Widok
Nauki o bzdurach
Ale jaja :)
Przyszła ostatnio jakaś baba, stara i brzydka, mgr teologii czy czegoś podobnego i zbędnego i mówi że jak kobieta jest w ciąży będącej wynikiem gwałtu to nie ma prawa jej usunąć... no nieźle.
Pewnie sama była nieraz gwałcona i wie o czym mówi :)
Poproszę o opisy bzdur zasłyszanych na naukach :) Po raz kolejny nowy wątek :)
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Przyszła ostatnio jakaś baba, stara i brzydka, mgr teologii czy czegoś podobnego i zbędnego i mówi że jak kobieta jest w ciąży będącej wynikiem gwałtu to nie ma prawa jej usunąć... no nieźle.
Pewnie sama była nieraz gwałcona i wie o czym mówi :)
Poproszę o opisy bzdur zasłyszanych na naukach :) Po raz kolejny nowy wątek :)
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
bo wiesz , teraz to temat na czasie, od czasu jak 14 letnia "agatka" zaszła w ciąze i isąd oswidczyłze kazde współżycie przed 15 rokiem zycia jest przestępstwem
zmobilizowało to moherowe bojówki do walki o dziecko agatki, która podjeła decyzje o usunieciu
dla mnie dramat, jestem katoliczką ale to jak moheryzm terroryzuje wolny wybór ludzi to woła o pomste...
czy moher jest łatwopalny? :D
TEKST REKLAMOWY ZOSTAŁ USUNIĘTY.
zmobilizowało to moherowe bojówki do walki o dziecko agatki, która podjeła decyzje o usunieciu
dla mnie dramat, jestem katoliczką ale to jak moheryzm terroryzuje wolny wybór ludzi to woła o pomste...
czy moher jest łatwopalny? :D
TEKST REKLAMOWY ZOSTAŁ USUNIĘTY.
Kojarzycie w Redłowie na naukach takie małżeństwo Krzysiu i jakaś nawiedzona szczupła baba?
Zdominowana przez męża, wychwala go po 20 latach małżeństwa, zero pytań, a broń boże krępujących :)
Robią wykłady na temat sakrum w sypialni :)
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Zdominowana przez męża, wychwala go po 20 latach małżeństwa, zero pytań, a broń boże krępujących :)
Robią wykłady na temat sakrum w sypialni :)
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
nusia85 napisał(a):
> Dla mnie szacunek do siebie to i szacunek do swojego ciała, ale
> ok. A to zdanie z mężem zrozumiałam, że mąż nie szanuje
> kobiety, gdy każe/ pozwala jej brać tabletki, a nie, że jej
> jako kobiety i żony nie szanuje, bo bierze tabletki.
>
A ja wciaz nie zrozumialam jak ty to zroazumialas:DDD
> Dla mnie szacunek do siebie to i szacunek do swojego ciała, ale
> ok. A to zdanie z mężem zrozumiałam, że mąż nie szanuje
> kobiety, gdy każe/ pozwala jej brać tabletki, a nie, że jej
> jako kobiety i żony nie szanuje, bo bierze tabletki.
>
A ja wciaz nie zrozumialam jak ty to zroazumialas:DDD
Barakuda, napisałaś wcześniej, że bzdurą jest, że „mąż Cię nie będzie szanował, jak będziesz brała tabletki”. Z tym się zgadzam. To, że bierzesz tabletki, nie powinno umniejszać szacunku męża do Ciebie.
To, że mąż pozwala brać tabletki, co najwyżej może świadczyć o tym, że nie dba o żonę dość dobrze, że nie interesuje się skutkami ubocznymi, które kobieta musi znosić, a nie facet i że dla niego jest ważniejsze, by można było „zawsze i wszędzie”. W tym się przejawić może brak szacunku.
Ot, subtelna, ale chyba dość istotna różnica.
To, że mąż pozwala brać tabletki, co najwyżej może świadczyć o tym, że nie dba o żonę dość dobrze, że nie interesuje się skutkami ubocznymi, które kobieta musi znosić, a nie facet i że dla niego jest ważniejsze, by można było „zawsze i wszędzie”. W tym się przejawić może brak szacunku.
