Widok
Wyjaśnienie:
> Pierwsza prywatna antena satelitarna we Wrzeszczu (jesień 1989)
Wyjaśnienie dla młodzieży:
Za prylu na posiadanie anteny stelitarnej trzeba było uzyskać urzędnicze zazwolenie.
Nie chodzi o zgodę administracji budynku.
Nie wolno było .. i już ;)
Sporadyczne anteny, jakie wówczas widywałem, były pod podkładkę "krótkofalarską". Np do łączności eme. choć ngdy w życiu nie spotkałem właściwego sprzętu do tej łączności.
> Pierwsza prywatna antena satelitarna we Wrzeszczu (jesień 1989)
Wyjaśnienie dla młodzieży:
Za prylu na posiadanie anteny stelitarnej trzeba było uzyskać urzędnicze zazwolenie.
Nie chodzi o zgodę administracji budynku.
Nie wolno było .. i już ;)
Sporadyczne anteny, jakie wówczas widywałem, były pod podkładkę "krótkofalarską". Np do łączności eme. choć ngdy w życiu nie spotkałem właściwego sprzętu do tej łączności.
... dlatego (m.in.) kiedy balansowałam stołeczkiem na stole, montując lampę w pokoju młodszego Dziecka, Starsze podawało mi wiertła, podkładki, kołki i wkręty ;). Wie co to jest kostka i do czego służy. Praktyka za kilka lat.
W minionym tygodniu "udoskonalałam" podjazd do garażu. Piasek, którym wypełnione były otwory płyt ażurowych zamieniałam na kamień. Wkurzały mnie chwasty i korytarze jaszczurek po pierwszym sezonie i chciałam zachować ciągłość zagospodarowania terenu.
Prace zaplanowałam na 2-3 dni. Na spokojnie. Przed snem wpadłam na pomysł, że mogę spróbować użyć adaptera do czyszczenia kominka by "odkurzyć" odpowiednią ilość piasku z otworów i powierzchnię samych płyt.
Pracowałam sobie przy muzyce z półtorej h, gdy Córka zaoferowała pomoc przy wypełnianiu otworów kamieniem. Ja "odkurzałam" i wysypywałam piasek, woziłam taczką kamień a Ona za pomocą metalowej szufelki wypełniała nim otwory płyt. Robiłyśmy sobie przerwy na picie i nim się obejrzałam, w ok. 3 h praca była skończona a Dziecko skwitowało "a teraz zrób mi obiad" ;)
Pomoc na wagę złota. Sama dłubałabym jeszcze z dobrą godzinę lub dwie.
https://www.youtube.com/watch?v=ooLdtP9me8U
W minionym tygodniu "udoskonalałam" podjazd do garażu. Piasek, którym wypełnione były otwory płyt ażurowych zamieniałam na kamień. Wkurzały mnie chwasty i korytarze jaszczurek po pierwszym sezonie i chciałam zachować ciągłość zagospodarowania terenu.
Prace zaplanowałam na 2-3 dni. Na spokojnie. Przed snem wpadłam na pomysł, że mogę spróbować użyć adaptera do czyszczenia kominka by "odkurzyć" odpowiednią ilość piasku z otworów i powierzchnię samych płyt.
Pracowałam sobie przy muzyce z półtorej h, gdy Córka zaoferowała pomoc przy wypełnianiu otworów kamieniem. Ja "odkurzałam" i wysypywałam piasek, woziłam taczką kamień a Ona za pomocą metalowej szufelki wypełniała nim otwory płyt. Robiłyśmy sobie przerwy na picie i nim się obejrzałam, w ok. 3 h praca była skończona a Dziecko skwitowało "a teraz zrób mi obiad" ;)
Pomoc na wagę złota. Sama dłubałabym jeszcze z dobrą godzinę lub dwie.
https://www.youtube.com/watch?v=ooLdtP9me8U
> jak zobaczyłem kilka odcinków Goncia i Miecia z cyklu zapytaj Beczkę.
Nawet nie wiem, o czym mówisz.
Monikę Miller se wyguglałem.
Btw: o wypadku na przejeździe kolejowym też doczytałem po wpisach na Forum. Wcześniej gdzieś tylko się o pół ucha obiło.
