Widok
Ala, to jedna z najwstrętniejszych form szantażu jak istnieje.
Na początek zastanów się, czy on rzeczywiście jest zdolny do tego, by samobójstwo popełnić, gdyż najczęściej jest tak, że jest to zwykłe czcze gadanie.
Pamiętaj, żeby nie dać się zmanipulować. Trzymaj się własnego zdania i kieruj się dobrem sprawy.
M. rzucanie pod tory nie jest najlepszym pomysłem, gdyż kiedyś przez takiego " ktosia" na pociąg czekałam dwie godziny i spóźniłam się na egzamin.
Na początek zastanów się, czy on rzeczywiście jest zdolny do tego, by samobójstwo popełnić, gdyż najczęściej jest tak, że jest to zwykłe czcze gadanie.
Pamiętaj, żeby nie dać się zmanipulować. Trzymaj się własnego zdania i kieruj się dobrem sprawy.
M. rzucanie pod tory nie jest najlepszym pomysłem, gdyż kiedyś przez takiego " ktosia" na pociąg czekałam dwie godziny i spóźniłam się na egzamin.
Musisz wiedzieć ,bo sama go znasz najlepiej w jakim jest stanie psychicznym.
Jeżeli to gniew to faktycznie tylko zagrywka.
Gorzej gdy widzisz ,że jest w depresji ,wtedy wszystko jest możliwe.
Przykład z innej beczki: Sąsiad ,obiecał swojej żonie ,że powiesi się
10-go bo wtedy dostawał emeryturę.
Jak powiedział,tak zrobił .Przez 12 lat sąsiadka miała horror każdego
miesiąca. Tyle zmarła po nim.
Niesety na leczenie on sam musi się zgodzić
Jeżeli to gniew to faktycznie tylko zagrywka.
Gorzej gdy widzisz ,że jest w depresji ,wtedy wszystko jest możliwe.
Przykład z innej beczki: Sąsiad ,obiecał swojej żonie ,że powiesi się
10-go bo wtedy dostawał emeryturę.
Jak powiedział,tak zrobił .Przez 12 lat sąsiadka miała horror każdego
miesiąca. Tyle zmarła po nim.
Niesety na leczenie on sam musi się zgodzić
Nie to żebym się czepiała, ale to chyba częściej kobiety gadają, że coś sobie zrobią.
Tyle, że faktycznie częściej jest to tylko szantaż.
W przypadku faceta nie lekceważyłabym tego tak prędko i łatwo. Jednak dla większości z nich przyznanie się do niemocy (a czymś takim jest takie oświadczenie) jest sporym wysiłkiem albo aktem desperacji.
Tyle, że faktycznie częściej jest to tylko szantaż.
W przypadku faceta nie lekceważyłabym tego tak prędko i łatwo. Jednak dla większości z nich przyznanie się do niemocy (a czymś takim jest takie oświadczenie) jest sporym wysiłkiem albo aktem desperacji.
@An - nie zgodzę się z Tobą. Mężczyźni też bardzo często szantażują kobiety, nie traktują tego, jako przyznanie się do niemocy. Sama byłam w podobnej sytuacji i powiem, że jest to ciężkie. Ale jak ktoś wyżej napisał autorka wątku powinna najlepiej znać swojego męża i wiedzieć, czy jest to tylko gadka, czy jet w stanie to zrobić. Niestety znam (a raczej znałam) osoby, które popełniły samobójstwo - naprawdę, żadna o tym wcześniej nie wspominała, a już na pewno nikogo w ten sposób nie szantażowała.
Jednak każdy przypadek jest inny....
Jednak każdy przypadek jest inny....
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
Dokładnie - każdy przypadek jest inny, ale też nie można tego lekceważyć.
Zmuszamy facetów aby byli męscy - więc coś takiego jest dla większości z nich przekroczeniem pewnej granicy.
Jak przechodziłam swoje problemy i je rozwiązywałam dużo do myślenia dało mi stwierdzenie, że kobiety próbują być bardziej męskie niż mężczyźni.
Poczytałam, porozmawiałem, przemyślałam .... i doszłam do wniosku, że jest w tym dużo prawdy. Kobiety dzisiaj podważają na codzień prawa mężczyzn, przy tym oczekując zachowania swoich. I faceci się gubią w tym, bo z jednej strony mają być tacy, z drugiej wręcz przeciwnie. Dla większości z nich to zbyt skomplikowane, a też mają swoje potrzeby (i nie mówię tu o łóżku).
