Widok
Salambo, wybrałam BC bo niby na zaparcia i myslalam ze sie polepszy, ale mu nie podpasował. Kupy mega śluzowate i zostaje przy nanie. A podaję sztucznego około 100ml dziennie, bywa że mniej. Być może po zwykłym Bebilonie byłoby lepiej. Moja pediatra powiedziala zebym do tego BC dodała dicoflor 50 do kazdego posilku ze powinno pomoc na te kupy a jak nie to mam wrocic do nana. ALe nie chce juz probowac z bebilonem, wiec od wczoraj dadaje Nana. Ale zagmatwałam :D
jeszcze podaje swoje, około połowa karmień to moje mleko,
karmimy Emi Bebilonem zwykłym, chyba pasuje jej ten smak, chce spróbować tez comfortu ale liczę się z tym że może jej nie pod pasować,
boogosia a czemu wybrałaś Comfort dla Jasia ? ze względu na te zaparcia po Nanie ? podobno dzieci mają zaparcia właśnie po Nanie ze względu na skład tego mleka, więc teoretycznie po zwykłym mleczku powinien być spokój, dlatego być może Jasiek źle reaguje na comfort
karmimy Emi Bebilonem zwykłym, chyba pasuje jej ten smak, chce spróbować tez comfortu ale liczę się z tym że może jej nie pod pasować,
boogosia a czemu wybrałaś Comfort dla Jasia ? ze względu na te zaparcia po Nanie ? podobno dzieci mają zaparcia właśnie po Nanie ze względu na skład tego mleka, więc teoretycznie po zwykłym mleczku powinien być spokój, dlatego być może Jasiek źle reaguje na comfort
Emilia 14.11.2009
Szymon 05.01.2011
DZIĘKI SZATAŃSKIEJ PYSZE JEDNYCH NIE SŁUCHAM, DRUGICH NIE SŁYSZĘ
Szymon 05.01.2011
DZIĘKI SZATAŃSKIEJ PYSZE JEDNYCH NIE SŁUCHAM, DRUGICH NIE SŁYSZĘ
ostatnio zrobiono badania, takie porzadne na tysiacach dzieci tu w uk i porownano dzieci karmione sztucznym i piersia. wyszlo im ze nie ma roznicy, jezeli chodzi o wartosci odzywcze, rozwoj dziecka i korzysci w pozniejszym rozwoju. nie wypowiadali sie na temat tej czesci emocjonalnej zwiazanej z karmieniem piersia. tak was czytam i zastanaiwam sie czy jest sens meczyc siebie i dzieciaka i czy rzeczywiscie takie traumatyczne przezycia dla mamy i dzidzi zostana wynagrodzone jak juz bedzie jadlo piersia
ja się poddałam dla mojego zdrowia psychicznego,
ile nerwów mnie kosztowała walka, ile wylanych łez i nie potrzebnych kłótni z mężem,
na początku nie było takiej możliwości żebym mogła karmić piersią, pomimo różnych prób sam doradca laktacyjny to stwierdził, później już Emi nie chciała,
pierwsze moje załamanie to początek karmienia butlą, drugie moje załamanie to przejście na sztuczne - obydwie sytuacje wiele nerwów mnie kosztowały
teraz jest lepiej - ja patrzę optymistyczniej na świat, a Emi najedzona od razu ma lepszy humor,
ile nerwów mnie kosztowała walka, ile wylanych łez i nie potrzebnych kłótni z mężem,
na początku nie było takiej możliwości żebym mogła karmić piersią, pomimo różnych prób sam doradca laktacyjny to stwierdził, później już Emi nie chciała,
pierwsze moje załamanie to początek karmienia butlą, drugie moje załamanie to przejście na sztuczne - obydwie sytuacje wiele nerwów mnie kosztowały
teraz jest lepiej - ja patrzę optymistyczniej na świat, a Emi najedzona od razu ma lepszy humor,
Emilia 14.11.2009
Szymon 05.01.2011
DZIĘKI SZATAŃSKIEJ PYSZE JEDNYCH NIE SŁUCHAM, DRUGICH NIE SŁYSZĘ
Szymon 05.01.2011
DZIĘKI SZATAŃSKIEJ PYSZE JEDNYCH NIE SŁUCHAM, DRUGICH NIE SŁYSZĘ
Agusia...pamiętasz... też pisałam parę razy, że Franek szaleje przy cycku. tzn u nas zawsze bylo po kilku minutach od rozpoczęcia picia. stwierdziłam, że powalczę. i sama nie wiem, albo on się zmienił, albo ma lepsze dni, albo...po prostu wywalczyłam! nadal mu się zdarza czasem, tylko właśnie wtedy jestem przekonana, że mało leci. wtedy poddaję się... i podaję sztyczne. ale zaparłam się i tyle też naczytalam się o przystawianiu i przystawianiu .... no i się nie poddaję.
