Widok

Miłość do dziecka

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
moje dziecko ma miesiąc, urodziłam je przez cesarkę, karmię butelką bo nie mam za dużo swojego mleka i mały musi być karmiony mlekiem mm i stąd chyba moja schiza, że nie czuje więzi emocjonalnej z własnym dzieckiem. Robię wszystko, czyli kąpię, przewijam, przebieram, karmię ale jakoś nie czuję tego wszystkiego tej wielkiej miłości. może coś ze mną jest nie tak? dodatkowo w dni robocze mieszkam u mamy, która jest zachwycona wnukiem a ja czasami siedzę i tępo patrzę jak ona się zachwyca maluszkiem. w weekendy wracam do swojego domu, a to dlatego, że po porodzie nasiliła się moja nerwica i boję się zostać sama z dzieckiem w domu i tak się tułam. do tego jestem zmeczona, niewyspana i stąd moje wątpliwości jeżeli chodzi o miłość do własnego dziecka. nawet nie umiem do niego mówić :( np. teraz Ciebie przebiorę, zmienimy pieluszkę, jakoś robie to wszystko bez słów. chyba jestem jakąs wyrodną matką.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ja bym jak najszybciej udała sie po pomoc do jakiegoś specjalisty,bo to nie jest normalne zachowanie,ja mam 14 miesięcznego synka i kocham go nad życie,jak zostawiam go z babcią chociażby na pół godz.to juz mi go brakuję,zeby go przytulic..Nie chciałabyym cie urazic,ale matka Madzi z Sosnowca tez taką niechęć czuła do swojego dziecka..Daj mu dużo miłości,bo twój dzidziuś tego potrzebuje,mów do niego,uśmiechaj się a zobaczysz ,.on tym samym ci sie odwdzięczy..ten widok jest bezcenny..
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 20
dzisiaj o czymś podobny mówili w DDTVN
http://dziendobry.tvn.pl/video/dziecko-moj-wrog,104,newest,72852.html
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To,że karmisz dziecko mlekiem sztucznym nie ma wpływu na miłość do dziecka. Sama też karmiłam sztucznie, a mimo to swoje dzieci kocham ponad wszystko od pierwszej chwili.
Powinnaś udać się do psychologa, bo prawdopodobnie masz depresję poporodową. I przestań się tułać, bo to chyba bardziej cię męczy.
Pozdrawiam
image


popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zmeczona jestes jak kazda poczatkujaca mama.
Nie wyczytuj wszystkich bredni z SIECI i nie kombinuj tylko badz soba.
Jestes super mama!
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 0
Też bym radziła Ci porozmawiać ze specjalistą. Może z położną środowiskową? Jeśli nie możesz jej zaufać, mogę Ci podrzucić np. na maila kontakt do koleżanki, która może z Tobą porozmawiać.
Może to być poczatek depresji poporodowej
A może być jak piszesz - ten brak kontaktu z Maluszkiem na początku - ja np. po cesarce też miałam wrażenie, że to nie moje dziecko, że nie urodziłam - w zasadzie każdym innym tak samo bym się opiekowała.
Wiem, że jednak z moich koleżanek, która po porodzie miała krwotok, operację pod narkozą i bardzo późno wobec tego dziecko dostała (udało jej sie karmić piersią) też wspominała, że przez pierwsze miesiące miała wrażenie "obcości" swojej córeczki.

A jak ten problem widzi Twój mąż? Twoja mama? Ważne jest też wsparcie od Twoich bliskich - wiedzą, co czujesz? Że czujesz sie w tym zagubiona?
image
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jesteś zmęczona i prawdopodobnie przestraszona tą nową niezwykłą sytuacją, w której się znalazłaś.
Wszystko z Tobą w porządku, poza tym, że prawdopodobnie, tak ja wiele innych matek, cierpisz na "baby blues", może to jeszcze nie depresja, ale nie czujesz się komfortowo, nie odnajdujesz się w nowej roli.
Wszystko z Tobą oki, nie jesteś wyrodna, zła i nieczuła.
Cesarka i karmienie butelką nie mają nic do rzeczy.
Często rozregulowane, rozszalałe hormony wpływają na nasz nastrój, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Powoli. Kiedy sama odnajdziesz się w sytuacji, to i to swoje dziecko zobaczysz w innym wymiarze.
Pytanie tylko, czy znajdziesz dość siły, by sama z sobą się uporać, czy potrzebujesz pomocy z zewnątrz?
Szukanie pomocy to nic złego, ani wstydliwego.

