Widok
PORODÓWKA /PATOLOGIA CIĄŻY Szpital Morski Gdynia
Witajcie,
w czerwcu urodziłam córeczkę w szpitalu w Redłowie.
Chciałabym się wypowiedzieć na temat tego szpitala.
Spędziłam tam łacznie trzy tygodnie więc poznałam szpital i zasady w nim panujące.
Sale: na patologii właśnie trwał remont, ekipa remontująca dawała z siebie wszystko żeby ukończyć jak najszybciej.
Niestety dało się odczuć zapach farby, tym bardziej, że na zewnątrz panowały 30. stopniowe upały, ale co zrobić, przecież nie mogli zamknąć całego szpitala, a remont przyczynił się do zwiększenia komfortu pacjentek.
Tak czy siak, jeśli będziecie niebawem rodzić, na pewno traficie na pięknie wyremontowany oddział.
Ja leżałam tydzień w pieknej, już wyremontowanej sali.
Na porodówce wszystko super, prima, lux, warunki jak w prywatnej klinice, sa sale większe, na 4-5 łóżek i sale mniejsze 3 osobowe z łazienkami, także i mamy i maluszki mają wygodę.
Niestety nie w każdej sali działało oświetlenie, także czasem w nocy trzeba było karmić maluszka przy bardzo ostrym świetle.
personel: zarówno na patologii jak i na porodówce panie położne bardzo miłe i uczynne, choć czasem bardzo przemęczone.
położne: szczególnie polecam i pozdrawiam Pania Małgorzatę Sawoń, Położną Anetę i Zosię, niestety nazwisk nie znam :( Pełny profesjonalizm, zawsze miłe słowo i życzliwość. Dzięki nim, mimo że poród był trudny, następne dziecko będę rodzic w Redłowie!
poród: zapewne nigdy nie należy do przyjemności, ale dzięki pomocy położnych i lekarzy moja mała urodziła się cała i zdrowa choć łatwo nie było, po 8h porodu siłami natury (można korzystać z piłki - polecam) lekarze zdecydowali się na cięcie bo maleństwo źle się ułożyło.
W trakcie cięcia byłam o wszystkim informowana, nic nie odbyło się bez mojej zgody i wiedzy, choć działo się dużo i szybko.
sala porodowa: doskonale wyposażona choć ubolewam, że nie można było skorzystać z wanny w sali porodowej w której rodziłam, pod eskortą męża dla złagodzenia bólu korzystałam z prysznica obok sali porodowej.
W samej sali łóżko porodowe można ustawić na tysiąc różnych pozycji aby było wygodnie.
Położne dołożyły wszelkich starań, zmieniając pozycję łózka próbowały, z powodzeniem, usadowić mnie jak najbardziej komfortowo.
Nie dość, że sala doskonale wyposażona to jeszcze personel świetnie przeszkolony w obsłudze wszystkich sprzętów, niestety nie zawsze się to zdarza.
poród rodzinny: położne dały znać kiedy wezwać męża.
Nie było najmniejszego problemu żeby mąż był ze mną cały czas, z wyjątkiem krótkich momentów kiedy przychodził lekarz aby mnie zbadać.
Pomoc męża-bezcenna.
Poród rodzinny nieodpłatny.
doba po porodzie: położne pomagały jak mogły, przy kąpieli, wszak po cięciu jest się bardzo słabym, karmieniu. Wystarczyło Panie wezwać i no problem.
jedzenie: szpital to nie restauracja, nie ma co wybrzydzać, a jak się komuś nie podoba, to niech mąż biega codziennie z obiadkami. Żadne rarytasy, ale z głodu nikt nie umarł przez te trzy tygodnie więc tragedii nie ma.
Ogólnie: bardzo polecam ten szpital, drugie dziecko na pewno będę rodzić właśnie tam.
Łatwo nie było, ale dzięki tym wszystkim ludziom, którzy tam pracują dałam radę !
w czerwcu urodziłam córeczkę w szpitalu w Redłowie.
Chciałabym się wypowiedzieć na temat tego szpitala.
Spędziłam tam łacznie trzy tygodnie więc poznałam szpital i zasady w nim panujące.
Sale: na patologii właśnie trwał remont, ekipa remontująca dawała z siebie wszystko żeby ukończyć jak najszybciej.
Niestety dało się odczuć zapach farby, tym bardziej, że na zewnątrz panowały 30. stopniowe upały, ale co zrobić, przecież nie mogli zamknąć całego szpitala, a remont przyczynił się do zwiększenia komfortu pacjentek.
Tak czy siak, jeśli będziecie niebawem rodzić, na pewno traficie na pięknie wyremontowany oddział.
Ja leżałam tydzień w pieknej, już wyremontowanej sali.
Na porodówce wszystko super, prima, lux, warunki jak w prywatnej klinice, sa sale większe, na 4-5 łóżek i sale mniejsze 3 osobowe z łazienkami, także i mamy i maluszki mają wygodę.
Niestety nie w każdej sali działało oświetlenie, także czasem w nocy trzeba było karmić maluszka przy bardzo ostrym świetle.
personel: zarówno na patologii jak i na porodówce panie położne bardzo miłe i uczynne, choć czasem bardzo przemęczone.
położne: szczególnie polecam i pozdrawiam Pania Małgorzatę Sawoń, Położną Anetę i Zosię, niestety nazwisk nie znam :( Pełny profesjonalizm, zawsze miłe słowo i życzliwość. Dzięki nim, mimo że poród był trudny, następne dziecko będę rodzic w Redłowie!
poród: zapewne nigdy nie należy do przyjemności, ale dzięki pomocy położnych i lekarzy moja mała urodziła się cała i zdrowa choć łatwo nie było, po 8h porodu siłami natury (można korzystać z piłki - polecam) lekarze zdecydowali się na cięcie bo maleństwo źle się ułożyło.
W trakcie cięcia byłam o wszystkim informowana, nic nie odbyło się bez mojej zgody i wiedzy, choć działo się dużo i szybko.
sala porodowa: doskonale wyposażona choć ubolewam, że nie można było skorzystać z wanny w sali porodowej w której rodziłam, pod eskortą męża dla złagodzenia bólu korzystałam z prysznica obok sali porodowej.
W samej sali łóżko porodowe można ustawić na tysiąc różnych pozycji aby było wygodnie.
Położne dołożyły wszelkich starań, zmieniając pozycję łózka próbowały, z powodzeniem, usadowić mnie jak najbardziej komfortowo.
Nie dość, że sala doskonale wyposażona to jeszcze personel świetnie przeszkolony w obsłudze wszystkich sprzętów, niestety nie zawsze się to zdarza.
poród rodzinny: położne dały znać kiedy wezwać męża.
Nie było najmniejszego problemu żeby mąż był ze mną cały czas, z wyjątkiem krótkich momentów kiedy przychodził lekarz aby mnie zbadać.
Pomoc męża-bezcenna.
Poród rodzinny nieodpłatny.
doba po porodzie: położne pomagały jak mogły, przy kąpieli, wszak po cięciu jest się bardzo słabym, karmieniu. Wystarczyło Panie wezwać i no problem.
jedzenie: szpital to nie restauracja, nie ma co wybrzydzać, a jak się komuś nie podoba, to niech mąż biega codziennie z obiadkami. Żadne rarytasy, ale z głodu nikt nie umarł przez te trzy tygodnie więc tragedii nie ma.
Ogólnie: bardzo polecam ten szpital, drugie dziecko na pewno będę rodzić właśnie tam.
Łatwo nie było, ale dzięki tym wszystkim ludziom, którzy tam pracują dałam radę !