Ot, subtelna, ale chyba dość istotna różnica.
Ratunku, powalil mnie nieco tekst ze: "maz na cos tam pozwala"??
Czy kobieta jest w zwiazku dzieckiem piecioletnim zeby jej facet mial na cokolwiek pozwalac, zwlaszcza na cos co ma zwiazek z jej wlasnym cialem?? Czy Ty musisz udzielac mezowi swojego pozwolenia i blogoslawienstwa zeby mogl sobie rankiem zaserwowac witaminke C??? Ludzie....
Sadzilam poza tym naiwnie, ze idiotyzmy i przesady na temat rzekomej szkodliwosci pigulek antykoncepcyjnych (mam tu na mysli nowoczesne srodki nowej generacji o malej zawartosci hormonow) nie pokutuja juz w narodzie, a jednak.....
Hello...? Nie wspominajac juz o tym ze pigulki czesto zalecane sa przez lekarzy nie tylko z powodu swoich zastosowan anytkoncepcyjnach ale leczniczo (np w przypadku ciezkich miesiaczek lub innych problemow hormonalnych).
Czy kobieta jest w zwiazku dzieckiem piecioletnim zeby jej facet mial na cokolwiek pozwalac, zwlaszcza na cos co ma zwiazek z jej wlasnym cialem?? Czy Ty musisz udzielac mezowi swojego pozwolenia i blogoslawienstwa zeby mogl sobie rankiem zaserwowac witaminke C??? Ludzie....
Sadzilam poza tym naiwnie, ze idiotyzmy i przesady na temat rzekomej szkodliwosci pigulek antykoncepcyjnych (mam tu na mysli nowoczesne srodki nowej generacji o malej zawartosci hormonow) nie pokutuja juz w narodzie, a jednak.....
Hello...? Nie wspominajac juz o tym ze pigulki czesto zalecane sa przez lekarzy nie tylko z powodu swoich zastosowan anytkoncepcyjnach ale leczniczo (np w przypadku ciezkich miesiaczek lub innych problemow hormonalnych).
nie wiem naprawdę, co z tym trudnego do zrozumienia. Tabletki anty w tym sensie niszczą płodność, że ją zaburzają, upośledzają (może i nie w sposób trwały - bo są "nowoczesnej generacji"), a to chyba nie jest powodem do dyskusji.
Co do pozwalania/niepozwalania - owszem, wolność w związku i te sprawy są ważne, ale z drugiej strony miłość to chyba przede wszystkim pragnienie dobra dla drugiej osoby. Czy się mylę? Niby te tabletki takie super, ale jakby zapytać kobiety, co się im w nich nie podoba, to się multum skarg sypie. Ot choćby tu: http://www.lekka.pl/forum/Antykoncepcja,skutki,uboczne,,10,2381-58.html?PHPSESSID=ff444feadfd38c17812d372a8a1bf40b
58 stron idealnych na zal.pl
czy tutaj (smutne statystyki):
http://www.wizaz.pl/forum/showthread.php?t=184241
Hormony brane przez całkowicie ZDROWĄ osobę, MUSZĄ mieć negatywne skutki na organizm. Ja bym nie chciała, żeby ukochana osoba brała leki, które de facto nie są lekami, a antylekami, bo zamiast leczyć, burzą porządek w organizmie.
Ale to jest oczywiście moje zdanie, nikt się z nim zgadzać nie musi, ale i mnie przekonywać na siłę, że nie mam racji:) Mam po prostu na to trochę inne spojrzenie, z resztą nie tylko ja: polecam stronkę
http://www.szkolauniesien.com/
Tam znajdziecie parę artykułów z trochę innym spojrzeniem na płodność, pozbawionym silnego "moherowego" (na który mają tu wszyscy uczulenie) pierwiastka.
