Widok

Płaczące dziecko a sąsiedzi

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Witajcie, piszę bo mam ogromny dylemat i ciekawa jestem, czy ktoś może sobie z czymś podobnym poradził i podzieli się doświadczeniami.
Otóż jestem mamą 4-miesięcznego szkraba. Mieszkam w osiedlowym bloku. Na nieszczęscie otaczają nas "bezdzietni" sąsiedzi: single, małżeństwa bez dzieci, więc niejako odstajemy od ogółu. Nasze dziecko nie płacze jakoś szczególnie dużo - zasypia ok godz. 20 i przesypia całą noc aż do rana, wiec z tym nie ma problemu.Ale szczególnie popołudniami sporo marudzi - wymusza krzykiem, już trochę sprawdza naszą wytrzymałość, zaczyna też ząbkować i ma przez to trochę kłopoty z zaśnięciem. Nigdy jednak nie płacze dłużej niż 15-20min p.Dwójka z naszych sąsiadów zasygnalizowała, że im płacz dziecka dokucza i czy moglibyśmy coś z tym zrobić. Póki co wyciszyliśmy drzwi, położyliśmy dodatkowe wykładziny no i oczywiście staramy się uciszać dziecko ale wiecie, jak to jest.. uciszać niemowlę. Poza tym nie chcemy mu ustępować za każdym razem, bo niedługo sobie z nim nie poradzimy - wszystko będzie wymuszać, skoro to działa. Tylko jak poradzić sobie z sąsiadami.. może ktoś ma podobne dylematy??
popieram tę opinię 20 nie zgadzam się z tą opinią 8
Ja mieszkam w bloku, gdzie słychać dosłownie wszystko - nawet jak ktoś korzysta z toalety:/ Pod nami mieszka rodzina z trójką dzieci w różnym wieku. Wiadomo każde z nich hałasuje i nie powiem, że mi to nie przeszkadza jak krzyczą czy płaczą, owszem przeszkadza, ale nie przyszło mi do głowy żeby tam iść i nagadać tym sąsiadom, że mają dzieci uciszać. Dziecko zawsze będzie płakać lub krzyczeć lub się głośno bawić. Takie życie. Natomiast przeszkadza mi i to bardzo sposób w jaki rodzice reagują na ten płacz. Przeważnie są wrzaski w stylu "zamknij ryj" itp. Albo ogólnie drą się niemiłosiernie na te dzieci. Do tego sąsiad ma bardzo donośny i niski głos i ma gdzieś innych sąsiadów. Jak ma zły humor to się drze i wrzeszczy, niestety dzieci na tym cierpią.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Magda podaj mi swoj adres to przyjade do ciebie z moja dwojka 12m i 3latka malutka tez mi zabkuje juz od pol roku i marudzi jak niektore niemowlaki a z sasiadami chetnie ci pomoge bo mnialam kiedys podobny problem

pzd.Gosia
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3
"nie mówie ze sie nie zajmujesz,można sie zajmowac na rozne sposoby, zdania sa podzielone a czesto przyjmuje sie to zdanie ktore jest wygodniejsze i niejako nas tłumaczy"-nie tlumacze sie a swierdzam ze i takie przypadki sie zdarzaja
"wsrod nich nie znam ani jednej ktora po prostu musi wrocic do pracy" może te osoby moga sobie pozwolic na zatrudnienie kogoś na ich miejsce,albo zbyt malo ludzi narazie poznalas?. nie denerwuje sie, nie krzycze(i nie wiem gdzie ten krzyk widzisz) a duze litery po to żeby sie nie zlewały z tekstem Twojego autorstwa i zeby nie bylo nie urzyłam już caps lock'a :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6
nie mówie ze sie nie zajmujesz,można sie zajmowac na rozne sposoby, zdania sa podzielone a czesto przyjmuje sie to zdanie ktore jest wygodniejsze i niejako nas tłumaczy. Wspolczuje Tobie i Twojemu dziecku ze tak szybko wrocilas do pracy. Ale rozumiem ze sa sprawy wazne i wazniejsze. Znam ludzi na roznych stanowiskach i roznym statusie materialnym, pracujacych u kogos badz samozatrudniajacych sie, wsrod nich nie znam ani jednej ktora po prostu musi wrocic do pracy. I nie denerwuj sie tak, nie krzycz tak strasznie, przeciez sama wiesz najlepiej jaka jestes, wiec skad te nerwy i capslock? :)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
nie oznacza to ze sie dziecmi nie zajmuje drogi mamusie,ale i tak uwazam ze dziecko sie przyzwyczaja,

