Widok
Witajcie dziewczyny,
wreszcie doszłam do małego porozumienia z mała i trochę się oswoiłam z nową sytuacją.
A więc po kolei, krótka relacja z porodu i redłowa :)
W poniedziałek rano odszedł mi czop i brzucho pobolewał jak na miesiączkę co jakiś czas. Około godz 19 zaczął boleć coraz mocniej, nie miałam zielonego pojęcia że to są skurcze. Gdyby nie mój mąż to bym je olała.. Małż zaczał mierzyć czas o godz 21 były już co 15-20 min o godz 1 co 7 min a potem to chyba już co minutę bo ledwo do szpitala dojechaliśmy..
Na izbie przyjeć miła pielęgniarka podłączyła mnie pod ktg a w międzyczasie mąż wypełniał papierki. Potem rprzyszła pani dr i oznajmiła ze 2,5 palca rozwarcia i ze szybko na górę to podamy środki rozkurczowe bo skurczę są za często i nie ma postępu porodu.
Zanim mnie zabrali na górę pielegniarka zrobiła lewatywe. Powiem Wam ze super sprawa a bardzo sie tego bałam i krępowałam. Mega ulga, jednak podczas partych czulam ze "coś" poleciało :/
Do godziny 8 rano było już 7 paluszków, po 9 pełne rozwarcie i do przodu. Trzy lub cztery parte i mała z nami na świecie.
Płakałam ja i płakał mój mąż jak polożyli mi ją na brzuchu. Piękne uczucie po którym zapomina się o całym bólu.
A ból porodowy....Bede szczera, boli ale jest do zniesienia :) Z niczym nie da się go porównać. Poprostu trzeba przez to przejsc i najwazniejsze - słuchać się położnej. Dzięki temu rozwarcie postepuje o wiele szybcie i o wiele szybciej jest do partych a potem do maluszka w ramionach :)
Połozna trafiła mi się Anioł... i do tego trafiłam na moją koleżankę lekarkę która była przez kilka godzin ze mną. Potem zakładała mi szwy.
Nacięcie krocza czułam trochę, tzn szczypało ale tylko dlatego ze na jednym skurczu trzy razy wymieniałam powietrze i na ostatniej wymianie mnie nacieli kiedy już brakło mi sił na parcie.
Szycia nie czułam, wrecz przeciwnie bo urzedziłyśmy sobie pogaduchy z kolezanka lekarką :)
Opieka po porodzie.
Mam tylko jedno zastrzeżenie. Zaraz po porodzie kiedy chciałam nauczyć sie przystawić mała do piersi laktatorka powiedziała ze nie ma czasu bo jest kocioł... i dlatego teraz tak cierpię przez te pogryzione piersi :/
Później na zmiane przychodziły same Anioły.
Ach! dziekujemy za gratulacje :)
dziewczyny może ktoraś z was pomoc mi i zdjecie wstwić?wyślę na maila
wreszcie doszłam do małego porozumienia z mała i trochę się oswoiłam z nową sytuacją.
A więc po kolei, krótka relacja z porodu i redłowa :)
W poniedziałek rano odszedł mi czop i brzucho pobolewał jak na miesiączkę co jakiś czas. Około godz 19 zaczął boleć coraz mocniej, nie miałam zielonego pojęcia że to są skurcze. Gdyby nie mój mąż to bym je olała.. Małż zaczał mierzyć czas o godz 21 były już co 15-20 min o godz 1 co 7 min a potem to chyba już co minutę bo ledwo do szpitala dojechaliśmy..
Na izbie przyjeć miła pielęgniarka podłączyła mnie pod ktg a w międzyczasie mąż wypełniał papierki. Potem rprzyszła pani dr i oznajmiła ze 2,5 palca rozwarcia i ze szybko na górę to podamy środki rozkurczowe bo skurczę są za często i nie ma postępu porodu.
Zanim mnie zabrali na górę pielegniarka zrobiła lewatywe. Powiem Wam ze super sprawa a bardzo sie tego bałam i krępowałam. Mega ulga, jednak podczas partych czulam ze "coś" poleciało :/
Do godziny 8 rano było już 7 paluszków, po 9 pełne rozwarcie i do przodu. Trzy lub cztery parte i mała z nami na świecie.
