Widok
Ja już jestem po badaniach genetycznych i jest wszystko dobrze. Bardzo się martwiłam, ponieważ od początku ciąży nawet kilo nie przytyłam, a wręcz schudłam a o braku brzucha nie wspomnę.
A jak jest u Was dziewczyny, widać już ciążę?
Lekarz mnie uspokoił, okazało się, że dziecko jest duże, więc termin porodu 11.05. może być nieaktualny.
Z dolegliwości, jakie mam to czasami ból brzucha taki jak, przed @ ale do wytrzymania.
A jak jest u Was dziewczyny, widać już ciążę?
Lekarz mnie uspokoił, okazało się, że dziecko jest duże, więc termin porodu 11.05. może być nieaktualny.
Z dolegliwości, jakie mam to czasami ból brzucha taki jak, przed @ ale do wytrzymania.
Ja już dawno nie wchodzę w swoje spodnie ale dlatego że nie lubię uciskać brzucha a zawsze spodnie noszę dopasowane. Wbiłam się już dawno w getry a ostatnio w ciążówki. Brzuch mam wystający ale myślę że to kwestia jedzenia i wypitej wody :)
W wtorek idę na badanie prenatalne i też mam nadzieję że wszystko jest ok. Może już zobaczę płeć :D
Jeśli chodzi o kilogramy to mam 1kg do przodu.
W wtorek idę na badanie prenatalne i też mam nadzieję że wszystko jest ok. Może już zobaczę płeć :D
Jeśli chodzi o kilogramy to mam 1kg do przodu.
Witaj Dysia! Milo Cie tu widzieć i czytać ;-)
Ciągle myślę dziewczyny o Marcie. Tyle jeszcze przed nią. Na razie Maleństwo jeszcze żyje... Będzie musiała jeszcze tyle przejść. Amniopunkcja... Szpital. Porod. Może pogrzeb? Można już pochować kostkę parafinowa z dzieckiem. Dokumentacja. Jak sobie to przypomnę... Ciężka sprawa. Oby miała dużo sił, żeby przez to przebrnąć.
Syla - najbardziej wiarygodne jest badane prenatalne, to ok.22tyg ciąży. Wtedy najlepiej widać płeć.
Przed porodem mojej drugiej córki, pakującej torbę z jej ciuszkami do szpitala - wyciagnelo mi się samo na biało. Aż byłam w szoku, bo wyciągalam z szafy jak leciało. Później patrze - wszystko na biało. Zaczęłam wątpić czy to aby dziewczynka ;-).. Jak rodziłam ja martwa, to już wiedziałam skąd te białe ciuchy. Serce matki i intuicja to rzecz niepojęta...
Ciągle myślę dziewczyny o Marcie. Tyle jeszcze przed nią. Na razie Maleństwo jeszcze żyje... Będzie musiała jeszcze tyle przejść. Amniopunkcja... Szpital. Porod. Może pogrzeb? Można już pochować kostkę parafinowa z dzieckiem. Dokumentacja. Jak sobie to przypomnę... Ciężka sprawa. Oby miała dużo sił, żeby przez to przebrnąć.
Syla - najbardziej wiarygodne jest badane prenatalne, to ok.22tyg ciąży. Wtedy najlepiej widać płeć.
Przed porodem mojej drugiej córki, pakującej torbę z jej ciuszkami do szpitala - wyciagnelo mi się samo na biało. Aż byłam w szoku, bo wyciągalam z szafy jak leciało. Później patrze - wszystko na biało. Zaczęłam wątpić czy to aby dziewczynka ;-).. Jak rodziłam ja martwa, to już wiedziałam skąd te białe ciuchy. Serce matki i intuicja to rzecz niepojęta...
Ja dziś miałam wizytę i pierwszy raz widziałam bijące serduszko fasolki.
U mnie pewnie już wskoczył kg może 2 (tak zazwyczaj się działo przed okresem). Ale mam tu najmłodszą ciążę;-) i wszystko przede mną. A obawiam się że sporo przytyję. Udalo mi się niedawno schudnąć po pierwszej ciąży i już byłam zadowolona ze swojej figury (ważę o 10kg mniej niż przed pierwszą ciąża). zaczęłam się zdrowo odżywiać, ćwiczyłam z Chodakowską. I nagle taki klops ;-) teraz przez te mdłości ne mam apetytu na nic zdrowego... I to się pewnie odbije na wadze.
Brzuch pewnie mi szybko się pojawi, bo skóra jeszcze rozciągnięta po pierwszej ciąży.
U mnie pewnie już wskoczył kg może 2 (tak zazwyczaj się działo przed okresem). Ale mam tu najmłodszą ciążę;-) i wszystko przede mną. A obawiam się że sporo przytyję. Udalo mi się niedawno schudnąć po pierwszej ciąży i już byłam zadowolona ze swojej figury (ważę o 10kg mniej niż przed pierwszą ciąża). zaczęłam się zdrowo odżywiać, ćwiczyłam z Chodakowską. I nagle taki klops ;-) teraz przez te mdłości ne mam apetytu na nic zdrowego... I to się pewnie odbije na wadze.
Brzuch pewnie mi szybko się pojawi, bo skóra jeszcze rozciągnięta po pierwszej ciąży.
Czytając tak smutne historie o poronieniach ( czy to wczesne czy już dosyć późne - bo serce i tak pęka bez względu na to kiedy to się dzieje) to czuję tylko niemoc. Taką ogromną niemoc, że my matki nie mamy żadnego wpływu na to nasze kochane maleństwo. Chciałybyśmy je uratować ale to niestety nie w naszych rękach te malutkie serduszka...