Miłej lektury:)
Co do pozwalania/niepozwalania - owszem, wolność w związku i te sprawy są ważne, ale z drugiej strony miłość to chyba przede wszystkim pragnienie dobra dla drugiej osoby. Czy się mylę? Niby te tabletki takie super, ale jakby zapytać kobiety, co się im w nich nie podoba, to się multum skarg sypie. Ot choćby tu: http://www.lekka.pl/forum/Antykoncepcja,skutki,uboczne,,10,2381-58.html?PHPSESSID=ff444feadfd38c17812d372a8a1bf40b
58 stron idealnych na zal.pl
czy tutaj (smutne statystyki):
http://www.wizaz.pl/forum/showthread.php?t=184241
Hormony brane przez całkowicie ZDROWĄ osobę, MUSZĄ mieć negatywne skutki na organizm. Ja bym nie chciała, żeby ukochana osoba brała leki, które de facto nie są lekami, a antylekami, bo zamiast leczyć, burzą porządek w organizmie.
Ale to jest oczywiście moje zdanie, nikt się z nim zgadzać nie musi, ale i mnie przekonywać na siłę, że nie mam racji:) Mam po prostu na to trochę inne spojrzenie, z resztą nie tylko ja: polecam stronkę
http://www.szkolauniesien.com/
Tam znajdziecie parę artykułów z trochę innym spojrzeniem na płodność, pozbawionym silnego "moherowego" (na który mają tu wszyscy uczulenie) pierwiastka.
Miłej lektury:)
nusia to proponuje żebyś też przestała jeść pizzę, hamburgery i nie pij coli - bo to wszystko szkodzi i od tego wychodzą pryszcze i tłuszcz się odkłada! dziewczyno: kto tu mówi o tym, że ktoś komuś coś każe?! wielokrotnie dostawałam takie tabletki na problemy dość konkretne ze zdrowiem i tylko mi pomogły więc jeśli o tym nie wiesz to też poczytaj sobie fachową prasę, a i nie uprawiaj sexu przed ślubem bo wtedy też swojego ciała nie szanujesz :)
TEKST REKLAMOWY ZOSTAŁ USUNIĘTY.
TEKST REKLAMOWY ZOSTAŁ USUNIĘTY.
no wlasnie, podane zrodla az tchna rzetelnoscia ;) nusia, mnie malo interesuja ideologiczne wypociny na temat tabletek antykoncepcyjnych.
zreszta twoje rozumowanie w tej sprawie (hormony brane przez ZDROWA osobe MUSZA szkodzic) to rozumowanie typu "na chlopski rozum". niestety, w tym przypadku, jak i wielu innych, gdzie do prawidlowosci rozumowania potrzebna jest dosc skomplikowana, specjalistyczna wiedza (chocby o gospodarce hormonalnej organizmu i przebiegu cyklu owulacyjnego), twoje rozumowanie dosc szerokim lukiem mija sie z rzeczywistoscia. ale w sumie jest nieszkodliwe dla otoczenia wiec jest ok.
pozdrawiam i polecam poszerzyc zakres lektur ;)
zreszta twoje rozumowanie w tej sprawie (hormony brane przez ZDROWA osobe MUSZA szkodzic) to rozumowanie typu "na chlopski rozum". niestety, w tym przypadku, jak i wielu innych, gdzie do prawidlowosci rozumowania potrzebna jest dosc skomplikowana, specjalistyczna wiedza (chocby o gospodarce hormonalnej organizmu i przebiegu cyklu owulacyjnego), twoje rozumowanie dosc szerokim lukiem mija sie z rzeczywistoscia. ale w sumie jest nieszkodliwe dla otoczenia wiec jest ok.
pozdrawiam i polecam poszerzyc zakres lektur ;)
igrazka napisał(a):
> no wlasnie, podane zrodla az tchna rzetelnoscia ;)
A co, tylko reklamy koncernów farmaceutycznych są rzetelne?Z resztą, jakiego bym źródła nie podała, zawsze będzie okrzyknięte za nierzetelne, bo nie reklamuje antyków.
Z resztą nie chciałam podawać tutaj stosów przeprowadzonych testów i badań, raczej pokazać sytuacje od strony zwykłej, przeciętnej kobiety.
