Widok
Nauki przedmałżeńskie i spowiedz
Cześć dziewczyny mam pytanie. Wczoraj skończylismy z nazeczonym ostatnie nauki i zostaly nam porady o zyciu w rodzinie i spowiedz. Słyszałam że często osoba prowadzaca te zajecia "sprzeciwia"sie ślubom tylko dlatego że mieszka sie razem czy to prawda. No i że jest problem z rozgrzeszeniem. To co mamy kłamac na dzień dobry!! Nie rozumiem dlaczego robia takie problemu moze da sie to jakos obejsc.
Było już sporo wątków na ten temat.
W przypadku kiedy ze sobą mieszkacie idziecie tylko do jednej spowiedzi - dzień przed ślubem albo w dniu ślubu i wówczas dostajecie rozgrzeszenie, bo wtedy warunek spowiedzi, jakim jest postanowienie poprawy, ma jakiś sens. Nikt wtedy problemów nie robi...
Moim zdaniem bez sensu jest coś takiego zatajać i wkraczać na nową drogę życia w grzechu.
W przypadku kiedy ze sobą mieszkacie idziecie tylko do jednej spowiedzi - dzień przed ślubem albo w dniu ślubu i wówczas dostajecie rozgrzeszenie, bo wtedy warunek spowiedzi, jakim jest postanowienie poprawy, ma jakiś sens. Nikt wtedy problemów nie robi...
Moim zdaniem bez sensu jest coś takiego zatajać i wkraczać na nową drogę życia w grzechu.
To jest chore... i bądz szczerym i powiedz prawde to jeszcze zaszkodzi... nie jestem niewierzaca ale to co sie dzieje w tych kościołach to szok, biurokracja i sciaganie kasy... KOŚCIÓŁ ŻYCIA UKŁADAĆ NA PEWNO MI NIE BĘDZIE!
ale cóż mus to mus,zaliczyć trzeba żeby jeszcze gorszych problemów kosciol nie zrobil!;/
ale cóż mus to mus,zaliczyć trzeba żeby jeszcze gorszych problemów kosciol nie zrobil!;/
ja mam 4 naprawde bliskich księży, ktorych znam od lat i o ile oni są w tych sprawach "normalni" (co nie przeszkadza im być konserwatywnymi w wielu kwestiach) ale na głupotę innych księży, biurokrację ostro reagują, tak samo jak my :)
ile księży tyle postaw - jeden jest super a drugi robi z igły widly i nawet nie potrafi powiedzieć dlaczego tłumaczy sie tylko słowem "takie są wymogi" albo "tak musi byc" ehh
cierpliwości dziewczyny i podejścia z rezerwą do tego wszystkiego, nie warto psuć sobie nerwow :)
ile księży tyle postaw - jeden jest super a drugi robi z igły widly i nawet nie potrafi powiedzieć dlaczego tłumaczy sie tylko słowem "takie są wymogi" albo "tak musi byc" ehh
cierpliwości dziewczyny i podejścia z rezerwą do tego wszystkiego, nie warto psuć sobie nerwow :)
PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE KŁAMSTWA
Jesteśmy juz po naukach przedmalzenskich na ,ktorych juz kilka razy mialam ochote wyjsc bo co to znaczy ze ksiadz mówi że jeśli meszczyzna ma ochote wspolzyc to kobiete"glowa bolec nie moze"bo sie jemu nalezy.Albo nie mozna miec jednego dziecka bo to jest samolubne. I ani troche nie mam ochoty isc na nauki do zycia w rodzinie gdzie jeszcze ucza jak kozystac z kalendarzyka i wypytuja o sprawy intymne. Kosiół podobno jest tolerancyjny ale utrudniaja co raz bardziej nawet tak wazny dla nas dzien. Ja tylko chodze i mysle czy na pewno wszystko juz zanioslam do kosciola co musze jeszcze doniesc i wogle. MASAKRA.I jak tu sie nie pezjmować:)
Jest tak jak pisała Agata2209.
Jak mieszkacie razem, to tylko raz do spowiedzi, dzień przed ślubem...
Jeszcze nie słyszałam, żeby jakiś ksiądz robił problem z mieszkania razem tuż przed ślubem, bo w końcu chcecie zalegalizować związek i przestać żyć w grzechu ;)
Będzie dobrze, nie martw się!
Powodzenia w tym wyjątkowym dniu.
Jak mieszkacie razem, to tylko raz do spowiedzi, dzień przed ślubem...
Jeszcze nie słyszałam, żeby jakiś ksiądz robił problem z mieszkania razem tuż przed ślubem, bo w końcu chcecie zalegalizować związek i przestać żyć w grzechu ;)
Będzie dobrze, nie martw się!
Powodzenia w tym wyjątkowym dniu.
...najpierw wymagaj od siebie a potem od innych...
My na swoich naukach dowiedzieliśmy się, że posiadanie 1, 2 lub 3 dzieci to straszny grzech, najlepiej sprawdziłaby się piłkarska 11 albo 15 (bo kiędza, który akurat wykład nam prowadził miał znajomego z taką 15 :P facet i jego żona byli jakimiś znanymi inżynierami, także ich dzieciaki na braki nie narzekały).
Ciekawa jestem ile młodych małżeństw stać teraz na taką ilość potomstwa, gdzie połowa wynajmuje mieszkania, kokosów nie zarabia, itd.?
Ciekawa jestem ile młodych małżeństw stać teraz na taką ilość potomstwa, gdzie połowa wynajmuje mieszkania, kokosów nie zarabia, itd.?
No to ja polecam nauki u Dominikanów w Kościele św. Mikołaja i chociaż do bardzo "kościelnych" nie należę (wręcz przeciwnie) to podoba mi się to co tam mówią. Nic z tego co piszecie (a można to nazwać bredniami) nie padło w trakcie spotkań. Ojcowie starają się bardzo życiowo podchodzić do spraw wspólnego życia w małżeństwie. Trochę "psychologizują" (ale myślę tu o pozytywnym znaczeniu tego słowa, zresztą sama jestem z "branży psychologicznej" więc mi to pasuje :) ) uwrażliwiają na kryzysy, które zawsze prędzej czy później się pojawiają w każdym małżeństwie, nakłaniają do ciągłej rozmowy z druga stroną, ale w sytuacji bez wyjścia, bez możliwości dalszego porozumienia się dopuszczają rozstania. To tak w skrócie. Polecam, bo czas nie jest zmarnowany.