Czas pomaga. Nic na siłę. Małe ma opiekę i na pewno czuje bliskość, jest bezpieczne.
A Ty daj sobie czas i nie czuj się winna.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
sluchaj, nie kazdy swiruje na punkcie dzieci, ja kocham miloscia spokojna.
nie doszukuj sie w sobie czegos na sile. bo popadniesz we frustracje.
normalne jest przemeczenie, nie jestes z tego powodu gorsza, jezeli przyjemnosc ci daje przebywanie z dzieckiem, karmienie,kąpanie itp to jest juz milosc,

co innego jak odzowasz niechec do dziecka.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja proponuje wizyte u psychologa
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Miałam podobnie.... opiekowałam się dzieckiem bez emocjonalnego zaangażowania, no nic nie czułam, prócz obowiązku opieki... miłość do dziecka spadła na mnie jak grom z jasnego nieba jak miało koło 3 miesięcy, usiadłam i ze szczęścia się popłakałam, jak się czułam przez te trzy miesiące jako matka chyba pisać nie muszę.... podobnie miałam z drugim, przy trzecim pokochałam już w szpitalu więc sukces ;-)
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z pierwsza córka tez miłośc pojawiła sie ok 3 miesiaca.Zajmowałam sie nia dbałam o nia ale jakoś tak bez emocji,Z druga miłośc pojawiła sie dopiero po miesiacu,ale z obiema miałam tak ze cieżko było mi je komus pozwolić wziąć na rece może to dziwne ale bałam sie o nie
Obie karmiłam piersia
kocham je nadzycie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
dokładnie Tobie potrzebna jest pomoc,to nie jest nic złego ani wstydliwego żeby udać się po pomoc do psychologa..na pewno wszsytko się ułoży i będziesz się cieszyć z posiadania dziecka,opieka nad nim będzie radościa a nie samym obowiązkiem każdy uśmiech Twojego maluszka wynagrodzi Ci wszystkie troski i zmartwienia :)
ja też nie karmiłam cycem bo miałam wielkie problemy z laktacją których nie moglam pokonać więc od razu butla poszła w ruch co nie sprawiło że nie czułam miości do mojego maluszka,kochałam ją od dnia jak dowiedziałam się o ciąży i teraz nie wyobrażam sobie życia bez dziecka....Tobie też tego życzę żebyś darzyła miłością swoje dziecko bo ono wyczuwa twoje zdenerwowanie i nie będzie pozytywnie reagować...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
A wg mnie to zupełnie normalne. Stres, zmęczenie wypierają skutecznie odczuwanie pozytywnych emocji.
A dziecko najłatwiej jest pokochać z czasem, gdy załapie się z nim kontakt przez wspólne spędzanie czasu.
Wyluzuj.
Osobiście wydaje mi się że trochę szkody wyrządza ta presja społeczna na matki: muszą być szczęśliwe, muszą kochać do szaleństwa i to już "fasolki" (sic!), nawet każdą wypowiedź trzeba zacząć od "oczywiście kocham" (i dopiero można sobie pozwolić na ostrożne "ale" na temat bolączek). Przez to matka która nie czuje egzaltacji a widzi minusy, wpada w takie zamknięte koło, znajduje tylko rzekome potwierdzenia że coś jest z nią nie tak.