> nusia, mnie
> malo interesuja ideologiczne wypociny na temat tabletek
> antykoncepcyjnych.
Nikt nie każe czytać :P
> zreszta twoje rozumowanie w tej sprawie (hormony brane przez
> ZDROWA osobe MUSZA szkodzic) to rozumowanie typu "na chlopski
> rozum".
Jeżeli jestem zdrowa, muszę brać tabletki?
> niestety, w tym przypadku, jak i wielu innych, gdzie do
> prawidlowosci rozumowania potrzebna jest dosc skomplikowana,
> specjalistyczna wiedza (chocby o gospodarce hormonalnej
> organizmu i przebiegu cyklu owulacyjnego)
No właśnie kobiety które biorą tabletki, nie wiedzą często nic o swoim cyklu. Wiedzą, że jest miesiączka co ileś tam dni, a co więcej - jak biorą tabletki, to wtedy występujące krwawienie też nazywają miesiączką i różnicy żadnej nie widzą. Jeśli chodzi o mnie, to się właśnie bardzo mocno zagłębiałam w ten temat.
Generalnie tabletki, nie wchodząc w szczegóły, mają jedno z trzech działań:
1. Uniemożliwiają dojrzewanie komórek jajowych w jajnikach.
2. Uniemożliwiają upłynnienie śluzu zamykającego szyjkę macicy.
3. Uniemożliwia przygotowanie błony śluzowej macicy do zagnieżdżenia się w niej zapłodnionej komórki jajowej.
Zakładając że występowanie owulacji, śluzu płodnego oraz comiesięcznego przygotowywania się przez błonę śluzową macicy do przyjęcia zapłodnionego zarodka, są zjawiskami całkowicie naturalnymi i świadczącymi o prawidłowości funkcjonowania organizmu kobiety (chyba że ktoś ma inne zdanie), branie tabletek naruszą tą harmonię.
Przyjmowane przez kobietę hormony „oszukują” organizm w ten sposób, że hamują one naturalne procesy zachodzące w cyklu miesięcznym. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to jest gorzej zindoktrynowany niż moherowe berety;)
Ale oczywiście każdy może żyć jak uważa, i ponosić tego konsekwencje.Ja swoje, wy swoje.
> pozdrawiam i polecam poszerzyc zakres lektur ;)
Nawzajem :)
> no wlasnie, podane zrodla az tchna rzetelnoscia ;)
A co, tylko reklamy koncernów farmaceutycznych są rzetelne?Z resztą, jakiego bym źródła nie podała, zawsze będzie okrzyknięte za nierzetelne, bo nie reklamuje antyków.
Z resztą nie chciałam podawać tutaj stosów przeprowadzonych testów i badań, raczej pokazać sytuacje od strony zwykłej, przeciętnej kobiety.
> nusia, mnie
> malo interesuja ideologiczne wypociny na temat tabletek
> antykoncepcyjnych.
Nikt nie każe czytać :P
> zreszta twoje rozumowanie w tej sprawie (hormony brane przez
> ZDROWA osobe MUSZA szkodzic) to rozumowanie typu "na chlopski
> rozum".
Jeżeli jestem zdrowa, muszę brać tabletki?
> niestety, w tym przypadku, jak i wielu innych, gdzie do
> prawidlowosci rozumowania potrzebna jest dosc skomplikowana,
> specjalistyczna wiedza (chocby o gospodarce hormonalnej
> organizmu i przebiegu cyklu owulacyjnego)
No właśnie kobiety które biorą tabletki, nie wiedzą często nic o swoim cyklu. Wiedzą, że jest miesiączka co ileś tam dni, a co więcej - jak biorą tabletki, to wtedy występujące krwawienie też nazywają miesiączką i różnicy żadnej nie widzą. Jeśli chodzi o mnie, to się właśnie bardzo mocno zagłębiałam w ten temat.