TV nie mam, radia na kompie słucham praktycznie wyłącznie pod kątem muzy. Instagram, twitter czy mordoksiązka to rzeczy znajome z haseł.
Zupełnie nie moja bajka.
No i mój BOSKI tel... :D
Stary zgred, wykluczony cyfrowo?
Zupełnie się nie czuję.
Również pamiętam czasy, kiedy MTV puszczała muzykę. Pierwsza prywatna antena satelitarna we Wrzeszczu (jesień 1989) zawisła na IVp DS2PG, pod moim oknem w 43D. Cholernie trudny montaż. Kumpel robił ją z podwieszki, spuszczonej z dachu. Potem sam się nauczyłem pracować w zwisie:)
Obserwując obecną młodzież, za grosz nie czuję się "niemłodzieżowy". Mimo problemów z obsługą np. (cudzego oczywiście) sr*jfona.
ZNakomita jej większość ma poziom kumania muła bagiennego. Mimo nieosiągalnej dla mnie biegłości w nowinkach technicznych.
Z kumatą mniejszością, mimo przepaści pokoleniowej i technologicznej, dogaduję się bez problemu.
Nie mam najmniejszego powodu, żeby się czuć zgredem.
Miałem dzisiaj okazję obserwować pewną rodzinkę.
Dzisiaj ojciec tłumaczył swojemu synowi, który od października zaczyna studia w Gdańsku, na bodaj najbardziej "wymagającym" wydziale PG, czyli ETI, jak prawidłowo podłączyć kostkę elektryczną.
Wczoraj, u tej samej rodziny, rzuciłem hasło: potrzebuję coś nieco elastycznego, skośnego albo z możliwością ścięcia na skos.
Matka prawie studenta powyżej, wyciągnęła z kosza przygotowany do śmietnika swój własny, prześmiardnięty but, z pytaniem: czy podeszwa się nada? Po analizie, stwierdziłem, że się nada. Wykroiłem z niej potrzebny kształt. Kiedy trafiła na swoje miejsce i spełniła zadanie, trochę pod nosem a trochę do Niej, zadałem pytanie (przed kostką już widziałem bezowocne próby wdrożenia Młodego przez Ojca do czegokolwiek manualnego): ciekawe, kto z pokolenia Młodego by na to wpadł?
Babeczka mi odpowiedziała krótko i węzłowato: oni nigdy nie żyli w PRL-u.
I tu własnie jest przepaść pokoleniowa, a nie w umiejętności obsługi jakichś gadżetów, którą można łyknąć w kilka minut.
Nawet nie wiem, o czym mówisz.
Monikę Miller se wyguglałem.
Btw: o wypadku na przejeździe kolejowym też doczytałem po wpisach na Forum. Wcześniej gdzieś tylko się o pół ucha obiło.
TV nie mam, radia na kompie słucham praktycznie wyłącznie pod kątem muzy. Instagram, twitter czy mordoksiązka to rzeczy znajome z haseł.
Zupełnie nie moja bajka.
No i mój BOSKI tel... :D
Stary zgred, wykluczony cyfrowo?
Zupełnie się nie czuję.
Również pamiętam czasy, kiedy MTV puszczała muzykę. Pierwsza prywatna antena satelitarna we Wrzeszczu (jesień 1989) zawisła na IVp DS2PG, pod moim oknem w 43D. Cholernie trudny montaż. Kumpel robił ją z podwieszki, spuszczonej z dachu. Potem sam się nauczyłem pracować w zwisie:)
Obserwując obecną młodzież, za grosz nie czuję się "niemłodzieżowy". Mimo problemów z obsługą np. (cudzego oczywiście) sr*jfona.
ZNakomita jej większość ma poziom kumania muła bagiennego. Mimo nieosiągalnej dla mnie biegłości w nowinkach technicznych.
Z kumatą mniejszością, mimo przepaści pokoleniowej i technologicznej, dogaduję się bez problemu.
Nie mam najmniejszego powodu, żeby się czuć zgredem.
Miałem dzisiaj okazję obserwować pewną rodzinkę.
Dzisiaj ojciec tłumaczył swojemu synowi, który od października zaczyna studia w Gdańsku, na bodaj najbardziej "wymagającym" wydziale PG, czyli ETI, jak prawidłowo podłączyć kostkę elektryczną.