karmienie dla mnie to nie jest jakieś piękno itd. robię to dla dziecka.
karmienie dla mnie to nie jest jakieś piękno itd. robię to dla dziecka.
zdecydowanie mam blokadę przed przystawianiem :P
ostatnie próby kończyły się wrzaskiem Gabrysia, moim płaczem i wnerwem ;P Młody ssał kilka sekund albo i nie... a ja po takim przedstawieniu bałam się, że mnie posadzą za dzieciobójstwo :P (cóż - cierpliwość nie jest moją mocną stroną)
dlatego raczej nie widzę możliwości karmienia piersią... :/ ale chciałabym mieć więcej pokarmu, żeby chociaż butlą dostawał więcej mojego mleczka :P
ostatnie próby kończyły się wrzaskiem Gabrysia, moim płaczem i wnerwem ;P Młody ssał kilka sekund albo i nie... a ja po takim przedstawieniu bałam się, że mnie posadzą za dzieciobójstwo :P (cóż - cierpliwość nie jest moją mocną stroną)
dlatego raczej nie widzę możliwości karmienia piersią... :/ ale chciałabym mieć więcej pokarmu, żeby chociaż butlą dostawał więcej mojego mleczka :P
To ja Was podziwiam, serio! Nie dałabym rady na laktatorze tyle czasu laktację utrzymać. Męczy mnie ta maszyna bardzo, no i nie sciągała mi tak mleka, jak maluch. Podziwiam. Ale Agusiu, widać że masz blokade psychiczną, skoro boisz się małego przystawiać a na to niewiele można pomóc, tylko Ty byś mogła ją złamać. Jak nie da rady, to trudno.
Pozdraiwam!
Pozdraiwam!
Amielka - ja z klinicznej (jeśli chodzi o porady laktacyjne) wyniosłam siniaki na piersiach, które miałam ok 2 tygodni :P ani pielęgniarki ani "doradca" nie potrafiły pomóc w przystawieniu Gabrysia :/
też miałaś awantury jakby Młodą obdzierano ze skóry, posypywano solą i polewano spirytusem? :> :P
tego typu atrakcje nie działają na mnie motywująco... ;) wręcz odwrotnie - zastanawiam się wtedy po psi ogon ja tak walczę? może dać sobie spokój i karmić tylko sztucznym?
ale oczywiście jak minie moja słynna "pierdoląca" ;) (najczęściej po wypłakaniu się) to sięgam po laktator i dalej jazda :P
powiem szczerze, że ja już nawet boję się próbować z tym przystawianiem :/ po co mi te nerwy? cóż - laktator najlepszym przyjacielem kobiety ;)
też miałaś awantury jakby Młodą obdzierano ze skóry, posypywano solą i polewano spirytusem? :> :P
tego typu atrakcje nie działają na mnie motywująco... ;) wręcz odwrotnie - zastanawiam się wtedy po psi ogon ja tak walczę? może dać sobie spokój i karmić tylko sztucznym?
