Widok
Stworek
pewnie on i Liv zagrali w "O dwoch takich, co ukradli Ksiezyc". Albo w "Casablance". Armageddon, ma idealny do tego glos. Sama slyszalam. Jak sie mocno zamyka oczy, powieki trzaskaja i swiat ginie rozerwany na zeliwne strzepy. A brzmienie tego huku to wlasnie ostatnia scena.
Zreszta samego "Armageddonu" nie widzialam. Za drogi byl, zeby wydac na niego pieniadze, a tvzor mam zbyt zakurzony.
Zreszta samego "Armageddonu" nie widzialam. Za drogi byl, zeby wydac na niego pieniadze, a tvzor mam zbyt zakurzony.
...tak Stworku,ja Ci wybaczam......Lecz to nie ja -tak zgrabnie zakrywajac sie li tylko
I nie napisalem i nie twierdzilem nigdy, ze jestem idealem:)))Daleko mi do niego, lecz jedno jest pewne, staram sie byc...nie tyle obiektywny(bo nie jestem jakims geniuszem...czy tez Chrystusem)...lecz staram sie jedynie BYC ...dobry...czasem mi to nie wychodzi i potrafie sie do tego przyznac, tak samo jak do innych swoich bledow(!!!)Wiec nie nazywaj mnie juz IDEALEM, ani tez WSZYSTKOWIEDZACYM...bo nigdy za takich sie nie uwazalem Stworku mily...
I jesli ktos mnie czyta uwaznie...widzi to...jaki to jestem niedoskonaly...ale kto taki nie jest, prawda?
A wiec jestem sobie czlowieczkiem o jakiejs tam wrazliwosci..i nie mam zamiaru sie zmieniac...chyba ze na lepsze..a jakie jest te lepsze?hmmm to juz bedzie rozprawa filozoficzna gdybym zaczal o tym pisac...
...wiec dalej sobie jestem...i mam zamiar BYC...
TAKI WLASNIE...
...a drozke odnajdziesz...moze i DROGE....ja jeszcze JEJ nie odnalazlem....
...czy odnajde?hmm nie wiem Stworku...bo nie jestem WSZYSKOWIEDZACYM IDEALEM:))))
pa...tak i utule Cie...a dlaczego by nie???czy to cos zlego? Tak sie tego boisz?
Zwierzatka powiadasz?hmmm
...ja nie boje sie wyrazac emocji...tych dobrych i zlych...
Biedny czlowiek, ktory chowa sie we wlasnej skorupie...Pisalas kiedys o tym, ze podziwiasz takich ludzi, ktorzy potrafia zapanowac do konca nad swymi emocjami...a ja....ja ich tak bardzo zaluje...Zal mi ich...Tak ogromnie...
...moze (a moze nawet -na pewno)-jestem po czesci SLEPY....i tego sie nie wstydze...Duszo...Dobra...
dobranoc...spijcie spokojnie...
.....o reszte zadba A P O C A L Y P S E....
.
I jesli ktos mnie czyta uwaznie...widzi to...jaki to jestem niedoskonaly...ale kto taki nie jest, prawda?
A wiec jestem sobie czlowieczkiem o jakiejs tam wrazliwosci..i nie mam zamiaru sie zmieniac...chyba ze na lepsze..a jakie jest te lepsze?hmmm to juz bedzie rozprawa filozoficzna gdybym zaczal o tym pisac...
...wiec dalej sobie jestem...i mam zamiar BYC...
TAKI WLASNIE...
...a drozke odnajdziesz...moze i DROGE....ja jeszcze JEJ nie odnalazlem....
...czy odnajde?hmm nie wiem Stworku...bo nie jestem WSZYSKOWIEDZACYM IDEALEM:))))
pa...tak i utule Cie...a dlaczego by nie???czy to cos zlego? Tak sie tego boisz?
Zwierzatka powiadasz?hmmm
...ja nie boje sie wyrazac emocji...tych dobrych i zlych...
Biedny czlowiek, ktory chowa sie we wlasnej skorupie...Pisalas kiedys o tym, ze podziwiasz takich ludzi, ktorzy potrafia zapanowac do konca nad swymi emocjami...a ja....ja ich tak bardzo zaluje...Zal mi ich...Tak ogromnie...
...moze (a moze nawet -na pewno)-jestem po czesci SLEPY....i tego sie nie wstydze...Duszo...Dobra...
dobranoc...spijcie spokojnie...
.....o reszte zadba A P O C A L Y P S E....
.