Wczoraj, u tej samej rodziny, rzuciłem hasło: potrzebuję coś nieco elastycznego, skośnego albo z możliwością ścięcia na skos.
Matka prawie studenta powyżej, wyciągnęła z kosza przygotowany do śmietnika swój własny, prześmiardnięty but, z pytaniem: czy podeszwa się nada? Po analizie, stwierdziłem, że się nada. Wykroiłem z niej potrzebny kształt. Kiedy trafiła na swoje miejsce i spełniła zadanie, trochę pod nosem a trochę do Niej, zadałem pytanie (przed kostką już widziałem bezowocne próby wdrożenia Młodego przez Ojca do czegokolwiek manualnego): ciekawe, kto z pokolenia Młodego by na to wpadł?
Babeczka mi odpowiedziała krótko i węzłowato: oni nigdy nie żyli w PRL-u.
I tu własnie jest przepaść pokoleniowa, a nie w umiejętności obsługi jakichś gadżetów, którą można łyknąć w kilka minut.
Hm... ostatnio mam przebłyski, lśnienia sprzed ~20 lat. Przypominają mi się bardzo młodzieżowe Dziadki - stara szkoła.
Już wtedy używali "nowoczesnej technologii" - m.in. mini dyktafonów, kamerek itd. Odznaczali się dużym poczuciem humoru, wiedzą praktyczną w dziedzinie rozkładnia człowieka na czynniki pierwsze. Podczas gdy "młodzi" spinali się w nowych rolach, oni pociągali za sznurki i ukierunkowywali zdarzenia i niejedną drogę życia.
Przez kilka miesięcy, w jednym miejscu i czasie, miałam przyjemność być pionkiem w ich grze. To było coś :)
Co te Dziadki tworzyły :) Powiadam Ci, ależ to była ustawka. Co to były za figury... Jestem pewna, że i dziś żaden nie obstawiałby, że wiem kim są i skąd przychodzą ha ha Stać z nimi ramię w ramię, paplać przy kawce i dawać się nagrywać dyktafonem przy tabliczce czekolady, mając świadomość, że wszystko co powiem zostanie użyte "przeciwko" mnie ;)...
Zawdzięczam im fajny etap w moim życiu. Bardzo fajny i wybaczam, że nie akceptowali mojej "sztywności" ;), przekonani, że "nic nie widzę" i "nie myślę".
Ps
Co do fb itd., mnie również do niczego nie jest potrzebna "odrobina sławy" ;) Zbyt dobrze wiem na jakim pstrym koniu łaska ludzka jeździ... a raczej bezmyślnie galopuje.
https://www.youtube.com/watch?v=lGZQi3ODB-U
Już wtedy używali "nowoczesnej technologii" - m.in. mini dyktafonów, kamerek itd. Odznaczali się dużym poczuciem humoru, wiedzą praktyczną w dziedzinie rozkładnia człowieka na czynniki pierwsze. Podczas gdy "młodzi" spinali się w nowych rolach, oni pociągali za sznurki i ukierunkowywali zdarzenia i niejedną drogę życia.
Przez kilka miesięcy, w jednym miejscu i czasie, miałam przyjemność być pionkiem w ich grze. To było coś :)
Co te Dziadki tworzyły :) Powiadam Ci, ależ to była ustawka. Co to były za figury... Jestem pewna, że i dziś żaden nie obstawiałby, że wiem kim są i skąd przychodzą ha ha Stać z nimi ramię w ramię, paplać przy kawce i dawać się nagrywać dyktafonem przy tabliczce czekolady, mając świadomość, że wszystko co powiem zostanie użyte "przeciwko" mnie ;)...
Zawdzięczam im fajny etap w moim życiu. Bardzo fajny i wybaczam, że nie akceptowali mojej "sztywności" ;), przekonani, że "nic nie widzę" i "nie myślę".