Chcesz i znajdziesz chwilę, to pisz na priv do mnie. :D
image
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
i "ja" pisze ze boi sie zostac sama z dzieckiem, ja to odczytuje ze boi sie ze sobie nie poradzi, a nie ze krzywde chce dziecku zrobic...

mysle ze powinnas uwierzyc w swoje sily i zostac przez caly tydzien sama z dzieckiem zeby na spokojnie ogarnac je i uwierzyc w siebie.
bo czeste nawet mile instrukcje i pomoce "mamusi"(i nie musza to byc uszczypliwosci) moga powodowac wlasnie brak wiary w siebie.

a otworz sie przed swoja mama porozmawiaj z nia o jej poczatkach itp.

pozatym na poczatku dziecko co tydzien zmienia swoj rytm dnia wiec nie idzie sie polapac w tym wszystkim i sie funkcjonuje trybem noworodka :)

odwieczna rada spij jak spi dziecko :) czlowiek niedospany to cos trasznego, a chroniczne niedospanie to tragedia ;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
wg mnie masz baby blues, ja tez mialam CC ale karmie cycem. Po CC czulam sie okropnie, jak wyrodna matka. Martusia opiekowalam sie jak nalezy ale bez emocji. Ciagle chcialo mi sie ryczec i mialam obsesje ze krzywdze dziecko. "spowiadalam sie" z tych uczuc mezowi i mamie. Jak Martusia zaczynala 3 miesiac to odetchnelam i poczulam ze kocham ja nad zycie. Wtedy wybuchla miedzy nami bezgraniczna milosc. Do Ciebie tez to dotrze, daj sobie czas, jestes zmeczona i przytloczona nowa sytuacja a do tego lataja Ci hormony.
image
image
15 sierpnia 2009
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wszyscy wokół powtarzają, że matka kocha od początku. Nie prawda... Bardzo dużo kobiet czuje miłość po dłuższym czasie. Jak urodziłam syna to patrzyłam na niego i zastanawiałam skąd się wziął. W szpitalu czekałam na przypływ miłości.Też robiłam wszystko mechanicznie. Wielka miłość przyszła sama, ale po czasie... Brak snu, przemęczenie, wygląd po ciązy...Hormony szalały i do tego baby blues. Gdybym nie wiedziała co to jest to chyba bym zwariowała. Karmiłąm również od początku MM i cały czas myślałam, że to przez to może mnie nie kochać. Znam teorię i wiem, że miłość bierze się z serca a nie z cycka, ale psychika robiła swoje. Najgorzej jak jeszcze brak wsparcia fizycznego i psychicznego - wtedy ciężko o sielankę. Jeśli jednak czujesz, że to zaczyna Cię przerastać to zgłoś sie tu http://www.nowamatkapolka.pl/plugins/_newsedit/news/63/index.php?lang=pl W Gdyni bezpłatnie i fachowo Ci pomogą.
3mam mocno kciuki i daj sobie pomóc!
image

www.facebook.com/MauaFotografia
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
"na pewno wszystko się ułoży i będziesz się cieszyć z posiadania dziecka,opieka nad nim będzie radością a nie samym obowiązkiem każdy uśmiech Twojego maluszka wynagrodzi Ci wszystkie troski i zmartwienia"

Pozwolę sobie zacytować bo to świetny przykład haseł które wcale nie sprawdzają się u każdej, normalnej matki.
Pięknie to napisane i ani mi w głowie krytykować ale...

Opieka będzie radością a nie samym obowiązkiem??? Nie, nie i nie! To ma prawo nużyć i drażnić. Ja na przykład lubię niektóre aspekty np wykąpane dziecko, najedzone, czy oglądać efekty czesania czy strojenia córki ale żeby się cieszyć przy karmieniu? Właśnie nie cieszyłam się że myję córkę po jedzeniu dania z sosem oraz mam trochę prania z tego powodu. Nie rozpaczam bo jestem przyzwyczajona ale żeby się cieszyć??? Czy mnie to czyni nienormalną że się nie cieszę? A może... jest przeciwnie?