Generalnie tabletki, nie wchodząc w szczegóły, mają jedno z trzech działań:
1. Uniemożliwiają dojrzewanie komórek jajowych w jajnikach.
2. Uniemożliwiają upłynnienie śluzu zamykającego szyjkę macicy.
3. Uniemożliwia przygotowanie błony śluzowej macicy do zagnieżdżenia się w niej zapłodnionej komórki jajowej.
Zakładając że występowanie owulacji, śluzu płodnego oraz comiesięcznego przygotowywania się przez błonę śluzową macicy do przyjęcia zapłodnionego zarodka, są zjawiskami całkowicie naturalnymi i świadczącymi o prawidłowości funkcjonowania organizmu kobiety (chyba że ktoś ma inne zdanie), branie tabletek naruszą tą harmonię.
Przyjmowane przez kobietę hormony „oszukują” organizm w ten sposób, że hamują one naturalne procesy zachodzące w cyklu miesięcznym. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to jest gorzej zindoktrynowany niż moherowe berety;)
Ale oczywiście każdy może żyć jak uważa, i ponosić tego konsekwencje.Ja swoje, wy swoje.
> pozdrawiam i polecam poszerzyc zakres lektur ;)
Nawzajem :)
tak, "swietnie wyedukowani" pacjenci to niestety nie rzadkosc. poza tym podany przez ciebie opis jest bardzo niedokladny, ale to juz i tak lepiej niz to co wiekszosc kobiet bylaby w stanie na ten temat powiedziec. jednak liczy sie to w jaki sposob tabletki powoduja opisane przez ciebie dzialanie, a nie samo dzialanie.
ja nie zamierzam cie do niczego przekonywac, ale smieszy mnie troche zadziornosc z jaka upierasz sie przy swoich przekonaniach na temat szkodliwosci tabletek oraz jednostronnosc twojej wypowiedzi, ktora cie po prostu dyskwalifikuje. tak sie bowiem sklada, ze niektore skutki uboczne tabletek sa pozytywne (u osob, ktore nazywasz "zdrowymi"), o tych juz nie wspominasz, bo to przeciez kloci sie to z twoim przekonaniem o ich szkodliwosci. polecam doczytanie (jedno z hasel naprowadzajacych: rak szyjki macicy)
pozdro
ja nie zamierzam cie do niczego przekonywac, ale smieszy mnie troche zadziornosc z jaka upierasz sie przy swoich przekonaniach na temat szkodliwosci tabletek oraz jednostronnosc twojej wypowiedzi, ktora cie po prostu dyskwalifikuje. tak sie bowiem sklada, ze niektore skutki uboczne tabletek sa pozytywne (u osob, ktore nazywasz "zdrowymi"), o tych juz nie wspominasz, bo to przeciez kloci sie to z twoim przekonaniem o ich szkodliwosci. polecam doczytanie (jedno z hasel naprowadzajacych: rak szyjki macicy)
pozdro
A ja zgadzam się z nusią, która w zasadzie napisała wszystko to, co i ja na ten temat uważam. Teraz wszystko ładnie, pięknie, nie musicie się martwić o to, czy "wpadniecie" itd. ale później niejedna z Was może mieć problemy i usłyszeć, że w jakimś stopniu tabletki miały wpływ na te problemy. Pomijam antykoncepcję w stylu spirala i inne takie ciekawostki, bo to moim zdaniem jest coś okropnego.
igrazka napisał(a):
> tak, "swietnie wyedukowani" pacjenci to niestety nie rzadkosc.
> poza tym podany przez ciebie opis jest bardzo niedokladny, ale
> to juz i tak lepiej niz to co wiekszosc kobiet bylaby w stanie
> na ten temat powiedziec. jednak liczy sie to w jaki sposob
> tabletki powoduja opisane przez ciebie dzialanie, a nie samo
> dzialanie.
Nie chciałam nazbyt wchodzić w szczegóły, bo mnie tutaj zaraz ktoś zje za robienie wykładów ;)
> ja nie zamierzam cie do niczego przekonywac, ale smieszy mnie
> troche zadziornosc z jaka upierasz sie przy swoich
> przekonaniach na temat szkodliwosci tabletek
Podobnie mnie śmieszy, jak się upieracie przy tym, że tabletki są super ;)
> oraz
> jednostronnosc twojej wypowiedzi, ktora cie po prostu
> dyskwalifikuje.
