Widok
No muszę Wam to opisać. Po tym jak obiecałam sobie, że NIE SKORZYSTAM z kasy dla ciężarnych w Tesco - skorzystałam. Nie wiem dlaczego, ale ludzi było przy niej więcej niż przy innych i to nie żadnych chorych czy ciężarnych. Postanowiłam to zrobić grzecznie, a nie tak jak ostatnio na pyskacza. Podeszłam do Pana czekającego już przy kasjerce i mówię: Czy mogłabym teraz z tym wejść? (miałam tylko jedną rzecz w dłoni) Nie powoływałam się na nic, bo i tak brzuch dwa tygodnie przed terminem sterczy jak wulkan. Pan kiwnął głową. Podziękowałam i skorzystałam z pierwszeństwa. Za chwilę usłyszałam, że Pan jest Niemcem i gada tylko po niemiecku i jeśli coś zrozumiał, to tylko z moich gestów. Wniosek? Wpuścił, bo nie nasz albo wpuścił, bo nie zrozumiał. :-)
dzisiaj zostałam przepuszczona do kasy z pierwszeństwem ;)
znów byliśmy w Auchanie :) ta sama kasa co 1,5 tygodnia temu... jedna Pani właśnie płaciła, druga miała zakupy zajmujące całą taśmę :P stanęłam za nią, mój Mąż coś tam do mnie mówił, a ja na to "tym razem nie będę korzystała z pierwszeństwa, nie będę się wpychała - jest tylko jedna Pani"
Pani odwróciła się, zmierzyła mnie całą :P znów się odwróciła (pewnie musiała to przemyśleć) po czym odwróciła się i zapytała - Pani tylko z tym?(wskazując na moje 5 produktów)
potwierdziłam
To proszę - niech Pani stanie przede mną :P
widać, że to była Mama jakiegoś malucha - kupowała m.in. zabawki :)
znów byliśmy w Auchanie :) ta sama kasa co 1,5 tygodnia temu... jedna Pani właśnie płaciła, druga miała zakupy zajmujące całą taśmę :P stanęłam za nią, mój Mąż coś tam do mnie mówił, a ja na to "tym razem nie będę korzystała z pierwszeństwa, nie będę się wpychała - jest tylko jedna Pani"
Pani odwróciła się, zmierzyła mnie całą :P znów się odwróciła (pewnie musiała to przemyśleć) po czym odwróciła się i zapytała - Pani tylko z tym?(wskazując na moje 5 produktów)
potwierdziłam
To proszę - niech Pani stanie przede mną :P
widać, że to była Mama jakiegoś malucha - kupowała m.in. zabawki :)
tak a propos kas... ja mieszkam blisko Tesco i siłą rzeczy dość często tam kupuję (choć nie lubię) i po pierwsze kasa dla cięzarnych jest często nieczynna, a po drugie... teraz może troszkę widać mój brzuszek, ale kiedy był zupełny początek ciąży i czułam się dużo gorzej, niż teraz, nikt by mi miejsca nie ustąpił... nie miałam siły się użerać, albo mówić - tak tak na pewno jestem w ciązy, tylko stałam i więdłam w kolejce...a już w tramwaju... trzeba mieć refleks niestety, bo inaczej można paść stojąc w szarpiącym pojeździe..