Widok
Nie chce jechac na wigilie do tesciowej!
Juz poraz drugi zdarzy sie , ze meza nie bedzie na swieta . Dwa lata temu bylam na wigilii u tesciowej, zostalam tez na pierszy dzien swiat z corcia , ale teraz nie chce. Nie przejmuje sie , ze bedziemy tylko we dwie, i szzerze mowiac, marze o tym by moc spokojnie , bez sluchania ciaglych narzekan, marudzenia i krzykow usiasc sobie , poogladac w koncu tv, pojsc na pasterke do naszego kosciolka i cieszyc sie ta noca wigilijna u siebie a tam tego nie bede miala. Tesc juz o 10.00 kladzie sie spac, ja tam nocowac nie chce, ani ogladnac tv ani po prostu odetchnac od tych wszytskich problemow . Gdyby tesciowa byla inna , ale ona jest kobieta wiecznie narzekajaca, i straszliwie meczaca, i tylko by wpychala w nas jedzenie co 2 minuty , ja zawsze po wizycie tam jestem wykonczona po prostu . Mowie jej dzis ze wole posiedziec w domciu , ze potem nie ma jak wrocic itd a ona swoej i wiem ze jak nie pojade to bedzie obraza boska :/ corka tez nie chce tak jechac