Może jestem jednostronna, ale jakoś dwustronnych osób tutaj nie widzę...Jest jedna osoba na forum, która miała kontakt i z tabletkami i z NPR i chyba tylko ona może wydać "dwustronną" opinię.
Co do raka - niby antyki zapobiegają, ale ile ludzi, tyle opinii:
"Musimy jednak pamiętać, że stosowanie tabletek może wiązać się z ryzykiem wystąpienia różnego rodzaju powikłań, w tym chorób nowotworowych (rak szyjki macicy, rak piersi) czy powikłań zatorowo-zakrzepowych."
Prof. Violetta Skrzypulec
Lekarz, ginekolog, położnik, endokrynolog, seksuolog, prof. ŚAM, dr hab. n. med. kierownik Katedry Zdrowia Kobiety i Prodziekan Wydziału Opieki Zdrowotnej Śląskiej Akademii Medycznej
Ale koniec tematu;)
Co do nauk, to wyobrażam sobie, że im dalej od dużych miast, tym ich poziom jest gorszy i faktycznie jeszcze uczy się "kalendarzyka" (nie mylić z NPR), przeinacza się z sposób karygodny naukę Kościoła na temat małżeństwa. Dlatego też naprawdę warto, głównie dla SIEBIE i dla swojego związku poszukać polecanych, profesjonalnie prowadzonych nauk. (Tylko jak komuś zależy żeby je "odbębnić", idzie byle gdzie i jak najszybciej/najkrócej się da, to niech się nie dziwi poziomem). Wiem z opowieści znajomych i nieznajomych, że dobre nauki potrafią bardzo dużo wnieść w relacje między dwojgiem ludzi, a nawet, co może brzmi strasznie, doprowadzić do przesunięcia daty ślubu na później, czy nawet rezygnacji z niego, gdy ludzie tak porządnie się nad swoim związkiem zastanowią.
> tak, "swietnie wyedukowani" pacjenci to niestety nie rzadkosc.
> poza tym podany przez ciebie opis jest bardzo niedokladny, ale
> to juz i tak lepiej niz to co wiekszosc kobiet bylaby w stanie
> na ten temat powiedziec. jednak liczy sie to w jaki sposob
> tabletki powoduja opisane przez ciebie dzialanie, a nie samo
> dzialanie.
Nie chciałam nazbyt wchodzić w szczegóły, bo mnie tutaj zaraz ktoś zje za robienie wykładów ;)
> ja nie zamierzam cie do niczego przekonywac, ale smieszy mnie
> troche zadziornosc z jaka upierasz sie przy swoich
> przekonaniach na temat szkodliwosci tabletek
Podobnie mnie śmieszy, jak się upieracie przy tym, że tabletki są super ;)
> oraz
> jednostronnosc twojej wypowiedzi, ktora cie po prostu
> dyskwalifikuje.
Może jestem jednostronna, ale jakoś dwustronnych osób tutaj nie widzę...Jest jedna osoba na forum, która miała kontakt i z tabletkami i z NPR i chyba tylko ona może wydać "dwustronną" opinię.
Co do raka - niby antyki zapobiegają, ale ile ludzi, tyle opinii:
"Musimy jednak pamiętać, że stosowanie tabletek może wiązać się z ryzykiem wystąpienia różnego rodzaju powikłań, w tym chorób nowotworowych (rak szyjki macicy, rak piersi) czy powikłań zatorowo-zakrzepowych."