...i jeszcze jedno....zaraz dam tu moj wiersz...dawno powstal...Stworku...i inni-czy jestem idealem?!To glupie retoryczne
a czy i poetyke mozna brac doslownie?...zastanowcie sie nad tym...jesli chce sie Wam...(mnie sie juz dzis nic nie chce...no, moze jedynie spac...wiec ide tam, gdzie zazwyczaj kladzie sie marny czlowieczek...)
(kiedys w gratce ocenzurowano ten utwor...)
jesli chcecie-czytajcie...jesli nie...to kto Was zmusi?Ja?
(tu moj usmiech zalosny, a raczej bezsilny...)
(kiedys w gratce ocenzurowano ten utwor...)
jesli chcecie-czytajcie...jesli nie...to kto Was zmusi?Ja?
(tu moj usmiech zalosny, a raczej bezsilny...)
- S A A B A -
Zmącono mi życie wwalając w nie góry gnijącego kłamstwa
Początkowo nie wierzyłem w przepowiednie królowej Saaby
Gdy wpadłem w worek kataklizmów płaskich , pustych dusz
Proroctwa stały się prawdą dokonaną - obejmując i mnie
Zżyłem się z nimi postępując według ich nieubłagalnych przykazań
Narzędziem zbrodni byłem sam ; wykonując świadome wyroki
Rozdmuchiwałem potężne burze sącząc butelkowe stęchłe piwo
Podpalałem lasy wypalając paczki przecenionych mokrych
papierosów
Rękoma innych popełniałem zbrodnie łykając psychotropowe tabletki
Masturbując się gwałciłem setki niewinnych kobiet-matek
Zalewałem dziesiątki miast opróżniając się w domowej klozetowej
muszli
Przepowiednie stały się moimi narkotykami - nie mogłem bez nich
żyć
Wymyślałem coraz to nowe spustoszenia i gdy zabrakło pomysłów
Oddałem się lekturze satanistycznych kanonów stworzonej nowej
biblii
Potopy krwi pogłębiały moje zwyrodniałe uczucia dziwnej zemsty
Nie mogąc wymyślić żadnej choćby trochę brutalnej sceny
Poddawałem się całkowicie odruchom mojego zboczonego ciała
Sięgając po noże , żyletki myślałem o nieznanych istotach
Obcinając własne paznokcie wraz z całymi zdrowymi palcami
Wyobrażałem sobie, że tnę nieosiągalnych domowych sknerów
Wypijając szklanki ciepłej krwi czułem zapach zupełnie obcych mi
ciał
Podrzynając własne żyły miotałem się w ich przedśmiertelnych
drgawkach
Zdychałem jak przebity kamieniem z procy kot . Zdychałem ich
życiem.
Ludwik Benn (dom.17 grudnia 1986 rok )
Początkowo nie wierzyłem w przepowiednie królowej Saaby
Gdy wpadłem w worek kataklizmów płaskich , pustych dusz
Proroctwa stały się prawdą dokonaną - obejmując i mnie
Zżyłem się z nimi postępując według ich nieubłagalnych przykazań
Narzędziem zbrodni byłem sam ; wykonując świadome wyroki
Rozdmuchiwałem potężne burze sącząc butelkowe stęchłe piwo
Podpalałem lasy wypalając paczki przecenionych mokrych
papierosów
Rękoma innych popełniałem zbrodnie łykając psychotropowe tabletki
Masturbując się gwałciłem setki niewinnych kobiet-matek
Zalewałem dziesiątki miast opróżniając się w domowej klozetowej
muszli
Przepowiednie stały się moimi narkotykami - nie mogłem bez nich
żyć
Wymyślałem coraz to nowe spustoszenia i gdy zabrakło pomysłów
Oddałem się lekturze satanistycznych kanonów stworzonej nowej
biblii
Potopy krwi pogłębiały moje zwyrodniałe uczucia dziwnej zemsty
Nie mogąc wymyślić żadnej choćby trochę brutalnej sceny
Poddawałem się całkowicie odruchom mojego zboczonego ciała
Sięgając po noże , żyletki myślałem o nieznanych istotach
Obcinając własne paznokcie wraz z całymi zdrowymi palcami
Wyobrażałem sobie, że tnę nieosiągalnych domowych sknerów
Wypijając szklanki ciepłej krwi czułem zapach zupełnie obcych mi
ciał
Podrzynając własne żyły miotałem się w ich przedśmiertelnych
drgawkach
Zdychałem jak przebity kamieniem z procy kot . Zdychałem ich
życiem.
Ludwik Benn (dom.17 grudnia 1986 rok )