Widok
OPINIA PRACODAWCY O WIĘKSZOŚCI PRACOWNIKÓW
Prowadzę działalność usługową, staram się mieć pracowników uczciwych, lojalnych, pracowitych etc. Warunki pracy są należyte, wynagrodzenie również. Proszę mi wierzyć żeby dopracować się stałej kadry trzeba lat! Dużo ludzi przychodzi do pracy i po prostu udają że pracują, kombinują, czasami kradną, albo nie potrafią zachować się w miejscu pracy (ciągłe pisanie esemesów w godzinach pracy itd.)
Ja rozumiem że jest wielu pracodawców wyzyskiwaczy ale jest również dużo firm ok. które chcą zatrudnić i zatrudniają ludzi którzy często z własnej winy lub głupoty tracą tą pracę!!!
Ja rozumiem że jest wielu pracodawców wyzyskiwaczy ale jest również dużo firm ok. które chcą zatrudnić i zatrudniają ludzi którzy często z własnej winy lub głupoty tracą tą pracę!!!
na pewno są dobrze pracodawcy ale..
szukam pracy od 2 miesięcy i słyszę:
za ile NAJMNIEJ może pani pracowac (asystentka zarzadu duzej firmy)
oddzwonimy do pani do konca tygodnia (agencja reklamowa) - specjalnie zadzwonilam zapytac o wynik, bo mialam inna propozycje pracy- pani nawet nie wiedziała z kim rozmawia
nie wiemy gdzie bedzie siedziba firmy , ale do swiat sie pani dowie...
i tak mozna wymieniac po tych 10 rozmowach. jeden pracodawca był zdziwiniony, ze majac 30 lat nie mam dzieci , bo to fajnie juz miec, inny stwierdzil, ze na asystentke jjeszcze sie w tym wieku nadaje. kilka razy pytano nawet o zawód mojego męża i markę samochodu jakim jezdze. ja chce normlanie pracować, nie bac sie, ze po powrocie z urlopu mi podziekuja... zreszta podziekowali mi w prezencie slubnym dwa tygodnie przed ślubem...
szukam pracy od 2 miesięcy i słyszę:
za ile NAJMNIEJ może pani pracowac (asystentka zarzadu duzej firmy)
oddzwonimy do pani do konca tygodnia (agencja reklamowa) - specjalnie zadzwonilam zapytac o wynik, bo mialam inna propozycje pracy- pani nawet nie wiedziała z kim rozmawia
nie wiemy gdzie bedzie siedziba firmy , ale do swiat sie pani dowie...
i tak mozna wymieniac po tych 10 rozmowach. jeden pracodawca był zdziwiniony, ze majac 30 lat nie mam dzieci , bo to fajnie juz miec, inny stwierdzil, ze na asystentke jjeszcze sie w tym wieku nadaje. kilka razy pytano nawet o zawód mojego męża i markę samochodu jakim jezdze. ja chce normlanie pracować, nie bac sie, ze po powrocie z urlopu mi podziekuja... zreszta podziekowali mi w prezencie slubnym dwa tygodnie przed ślubem...
Cóż mogę Ci napisać...doświadczenia pracodawców z pracownikami są z reguły przykre. U mnie firmie obecnie jest zgrany zespół ludzi, który wspólnie prze do przodu - ale zbudowanie tego zespołu zajęło mi 5 lat i parę gorzkich pigułek do przełknięcia.
Większość ludzi, która przewinęła się przez firmę, była z początku zaangażowana, pracowita - do czasu podpisania umowy na czas nieokreślony. Wtedy zawsze odbijało już na dobre. Efekt? Rozstanie.
A i z obecnego zespołu każdy co najmniej raz omsknął się o bilet - ale był na tyle poukładany, że wykorzystał drugą szansę.
Konkludując, to nie mam kompletnie zaufania do ludzi - a obecni pracownicy na moje zaufanie pracowali długo i wytrwale, natomiast wiem że zawsze mogą się zmienić. Bo ja jestem pracodawcą, oni pracownikami i na koniec dnia mamy inne spojrzenie na wiele spraw.