Płakałam ja i płakał mój mąż jak polożyli mi ją na brzuchu. Piękne uczucie po którym zapomina się o całym bólu.
A ból porodowy....Bede szczera, boli ale jest do zniesienia :) Z niczym nie da się go porównać. Poprostu trzeba przez to przejsc i najwazniejsze - słuchać się położnej. Dzięki temu rozwarcie postepuje o wiele szybcie i o wiele szybciej jest do partych a potem do maluszka w ramionach :)
Połozna trafiła mi się Anioł... i do tego trafiłam na moją koleżankę lekarkę która była przez kilka godzin ze mną. Potem zakładała mi szwy.
Nacięcie krocza czułam trochę, tzn szczypało ale tylko dlatego ze na jednym skurczu trzy razy wymieniałam powietrze i na ostatniej wymianie mnie nacieli kiedy już brakło mi sił na parcie.
Szycia nie czułam, wrecz przeciwnie bo urzedziłyśmy sobie pogaduchy z kolezanka lekarką :)
Opieka po porodzie.
Mam tylko jedno zastrzeżenie. Zaraz po porodzie kiedy chciałam nauczyć sie przystawić mała do piersi laktatorka powiedziała ze nie ma czasu bo jest kocioł... i dlatego teraz tak cierpię przez te pogryzione piersi :/
Później na zmiane przychodziły same Anioły.
Ach! dziekujemy za gratulacje :)
dziewczyny może ktoraś z was pomoc mi i zdjecie wstwić?wyślę na maila
No my już po KTG - jak to Pani Doktor powiedziała, na jego przykładzie możnaby uczyć studentów - wzorowe.
Niewiele mi to mówiło więc spytałam no i już wiem :(
Mam się w grudniu mojej kruszynki nie spodziewać gdyż jest bardzo szczęśliwa tam gdzie jest.
Skurcze macicy potwierdzone, niektóre nawet całkiem mocne, ale nieregularne więc niewiele znaczą.
Sylwia80 - 3mam kciuki!
Niewiele mi to mówiło więc spytałam no i już wiem :(
Mam się w grudniu mojej kruszynki nie spodziewać gdyż jest bardzo szczęśliwa tam gdzie jest.
Skurcze macicy potwierdzone, niektóre nawet całkiem mocne, ale nieregularne więc niewiele znaczą.
Sylwia80 - 3mam kciuki!
Witajcie jetem z powrotem :) Melduję, że 05.12 o 7.10 przyszła na świat moja córeczka Kornelia :)
Rozpakowane :-)
MRtusia – 11.11. – chłopczyk Szymon, 54 cm i 3380g – ZASPA – cc
Aniak;) - 17.11 - chłopczyk Mikołaj, 3300g i 55 cm - cc
Mar-chew – 26.11. (05.12) – dziewczynka Hania, 2920g – UK – cc
Asienkaj - 01.12. (06.12.)- dziewczynka Hania, 3570g i 56cm - ZASPA
Sbj - 01.12. (12.12.) - chłopczyk, 3100g, 53cm, 8:30 - REDŁOWO - SN
Agus878 - 01.12 (10.12) - - chłopczyk Patryk 2810g, 53cm - ZASPA - SN
Dziobus - 02.12 (30.11) - dziewczynka Zuzia, 2840g, 54cm - ZASPA - SN
Agusia:) - 05.12 (10.12) - dziewczynka Kornelia, 3580, 53cm - KLINICZNA - SN
Justa2684 - 07.12 - dziewczynka Aleksandra 4000g, 57cm, 10:20- REDŁOWO SN
Dwupaki ;-)
Sylwia80 -04.12 - chłopczyk Filipek
Anula78 -06.12-chłopczyk Jakub
misica3 -07.12- dziewczynka Hania
Anka165 - 09.12
Michalowa -10.12 - dziewczynka - KLINICZNA/REDŁOWO
Ola77 - 10.12
monika84-10.12
Aniewa - 11.12 - dziewczynka
Wiola - 11.12
LidkaJ - 11.12 dziewczynka Madzia - KLINICZNA/WEJHEROWO