Każdy uśmiech maluszka wynagradza wszystkie troski i zmartwienia??? Taaak... tylko nie każdy, i nie wszystkie, i nie we wszelkich okolicznościach czyli... może tak, może nie, może częściowo, i od czasu do czasu. Czasem uśmiech w fatalnym momencie może nawet zdołować. I co? Mamy się związać pasami bezpieczeństwa bo stanowimy zagrożenie dla dziecka, bo "uśmiech nie wynagrodził"?

Dziewczyny, nie dowalajmy sobie na wzajem. Macierzyństwo i tak nie jest łatwe.
image
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
A, właśnie, Maua mama przypomniała mi coś z mojego doświadczenia. Gdy zajmowałam się córką po narodzinach, uzbrojona w teoretyczną wiedzę czekałam na jakieś przypływy pozytywnych emocji w związku z karmieniem piersią.
Jakieś hormony się podobno uwalniają, wspomagające tworzenie "więzi".
I uwalniało się, uwalniało... więcej krwi przy jednoczesnym paskudnym bólu bo takie karmienie sprzyja obkurczaniu macicy a to bardzo nieprzyjemne uczucie.
Dzięki temu przykładowi nabrałam dystansu do sielankowych obrazków i zapewnień z materiałów dla matek.
image
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
To, że dzięki karmieniu macica się szybciej obkurcza, to chyba ok. I jest to powód do radości jakby nie patrzeć.

A to że jednym kobietom łatwiej jest opiekować się dzieckiem, a innym trudniej, no cóż, jak tu nie widzę dowalania. Po prostu, niektóre matki mają w sobie te ogromne pokłady cierpliwości, czułości i wyrozumiałości i nic tylko im tego pozazdrościć. No i jak piszą dziewczyny, szukać pomocy, kiedy jest inaczej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nie miałam eksplozji miłości macierzyńskiej. Właściwie do tej pory jakoś tak chyba bardziej kocham przez rozum ;) bo to moje dziecko, bo je urodziłam, bo krew z krwi itp.
Nie było buuuuuuum - i to cały mój świat od tej chwili ;)
Oczywiście absolutnie nie pozwolę Go skrzywdzić. Będę broniła jak lwica. Co nie zmienia faktu - że nie odczuwam jakiejś euforii, często mnie wnerwia do granic możliwości, mam ochotę wyjechać i nie wrócić, zastanawiam się po co mi to było i jak ja się dałam w to(macierzyństwo) wrobić?
A później patrzę na śpiącego "Aniołka" i mam ochotę Go schrupać :] Wtedy jest najkochańszy ;)

też rodziłam przez cesarkę, dziecko na sali operacyjnej widziałam jakieś 5 sekund, później dostałam po 11 godzinach, miałam komplikacje i nie mogłam się ruszać przez 24g - więc jak mi Go położyli, tak leżeliśmy.
Też nie miałam pokarmu, nie karmiłam piersią - ale walczyłam o laktację i ściągałam pokarm - dawałam butelką.

Było wiele niesprzyjających okoliczności i wpadłam w depresję poporodową. To, że nie czułam miłości to mało powiedziane. Miałam najgorsze myśli z możliwych. Kto tego nie doświadczył - ten nawet nie pojmie co może się dziać w głowie matki cierpiącej na depresję poporodową. Do jakiej furii może doprowadzać ryczące dziecko. Albo w druga stronę - patrzysz na nie i jesteś totalnym kamieniem. Co to jest? Po co tu leży i ryczy? Zabierzcie go ode mnie. Itd. Nawet nie masz ochoty go dotknąć, przytulić.