Naprawdę niewiele trzeba by facet poczuł się KIMŚ, a efekt może być wręcz szokujący. Nasz problem nie polega na tym jak wiele musimy zrobić aby facet czuł się kimś, ale jak to zrobić.
Inaczej faceci czują się obdzierani latami ze wszystkiego i albo to rodzi agresję, albo rezygnację, albo przychodzą im do głowy niebezpieczne pomysły.
Nie nam oceniać dlaczego się rozstają i kto tu jest naprawdę winny. Tu trzeba dobrze znać sytuację. Ale warto zwrócić uwagę na to, że często nie próbujemy zrozumieć drugiej strony, a oceniamy je własnymi kryteriami podporządkowanymi często do tego jak nam wygodniej.
Sama taka byłam i dopiero przejście pewnych sytuacji nauczyło mnie w pełni traktowania drugiej strony jak partnera i jako osobę mającą swoje potrzeby emocjonalne. I nie wymagało to żadnego w zasadzie wysiłku, tylko ..... zrozumienia pewnych zależności, które są oczywiste jeżeli chodzi o nas (kobiety), ale których nie dostrzegamy u drugiej strony.
A tak słuchając, czytając itd. .... widzę jak to jest powszechne.
I tak samo w tej sytuacji - aby dobrze ocenić na ile jego deklaracje/groźby są niebezpieczne (dla niego samego), trzeba go wpierw ..... zrozumieć. A to akurat bywa niełatwe.
Zmuszamy facetów aby byli męscy - więc coś takiego jest dla większości z nich przekroczeniem pewnej granicy.
Jak przechodziłam swoje problemy i je rozwiązywałam dużo do myślenia dało mi stwierdzenie, że kobiety próbują być bardziej męskie niż mężczyźni.
Poczytałam, porozmawiałem, przemyślałam .... i doszłam do wniosku, że jest w tym dużo prawdy. Kobiety dzisiaj podważają na codzień prawa mężczyzn, przy tym oczekując zachowania swoich. I faceci się gubią w tym, bo z jednej strony mają być tacy, z drugiej wręcz przeciwnie. Dla większości z nich to zbyt skomplikowane, a też mają swoje potrzeby (i nie mówię tu o łóżku).
Naprawdę niewiele trzeba by facet poczuł się KIMŚ, a efekt może być wręcz szokujący. Nasz problem nie polega na tym jak wiele musimy zrobić aby facet czuł się kimś, ale jak to zrobić.
Inaczej faceci czują się obdzierani latami ze wszystkiego i albo to rodzi agresję, albo rezygnację, albo przychodzą im do głowy niebezpieczne pomysły.
Nie nam oceniać dlaczego się rozstają i kto tu jest naprawdę winny. Tu trzeba dobrze znać sytuację. Ale warto zwrócić uwagę na to, że często nie próbujemy zrozumieć drugiej strony, a oceniamy je własnymi kryteriami podporządkowanymi często do tego jak nam wygodniej.
Sama taka byłam i dopiero przejście pewnych sytuacji nauczyło mnie w pełni traktowania drugiej strony jak partnera i jako osobę mającą swoje potrzeby emocjonalne. I nie wymagało to żadnego w zasadzie wysiłku, tylko ..... zrozumienia pewnych zależności, które są oczywiste jeżeli chodzi o nas (kobiety), ale których nie dostrzegamy u drugiej strony.
A tak słuchając, czytając itd. .... widzę jak to jest powszechne.
I tak samo w tej sytuacji - aby dobrze ocenić na ile jego deklaracje/groźby są niebezpieczne (dla niego samego), trzeba go wpierw ..... zrozumieć. A to akurat bywa niełatwe.
nie wszyscy mają ochote zaczynać życie od nowa jesli już było poukładane...
w sytuacji w ktorej facet ma 35+ lat, pozostaje mu tylko praca i rodzina, na przyjemnosci raczej wcale nie ma czasu ;) jak straci rodzine, to nie ma w zasadzie po co dalej żyć... a przynajmniej NIE KAŻDY chce dalej żyć...
mój kolega powiesił się po ogólniaku - bo czas imprez się skończył - ale to inny przypadek... po prostu nie chcial isc na studia a potem 40 lat zap....lać...
puenta jest taka, że są różni ludzie... jesli wcześniej Wam sie ~dobrze układało, i facet był szczęśliwy, to wątpie, zeby Cie szantażował...
w sytuacji w ktorej facet ma 35+ lat, pozostaje mu tylko praca i rodzina, na przyjemnosci raczej wcale nie ma czasu ;) jak straci rodzine, to nie ma w zasadzie po co dalej żyć... a przynajmniej NIE KAŻDY chce dalej żyć...
mój kolega powiesił się po ogólniaku - bo czas imprez się skończył - ale to inny przypadek... po prostu nie chcial isc na studia a potem 40 lat zap....lać...
puenta jest taka, że są różni ludzie... jesli wcześniej Wam sie ~dobrze układało, i facet był szczęśliwy, to wątpie, zeby Cie szantażował...