Maja - 11.12 - chłopczyk
Dagmarka - 12.12 - dziewczynka Laura - ZASPA
Mamka - 12.12 - chłopczyk - REDŁOWO
Kasiula_83 - 13.12 - dziewczynka Amelia
GrudniowaIwona - 15.12 - dziewczynka
Linaa - 17.12 - dziewczynka Aleksandra - WEJHEROWO
Malinka0316 - 18.12
Tusia27 - 18.12 dziewczynka Magdalena
Magda - 23.12 dziewczynka Milenka
muszelka - 24.12 dziewczynka Zuzanna Natalia
wiolka210 - 24.12 - chłopczyk - REDŁOWO
queen- 25.12 - chłopczyk
ola_h - 28.12 - chłopczyk Wojtuś - ZASPA
Justyna - 28.12 chłopczyk Marcin Jacek
Trotka - 29.12 - dziewczynka Nikola - WEJHEROWO
Ania1979 - 30.12-chłopczyk - Jacek
Ania-Gd - 30.12 - dziewczynka Nikola - KLINICZNA
BlueBell - 31.12 - dziewczynka Natalka
Kulkaa - 31.12 - dziewczynka Zuzia - ZASPA
Rozpakowane :-)
MRtusia – 11.11. – chłopczyk Szymon, 54 cm i 3380g – ZASPA – cc
Aniak;) - 17.11 - chłopczyk Mikołaj, 3300g i 55 cm - cc
Mar-chew – 26.11. (05.12) – dziewczynka Hania, 2920g – UK – cc
Asienkaj - 01.12. (06.12.)- dziewczynka Hania, 3570g i 56cm - ZASPA
Sbj - 01.12. (12.12.) - chłopczyk, 3100g, 53cm, 8:30 - REDŁOWO - SN
Agus878 - 01.12 (10.12) - - chłopczyk Patryk 2810g, 53cm - ZASPA - SN
Dziobus - 02.12 (30.11) - dziewczynka Zuzia, 2840g, 54cm - ZASPA - SN
Agusia:) - 05.12 (10.12) - dziewczynka Kornelia, 3580, 53cm - KLINICZNA - SN
Justa2684 - 07.12 - dziewczynka Aleksandra 4000g, 57cm, 10:20- REDŁOWO SN
Dwupaki ;-)
Sylwia80 -04.12 - chłopczyk Filipek
Anula78 -06.12-chłopczyk Jakub
misica3 -07.12- dziewczynka Hania
Anka165 - 09.12
Michalowa -10.12 - dziewczynka - KLINICZNA/REDŁOWO
Ola77 - 10.12
monika84-10.12
Aniewa - 11.12 - dziewczynka
Wiola - 11.12
LidkaJ - 11.12 dziewczynka Madzia - KLINICZNA/WEJHEROWO
Maja - 11.12 - chłopczyk
Dagmarka - 12.12 - dziewczynka Laura - ZASPA
Mamka - 12.12 - chłopczyk - REDŁOWO
Kasiula_83 - 13.12 - dziewczynka Amelia
GrudniowaIwona - 15.12 - dziewczynka
Linaa - 17.12 - dziewczynka Aleksandra - WEJHEROWO
Malinka0316 - 18.12
Tusia27 - 18.12 dziewczynka Magdalena
Magda - 23.12 dziewczynka Milenka
muszelka - 24.12 dziewczynka Zuzanna Natalia
wiolka210 - 24.12 - chłopczyk - REDŁOWO
queen- 25.12 - chłopczyk
ola_h - 28.12 - chłopczyk Wojtuś - ZASPA
Justyna - 28.12 chłopczyk Marcin Jacek
Trotka - 29.12 - dziewczynka Nikola - WEJHEROWO
Ania1979 - 30.12-chłopczyk - Jacek
Ania-Gd - 30.12 - dziewczynka Nikola - KLINICZNA
BlueBell - 31.12 - dziewczynka Natalka
Kulkaa - 31.12 - dziewczynka Zuzia - ZASPA
Michałowa twoje przeczucie się sprawdziło w 100% ale masz nosa :-D
Poród super urodziłam od przyjęcia do szpitala w godzinę i 10 min :-D Od 4 nad ranem miałam skurcze. O 6 przyjęli mnie na oddział o 7.10 mała była już na świecie :) Trochę mi się oberwało za tak późny przyjazd ale nie sądziłam, że tak to błyskawicznie pójdzie :)
Ze szpitala wyszłam wczoraj bo Kornelia była naświetlana, miała fototerapię ze względu na wysoki poziom bilirubiny. W poniedziałek kontrola mam nadzieję, że spada.
