Widok

Nauki przedmałżeńskie i spowiedz

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Cześć dziewczyny mam pytanie. Wczoraj skończylismy z nazeczonym ostatnie nauki i zostaly nam porady o zyciu w rodzinie i spowiedz. Słyszałam że często osoba prowadzaca te zajecia "sprzeciwia"sie ślubom tylko dlatego że mieszka sie razem czy to prawda. No i że jest problem z rozgrzeszeniem. To co mamy kłamac na dzień dobry!! Nie rozumiem dlaczego robia takie problemu moze da sie to jakos obejsc.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No i super, Dziabolka. Wyrazy szacunku, mimo, że stoimy dokładnie po przeciwnych stronach "barykady"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No cóż, dyskusja wywiązała się ciekawa;) ja patrząc z drugiej strony barykady widzę, że troszkę tu padło informacji sprzecznych - bo jeśli ktoś "wierzy w Biblię", a odrzuca z całą premedytacją Kościół, to sam sobie zaprzecza... Kto czytał Biblię, ten wie, o czym mówię.
Kasieńka, mega szacun dla Ciebie ;) jesteś osobą która może imponować swoją dojrzałością.
Choć jesteśmy diametralnie różne, mamy coś wspólnego - żyjemy w zgodzie z własnymi poglądami, bez względu na to, co myślą o nas inni.
A co do panoszenia się Kościoła i dyskryminacji niewierzących - wierzący też lekko nie mają - począwszy od "moherów", na "ciemnocie i średniowieczu" kończąc.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Większośc ludzi, których spotykam to ludzie nie wierzący, ale praktykujący. Oczywiście chodzi mi o wiarę w doktrynę koscioła.
Jest taki fragment w Apokalipsie św. Jana: "Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust"
Czyli albo chcę być w kościele i wierzę w to co głosi, albo wybieram inną "partię" albo zakładam własną.
Jak nie podoba ci się kościół, to po co tam zachodzisz.
Młodsi księza coraz częściej głoszą właśnie tak radykalnie, ale nauka starszych nadal dominuje.
Na zachodzie prawie juz nie ma takich "letnich" i mam nadzieję, ze u nas bedzie podobnie.
Ja wybrałam kościół i będę "czystą" panną młodą.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A to przepraszam :)

Ja mimo wszystko uważam, że bycie dobrym człowiekiem opłaca się dla samego siebie. Trochę to egoistyczne, ale jak mawiała moja pani dr od psychologii wszystko co robimy jest egoistyczne. Nawet jeśli komuś pomagamy i nie mamy z tego żadnych korzyści to i tak jest to egoizm, bo w gruncie rzeczy robimy to żeby uspokoić nasze sumienie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kreseczko, nie ważne czy bycie dobrym człowiekiem się opłaca czy nie. Po prostu co do niektórych rzeczy się czuje że tak trzeba. ja się nad tym nawet nie zastanawiam. Po prostu wiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mialam na myśli bycie dobrym człowiekiem.
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
kreska333 ale co się nie opłaca?? Przecież tu nikt nikogo nie przekonuje. Wymieniamy jedynie swoje poglądy. Sądzę, że w kwestii wiary i tak nie można nikogo przekonać
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgodzę się z tym, co napisała Steefler. Ja również uważam, że gdybym została wychowana w inny sposób, dziś prezentowałabym inne poglądy. Prawdopodobnie potrafiłabym całkowicie odciąć się od kościoła, unikając hipokryzji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kasienka, chyba sie nie opłaca.
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jeszcze jedno- wierzę że trzeba się w życiu starać być dobrym człowiekiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wierzę w Boga, który jest i stworzycielem i miłością. Chyba trafniej nie umiem tego ująć. Jak kto go nazywa to już sprawa najmniej ważna.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a i jeszcze jedno pytanie do Kasieńki, jako osoby nie wychowanej przez mohery (mam nadzieję że nie masz mi za złe), ale z czystej ciekawości mam pytanie w co wierzysz?? Jeśli uznasz to pytanie za zbyt intymne nie odpowiadaj. Jestem tylko ciekawa w co bym wierzyła gdyby nie moi rodzice.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
co do postępu na świecie... Moje prywatne zdanie - najwięksi naukowcy byli wierzący ale nie wierzę, żeby praktykowali jakąś religię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
I znowu post napisany o tym samym czasie :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cóż,steefler. Widzisz, wydaje mi się, że kościół jednak widzi wyznawanie religii jako poddanie się jego dyktaturze... Mi to też nie pasuje, Ty znalazłaś w tym swoje miejsce, ale ja po prostu tak nie umiem. Jest w tym jakaś sprzeczność dla mnie. Niemniej, dzięki i Tobie i Carrie za podjęcie dyskusji i wytłumaczenie swoich poglądów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rozumiem Cię Kasieńko myślę, że gdyby nie kwestia wychowania miałabym dziś podobny stosunek do wiary jak Ty, ale ja do pewnego roku życia nie miałam żadnej alternatywy. Wiara w Boga jest głęboko zakorzeniona, wiara w Biblię. Dorosłam jednak do tego, żeby wiedzieć, że jej interpretacja przez Kościół jest nie zawsze słuszna.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ale czy to nie za proste? Gdyby wszyscy mieli taki stosunek, to by nie istniał postęp na świecie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dlatego mówię, że kościół to jedno a wiara drugie. Spowiadam się z grzechów, które popełniam, a nie z tych wymyślonych przez kościół. Jeśli kościół chce mnie oceniać, to ja także mogę ocenić walki krzyżowe...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oj, Carrie... A czym jest wiara jak nie przyjmowaniem wszystkiego bez rozumowych dowodów? Po za tym ja to widzę tak - jeśli chcę być członkiem kościoła to się staram żyć jak nakazuje, przekonywać samą siebie do tego co mówi. Jeśli nie to mówię papa, i nie bawię się w to wszystko. Albo rybka albo akwarium.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zupełnie się z Tobą zgadzam, steefler. Mi też nie. Po prostu wychodzę z założenia, że religię albo przyjmuje się w całości albo wcale i ten pogląd zbudowałam po rozmowie z pewnym mądrym księdzem, który przedstawił mi stanowisko kościoła w kwestii wybierania sobie z religii co nam pasuje a co nie. Po prostu nie wyobrażam sobie siebie u spowiedzi. Nos by mi chyba urósł dłuższy niż pinokiowi, spaliłabym się ze wstydu spowiadając się z rzeczy za które nie czułabym się winna albo byłabym czerwona przyjmując komunię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry