~klondonka
(21 lat temu) 21 września 2004 o 17:54
czytam i czytam te opinie na temat Marietty i tak naprawdę od dłuższego czasu chciałam napisac na ten temat. Jestem już szczęśliwą mężatką, slub i wesele były piękne i tak wszystko co smutne "rozmyło się"... a smutkiem, żalem i olbrzymią niechęcią jest sklep Marietta na Władysłwa IV (oczywiście ten obok pogotowia) Do dnia dzisiejszego nie jestem w stanie zrozumiec jak bardzo można być podłym i dwulicowym sprzedawcą ( a może problem tkwi głębiej, tj. u właścicieli sklepu, którzy są bezduszni i nie mają żadnych skrupułów a ich sumienia już dawno, dawno wygasły, a może to jakis kompleks z lat młodości, który gdzies tam tkwi w ich ego???). Sprzedawca to chyba tylko sprzedawca, który musi tańczyć jak mu zagrają.. ale z czasem coreaz trudniej oceniac te prawdziwą rzeczywistoć i niestety zatraca się wszelkie obiektywne oceny... A jak wiadomo zło zbiera żniwo! Do dnia dzisiejszego, gdy patrzę na zdjęcia ślubne to pamiętam, co przeżyłam w tym sklepie! Krótko mówiąc ( w zasadzie to co wielkorotnie pojawiało się na forum) do momentu niewpłacenia pieniążków za sukienkę wszystko jest jak w bajce, panie uśmiechnięte, przyniesienie kilku sukienek nie jest żadnym problemem, wszystko można dopasować itp. poza tym jesteś w ich oczach urocza, piekna, super figura, wszystko jest stworzone własnie dla Ciebie, po prostu jesteś wyjątkowa... no włąśnie i byłoby miło ale to tylko trwa przez krótki czas...w chwili, gdy wpłacisz pieniążki jesteś stracona, sympatia przeradza się w chamstwo no i często nikt nie ma zamiaru z Toba dyskutować. Jest tego tak mnóstwo, że najlepiejbyło by, aby tym tematem zainteresowała się prasa, aby USTRZEC przyszłe panny młode, ich rodziców (którzy też te wszystkie koszmary przeżywają) przed tym sklepem. Tym bardziej, że żyjemy w dobie konkurencji i uważam, że taki sklep nie ma racji bytu! i powinno omijać się go szerooookim łukiem! I to z wielu powodów( oprócz tych wcześniej wymienianycch na forum):
1. zapytaj o właściciela, na pewno nie uzyskasz odpowiedzi, nie ma z ta osoba żadnej możliwości kontaktu, czyżby incognito? chociaż wiadomo, nie ma rzeczy niemożliwych i do państwa Ki... zawsze można dotrzeć...
2. jak powstaje jakiś problem to sprzedawczynie są "przenoszone" do innych sklepów, aby przypadkiem nie spotkać się. Koleżanki poinorują ciebie, że ta pani albo jest urlopie, chora, zrezygnowała z pracy, urlop macierzyński (chociaż jak poraz pierwszy byłaś w sklepie to nic nie wskazywał na stan odmienny tej osoby)itp.
3. w chwili odbioru sukienki panie doskonale opanowały sztuke wmawiania, że to JEST właśnie ta sukienka za którą zapłaciłaś (choć ty doskonale wiesz co wybrałaś)
tak naprawdę pisac można wiele... i myślę, że niejedna osoba zna ten temat doskonale i duuużo mogłaby dodać...
kończąc te myśli natłoczone i niepoukładane PRZESTRZEGAM wszystkie panny przed tym sklepem. Jeśli nie chcesz czuć się zawiedziona, rozgoryczona to zapamiętaj, że w tym sklepie jest zła energia!!!
1
0