Dlatego już przestałem być wrażliwym na takie posty, jak Twój (proszę, nie bierz tego osobiście!!!!) - pełen chłód. Już nikomu więcej nie pomogę dając pracę - to zawsze był duży błąd i głupota z mojej strony.
Większość ludzi, która przewinęła się przez firmę, była z początku zaangażowana, pracowita - do czasu podpisania umowy na czas nieokreślony. Wtedy zawsze odbijało już na dobre. Efekt? Rozstanie.
A i z obecnego zespołu każdy co najmniej raz omsknął się o bilet - ale był na tyle poukładany, że wykorzystał drugą szansę.
Konkludując, to nie mam kompletnie zaufania do ludzi - a obecni pracownicy na moje zaufanie pracowali długo i wytrwale, natomiast wiem że zawsze mogą się zmienić. Bo ja jestem pracodawcą, oni pracownikami i na koniec dnia mamy inne spojrzenie na wiele spraw.
Dlatego już przestałem być wrażliwym na takie posty, jak Twój (proszę, nie bierz tego osobiście!!!!) - pełen chłód. Już nikomu więcej nie pomogę dając pracę - to zawsze był duży błąd i głupota z mojej strony.
To proszę mi powiedzieć które firmy są takie ok?
Według mnie wszyscy pracodawcy są tacy sami. Prawie w każdej pracy za przeproszeniem up....ono mi pensję, przez cały okres pracy uśmiechają się i mówią ze wszystko ok, a jak przychodzi do wypłaty to nagle wolny, źle wykonana praca itp. I to jest dobre traktowanie pracownika. Jesli ja umawiam się na konkretną stawkę to takiej oczekuję. Mam prawo popełniać błędy, pracy nie zaniedbuję, a na każdym kroku byłem oskarżany to i dlatego mam taką opinię
Pracodawcy po części sami są sobie winni, że pracownicy tak ich traktują. Ja bardzo chętnie pracowałbym za godziwe pieniądze, jesli będę traktowany z szacunkiem i pokaże mi się co i jak.
Według mnie wszyscy pracodawcy są tacy sami. Prawie w każdej pracy za przeproszeniem up....ono mi pensję, przez cały okres pracy uśmiechają się i mówią ze wszystko ok, a jak przychodzi do wypłaty to nagle wolny, źle wykonana praca itp. I to jest dobre traktowanie pracownika. Jesli ja umawiam się na konkretną stawkę to takiej oczekuję. Mam prawo popełniać błędy, pracy nie zaniedbuję, a na każdym kroku byłem oskarżany to i dlatego mam taką opinię
Pracodawcy po części sami są sobie winni, że pracownicy tak ich traktują. Ja bardzo chętnie pracowałbym za godziwe pieniądze, jesli będę traktowany z szacunkiem i pokaże mi się co i jak.
Zatrudnienie pracownika to inwestycja w zasób ludzki - wiem, to brzmi jak upodmiotowienie człowieka ale spójrzmy na to chłodnym okiem. Firma powinna przynosić dochód (nie mylić z zyskiem) w odniesieniu do kosztów stałych - takim kosztem stałym jest zatrudnienie np. Ciebie.
Napisałeś, że oczekujesz 4000zł netto, co oznacza, że zatrudnienie Ciebie będzie kosztowało firmę łącznie 5650zł brutto; będzie to koszt stały, miesiąc w miesiąc. Powiedzmy, że firma może popełnić taką inwestycję i założyć, że przez pierwsze 3 miesiące Twoja praca nie przyniesie dochodów firmie, więc inwestuje 3x5650zł=16950zł. Po trzech miesiącach Twoja praca musi już przynieść dochód inaczej zatrudnianie Ciebie mija się celem. Prosty rachunek ekonomiczny.
Piszesz, że masz prawo popełniać błędy...oczywiście, że masz prawo - natomiast firma wcale nie jest zobligowana do ponoszenia strat przez Twoje błędy. Skoro nie przynosisz firmie dochodów, jestem zbędny. To nie jest działalność charytatywna, a prosty w swej konstrukcji biznes - dajesz swoją pracę, Twoja praca przynosi owoce, z tego tytułu masz wynagrodzenie, a firma dochód i po odjęciu kosztów zysk.