ale oczywiście jak minie moja słynna "pierdoląca" ;) (najczęściej po wypłakaniu się) to sięgam po laktator i dalej jazda :P
powiem szczerze, że ja już nawet boję się próbować z tym przystawianiem :/ po co mi te nerwy? cóż - laktator najlepszym przyjacielem kobiety ;)
Agusia, to chyba nie kwestia cesarki( ja tez miałam to szczęście po dobrodziejstwie 3 dób skurczów), a pomocy doradcy. na klinicznej jakas nawiedzona pielęgniarka ( nie doradca laktacyjny, bo ta pani mnie nie zaszczyciła wizytą, chociaż obiecała)pozazała mi takie cuda, że jak to potem zobaczyła studentka pielęgniarstwa, która przychodziła kąpac dzieci, to się za głowę złapała. Dopiero w 4 dobie Tośka naprawdę się najadła, a wcześniej ją tylko męczyłam ( udusiłabym te cholerę, "pseudopomoc").
Około 4 miesiąca Tośka przeszła totalny bunt na pierś, bo wiadomo, z butelki lepiej leci. Smarowałam brodawki wodą z cukrem i pakowałam w dziub, prawie na śpiocha. Zaskoczyło. Karmię pannicę już ponad 10 miesięcy.
Jak mam kryzysy (zmęczenie, stresy) używam... wyobraźni. Wyobrażam sobie fontanny tryskające... mlekiem, wodospady mleka itp.
Oprócz tego nocne karmienia. Pomagają rozkręcić laktację, dziecko jest spokojniejsze, nic go nie rozprasza, ty jesteś spokojniejsza i skupiona tylko na maluchu, no i mleko podobno ma więcej tłuszczyku a to dobrze wpływa na mózg dziecka.
Życze powodzenia i cieszę się bardzo, ze chce ci się walczyć. Podziwiam, bo wiele matek by się juz dawno poddało. Będzie dobrze.
Około 4 miesiąca Tośka przeszła totalny bunt na pierś, bo wiadomo, z butelki lepiej leci. Smarowałam brodawki wodą z cukrem i pakowałam w dziub, prawie na śpiocha. Zaskoczyło. Karmię pannicę już ponad 10 miesięcy.
Jak mam kryzysy (zmęczenie, stresy) używam... wyobraźni. Wyobrażam sobie fontanny tryskające... mlekiem, wodospady mleka itp.
Oprócz tego nocne karmienia. Pomagają rozkręcić laktację, dziecko jest spokojniejsze, nic go nie rozprasza, ty jesteś spokojniejsza i skupiona tylko na maluchu, no i mleko podobno ma więcej tłuszczyku a to dobrze wpływa na mózg dziecka.
Życze powodzenia i cieszę się bardzo, ze chce ci się walczyć. Podziwiam, bo wiele matek by się juz dawno poddało. Będzie dobrze.
Przepraszam, że dopiero teraz, ale jakoś zapomniałam o tym wątku.
Ja nie znam innego sposobu na laktację, jak ten wspomniany wyżej - przystawiać dziecko i przystawiać. U mnie to było tak: w kąt poszła kupiona butelka, rady róznych życzliwych odnośnie dopajania itp. Położyłam się w łóżku ze stertą kanapek i owoców pod ręką, litry wody niegazowanej miałam koło siebie i karmiłam ile wlezie, kiedy mały tylko wyraził cień zainteresowania a poza tym oglądałam TV i czytałam, z łózka tylko do toalety i na spacery wychodziłam, to trwało 3-4 dni i laktacja sie rozbujała. A ja po porodzie prze ztydzień nie miałam wcale mleka, siara sie u mnie z dużym poślizgiem pojawiła i też już miałam wizję, ze z karmienie piersią nici.
