Widok
Ja sie wlasnie zastanawiam jak to bedzie z nami...Moj Rafał do moich na pewno powie "mamo i tato", mieszka z nami i ma rewelacyjny kontakt z moimi rodzicami:):) natomiast ja czuje ze szybciej powiem do tescia tato niz do tesciowej mamo, choc oboje sa dla mnie dobrzy ii mili ...ja w sumie nawet nie wiem czy Tescie beda sobie zyczyli aby do nich mowic Mamo Tato...
Mówię "mamo i tato" choć z początku było bardzo ciężko. Wychodzę z załóżenia, ze rodzicow ma sie tylko jednych. Ale moi Tesciowie nie chcieli by nazywac ich inaczej. Z kolei moi rodzice widząc, ze moj Michal tez ma z tym problem-sami zaproponowali mu by mowil im po imieniu. Mysle, ze to dobre rozwiazanie. szacunek zawsze jest i pozostanie, bo przeciez to rodzice Ukochanego/nej, a nie ma sztucznosci i wymuszania :))
My mówimy mamo i tato, teraz już bez problemu. Chociaż na początku, po latach mówienia pan/pani, było trudno. Ale nasze rodziny są fajne i to normalne dla nas, że teraz do tych samych osób mówimy mamo, tato, babciu, ciociu. Zwłaszcza, że są to w większości osoby naprawdę życzliwe i możemy na nie zawsze liczyć.
Wyraźnie ze wszystkich wypowiedzi wynika, że to zależy od stosunków z teściami, nie od przekonań...
Wyraźnie ze wszystkich wypowiedzi wynika, że to zależy od stosunków z teściami, nie od przekonań...
U mnie jest tragedia w kontaktach z przyszłymi teściami.
W ogóle ta rodzinka jest jakaś pokręcona i tylko mój narzeczony jest normalny. Nie wiem, jak to będzie w przyszłości na spotkaniach rodzinnych i przykro mi, że tacy są.
Ciężko przychodzą mi jakiekolwiek kontakty z nimi, a nazywac ich "mamą" i "tatą" to wcale sobie nie wyobrażam.
Najlepiej byłoby po imieniu, ale jeżeli sami tego nie zaproponują to nie wiem... Załamka:(
W ogóle ta rodzinka jest jakaś pokręcona i tylko mój narzeczony jest normalny. Nie wiem, jak to będzie w przyszłości na spotkaniach rodzinnych i przykro mi, że tacy są.
Ciężko przychodzą mi jakiekolwiek kontakty z nimi, a nazywac ich "mamą" i "tatą" to wcale sobie nie wyobrażam.
Najlepiej byłoby po imieniu, ale jeżeli sami tego nie zaproponują to nie wiem... Załamka:(
Mi niestety tez ciężko przychodzi mówienie mamo, tato;) to dla mnie nie naturalne (a do tego stosunki między nami są nieciekawe). Nawet do swoich rodziców nie mówię ciągle mamo, tato - częściej zdarza mi się mówić poprostu np "widziałaś, masz itd" czyli na "Ty".
Ale w ekstremalnych sytuacjach mówię te słowa tylko i wyłącznie ze względu na mojego męża - nie chcę mu sprawiać dodatkowych przykrości.
Ale w ekstremalnych sytuacjach mówię te słowa tylko i wyłącznie ze względu na mojego męża - nie chcę mu sprawiać dodatkowych przykrości.
Ja mam koleżankę, która jest 4 lata po ślubie i nie mówi do teściowej mamo ... Cały czas zwrwaca się bezoosobowo ...
A ze mną nie wiem jak to będzie ...??? Uważam ze mamy jednych rodziców i to oni tylko zasługują żeby mówić do nich mamo, tato ...
Ale to rodzice mojego narzeczonego, przyszłego męża wiec ... jak odrazu się przełamię i powiem do nich mamo, tato to będe mówić ...
A ze mną nie wiem jak to będzie ...??? Uważam ze mamy jednych rodziców i to oni tylko zasługują żeby mówić do nich mamo, tato ...
Ale to rodzice mojego narzeczonego, przyszłego męża wiec ... jak odrazu się przełamię i powiem do nich mamo, tato to będe mówić ...
A ja myślę, że te pierwsze razu trzeba łyknąć jak wódkę (przepraszam za porównanie) - im szybciej tym lepiej - można nawet niby dla żartu zrobić to podczas życzeń po ślubie itp. Trzeba to kilka razy zrobić jakby na siłę bez wczuwania się i bez oczekiwania, że będę to czuła, a potem jest łatwiej. Ja mówię Mamo, Tato, ale traktuję to trochę jak nazwy przez przypadek takie same, jakich używam w stosunku do swoich rodziców - wiadomo, że to nie to samo. Ale jestem przekonana, że to ważne i dla męża (żeby z czasem nie pomyślał, że utrzymywanie dystansu z jego rodziną oznacza nieustanną ochronę własnej autonomii - również w stosunku do niego), i ze względu na dzieci (może to nawet ważniejsze - żyby widziały to następstwo pokoleń - dla nich rodzice są jedno i dlatego warto, aby odnoszenie się do rodziców rodziców to podkreślało. Mówienie bezosobowe stawia któregoś z dziadków w grupie osób niezwiązanych z rodziną.) Myślę, że dla teściów to też ważne, że w ten sposób okazuje się im szacunek, a oni zazwyczaj bardzo czekają by być zaakceptowani przez tą, któremu oddają dziecko. I dla mnie ważne, bo mam to z głowy i nie męczę się lawirowaniem - jak tu mówić.