Widok

Poronienie.

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Jestem w 8 tyg ciąży i właśnie dowiedziałam się że ciąża jest martwa.Czy ktos wie jak poradzić sobie z tą stratą ? Czuje się jakby mi cały świat się zawalił. Z góry dziękuje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To musisz po prostu przeżyć. Tylko czas może Ci tu pomóc. Ja mam za soba poronienie w tamtym roku w styczniu a teraz patrzę na synka jak słodko śpi :-). Głowa do góry. Pozdrawiam.
image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
kasiu, bardzo mi przykro, wiem, że w gdyni w redłowie jest specjalistyczne stowarzyszenie http://www.punkt.zielonamysl.pl/dlakogo.html

zajmują się nie tylko przygotowaniem do macierzyństwa ale też wszelkimi problemami związanymi z ciązą pod względem psychologicznym
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kasiu - przykro mi. Czasem tak bywa. Też poroniłam pierwszą ciążę. Wolałam myśleć o tym jako o naturalnej selekcji - że być może dziecko byłoby chore, może poroniłabym później itd - a tak natura/organizm sam wiedział co robi. (moja Mama poroniła 3 ciąże zanim się urodziłam)

Starałam się o tym nie myśleć, nie roztkliwiać, nie rozczulać - tylko żyć dalej. Bodaj 3 czy 4 m-ce później zaszłam w drugą ciążę ;) Efekt widoczny na suwaczku.

Trzymaj się. Będzie lepiej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
przykro mi !
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kasiu, wiem co przeżywasz. Ja niedawno straciłam ciążę - miałam łyżeczkowanie, a po tygodniu okazało się, że dodatkowo mam ciążę pozamaciczną - koszmar. Czasem sobie myśle, że teraz nosiłabym pod serduszkiem dwa brzdące. Los chciał inaczej i najwyraźniej tak miało być. Psychicznie to najbardziej wkurzało mnie biadolenie wszystkich dookoła. Prawda jest taka, że sama musisz się z tym uporać, bo tylko Ty wiesz co przeżywasz. Na pocieszenie ( o ile można tak to nazwać) pomyśl, że jest wiele kobiet które przeszły przez to samo, a teraz mają dzieciaczki. I ja tą myślą się pocieszam, że kiedyś też zostanę mamą - i Ty też :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
miałam taką samą sytuację w grudniu w zeszłym roku. ciąża wewnątrz maciczna i pozamaciczna jednocześnie. z tym, że macica sama się oczyściła a w jajowodzie rosło sobie maleństwo. łącznie straciłam 3 fasolki.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kasiu współczuje - tez przez to kiedys przeszłam..

a teraz kilka porad bo bliska mi osoba przez to przeszla niedawno i jestem na czasie..

na Klinicznej - martwa ciaze sie rodzi - dostajesz pigułke itd

w Wojewódzkim jest łyzeczkowanie

na Klinicznej dziecko potem mozna pochowac - tylko trzeba opłacic ustalenie płci - jesli sie uda dostaje sie dokumenty i mozna dokonac pochówku koszty pochowku potem mozna odzykac od ZUS

ja z poronienim trafiłam kilka lat temu do wojewodzkiego i wtedy nikt mi o żadnym pochoku nie wspominał - ale moze wtedy dziecko juz zeszlo - bo ja trafiłam po.... -i nie wiem jak jest teraz

to tyle w kwesti formalnej - moze sie przyda bo w takich chwilach sie o tym nie mysli..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
tak jak pisza dziewczyny musisz sobie znalezc najlepszy sposob na poradzenie sobie z tym. kazdy ma inny, ja np zachowalam sie zupelnie inaczej niz postepuje z problemami na codzien czyli z otwartej lubiacej sie wygadac dziewczyny stalam sie zamknieta i ciagle plakalam (normalnie o malo co placze), musialam sama w sobie ta strate odzalowac. mnie osobiscie najbardziej wkurzalo jak mi ludzie mowili ze bede miala dziecko i zebym sie nie przejmowala. dla mnie wtedy i zreszta teraz to byla najbardziej denerwujace bo tym stwierdzeniem (w dobrej wierze, ja wiem) przekreslali to dziecko ktore stracilam jako malo istotne, dajace sie latwo zastapic. teraz mam coreczke ale to jest moje drugie dziecko, zawsze bede pamietac o tym ktore stracilam, ciaze stracilam w 8tyg. trzymaj sie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nawiązując do wypowiedzi danag:
Na Klinicznej - jeśli się nie urodzi po tabletkach, też potem jest zabieg... Jeśli chodzi o pochówek (być może jeszcze trudno o tym myśleć...) masz wybór: możesz odstąpić pochówku "na własną rękę" - wówczas Twoje dziecko też zostanie pochowane, ale prawdopodobnie nie będziesz wiedziała gdzie i kiedy (ja próbowałam się dowiedzieć, ale miałam za mało czasu) lub zdecydować się na pochówek - wówczas faktycznie potrzebne jest "ustalenie" płci... Są dwa wyjścia: możesz zdecydować się na płatne badanie lub - jak to było w moim przypadku - "zadecydować" o płci (najbardziej abstrakcyjne przeżycie jakie miałam) - wówczas zostaną Ci wydane dokumenty dziecka, na podstawie których w USC dostaniesz akt urodzenia - na jego podstawie dostaniesz z ZUSu zasiłek pogrzebowy, który w moim wypadku w zupełności wystarczył, a chowałam swoją dzidzię poza Gdańskiem, w mojej rodzinnej miejscowości. Kiedy tylko tam jestem chodzę na grobek i myślę, że to mi w jakiś sposób pomogło, choć było trudnym przeżyciem. Mam nadzieję, że te informacje będą przydatne i Cię nie uraziły....
imageimage
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja właśnie przez to przechodzę. Dodatkowo mnóstwo komplikacji i dodatkowego stresu: 1,5 tygodnia chodziłam już ze świadomością martej ciąży, nie mogli zrobić łyżeczkowania bo beta rosła,
potem łyżeczkowanie, bo wcale nie krwawiłam, o tym, że poroniłam dowiedziałam się na usg.

teraz walczę, bo porobiły mi się skrzepy i nie wiadomo czy nie czeka mnie drugi zabieg...

