Widok
Akcja obecna zakończyła się tym, że rozesłałem krótkie informacje do 10 chyba instytucji i znaczących osób, bez wielkich nadziei.
Problemów jest wiele: pochówek Liz, pegierowcy, moje tortury, bezczynność policji, ataki na cywilów.
Jednocześnie popełnianych jest tyle różnych nieprawidłowości, że praktycznie każdą instytucję mógłbym czymś zainteresować.
Problemów jest wiele: pochówek Liz, pegierowcy, moje tortury, bezczynność policji, ataki na cywilów.
Jednocześnie popełnianych jest tyle różnych nieprawidłowości, że praktycznie każdą instytucję mógłbym czymś zainteresować.
Kościół może mieć jakieś ciekawe archiwa, np. raporty zakonnic. Te mogły stykać się w pałacu z duchem Liz w latach 20., 30. O ile mieszkały w ogóle na miejscu, mógł to być jakiś administrator i nie było tam grobów zakonnic. Jednak wspominano zakonnice, wróciły tam na krótko, na kilka lat, po II wojnie.
A kto był decydentem przy takim niewłaściwym pochowaniu Elizabeth? Pracownicy folwarku, który wtedy może już należał do kościoła, do zakonnic od 1918 roku, czyli od kilku lat. Kościół pamięta wszystko, ok. 1990 pamiętali doskonale, że pałac należy do nich. Zakonnice na pewno wiedziały doskonale o szczątkach Elizabeth. Wtedy taki pochówek nie był aż bardzo dziwny.
Zapoznałem się z tą Bośnią na wszelki wypadek. Było to bardzo jednostronne, Serbowie zajęli duże tereny i głównie to chcieli, by jak najwięcej Bośniaków szybko wyjechało do swojej części. Traktowali ich bardzo brutalnie, by to przyspieszyć. Takie mieli rozkazy, choć nie znaleziono konkretnych zapisów rozkazów. Podkreślali to, że Bośniacy bardzo się rozmnażali we wcześniejszych dekadach.