~mydecorations
83.11.27.*
(15 lat temu) 10 stycznia 2011 o 14:32
Właśnie jestem na świeżo po porodzie na Zaspie. U mnie akurat poszło szybko - 1.5 godz więc jakoś przeżyłam:) natomiast na połozniczym zabalowałam tydzień ;/
PORODÓWKA:
O porodzie aktywnym chyba nikt tam nie słyszał. Leżałam podłączona pod ktg, bez mozliwości korzystania z toalety. Naprawde radzę jechać z rozkręconą akcja bo może być cięzko wytrzymać bóle leżąć cały czas na łóżku. Przy porodzie nie było lekarza, przyszedł mnie tylko zszyć. Położna średnio miła ale zrobiła to co do niej należało więc ok - niestety nie informowała mnie co robi - przebiła pęcherz i zrobiła masarz szyjki. To sporo przyspieszyło, ale uważam, że powinna informować.
Dyskutował ze mną, że mam inny termin porodu. Położna na IP i położna na porodówce nie potrafiły określić rozwarcia - wg jednej na 1 palec - drugiej na 4 (badanie w odstępie 5 minut)
Porodówka obskurna, po porodzie nie było toalety z której mogłabym skorzystać ;/ - była nieczynna. Generalnie in plus jest to, że odczekałam do ostatniej chwili i szybko poszło :)
POŁOŻNICZY:
Plusem była dość dobra opieka pediatryczna, chociaż każdego dnia inny lekarz był na obchodzie a miałam wrażenie, że nie chciało im się specjalnie do kart zaglądać więc nie byli zorientowani. Akurat miałam poważny problemy z dzieckiem i musiałam nieustannie tłumaczyć wszystko ok początku. Jednak, lekarze reagowali na moje prośby, ostatecznie mały miał zrobione wszystkie badania. Fototerapia faktycznie jest uciążliwa - nie spałam od samego dnia porodu a dwie osatnie doby mieliśmy naświetlanie - ten, kto stał całymi nocami nad dzieckiem pilnując, żeby nie zdjęło okularów - mój robił to ciągle;/ - wie, co to oznacza...
Obchody ginekologiczne - bez sensu. Na zasadzie przywitania, ale u mnie ok więc nie miało to dla mnie większego znaczenia.
Położne - różne. Niektóre na siłe wpychały sztuczne dokarmianie i chciały być mądrzejsze od lekarzy - niektóre bardzo sympatyczne i pomocne.
Z ubrankami był problem - w długi weekend nie bylo nic a codziennie - kaftaniki. Położne były niezadowolone gdy ktoś nie miał własnych.
Higiena oddziału pozostawia wiele do życzenia - panie sprzątające jadą po całym oddziale jedną szmatą, pryskając ajaxem dzieciom nad głowami. Co chwile dziwne komentarze, jeżeli ktoś zrobił coś źle. Położne w nocy bardzo głośne - trzaskały drzwiami, całymi nocami hałasowały - dzieciom to nie przeszkadzało, ale świeżym matkom już tak.
Środki czystości, podkłady, podpaski, itp. dostępne.
Bardzo dobra specjalistka od laktacji - p. Asia.
Ogólnie mam mieszane uczucia...
6
2