No skoro się rozwodzą to chyba się za dobrze nie układało.Facet 35 lat i tylko praca i rodzina ?W tym wieku to dopiero rodziny zakładają w obecnych czasach i to zarówno kobiety jaki i męszczyźni.Jak ktoś chce naprawdę popełnić samobójstwo to nie chodzi i nie opowiada o tym na prawo i lewo a tym bardziej nikogo tą wizją nie szantażuje.Autorko wątku obydwoje jesteście dorośli i każdy z was ponosi odpowiedzialność za samego siebie ,nie daj się i nie ulegaj .Jak widać facet jescze nie dojrzał do związku i rodziny.
jak zwykle nikt, tudzież marginalna część społeczeństwa skumała mojego posta, więc wyjaśnie w prostych żołnierskich krótkich zdaniach:
Nie popieram zachowania męża.
Nigdy nie będziesz pewna jego faktycznych zamiarów.
Nie pozbierasz się do końca życia jeśli faktycznie się zabije.
ps. "W tym wieku to dopiero rodziny zakładają w obecnych czasach" - w życiu nie słyszałem większej bzdury, chyba że ktoś miał setke dziewczyn albo był totalną pierdołą i po ukończeniu 20 roku życia przez 15 lat nie znalazł partnera/partnerki ;) osobiście nie znam nikogo (może znam, ale drogi się dawno rozeszły) powyżej 25 roku życia kto nie miał by rodziny od 1-6 lat... ale to offtop...
Nie popieram zachowania męża.
Nigdy nie będziesz pewna jego faktycznych zamiarów.
Nie pozbierasz się do końca życia jeśli faktycznie się zabije.
ps. "W tym wieku to dopiero rodziny zakładają w obecnych czasach" - w życiu nie słyszałem większej bzdury, chyba że ktoś miał setke dziewczyn albo był totalną pierdołą i po ukończeniu 20 roku życia przez 15 lat nie znalazł partnera/partnerki ;) osobiście nie znam nikogo (może znam, ale drogi się dawno rozeszły) powyżej 25 roku życia kto nie miał by rodziny od 1-6 lat... ale to offtop...
Moja kuzynka 2 tyg temu odeszła od faceta po 18 latach. Z dnia na dzień go zostawiła. Znalazła mieszkanie i zostawiła mu list że odchodzi z dzieckiem 12 letnim. Oczywiście będzie pozwalała na spotkanie się ojca z dzieckiem narazie są w kontakcie tel i w niedziele mają się spotkać. No ale. Ostatnimi czasy nadużywał alkoholu i zaczął wymachiwać łapami. Po pijaku kilka razy groził, że jak dziecko dorośnie to wbije je 10 razy nóż w plecy. W końcu postanowienie odchodzi i co się stało. Po 2 dniach dzwonił żegnał się z kolegami że się wiesza. Po 2 kolejnych dniach chyba go przyłapał i jak już wisiał, policja zabrała do szpitala. Teraz odwyk, psycholog lub psychiatra. Nie wiem dokładnie. Ona nie chce żeby wiedział gdzie mieszka. Teraz jej lepiej gdy jest sama. Ktoś jej mówił żeby może wróciła bo On taki biedny ale gdy Ona była posiniaczona to nikogo nie było. Musisz patrzeć na siebie i swoje szczęście. Niestety życie to nie bajka.