Prof. Violetta Skrzypulec
Lekarz, ginekolog, położnik, endokrynolog, seksuolog, prof. ŚAM, dr hab. n. med. kierownik Katedry Zdrowia Kobiety i Prodziekan Wydziału Opieki Zdrowotnej Śląskiej Akademii Medycznej
Ale koniec tematu;)
Co do nauk, to wyobrażam sobie, że im dalej od dużych miast, tym ich poziom jest gorszy i faktycznie jeszcze uczy się "kalendarzyka" (nie mylić z NPR), przeinacza się z sposób karygodny naukę Kościoła na temat małżeństwa. Dlatego też naprawdę warto, głównie dla SIEBIE i dla swojego związku poszukać polecanych, profesjonalnie prowadzonych nauk. (Tylko jak komuś zależy żeby je "odbębnić", idzie byle gdzie i jak najszybciej/najkrócej się da, to niech się nie dziwi poziomem). Wiem z opowieści znajomych i nieznajomych, że dobre nauki potrafią bardzo dużo wnieść w relacje między dwojgiem ludzi, a nawet, co może brzmi strasznie, doprowadzić do przesunięcia daty ślubu na później, czy nawet rezygnacji z niego, gdy ludzie tak porządnie się nad swoim związkiem zastanowią.
o to ładnie :) u mnie nauki były prowadzone przez małżeństwo, z wykształcenia oboje byli informatykami (pomijam fakt ze mieli problem z uruchomieniem własnego laptopa i podłączeniem go do rzutnika, to szczegół) szczerze móiac myslałam ze na poradnictwie dowiem sie czegoś wiecej na temat samego małżenstwa, kryzysów czy czegoś takiego, sądziłam że nikt już sie nie bawi w "kalendarzyki" i "metody naturalnego planowania rodziny" Nie wiem jak obecnie ale jak ja byłam w LO to był przedmiot pt Nauka do życia w rodzinie i tam dowiedziałam się wystarczajaco na ten temat. Poza tym istnieje również taki przedmiot jak biologia, gdzie też powinny sie znaleśc informacje o cyklu owulacyjnym, coż, ja bynajmniej miałam i okazało się że moja wiedza nt cyklu i okresów płodnych/niepłodnych jest niemniejsza od wiedzy tej pani ktora prowadziła poradnictwo. (Pan nawet nie podjął się dyzkusji na ten temat)
a, do czego zmierzam, to małzeństwo z 13-letnim stażem nie miało dzieci, ani jednego, czyżby sie nie kochali?
a, do czego zmierzam, to małzeństwo z 13-letnim stażem nie miało dzieci, ani jednego, czyżby sie nie kochali?
Agata, moja poprzednia wypowiedz miala sugerować, że spodziewałam sie na tych spotkaniach innej treści, nigdzie też nie napisałam że "jestem świetna z biologii" a raczej, że "to już było". Moje oczekiwania co do tych spotkań były rozbieżne w stosunku do tego, co potrafiła zaoferowac para prowadzaca spotkania. A naprawdę sądziłam, że dowiem się jakiś pożytecznych badz istotnych kwestii dotyczacych małżeństwa.
lux83 jak wiadomo spotkania prowadzone są w różny sposób, jeśli interesują Cię jakieś kwestie, sądzę że nic nie stoi na przeszkodzie żeby udać się indywidualnie do jakiejś polecanej poradni i tam zasięgnąć wiedzy na inne tematy niż te poruszone na naukach, w których uczestniczyłaś.
Może moja uwaga była trochę nie na miejscu, ale jakoś trochę mnie to zirytowało.
Może moja uwaga była trochę nie na miejscu, ale jakoś trochę mnie to zirytowało.
O litości, jak chcesz iść do psychologa klinicznego, to umów się na wizytę - namiarów w gazetach pełno.
Psycholog kliniczny nie za bardzo sprawdza się w salkach katechetycznych :D Chcesz ślubu kościelnego, to spotykasz się z parą wytypowaną i kształconą przez kościół, która mówi o tym, czego kościół wymaga.
Jak ślubów zacznie udzielać Polskie Towarzystwo Psychologiczne, to będziesz miała wcześniej spotkanie z psychologiem ;)
Psycholog kliniczny nie za bardzo sprawdza się w salkach katechetycznych :D Chcesz ślubu kościelnego, to spotykasz się z parą wytypowaną i kształconą przez kościół, która mówi o tym, czego kościół wymaga.
Jak ślubów zacznie udzielać Polskie Towarzystwo Psychologiczne, to będziesz miała wcześniej spotkanie z psychologiem ;)