Tak jak napisałem wyżej, przyjmuje się, że opłacalność inwestycji w zasób ludzki pojawia się w momencie, jeśli dochód firmy z pracy pracownika to trzykrotność jest wynagrodzenia brutto - zatem jeśli Twoja praca przynosiła by miesiąc w miesiąc stały dochód firmie w minimalnym wymiarze 16.950zł netto (plus VAT), to zatrudnienie Ciebie miałoby sens. Jeśli natomiast Twoja praca nie przynosiłaby efektów, to w jakim celu firma ma wydawać na bezproduktywnego pracownika 5650zł miesięcznie? Widzisz jakiś sens ekonomiczny?
Poczucie prawa do popełniania błędów nie może być usprawiedliwieniem dla indolencji i braku efektywności. Napisałeś, że "umawiam się na konkretną stawę to takiej oczekuję" - tak, natomiast jest to wynagrodzenie za pracę. Rozumiesz? WYNAGRODZENIE, czyli pieniądze, które wynagradzają Twoją pracę - nie oczekuj, że pracodawca będzie wynagradzać Twoje błędy i straty które powodujesz.
Napisałeś, że oczekujesz 4000zł netto, co oznacza, że zatrudnienie Ciebie będzie kosztowało firmę łącznie 5650zł brutto; będzie to koszt stały, miesiąc w miesiąc. Powiedzmy, że firma może popełnić taką inwestycję i założyć, że przez pierwsze 3 miesiące Twoja praca nie przyniesie dochodów firmie, więc inwestuje 3x5650zł=16950zł. Po trzech miesiącach Twoja praca musi już przynieść dochód inaczej zatrudnianie Ciebie mija się celem. Prosty rachunek ekonomiczny.
Piszesz, że masz prawo popełniać błędy...oczywiście, że masz prawo - natomiast firma wcale nie jest zobligowana do ponoszenia strat przez Twoje błędy. Skoro nie przynosisz firmie dochodów, jestem zbędny. To nie jest działalność charytatywna, a prosty w swej konstrukcji biznes - dajesz swoją pracę, Twoja praca przynosi owoce, z tego tytułu masz wynagrodzenie, a firma dochód i po odjęciu kosztów zysk.
Tak jak napisałem wyżej, przyjmuje się, że opłacalność inwestycji w zasób ludzki pojawia się w momencie, jeśli dochód firmy z pracy pracownika to trzykrotność jest wynagrodzenia brutto - zatem jeśli Twoja praca przynosiła by miesiąc w miesiąc stały dochód firmie w minimalnym wymiarze 16.950zł netto (plus VAT), to zatrudnienie Ciebie miałoby sens. Jeśli natomiast Twoja praca nie przynosiłaby efektów, to w jakim celu firma ma wydawać na bezproduktywnego pracownika 5650zł miesięcznie? Widzisz jakiś sens ekonomiczny?
Poczucie prawa do popełniania błędów nie może być usprawiedliwieniem dla indolencji i braku efektywności. Napisałeś, że "umawiam się na konkretną stawę to takiej oczekuję" - tak, natomiast jest to wynagrodzenie za pracę. Rozumiesz? WYNAGRODZENIE, czyli pieniądze, które wynagradzają Twoją pracę - nie oczekuj, że pracodawca będzie wynagradzać Twoje błędy i straty które powodujesz.
To nie wyrachowanie, to rachunek ekonomiczny - nie myl pojęć. Przy rachunku ekonomicznym rentowności firmy i zatrudnienia czynnik ludzki (element wyrachowania) niestety nie liczy się. W dzisiejszych czasach żadna z firm nie zatrudnia pracowników kierując się czynnikiem charytatywności.
Na marginesie jedynie można dodać, że branie pod uwagę tzw. czynnika ludzkiego z reguły obraca się później przeciwko pracodawcy.
Niestety, każda firma postrzega pracownika jako zasób ludzki, narzędzie do realizacji planów sprzedaży usług/towarów - tak jest w kryzysie.
Również i zleceniodawcy dla firmy nie biorą pod uwagę żadnego innego czynnika, jak najniższa cena i najlepsza jakość usługi/towaru - układy towarzyskie (czynnik ludzki) są bez znaczenia. Kasa...kasa...kasa...