Ps
Co do fb itd., mnie również do niczego nie jest potrzebna "odrobina sławy" ;) Zbyt dobrze wiem na jakim pstrym koniu łaska ludzka jeździ... a raczej bezmyślnie galopuje.
https://www.youtube.com/watch?v=lGZQi3ODB-U
Mnie się nie chce być młodzieżowy. Przeszło mi jak zobaczyłem kilka odcinków Goncia i Miecia z cyklu zapytaj Beczkę. A przed chwilą włączyłem newsy i odkrylem że Monika Miller dostała 5987 polubień (!) pod zamieszczonym na instagramie wpisem informującym o samobójstwie jej ojca. Nawet nie bardzo wiem co to instagram. Fb ułatwia robienie prasówki, ale konta prawdziwego nie mam. Gdyby Herling-Grudziński nie pisał o rzeczach poważnych, to rzekłbym, że tytuł Inny Świat jest o młodzieży. Choć konflikt pokoleń był, jest i będzie zawsze. A to z czasów, gdy MTV puszczało jeszcze muzykę
https://www.youtube.com/watch?v=qM0zINtulhM
https://www.youtube.com/watch?v=qM0zINtulhM
Szczerze żałuję, że się nie załapię w tym terminie :(
http://kartuzy.info/zapowiedz,16412,Kinowy-weekend-ze-Zbyszkiem-Cybulskim-w-Chmielnie.html
http://kartuzy.info/zapowiedz,16412,Kinowy-weekend-ze-Zbyszkiem-Cybulskim-w-Chmielnie.html
Uhm, osobiście czuję się cholernie młodzieżowo :) Chce mi się żyć i oddycham na całego.
W weekend zajrzał do mnie szwagier z żoną i synkiem.
Przypomniałam sobie wszystkie twarze z przeszłości, kochane, miłe... Wszystkie uśmiechy i śmiechy, wspólny czas i wspólną akcję :)
Myśl, że to międzynarodowe towarzystwo jest gdzieś tam i trzyma straż w swoich zakątkach dodaje mi siły i energii.
Wdzięczność i Radość.
Poznanie i Prawda warte są każdej dawki bólu i rozczarowania :)
Cheerio do wszystkich i za wszystkich Żywych :) i po drugiej stronie :)
https://www.youtube.com/watch?v=z1XCBqxgak0
W weekend zajrzał do mnie szwagier z żoną i synkiem.
Przypomniałam sobie wszystkie twarze z przeszłości, kochane, miłe... Wszystkie uśmiechy i śmiechy, wspólny czas i wspólną akcję :)
Myśl, że to międzynarodowe towarzystwo jest gdzieś tam i trzyma straż w swoich zakątkach dodaje mi siły i energii.
Wdzięczność i Radość.
Poznanie i Prawda warte są każdej dawki bólu i rozczarowania :)
Cheerio do wszystkich i za wszystkich Żywych :) i po drugiej stronie :)
https://www.youtube.com/watch?v=z1XCBqxgak0
Egzaminator nie musiał być instruktorem. Nie ma takich wymagań. Często tę pracę wykonują byli policjanci, wojskowi...
Prawo jazdy zdałam nieco ponad rok temu za szóstym razem i pamiętam, że egzaminatorzy ostro naciskali na pedał hamulca tak, żeby silnik zgasł.
Moje przeczucia są następujące: Młoda kobieta przed przejazdem niestrzeżonym nie zauważyła znaku STOP, wjeżdżając na tory bez uprzedniego hamowania.
Egzaminator uczulony na tym punkcie postanowił natychmiast zakończyć egzamin- niestety miał rację. Nacisnął hamulec, silnik zgasł, zauważył nadjeżdżający pociąg... Dziewczyna myślała, że zdąży odpalić auto i zwiać.
Zestresowana na maxa... Nie udało się.
Mogła za szybko puścić sprzęgło, ręce drżące, nogi jak kłody... W tym czasie doszło do nieszczęścia
Prawo jazdy zdałam nieco ponad rok temu za szóstym razem i pamiętam, że egzaminatorzy ostro naciskali na pedał hamulca tak, żeby silnik zgasł.
Moje przeczucia są następujące: Młoda kobieta przed przejazdem niestrzeżonym nie zauważyła znaku STOP, wjeżdżając na tory bez uprzedniego hamowania.
Egzaminator uczulony na tym punkcie postanowił natychmiast zakończyć egzamin- niestety miał rację. Nacisnął hamulec, silnik zgasł, zauważył nadjeżdżający pociąg... Dziewczyna myślała, że zdąży odpalić auto i zwiać.