Po za tym wszystko super :)
Poród super urodziłam od przyjęcia do szpitala w godzinę i 10 min :-D Od 4 nad ranem miałam skurcze. O 6 przyjęli mnie na oddział o 7.10 mała była już na świecie :) Trochę mi się oberwało za tak późny przyjazd ale nie sądziłam, że tak to błyskawicznie pójdzie :)
Ze szpitala wyszłam wczoraj bo Kornelia była naświetlana, miała fototerapię ze względu na wysoki poziom bilirubiny. W poniedziałek kontrola mam nadzieję, że spada.
Po za tym wszystko super :)
Agusia serdeczne gratulacje :-)))) marzyłby mi się taki szybki drugi poród. Najważniejsze, że jesteście z córcią w domu
Widzę, że rodziłaś na Klinicznej. Jeżeli miałabyś czas to proszę napisz mi jak wrażenia z pobytu? bo ja się cały czas zastanawiam nad tym szpitalem...czy wiesz coś nt. płatnych sal? (dwójki?)tzn. czy nadal są bo pewna babka mówiła mi, że ponoć już to znieśli i zależy po porostu do jakiej sali cię przydzielą?
Będę Ci wdzięczna za parę słów
Widzę, że rodziłaś na Klinicznej. Jeżeli miałabyś czas to proszę napisz mi jak wrażenia z pobytu? bo ja się cały czas zastanawiam nad tym szpitalem...czy wiesz coś nt. płatnych sal? (dwójki?)tzn. czy nadal są bo pewna babka mówiła mi, że ponoć już to znieśli i zależy po porostu do jakiej sali cię przydzielą?
Będę Ci wdzięczna za parę słów
agus u nas na 8 dobę mały miał 16 o 13:00, a o 19 w innym laboratorium 15,6 i nie wiadomo, czy dlatego ze w innym laboratoriium, czy mu spada, będziemy sprawdzać w poniedziałek.
Naszym zdaniem ze szpitala wychodził w takim samym kolorze( zażółceniu) jak był na 8 dobę gdy mu robiliśmy badania, bo w szpitalu badan nie zrobili
wiem tez że sa nowe normy i naświetlenia generalnie robi sie od 17, ale to pewnie tez troche zależy od lekarza.
Naszym zdaniem ze szpitala wychodził w takim samym kolorze( zażółceniu) jak był na 8 dobę gdy mu robiliśmy badania, bo w szpitalu badan nie zrobili
wiem tez że sa nowe normy i naświetlenia generalnie robi sie od 17, ale to pewnie tez troche zależy od lekarza.
Gosiar jeśli chodzi o Kliniczną to serdecznie polecam, jest to już mój drugi poród i po raz kolejny jestem bardzo zadowolona. Opieka rewelacyjna, porodówki super wyposażone, znieczulenie dają bez problemów (ja niestety się już nie załapałam) :)
Sale tzw Vip są nie wiem ile się płaci ale są ekstra. fotel do karmienia, łóżka z elektroniczną regulacją, szafeczki i inne udogodnienia :)
Sale tzw Vip są nie wiem ile się płaci ale są ekstra. fotel do karmienia, łóżka z elektroniczną regulacją, szafeczki i inne udogodnienia :)
Justa i Agusia - Gratuluję!!!