cytryneczka - widocznie tego noszenia było Twojemu dziecku potrzeba, a ze nie płakało zanim tesciowa przyjechała to dlatego ze wiedzialo ze tego nie dostanie...UWAŻAJ JAK CHCESZ ALE TO MOJE DZIECKO,MOJA SPRAWA I TO JA JE ZNAM NIE TY.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 8
nie moge pozwolic sobie na czeste noszenia i nie chce go przyzwyczajac. zdania sa podzielone na temat przyzwyczajania. aluzja ze matki ktore nie nosza to nie matki?! rozumiem jestescie na zwolnieniu od ur dziecka to mozecie go nosic 24h na dobe,ja cztery dni po porodzie wrocilam do pracy.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 13
cytryneczka - widocznie tego noszenia było Twojemu dziecku potrzeba, a ze nie płakało zanim tesciowa przyjechała to dlatego ze wiedzialo ze tego nie dostanie...
ja sobie mysle tak - dziecko przychodzi z brzuszka mamy w zupelnie sobie nowy i obcy swiat, do tego znika to ciepło i bicie serca matki, ktore mialo ciagle przy sobie... mysle ze to wystarczajacy powod zeby dac temu dziecku maksimum bliskosci fizycznej.
Ja tak jak Agusia, długo nosiłam, wiazalam w chuscie, i mysle ze zbieram teraz plony...:)
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 5
buninka więcej poczucia humoru :D
jest coś takiego jak ironia nie wiem czy wiesz :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
My mieszkamy w 30-letnim wieżowcu z płyty :P. Tą dziewczynkę z góry to naprawdę rzadko słychać - nawet myślałam że to jest jakiś układ że dziecko tylko co jakiś czas tam jest, np. u dziadków na weekend, ale wychodzi na to że oni tam mieszkają na stałe. Chyba kiedyś zapytam co mają na podłogach :PP Moi też nie latają po mieszkaniu całe dnie tylko od czasu do czasu i też nie zawsze to przeszkadza (bo nie zawsze walą w rury), ale nigdy nie latają później niż o 20.
No ale jak piszecie że czepiają się płaczących niemowlaków to stwierdzam, że moi sąsiedzi są ok :PP
Ciekawe co powiedzą właśnie w okresie buntu dwulatka, albo przy akcjach typu mycie głowy (mój starszy strasznie nie lubi) czy np. chorobach :((
Najgorsze to że człowiek nie chce iść 'na wojnę' bo po co wrogów sobie robić i nie wiadomo gdzie ci ludzie mają znajomości :P :((
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
teraz wlasnie tak buduja ,ja slysze wszystko i mnie tez slyszą.trudno.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
albo po prostu niech deweloperzy budują lepiej wygłuszone mieszkania - to nie jest niemożliwe
Madness is the gift, that has been given to me!!
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 0
logicznie rzecz biorąc - czas narzeczeństwa/ciąży mogliby wykorzystać na sprzedaż mieszkania ;) zawsze to przynajmniej kilka m-cy ;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
mama - a co się stanie jak singiel sie ożeni a bezdzietni spłodzą dziecko? Mieszkanie im przepadnie czy będą mieli czas na sprzedanie go? Masz niesamowite pomysły!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
moja teściowa, musiała kapcie pantofelki filcem podbić bo ma kafle w przedpokoju i sąsiadce przeszkadzało jak teściowa chodziła...
Madness is the gift, that has been given to me!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mieszkałam w wieżowcu.Miałam na dole sąsiadke która wiecznie narzekała.Więc kiedy przyszedł bunt to dopiero było.Potrafiłam wyjąć kolumny na balkon sięgające mi przwie do pasa i dać na całą pare.Skakałam w gume w domu jak byłam mlodsza.Też waliła w kaloryfery albo miotłą w sufit.Mój brat jak byl młodszy to miał to samo jak mu kiedyś książka spadła niechcąco to dopiero była awantura :-).Teraz patrze na to inaczej bo niektóre rzeczy robiłam złośliwie.No i dodam,że łazenie psa po domu też jej przeszkadzalo.
06.07.2009r. - 3705g, 60 cm, synuś,
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Gdzieś mieli budować osiedle tylko dla katolików to może niech zaczną budować osiedla tylko dla bezdzietnych i singli ;P
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
współczuję, bo to trudna sytuacja, akurat do tego ,że dziecko płacze w SWOIM domu to innym wara, tacy ludzi mądrzy a jak koleś leje żonę przez lata to nikt nie zareaguje....żałosne.