Musisz uczciwie przed sobą przyznać się na jakim jesteś etapie. Jeśli już masz "złe" myśli - mów o tym, szukaj pomocy, korzystaj z niej.
Ja musiałam sama się z tym uporać - tzn. bez pomocy lekarzy. Bo wbiłam sobie do głowy, że dostanę jakieś leki i będę musiała przestać karmić - a to był dla mnie priorytet, uważałam, że to najlepsze co mogę z siebie dać mojemu Synowi.
Raz zrobiłam podejście do lekarza(psychiatry) - naczekałam się na wizytę kilka tygodni, później w poczekalni 2,5 godziny... Nie wytrzymałam jak weszłam na rozmowę - a Dr została wezwana jako biegła sądowa do zdiagnozowania jakiegoś kryminalisty :/ wyszłam, anulowałam wizytę i więcej nie poszłam.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
Tiaaa ja też nie miała przypływu emocji...chyba dopiero zaczęłam to tak naprawdę czuć gdy mała zaczęła się komunikować. Odwzajemniać,uśmiechy, przytulać się... pierwsze miesiące to droga przez mękę jednak jeśli masz złe myśli to udaj się do kogoś albo po prostu się wygadaj.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
mi właśnie bardzo dużo pomogło takie "wygadanie się" - a dokładnie przelanie na klawiaturę ;) zarejestrowałam się na jakimś forum o depresji, znalazłam wątek dotyczący tej poporodowej i napisałam wszystko co czułam. I ulżyło mi :] miałam Koleżanki z dziećmi w podobnym wieku (różnica 4m-cy) - ale One kompletnie nie wiedziały o co mi chodzi, co czuję, nie rozumiały tego.

W domu Mama i Mąż pomagali ile mogli - zajmowali się Młodym.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mam zaś odwrotnie,też karmiłam córkę mm ale tak ją kocham,że czasem jak za długo śpi to tęsknię:) W pracy mam jej zdjęcia,w komputerze,w telefonie i tak było od początku:)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 8
Tak Jolu, autorka wątku właśnie czekała na Twój post...
image