Zestresowana na maxa... Nie udało się.
Mogła za szybko puścić sprzęgło, ręce drżące, nogi jak kłody... W tym czasie doszło do nieszczęścia
To bait z tym Smoleńskiem? Raport Anodiny jest od dawna. Został przyklepany przez Laska i Millera. Jest też raport techniczny Macierewicza kręcący się wokół tezy dwóch wybuchów.
Tak przerąbanej sytuacji nie pamiętam. Bo mamy rezeczywistość, w której jedni i drudzy poświadczyli nieprawdę. Jest na Politechnice Gdańskiej rozsądny profesor, który bardzo dużo wie, ale pewnych spraw nie jest w stanie przeskoczyć zostawszy sam na placu boju. Komisja Macierewicza niestety się na niego wypięła bo głupio im się było wycofać z tych bzdur o bombach termobarycznych. Proponuję też śledzić rynek wydawniczy, bo niedługo będzie cenna książka. Wydawnictwo 3dom to wyda. Chłopakowi, który to napisał zapalił się ostatnio w centrum Warszawy samochód z żoną i dzieciakami. Tak że tego. Głupi bym był, gdybym zostawiał na niszowym forum to, czego się do tej pory dowiedziałem.
Michniewicz, Zielonka, Szpineta, Muś, Wróbel, Cieślar, Dulinicz, Zalewski, Petelicki... Kieliszków ze spirytusem by zabrakło jakby miał tak dalej, choćby z pamięci, sobie wymieniać. A związki są. Czasem bliższe, czasem dalsze.
Tak przerąbanej sytuacji nie pamiętam. Bo mamy rezeczywistość, w której jedni i drudzy poświadczyli nieprawdę. Jest na Politechnice Gdańskiej rozsądny profesor, który bardzo dużo wie, ale pewnych spraw nie jest w stanie przeskoczyć zostawszy sam na placu boju. Komisja Macierewicza niestety się na niego wypięła bo głupio im się było wycofać z tych bzdur o bombach termobarycznych. Proponuję też śledzić rynek wydawniczy, bo niedługo będzie cenna książka. Wydawnictwo 3dom to wyda. Chłopakowi, który to napisał zapalił się ostatnio w centrum Warszawy samochód z żoną i dzieciakami. Tak że tego. Głupi bym był, gdybym zostawiał na niszowym forum to, czego się do tej pory dowiedziałem.
Michniewicz, Zielonka, Szpineta, Muś, Wróbel, Cieślar, Dulinicz, Zalewski, Petelicki... Kieliszków ze spirytusem by zabrakło jakby miał tak dalej, choćby z pamięci, sobie wymieniać. A związki są. Czasem bliższe, czasem dalsze.
1. Rozkład jazdy PKP Szaflary i wkalkulowanie go w planowaną trasę egzaminu.
2. Instruktor na miejscu pasażera (szanse usłyszenia, dostrzeżenia nadjeżdżającego pociągu i hamowanie pomimo procedur egzaminu i roli tylko obserwatora oceniającego umiejętności Kierowcy)
3.zasada ograniczonego zaufania wobec innych uczestników ruchu
4. zasada ograniczonego zaufania wobec zdającego egzamin.
Polska to jest bardzo dziwny Kraj.
Ps
Czekam na wyniki analizy katastrofy smoleńskiej, na kosztorys tych badań i przede wszystkim na wnioski oraz procedury, które mają na celu zapobieganie podobnym sytuacjom.
2. Instruktor na miejscu pasażera (szanse usłyszenia, dostrzeżenia nadjeżdżającego pociągu i hamowanie pomimo procedur egzaminu i roli tylko obserwatora oceniającego umiejętności Kierowcy)
3.zasada ograniczonego zaufania wobec innych uczestników ruchu
4. zasada ograniczonego zaufania wobec zdającego egzamin.
Polska to jest bardzo dziwny Kraj.
Ps
Czekam na wyniki analizy katastrofy smoleńskiej, na kosztorys tych badań i przede wszystkim na wnioski oraz procedury, które mają na celu zapobieganie podobnym sytuacjom.