Każdy inaczej przechodzi, ja wypłakałam się...Pomagało mi jak z kimś rozmawiałam o tym.Nie chciałam tego trzymać w sobie, tym bardziej, że oprócz samej straty dziecka, mam inne okoliczności, które mnie męczą i dołują, pisałam onich wyżej.

Poza tym okazało się, że w mojej najbliszej rodzinie i otoczeniu prawie KAŻDA kobieta to przeszła.
Okazuje się, że to prawie norma...
Trochę mi to pomogło.

Poza tym zaczęłam planować przyszłość, jakiś wyjazd, przemeblowanie mieszkania, przeprowadzka córki do drugiego pokoju żeby nie myśleć.

3maj się i dasz radę.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anka współczuje. Powiedz mi bo to, że nie krwawiłaś to doczytałam a czułaś się jakoś inaczej ? Coś Ciebie bolało ?? Miałaś mdłości, bolały Ciebie piersi ??
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jak ktoś poronił w 11 tc., to czy należny mu się jakiś urlop w pracy?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
ja poprosiłam ze szpitala o akt urodzenia (8 tydz) i mężowi udało sie zarejestrować dziecko i zgon.Wiem ze nie każdemu sie to udaje bo płeć jest nieznana i jak łaskawa urzędniczka to pozwoli wybrać płeć i zarejestruje.
Wtedy przysługuje ci 2 miesiące macierzyńskiego.Jak się nie uda to tylko 2 tygodznie ze szpitala dostaniesz jak miałaś łyżeczkowanie.
Potem to pewnie musisz kombinować z jakimś l4.
Ja nie nadawałam się do pracy i cieszę się ze udało mi sie z tym macierzyńskim.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Współczuję straty...

Jeżeli chodzi o zwolnienie z pracy to można je dostać nawet na "ogólne złe samopoczucie" (jest taki kod).

Na serio po poronieniu w 8 tygodniu można zarejestrować dziecko? dostać macierzyński?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Współczuje poronienia z całego serca, naprawdę nie wyobrażam sobie co trzeba czuć w takim momencie ;(

Ale rejestrowanie 8 tygodniowego płodu i branie macierzynskiego jest dla mnie w tym przypadku przesadą.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 9
Współczuję też to przechodziłam :( tylko w 2009r
Ja miałam podaną tabletkę, ale nic nie dała i na następny dzień miałam łyżeczkowanie. Nie wiem jak jest teraz ale ja poroniłam w 9 tygodniu i nie musiał prosić o akt urodzenia tylko sam lekarz kazał iść po paru dniach do USC po ten akt i jednocześnie dostaliśmy akt zgonu, bo te akta musiałam dostarczyć księgowej, żeby otrzymać skrócony macierzyński a co do płci to w urzędzie kazali nam wybrać imię dla dziewczynki. A w szpitalu podpisywaliśmy papiery, że nie decydujemy się na pochówek. I zabieg miałam robiony w szpitalu wojewódzkim
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Lunna może i masz racje, ale nie które kobiety po starcie maleństwa muszą się leczyć u psychiatry. Dla kobiety która pragnie i zobaczy dwie kreski na teście to już jest fasolka którą trzeba pielęgnować od samego początku a co za różnica 8 tydzień czy 30tydz? przecież to już jest maleństwo które się rozwija w nas kobietach.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 9
masz racje i nie neguje tego że rzeczywiście kobiecie po poronieniu jest potrzebna i pomoc i odpoczynek, zgadzam się z tym w 100%, ale......
w 8 tygodniu to nawet nie wiadomo jaka płeć i jak pochowac taki płod, akt zgonu? No bez przesady.

Żeby nie było współczuje każdej kobiecie która musi przez to przejść.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 7
Lunaa - czasami ktoś np od początku ciąży ma ciążę zagrożoną i leży przez te dwa miesiące z nadzieją, że wszytsko będzie dobrze, czemu takiej kobiecie później odmawiać prawa do tego, by mogła przeżyć żałobę w samotności z dala od pracy?

współczuję dziewczynom, które straciły malucha.

a akt zgonu? nie wiesz po co dziewczyny go biorą więc nazywanie tego przesadą jest trochę niesprawiedliwe - a może dziewczyna, która poroniła miała malucha z in vitro, które sporo kosztuje, a dzięki temu, że dostanie akt zgonu dostanie pieniążki z ubezpieczalni, co jej choć trochę pomoże finansowo w kolejnej próbie? ja nie uważam tego za przesadę.
po to płaci się składki na ubezpieczenie, żeby korzystać z przysługujących świadczeń. Domniemam, że pieniądze po stracie dziecka nie są żadną pociechą, nie zrekompensują straty, ale mogą pomóc w dalszym dążeniu do posiadania upragnionego malucha.
image
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 3

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

dr Włodzimierz Sieg-opinie prowadzenie ciąży (29 odpowiedzi)

Jak w temacie proszę o opinie o tym lekarzu, zmieniam ginekologa w połowie ciąży i jestem...

do góry