06.07.2009r. - 3705g, 60 cm, synuś,
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
No to widocznie w dwóch różnych światach żyjemy,gro moich znajomych założyło rodziny po 30 stce i nie dlatego,że były pierdołami tylko na odwrót.25 lat i rodzina od 1-6 lat z własnego w pełni świadomego wyboru i rozumiem ,że to nie były wpadki?No ja w tym wieku to nawet jeszcze nie myśłałam o rodzinie ,inne miałam priorytety jak nauka ,praca.Dziecko urodziłam po 30 stce no ale każdy z nas ma inne priorytety i obiera własną drogę życiową.
p.s.No a ja nigdy nie słyszałam większej bzdury ,że 35 lat to już koniec naszego życia i trzeba się chyba zawijać bo nic dobrego nas już w życiu nie spotka.Nie dla wszystkich ludzi celem życia jest rodzina i dzieci no ale co poniektórzy mają mocno ograniczone jak widzę pole widzenia i spojrzenie na rzeczywistość.
p.s.No a ja nigdy nie słyszałam większej bzdury ,że 35 lat to już koniec naszego życia i trzeba się chyba zawijać bo nic dobrego nas już w życiu nie spotka.Nie dla wszystkich ludzi celem życia jest rodzina i dzieci no ale co poniektórzy mają mocno ograniczone jak widzę pole widzenia i spojrzenie na rzeczywistość.
Tak jak mówiłem ;) część osób moich postów nie zrozumiała, np. Ty najwyraźniej nie rozumiesz znaczenia zwrotów 'niektórzy', 'nie wszyscy', 'większość' - sprawdź co one znaczą, i przeczytaj moje posty jeszcze raz ;)
nie napisałem, ze po 35 roku życie się kończy, mówiłem, że istnieją ludzie dla których się kończy.... Rozumiesz znaczenie pojęcia 'istnieje'?
nigdzie również nie napisałem, że dla wszystkich celem życia jest rodzina i dzieci - napisałem, że nie znam nikogo kto by rodziny już nie miał - widzisz różnice?
czemu niektórym (głównie lewakom) trzeba pisać po kilka razy różnymi zwrotami? :(
to jest bez kitu irytujące... Czemu imputujesz? Nic nie powiedziałem co przytaczałaś w poście... To że włożysz mi w usta nie moje słowa nie zmieni tego, ze nie masz racji lol
tak, był to w pełni świadomy wybór, i nie były to wpadki w 9/10 przypadków ;)
i tak, jak ktoś do 35 roku życia jest samotny, to jest pierdołą... Starą panną, tudzież nieudacznikiem... Taka prawda... Nieważne, że znaczna część ludzi tak ma, to nie jest ich świadomy wybór*... Po prostu są pierdołami... To, że to nie są odosobnione przypadki nie neguje bycia starą panną! ;)
*) świadomy wybór może 1/50 osób, ale nie wszystkich lol... Cała reszta, 49/50 to po prostu pierdoły.... I oni wszyscy tłumaczą i przekonują, że to wybór, żeby nie wyjść na pierdołę i nieudacznika... ;)
natomiast jeśli ktoś zarabia ledwo 2 koła, lewdo mu starcza od 10 do 10, i twierdzi, że 'świadomie wybrał' być samotnym - to jest kretynem który sam robi sobie pod górkę... Możecie komentować dowolnie, disować - nieważne to... Temu nie da się zaprzeczyć...
nie napisałem, ze po 35 roku życie się kończy, mówiłem, że istnieją ludzie dla których się kończy.... Rozumiesz znaczenie pojęcia 'istnieje'?
nigdzie również nie napisałem, że dla wszystkich celem życia jest rodzina i dzieci - napisałem, że nie znam nikogo kto by rodziny już nie miał - widzisz różnice?
czemu niektórym (głównie lewakom) trzeba pisać po kilka razy różnymi zwrotami? :(
to jest bez kitu irytujące... Czemu imputujesz? Nic nie powiedziałem co przytaczałaś w poście... To że włożysz mi w usta nie moje słowa nie zmieni tego, ze nie masz racji lol
tak, był to w pełni świadomy wybór, i nie były to wpadki w 9/10 przypadków ;)
i tak, jak ktoś do 35 roku życia jest samotny, to jest pierdołą... Starą panną, tudzież nieudacznikiem... Taka prawda... Nieważne, że znaczna część ludzi tak ma, to nie jest ich świadomy wybór*... Po prostu są pierdołami... To, że to nie są odosobnione przypadki nie neguje bycia starą panną! ;)
*) świadomy wybór może 1/50 osób, ale nie wszystkich lol... Cała reszta, 49/50 to po prostu pierdoły.... I oni wszyscy tłumaczą i przekonują, że to wybór, żeby nie wyjść na pierdołę i nieudacznika... ;)
natomiast jeśli ktoś zarabia ledwo 2 koła, lewdo mu starcza od 10 do 10, i twierdzi, że 'świadomie wybrał' być samotnym - to jest kretynem który sam robi sobie pod górkę... Możecie komentować dowolnie, disować - nieważne to... Temu nie da się zaprzeczyć...