Dziękuję wszystkim za gratulacje dla mnie:-)
Sprawozdanie z porodu:
1 stycznia miałam wizytę u ginki, która pozwoliła mojemu ślubnemu wypić więcej niż 2 piwka na wieczornym meczyku, ponieważ oznak porodu nie było widać. Mąż wrócił do domu lekko dziabnięty i położyliśmy się spać. O 2 w nocy obudziły mnie bóle krzyżowe z częstotliwością co 10 minut (takie same miałam w nocy z soboty na niedzielę ale po ciepłym prysznicu przeszły) i tym razem postanowiłam wziąć ciepły prysznic... efekt: bóle co 4 minuty. Szybko obudziłam męża, wezwaliśmy taxi i do szpitala. Na Zaspie byliśmy ok.4. Wizyta w słynnym pokoju 7 i pielęgniarka podłączyła mnie do KTG bo czop mi nie odszedł i wody rownież z badania wyszło, że 0 rozwarcia! A bolało mnie co raz bardziej!Piguła powiedziała, że to pewnie bóle przepowiadające. Bóle jednak robiły się co raz większe, ale rozwarcia dalej nie było, więc odlączyła mnie od KTG i wezwała lekarza aby on zadecydował co ze mną zrobić, "ale prawdopodobnie odeślemy panią do domu". I chyba moja Zuza to usłysz
Dziękuję wszystkim za gratulacje dla mnie:-)
Sprawozdanie z porodu:
1 stycznia miałam wizytę u ginki, która pozwoliła mojemu ślubnemu wypić więcej niż 2 piwka na wieczornym meczyku, ponieważ oznak porodu nie było widać. Mąż wrócił do domu lekko dziabnięty i położyliśmy się spać. O 2 w nocy obudziły mnie bóle krzyżowe z częstotliwością co 10 minut (takie same miałam w nocy z soboty na niedzielę ale po ciepłym prysznicu przeszły) i tym razem postanowiłam wziąć ciepły prysznic... efekt: bóle co 4 minuty. Szybko obudziłam męża, wezwaliśmy taxi i do szpitala. Na Zaspie byliśmy ok.4. Wizyta w słynnym pokoju 7 i pielęgniarka podłączyła mnie do KTG bo czop mi nie odszedł i wody rownież z badania wyszło, że 0 rozwarcia! A bolało mnie co raz bardziej!Piguła powiedziała, że to pewnie bóle przepowiadające. Bóle jednak robiły się co raz większe, ale rozwarcia dalej nie było, więc odlączyła mnie od KTG i wezwała lekarza aby on zadecydował co ze mną zrobić, "ale prawdopodobnie odeślemy panią do domu". I chyba moja Zuza to usłysz
Kurde, tyle się napisałam a internet mi zaszfankował i widzę, że jest tylko część tekstu:
Justa i Agusia - Gratuluję!!!
Dziękuję wszystkim za gratulacje dla mnie:-)
Sprawozdanie z porodu:
1 stycznia miałam wizytę u ginki, która pozwoliła mojemu ślubnemu wypić więcej niż 2 piwka na wieczornym meczyku, ponieważ oznak porodu nie było widać. Mąż wrócił do domu lekko dziabnięty i położyliśmy się spać. O 2 w nocy obudziły mnie bóle krzyżowe z częstotliwością co 10 minut (takie same miałam w nocy z soboty na niedzielę ale po ciepłym prysznicu przeszły) i tym razem postanowiłam wziąć ciepły prysznic... efekt: bóle co 4 minuty. Szybko obudziłam męża, wezwaliśmy taxi i do szpitala. Na Zaspie byliśmy ok.4. Wizyta w słynnym pokoju 7 i pielęgniarka podłączyła mnie do KTG bo czop mi nie odszedł i wody rownież z badania wyszło, że 0 rozwarcia! A bolało mnie co raz bardziej!Piguła powiedziała, że to pewnie bóle przepowiadające. Bóle jednak robiły się co raz większe, ale rozwarcia dalej nie było, więc odlączyła mnie od KTG i wezwała lekarza aby on zadecydował co ze mną zrobić, "ale prawdopodobnie odeślemy panią do domu". I chyba moja Zuza to usłyszała, bo zanim przyszedł lekarz to odeszły mi wody:-) I pielęgniara prędziutko przetransportowała mnie na porodówkę, to była godz. 5. Muszę Wam powiedzieć, że bóle krzyżowe są nie do wytrzymania, myślałam, że zwariuje i położna robiła mi ciepłe okłady na krzyż i dała mi znieczulenie dożylnie po którym zrobiło mi się niedobrze i zwymiotowałam... Bleee:-/. Dalej już było z górki i urodziłam o 7.33. Nacięcie czułam i to dość wyraźnie pomimo tego, że byłam jakaś oczadziała po tym znieczuleniu. Jak położyli mi Zuzkę na brzuchu to i ja i mój mąż się popłakaliśmy:-). Jednak po chwili zabrali mi Zuzkę, bo zaczeła sinieć. Jak się później okazało Malutka miała niewydolność oddechową oraz problemy z termoregulacją i wylądowała na sali adaptacyjnej pod lampą nagrzewającą. A ja nie mogłam urodzić łożyska, skutek uboczny zeszłorocznego łyżeczkowania po pustym jaju płodowym, więc narkoza, ręczne usuwanie łozyska i łyżeczkowanie... jeden plus dzięki narkozie nie czułam szycia. Zuzkę dostałam dopiero ok. godz. 17. W szpitalu spędziłyśmy 6 dni ponieważ i ja i Zuza brałyśmy antybiotyk. Zuza załapała paciorka, bo albo nie podali mi antybiotyku podczas porodu albo nie zdążył zadziałać. Pobyt w szpitalu ok, personel również, chociaż zdarzało się, że każdy gadał co innego. Kurde ale się rozpisałam...