Współczuję Wam naprawdę bardzo. Ale tu w sumie żadne słowa współczucia chyba nie pomogą. Jedynie pamięć w modlitwie za te Aniołki i ich dzielne mamy.
Moja ciąża jest moją pierwszą i okrutnie się boję takiej sytuacji. Staram się w każdej chwili odpychać te czarne myśli, bo pokochałam moje maleństwo jak tylko zobaczyłam jego serduszko.
Na badaniach prenatalnych w 12 tygodniu Pani powiedziała, że o ile nic się nie zmieno to będziemy mieli córeczkę. Czyli naszą upragnioną i tak wyczekiwana Zuzie.
W czwartek kolejne badanie a ja już odliczam dni do tego spotkania i wierzę, że po raz kolejny usłyszę, że maleństwo ma się dobrze.
Współczuję Wam naprawdę bardzo. Ale tu w sumie żadne słowa współczucia chyba nie pomogą. Jedynie pamięć w modlitwie za te Aniołki i ich dzielne mamy.
Moja ciąża jest moją pierwszą i okrutnie się boję takiej sytuacji. Staram się w każdej chwili odpychać te czarne myśli, bo pokochałam moje maleństwo jak tylko zobaczyłam jego serduszko.
Na badaniach prenatalnych w 12 tygodniu Pani powiedziała, że o ile nic się nie zmieno to będziemy mieli córeczkę. Czyli naszą upragnioną i tak wyczekiwana Zuzie.
W czwartek kolejne badanie a ja już odliczam dni do tego spotkania i wierzę, że po raz kolejny usłyszę, że maleństwo ma się dobrze.
Nie ma co się martwić, ale trzeba mieć na uwadze.... Życie różnie się układa. Nie każdego dotyka nieszczęście, ale trzeba być świadomym, że nieszczęścia się zdarzają.
Ja pewnie zacznę panikować w 37tyg, żeby nie mieć powtórki.
Ale, ale... Nie ma co pisać o nieszczęściach. Cieszmy się tym co mamy. Zdrowe, fajne dzieci. A porody juz niedługo ;-) i znowu zostaniemy odarte z naszej kobiecości. Tłumy osób zagladajacych nam między nogi, sprawdzających rozwarcie, położne zakładające masę szwów - tak mnie pocieli na Klinicznej!! Tam chyba zawsze dają zszywac poloznice praktykantkom. Tak mnie bolało, a lekarze uczyli dziewczynę jak szwy zakładać i supelki robić. Tez żeście tak miały?? Czy tylko ja jestem taka pechowa?? W sumie to śmieszne... Porod nic nie boli, a zakładanie i ściąganie szwów - masakra :-o
O wspólnych łazienkach - nie wspominam. Boksy otwarte, zimno po tyłku leci za każdym razem jak drzwi otworzą...
Ja pewnie zacznę panikować w 37tyg, żeby nie mieć powtórki.
Ale, ale... Nie ma co pisać o nieszczęściach. Cieszmy się tym co mamy. Zdrowe, fajne dzieci. A porody juz niedługo ;-) i znowu zostaniemy odarte z naszej kobiecości. Tłumy osób zagladajacych nam między nogi, sprawdzających rozwarcie, położne zakładające masę szwów - tak mnie pocieli na Klinicznej!! Tam chyba zawsze dają zszywac poloznice praktykantkom. Tak mnie bolało, a lekarze uczyli dziewczynę jak szwy zakładać i supelki robić. Tez żeście tak miały?? Czy tylko ja jestem taka pechowa?? W sumie to śmieszne... Porod nic nie boli, a zakładanie i ściąganie szwów - masakra :-o
O wspólnych łazienkach - nie wspominam. Boksy otwarte, zimno po tyłku leci za każdym razem jak drzwi otworzą...
Kurcze nie strasz z tym porodem :-)
Chociaż ja wiem, że będę musiała mieć cesarke. Ze względu na oczy bo mam wadę wzroku postępującą i podobno taki wysiłek może mi bardzo zaszkodzić. A po drugie przechodziłam infekcję HPV i też ginekolog mówił, żeby lepiej dzidziuś nie rodził się naturalnie.
No ale wiadomo cesarka to potem dłuższy czas gojenia rany i ból zamiast przy porodzie to później. Ale czego się nie robi dla tych maluchów :-)
Chociaż ja wiem, że będę musiała mieć cesarke. Ze względu na oczy bo mam wadę wzroku postępującą i podobno taki wysiłek może mi bardzo zaszkodzić. A po drugie przechodziłam infekcję HPV i też ginekolog mówił, żeby lepiej dzidziuś nie rodził się naturalnie.
No ale wiadomo cesarka to potem dłuższy czas gojenia rany i ból zamiast przy porodzie to później. Ale czego się nie robi dla tych maluchów :-)
Z tym powrotem do sił przy cesarce czy przy naturalnym, to bywa różnie. Wiele zależy od organizmu. Tylko, że po cesarce leżeć trzeba... A dziecko płacze :-( i psychiczne dłużej się rany goja. Ale czasem tak trzeba. Przyjdziesz przed skurczami, natna Cię i zszyja i tyle po bólu :-P Tylko o rany dbaj! Będzie dobrze! Przynajmniej masz pewność, że Ci dziecka np.prozniowo wyciągać z kanału rodnego nie będą :$