem lat to moze faktycznie mloda jestem....niby pelnoletnia dopiero od jakiegos dluzszego czasu..ale..ale czasem czuje sie staro...mam dosc tego swiata...zostalam doswiadczona przez los..mimo ze zdaje sobie ze inni maja gorzej to i tak jest mi ciezko...zwlaszca ze sama musze sie borykac i walczyc z wlasnym losem.....
..:::""":::..
I jest kolejny rekord: 171 zapisów(!!!), ale apeluję - nie przesadzajmy z liczbą wysyłanych na Hydepark wypowiedzi. Przy obecnym tempie jest to już i tak spora dawka czasu spędzonego przed monitorem. 500 postów tygodniowo to liczba graniczna. Później Hydepark robi się niestrawny w swojej rozwlekłości! Tymczasem aktualnie jest już około 450 tygodniowo, a prognozy tendencji zwyżkowej dochodzą do 700. Zobaczymy jak to się dalej potoczy (prognozy bywają błędne).
A czy ktoś jeszcze pamięta tę wyjątkową w swoim rodzaju 64 stronicową Gratkę gdzie było prawie 8000 kuponów w HP (a słowa były ograniczone jedynie ilością miejsca na kuponie). Tego prawie nikt nie był w stanie przeczytać od deski do deski, nawet redakcja która przez to o kilka godzin opóźniła druk całej gazety. Właśnie po tym precedensie ograniczono ilość wpisywanych wyrazów do 30. Chyba nikt tego tu nie chce co? To zwłaszcza do Ciebie, Ludwiku, bo potrafisz wrzućić za jednym kliknięciem ponad 700 słówek. Streszczajcie się w miarę możliwości.
A czy ktoś jeszcze pamięta tę wyjątkową w swoim rodzaju 64 stronicową Gratkę gdzie było prawie 8000 kuponów w HP (a słowa były ograniczone jedynie ilością miejsca na kuponie). Tego prawie nikt nie był w stanie przeczytać od deski do deski, nawet redakcja która przez to o kilka godzin opóźniła druk całej gazety. Właśnie po tym precedensie ograniczono ilość wpisywanych wyrazów do 30. Chyba nikt tego tu nie chce co? To zwłaszcza do Ciebie, Ludwiku, bo potrafisz wrzućić za jednym kliknięciem ponad 700 słówek. Streszczajcie się w miarę możliwości.