No teraz jest Oki:-)
Justa i Agusia - Gratuluję!!!
Dziękuję wszystkim za gratulacje dla mnie:-)
Sprawozdanie z porodu:
1 stycznia miałam wizytę u ginki, która pozwoliła mojemu ślubnemu wypić więcej niż 2 piwka na wieczornym meczyku, ponieważ oznak porodu nie było widać. Mąż wrócił do domu lekko dziabnięty i położyliśmy się spać. O 2 w nocy obudziły mnie bóle krzyżowe z częstotliwością co 10 minut (takie same miałam w nocy z soboty na niedzielę ale po ciepłym prysznicu przeszły) i tym razem postanowiłam wziąć ciepły prysznic... efekt: bóle co 4 minuty. Szybko obudziłam męża, wezwaliśmy taxi i do szpitala. Na Zaspie byliśmy ok.4. Wizyta w słynnym pokoju 7 i pielęgniarka podłączyła mnie do KTG bo czop mi nie odszedł i wody rownież z badania wyszło, że 0 rozwarcia! A bolało mnie co raz bardziej!Piguła powiedziała, że to pewnie bóle przepowiadające. Bóle jednak robiły się co raz większe, ale rozwarcia dalej nie było, więc odlączyła mnie od KTG i wezwała lekarza aby on zadecydował co ze mną zrobić, "ale prawdopodobnie odeślemy panią do domu". I chyba moja Zuza to usłyszała, bo zanim przyszedł lekarz to odeszły mi wody:-) I pielęgniara prędziutko przetransportowała mnie na porodówkę, to była godz. 5. Muszę Wam powiedzieć, że bóle krzyżowe są nie do wytrzymania, myślałam, że zwariuje i położna robiła mi ciepłe okłady na krzyż i dała mi znieczulenie dożylnie po którym zrobiło mi się niedobrze i zwymiotowałam... Bleee:-/. Dalej już było z górki i urodziłam o 7.33. Nacięcie czułam i to dość wyraźnie pomimo tego, że byłam jakaś oczadziała po tym znieczuleniu. Jak położyli mi Zuzkę na brzuchu to i ja i mój mąż się popłakaliśmy:-). Jednak po chwili zabrali mi Zuzkę, bo zaczeła sinieć. Jak się później okazało Malutka miała niewydolność oddechową oraz problemy z termoregulacją i wylądowała na sali adaptacyjnej pod lampą nagrzewającą. A ja nie mogłam urodzić łożyska, skutek uboczny zeszłorocznego łyżeczkowania po pustym jaju płodowym, więc narkoza, ręczne usuwanie łozyska i łyżeczkowanie... jeden plus dzięki narkozie nie czułam szycia. Zuzkę dostałam dopiero ok. godz. 17. W szpitalu spędziłyśmy 6 dni ponieważ i ja i Zuza brałyśmy antybiotyk. Zuza załapała paciorka, bo albo nie podali mi antybiotyku podczas porodu albo nie zdążył zadziałać. Pobyt w szpitalu ok, personel również, chociaż zdarzało się, że każdy gadał co innego. Kurde ale się rozpisałam...
No teraz jest Oki:-)