Ces`t la vie!
Na marginesie jedynie można dodać, że branie pod uwagę tzw. czynnika ludzkiego z reguły obraca się później przeciwko pracodawcy.
Niestety, każda firma postrzega pracownika jako zasób ludzki, narzędzie do realizacji planów sprzedaży usług/towarów - tak jest w kryzysie.
Również i zleceniodawcy dla firmy nie biorą pod uwagę żadnego innego czynnika, jak najniższa cena i najlepsza jakość usługi/towaru - układy towarzyskie (czynnik ludzki) są bez znaczenia. Kasa...kasa...kasa...
Ces`t la vie!
Jak się nie umie zatrzymać przy sobie pracownika...
Prawda jest taka, że jak ma się dobre warunki pracy, uczciwego szefa to się z takiej pracy nie odchodzi.
Skoro szef traktuje Cie jak śmiecia, pod względem fizycznym, psychicznym cz też materialnym (5zł/h) to niech nie liczy na dobrego pracownika. Szef leci w chu** to pracownik też, proste.
Prawda jest taka, że jak ma się dobre warunki pracy, uczciwego szefa to się z takiej pracy nie odchodzi.
Skoro szef traktuje Cie jak śmiecia, pod względem fizycznym, psychicznym cz też materialnym (5zł/h) to niech nie liczy na dobrego pracownika. Szef leci w chu** to pracownik też, proste.
tak szczerze to jestem z wykształcenia ekonomistą i z tego co wiem to największym kosztem przedsiobriostwa jest pracownik i jest fundamentem. Nie jestem pracodawcą ale zachowanie przedsiebiorcy jest zupelnie uzasadnione. Wystraczy wzglednie myśleć. Dajesz umiejetnosci masz pieniadze, stawiasz sie ponad płace - wynagrodzenie zbyt niskie co do umiejetnosci - zmien prace, otworz własną działalność.
Ja, żeby zdobyć ostatnio prace musiałem się wykazać zdolnościami i umiejetnością, ktora musialem sam rozwinać bo nikt mi w tym nie pomogl. Z ekonomisty przeskoczyć na kreślarza CAD (inżynieria mechaniczna) to nie lada wyzwanie.
Ja, żeby zdobyć ostatnio prace musiałem się wykazać zdolnościami i umiejetnością, ktora musialem sam rozwinać bo nikt mi w tym nie pomogl. Z ekonomisty przeskoczyć na kreślarza CAD (inżynieria mechaniczna) to nie lada wyzwanie.
A aktualnie poszukujesz ? :)
Jestem tak, jak kilka osób - użytkowników, poszukującym etatu.
Jestem w stanie zaakceptować 'okres wprowadzający',
np. tydzień bezpłatny(to nie żart!, już taki kiedys miałem, nie żałowałem), poźniej próbny 1-3 m-ce, a poźniej warunki do uzgodnienia.
"Proszę mi wierzyć żeby dopracować się stałej kadry trzeba lat!"
Zgadzam się, ale wina leży nie tylko po stronie pracowników.
Jeśli pracodawca mówi jedno, a później dzieje się co innego,
to trudno myśleć o lojalności, przywiązaniu do danego przedsiębiorstwa.
"Ja rozumiem że jest wielu pracodawców wyzyskiwaczy ale jest również dużo firm ok." Masz rację !
Jestem tak, jak kilka osób - użytkowników, poszukującym etatu.
Jestem w stanie zaakceptować 'okres wprowadzający',
np. tydzień bezpłatny(to nie żart!, już taki kiedys miałem, nie żałowałem), poźniej próbny 1-3 m-ce, a poźniej warunki do uzgodnienia.
"Proszę mi wierzyć żeby dopracować się stałej kadry trzeba lat!"
Zgadzam się, ale wina leży nie tylko po stronie pracowników.
Jeśli pracodawca mówi jedno, a później dzieje się co innego,
to trudno myśleć o lojalności, przywiązaniu do danego przedsiębiorstwa.
"Ja rozumiem że jest wielu pracodawców wyzyskiwaczy ale jest również dużo firm ok." Masz rację !