www.facebook.com/MauaFotografia
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja czuję mniej więcej to samo co osoba która założyła ten wątek...urodziłam miesiąc temu, karmie piersią plus jedna butla mm bo nie mam tyle pokarmu zwłaszcza wieczorem.
Baby bluesa miałam przez 2-3 tyg. płacz bez przyczyny, do tej pory jak pomyślę o porodzie to mam łzy w oczach.
Nie szaleję na punkcie dziecka, zajmuje się nią, karmię przewijam itd, martwię się jak ją coś boli ale nie czuję jakiś wzniosłych uczuć. Nie dam skrzywdzić, nie wpuszczę chorego do domu itd...
I nie sądzę żeby bylo ze mną coś nie tak- każdy sam dojrzewa do swoich uczuć, w swoim czasie.
A gdyby nie bylo lepiej- to depresję poporodową się leczy, nikt chory na tę przypadlość nie może byc uważany za gorszą matkę!!
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1
Miałam podobnie, opiekowałam się małą, ale nie czułam wielkiej miłości. Nie bałam się z nią zostawać, ale nie lubiłam tego, zwłaszcza że była marudna i ciągle potrzebowała mojego towarzystwa. Cieszyłam się gdy tylko przychodziła do mnie moja mama i niecierpliwie czekałam na powrót męża z pracy. Wiadomo we dwójkę raźniej. Głowa do góry. To minie. Choć wcale nie prędko. Ja dopiero teraz, po prawie 2 latach mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że bardzo kocham moje dziecko. Ale i tak każdą możliwą okazję do wyjścia gdzieś bez niego traktuję jak święto :)
Ja uważam, że właśnie te codzienne czynności, przewijanie, karmienie, usypianie, nawet jeśli wykonywane tylko z obowiązku, zbliżają do dziecka i pomagają rozwijać się miłości.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Daj sobie czas:) I staraj jak najwięcej odpoczywać, bo jak człowiek zmęczony, to trudno się czymkolwiek cieszyć. Dbaj o dzieciątko, i uwierz, że dla niego jesteś najwspanialszą osobą na świecie:) Jeśli nie umiesz albo nie możesz się zdobyć na to, żeby do niego mówić, to może kup mu bajki i poczytaj? Ono będzie się lepiej czuło że słyszy Twój głos i Ty będziesz się czuła lepiej, że do niego mowisz:)
Tak jak mówi muszyca, na wszystko przyjdzie czas, moje dziecię ma dwa miesiące a czasem też nie czuję z nim więzi, wręcz czasem tylko irytację, zwłaszcza kiedy jestem zmęczona. Też rodziłam cc, w znieczuleniu ogólnym, swoje dziecko zobaczyłam dopiero po 24 godzinach, i pomyślałam wtedy tylko: "acha. To jest moje dziecko?" Bez żadnych wzruszeń ani nic:)
Jedyne co może niepokoić to to, że tak jak mówisz, masz nerwicę, więc jakby coś Cię mocno niepokoiło to nie bój się szukać pomocy specjalisty.
Życzę powodzenia:)
image image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja miałam podobnie.... miałam ciężki poród i nie umiałam się cieszyć dzieckiem, w szpitalu byliśmy osobno (mała miała bakterię, ja ciężką anemię) i nie chciałam do niej iść wolałam żeby wszystko robiły pielęgniarki... potem wmawiałam sobie że jestem złą matką bo wszyscy naciskali mnie na karmienie piersią a ja nie maiłam dużo pokarmu, brałam leki i psychicznie miałam opory itd itd aż w końcu mąż powiedział "nie męcz się kobieto, nie słuchaj innych rób tak jak chcesz"...stopniowo zaczęłam się uczyć miłości do małej, dopiero jak odpoczęłam fizycznie i psychicznie od tego wszystkiego to zaczęłam się cieszyć i nadrabiać stracone chwile (jak mała miała ok 1.5 msc) ..... więc życzę dużo odpoczynku, spokoju i dystansu do tego - co mama powinna albo jaką powinna być.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiem co czujesz miałam ciężki poród do tego rodziłam wcześniaka, który został zabrany zaraz po porodzie, patrzyłam przez miesiąc na moje dziecko przez szybę, karmiłam butelką bo innego wyjścia nie było. Czułam się obolała, zmęczona i zła tak zła na moje dziecko. Wszystko robiłam jak maszyna, robot przewinęłam, nakarmiłam i odkładałam do łóżeczka zero uczuć. Bywały takie dni że on płakał w jednym pokoju a ja siedziałam w drugim i nie byłam w stanie do niego iść. Na szczęście z pomocą przyszła mi mama i przyjaciółka które na zmianę przejęły opiekę nad małym ale w taki sposób żebym nie czuła się urażona że nie daję sobie rady. Przychodziły gadały o pierdołach, wyciągały na spacer itp. Gdyby nie one to nie wiem co by się stało nie chcę nawet o tym myśleć. Jak patrzę na to z perspektywy czasu to nie mogę w to uwierzyć a trwało to prawie 6 miesięcy. Momentem zwrotnym było jak zaczął przesypiać większość nocy i stał się bardziej kontaktowy. Uśmiechał się wyciągał rączki zauważyłam że lubi słuchać muzyki więc słuchaliśmy razem. To on przekonał mnie do siebie wiem że to dziwnie brzmi ale tak właśnie się stało. Coś zaczęło nas łączyć i odkryłam frajdę z tego że chce ze mną być. Dziś ma 2,5 roku jest kochanym, mądrym i czułym chłopcem. Może u ciebie też tak będzie że to twój maluszek nauczy cię kochać :) powodzenia
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Pompa ciepła (25 odpowiedzi)

Czy któraś z Was ogrzewa dom za pomocą pompy ciepła? Jeśli tak, to (jeśli można zapytać ;)),...

psi fryzjer - moze macie kogos sprawdzonego? (12 odpowiedzi)

j/w najchetniej w okolicach Żabianka, Zaspa, Przymorze, Brzeźno

Zaintertesowania, hobby, pasje... jak to znaleźć? (118 odpowiedzi)

Witam. Nie mam żadnych zainteresowań, hobby czy pasji, chciałabym to zmienić, żeby czymś się...

do góry