Inna sprawa, ze mój syn był wtedy malutki a 3-4 miesięczne dzieci bywają zbyt zainteresowane światem, który zaczynąją lepiej widzieć, by chcieć ssać godzinami, więc by rozhuśtać laktacje trzeba się nieźle uprzeć i się nie zrażać że małe protestuje. Serio :) Moja kuzynka dała się przekonac i takiego synka prawie 4mięsięcznego na pierś "przełożyła". Nie podawała butelki z żadnym piciem, wyrzuciła smoczki uspakające (to ważne, bo dziecko na takim smoku wyładowuje gwałtowny instynkt ssania i potem nie chce ssać piersi, a tyle mniej mleka mamy wyssie ile soczku, czy herbatki, czy mleka modyfikowanego wypije) i sama była takim "smoczkiem na żądanie". I udało się, ale lekko jej nie było.
Podsumowując - próbujcie dziewczyny zrezygnować z butelki, ale tylko jak jestescie do tego na 100% przekonane, bo inaczej będziecie się męczyć a tak nie ma być. Nie ma przymusu karmienia piersią, dzieci wychowane na modyfikowanym mleku są wspaniałe (np. ja;) ale jeśli mama widzi korzyści z karmienia piersią, to niech nie rezygnuje za szybko, bo potem szkoda.
Ja nie znam innego sposobu na laktację, jak ten wspomniany wyżej - przystawiać dziecko i przystawiać. U mnie to było tak: w kąt poszła kupiona butelka, rady róznych życzliwych odnośnie dopajania itp. Położyłam się w łóżku ze stertą kanapek i owoców pod ręką, litry wody niegazowanej miałam koło siebie i karmiłam ile wlezie, kiedy mały tylko wyraził cień zainteresowania a poza tym oglądałam TV i czytałam, z łózka tylko do toalety i na spacery wychodziłam, to trwało 3-4 dni i laktacja sie rozbujała. A ja po porodzie prze ztydzień nie miałam wcale mleka, siara sie u mnie z dużym poślizgiem pojawiła i też już miałam wizję, ze z karmienie piersią nici.
Inna sprawa, ze mój syn był wtedy malutki a 3-4 miesięczne dzieci bywają zbyt zainteresowane światem, który zaczynąją lepiej widzieć, by chcieć ssać godzinami, więc by rozhuśtać laktacje trzeba się nieźle uprzeć i się nie zrażać że małe protestuje. Serio :) Moja kuzynka dała się przekonac i takiego synka prawie 4mięsięcznego na pierś "przełożyła". Nie podawała butelki z żadnym piciem, wyrzuciła smoczki uspakające (to ważne, bo dziecko na takim smoku wyładowuje gwałtowny instynkt ssania i potem nie chce ssać piersi, a tyle mniej mleka mamy wyssie ile soczku, czy herbatki, czy mleka modyfikowanego wypije) i sama była takim "smoczkiem na żądanie". I udało się, ale lekko jej nie było.
Podsumowując - próbujcie dziewczyny zrezygnować z butelki, ale tylko jak jestescie do tego na 100% przekonane, bo inaczej będziecie się męczyć a tak nie ma być. Nie ma przymusu karmienia piersią, dzieci wychowane na modyfikowanym mleku są wspaniałe (np. ja;) ale jeśli mama widzi korzyści z karmienia piersią, to niech nie rezygnuje za szybko, bo potem szkoda.
Paulka - dzięki za sprawdzenie :)
Karol - podziwiam! też bym tak chciała... tzn. przejść na cycusia :( ale jakoś szans na to nie widzę... po każdej histerii (przy próbie dostawienia Młodego) mam ochotę Go ukatrupić :P więc już nawet tego nie próbuję - pogodziłam się z myślą, że muszę ściągać mleko :P
czy tylko "cesarkowe" mają takie problemy z karmieniem? ja też jestem po cc z komplikacjami :P
Karol - podziwiam! też bym tak chciała... tzn. przejść na cycusia :( ale jakoś szans na to nie widzę... po każdej histerii (przy próbie dostawienia Młodego) mam ochotę Go ukatrupić :P więc już nawet tego nie próbuję - pogodziłam się z myślą, że muszę ściągać mleko :P
czy tylko "cesarkowe" mają takie problemy z karmieniem? ja też jestem po cc z komplikacjami :P