Ja (jak wiecie) nie mam dzieci, i przez półtorej roku pracowałam na nocki więc w dzień spałam, a w lecie było najgorzej...wszyscy sąsiedzi, dziadki, od rana do nocy kosili trawę...ale co mogłam zrobić?środek dnia i piękne lato, a to w odległości mojego ona gdzieś 5-10 metrów, mieszkanie na parterze...

Tak to jest niestety w bloku, ja mam tylko trójkę sąsiadów bo mały budynek i czasami też nie da się wytrzymać, jak sąsiad z dołu pali pety i wszystko do mnie do sypialni leci, jak drugi, niespełniony muzyk, komponuje w środku nocy...i inne....ale jeżeli chodzi o dziecko, nigdy przenigdy by mi do głowy nie przyszło zwracać uwagę !! jak jest jak piszesz, w swoim domu - ja podziwiam i tak że wygłuszałaś dom.

Na szczęście niedługo się przeprowadzam do domu i będzie spokój, przynajmniej z odgłosami zza ściany.

Powodzenia i się kurka nie daj.
Madness is the gift, that has been given to me!!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
masakra z takimi sąsiadami ale niech się wypchają, a co oni by powiedzieli jakby dziecko non stop tak płakało ehh.

Wiadomo, że jak jest niemowle to czasem sobie pokrzyczy, a co kiedy taki roczniak, dwu- trzylatek bedzie biegał, skakał krzyczał itp? zobaczą jak będą mieli swoje dzieci.

Poza tym dzieciątko nie zachowuje się głośno po ciszy nocnej tylko w trakcie dnia. Trzeba im powiedzieć, żeby się przyzwyczaili bo im starsze tym głośniejsze hehe, ja mam nad sobą nastolatki i te dopiero robią hałas nie dość, że po ciszy nocnej to i u siebie w mieszkaniu jak i na klatce schodowej.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5
Magda powiedz im żeby wyciszyli swoje mieszkanie :) bo jesli twoje dziecko hałasuje tylko troszke i juz im przeszkadza to co to moze byc potem np w okresie buntu dwulatka czy gdy trzylatek próbuje swoich sił krzykiem a uwierzcie mi trzylatek to potrafi krzyczec..

dla mnie to niestety oznacza ze wam deweloper postawil zbyt cienkie sciany i wszystko słychac - z taka kwestia nic innego sie nie zrobi jedynie osoba ktorej jakies hałasy przeszkadzaja moze sobie wyciszyc mieszkanie

nasz synek na początku płakał tylko troche i sąsiadka mieszkajaca w pokoju ine graniczacym z łozkiem Młodego na początku twierdziła ze grzeczne dziecko i nic nie słychac

po jakims czasie oświadczyła że juz słyszy..
dziwne by było gdyy nie słyszała skoro niektóre jego akcje słychac było przy wejsciu do klatki a mieszkamy na drugim piętrze

teraz sąsiadka juz doskonale wie kiedy jestesmy w domu a kiedy wyjeżdżamy na urlop

nigdy jednak nie słyszałam słowa krytyki od nikogo w klatce
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
balbina krolami zycia????? ku..chyba niewolnikami! :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

biznes - jaki ?? (21 odpowiedzi)

Witam wszystkich na forum i bardzo proszę o pomoc. Postanowiłam otworzyć swój własny niewielki...

Znacie Dr Karinę Kulikowską-Ciecieląg (21 odpowiedzi)

jak w temacie :) jakie macie doświadczenia, opinie?

Jakie krzesło do biurka (10 odpowiedzi)

Jakie krzesło polecacie dla starszaka, który niebawem wybiera się do szkoły, więc więcej czasu...

do góry