Widok
ja też jechałam w sukni. Wracałam zresztą tak samo, mimo zdjęć w wodzie, które były na sam koniec dnia, więc po nich szybko do autka, ogrzewanie na maksa i do domu. Mąż prowadził samochód, więc miał gorzej i był bardziej mokry, więc zdjął spodnie i jechał w bokserkach ;) Dobrze, że nas policja do kontroli nie zatrzymała.
P.S. plener mieliśmy pod koniec maja, więc jakoś bardzo gorąco po zachodzie słońca nie było :)
P.S. plener mieliśmy pod koniec maja, więc jakoś bardzo gorąco po zachodzie słońca nie było :)
Delektuj sie tymi chwilami, ja przed weselem tez bylam zalatana ale to mile uczucie. Przygotowywac rzeczy własnoręcznie...a teraz po tak jakos brak tego napiecia czy zdazde i bedzie ok. Nawet tych kaprysow gosci brak :-) Dzien slubu naprawde szybko mija wiec niechciej by tak szybko przybyl:-p A jesli czegokowiek zabraknie to teraz sklepy sa tak dlugo otwarte...a te zapomniane z domu na pewno ktos chetnie ci podrzuci gdy bedzie taka potrzeba!