Widok
hej hej :)
ja mam fitness codziennie z moją córą w domu i na spacerze :)
ale też się teraz szybciej męczę niż normalnie, chociaż chyba jest lepiej niż dwa-trzy tygodnie temu
piszecie już o Sylwku, ja bym bardzo chciała w góry jechać, ale chyba się nie wyrobimy w tym roku :( latem byliśmy w Bieszczadach w fajnej chałupie, chętnie bym się tam wybrała na Nowy Rok...ale zobaczymy
ja mam fitness codziennie z moją córą w domu i na spacerze :)
ale też się teraz szybciej męczę niż normalnie, chociaż chyba jest lepiej niż dwa-trzy tygodnie temu
piszecie już o Sylwku, ja bym bardzo chciała w góry jechać, ale chyba się nie wyrobimy w tym roku :( latem byliśmy w Bieszczadach w fajnej chałupie, chętnie bym się tam wybrała na Nowy Rok...ale zobaczymy
Hej.
Wymioty jakby mi powoli przechodziły. W końcu mogę się normalnie napić i coś zjeść :) Byłam u lekarza i przepisał mi jakś lek, ale na razie go nie kupiłam bo wczoraj wymiotowałam tylko rano a dzisiaj udało się jak na razie bez wymiotów.
Widziałam dzieciątko :) i serduszko słyszałam. Jakie to piękne. Za półtora tygodnia ide na USG genetyczne. Lekarz powiedział że niby można teraz ale lepiej i dokładniej będzie około 13 tygodnia. Żadnych innych testów robić nie będę. Po pierwsze nie widzę potrzeby, przecież jak będzie coś nie tak to też będę kochać dzieciątko, to będzie przecież moje kochane dzieciątko. Po drugie wole te pieniążki przeznaczyć na coś dla tej małej kruszynki. No a po trzecie to żedne badanie nie daje 100% pewności że coś jest ok bądź nie. Dopiero jak zobaczymy, dotkniemy, potrzymamy to będziemy wszystko wiedziały.
Wymioty jakby mi powoli przechodziły. W końcu mogę się normalnie napić i coś zjeść :) Byłam u lekarza i przepisał mi jakś lek, ale na razie go nie kupiłam bo wczoraj wymiotowałam tylko rano a dzisiaj udało się jak na razie bez wymiotów.
Widziałam dzieciątko :) i serduszko słyszałam. Jakie to piękne. Za półtora tygodnia ide na USG genetyczne. Lekarz powiedział że niby można teraz ale lepiej i dokładniej będzie około 13 tygodnia. Żadnych innych testów robić nie będę. Po pierwsze nie widzę potrzeby, przecież jak będzie coś nie tak to też będę kochać dzieciątko, to będzie przecież moje kochane dzieciątko. Po drugie wole te pieniążki przeznaczyć na coś dla tej małej kruszynki. No a po trzecie to żedne badanie nie daje 100% pewności że coś jest ok bądź nie. Dopiero jak zobaczymy, dotkniemy, potrzymamy to będziemy wszystko wiedziały.
Rozglądam się powoli za jakimś fitnesem dla ciężarnych bo musze się zacząć ruszać.... myślałam o tym: http://www.gymnasion.pl/content/view/31/105/
no i basen w weekendy... czuje potrzebe ruchu... wczoraj przeszłam się z parkingu podziemnego w Medisonie w gdańsku na 3 piętro do Invicty i dziś mam masakryczne zakwasy... a nadmienie że wlazłam na górę raaz... hahaha no źle ze mną, co tu dużo mówić...
no i basen w weekendy... czuje potrzebe ruchu... wczoraj przeszłam się z parkingu podziemnego w Medisonie w gdańsku na 3 piętro do Invicty i dziś mam masakryczne zakwasy... a nadmienie że wlazłam na górę raaz... hahaha no źle ze mną, co tu dużo mówić...
wiesz co ja się spotkałam z różnymi opiniami. Jedni mowią ze daje tylko 7 % więcej pewności niż USG (te gdzie patrzy się na kość nosową i przezierność, bo nie wiem czy o to Wam chodzi mówiąc o genetycznym?), moja ginekolog mówi że usg to ok 60% pewności a test PAPPA 90%, więc warto zrobić. Z tym ze test PAPP-A wykrywa Zespół Downa i jakieś jeszcze 2 choroby, nie wykrywa wad CUN. Ja się zastanawiałam nad tym takim potrójnym bo ten niby wykrywa wady CUN, ale ostatecznie chyba dam sobie spokój.
ja właśnie mam robić genetyczne i test pappa u innego lekarza w połowie listopada a koszt to 450 zł :/ usg genetyczne zrobie bo uważam że trzeba :) ale z testem to wyjdą duże pieniążki, nie mam zamiaru oszczędzać na dziecku, ale sama nie wiem ten test i tak nie wykluczy tych chorób, prawda? musze o nim poczytać i wtedy zdecyduje
a ja chyba kawsko wypije, spać mi sie chce niemiłosiernie. do końca tyg zastepuje koleeżanke i przychodze na 7 do pracy.
Wczoraj zrobiłam ten test PAPP-A. Nie wiem czy warto czy nie, ale dla świętego spokoju, przynajmniej będę mieć większa pewność ze jest wszystko ok. W sumie nie co rok jest się w ciąży... Wyniki mam za 5-7 dni, ale jestem spokojna.
U mnie z tymi wzdęciami jest lepiej. Dalej mam flaki wszystkie wydete, ale ruszyło się coś w końcu ;-) To chyba zasługa odstawienia luteiny, bo wiadomo im więcej progesteronu, tym większe problemy.
A w ogóle wczoraj kupiłam sobie pięęęęęękną kieckę, ciążówka jak nic, z miejscem na brzuszek ;-) W New Yorkerze. Tak sie przymierzam w strone Sylwestra... Teraz fajna moda jest, wszystko takie długie, tunikowate, ciążowe ;-)
Wczoraj zrobiłam ten test PAPP-A. Nie wiem czy warto czy nie, ale dla świętego spokoju, przynajmniej będę mieć większa pewność ze jest wszystko ok. W sumie nie co rok jest się w ciąży... Wyniki mam za 5-7 dni, ale jestem spokojna.
U mnie z tymi wzdęciami jest lepiej. Dalej mam flaki wszystkie wydete, ale ruszyło się coś w końcu ;-) To chyba zasługa odstawienia luteiny, bo wiadomo im więcej progesteronu, tym większe problemy.
A w ogóle wczoraj kupiłam sobie pięęęęęękną kieckę, ciążówka jak nic, z miejscem na brzuszek ;-) W New Yorkerze. Tak sie przymierzam w strone Sylwestra... Teraz fajna moda jest, wszystko takie długie, tunikowate, ciążowe ;-)
Kasiorek, teraz jeszcze możesz nie zobaczyć maluszka. Ok. 6-7 tygodnia już dobrze widać i pęcherzyk i zarodek w środku.
Jak pójdziesz za szybko to możesz się niepotrzebnie zestresować, że coś nie tak.
Dalia, też się cieszę z tego powodu, bo moja córeczka styczniowa, więc od początku ubierana w kombinezon, czapkę itd.
Jak pójdziesz za szybko to możesz się niepotrzebnie zestresować, że coś nie tak.
Dalia, też się cieszę z tego powodu, bo moja córeczka styczniowa, więc od początku ubierana w kombinezon, czapkę itd.