Widok
Przedszkole Osowa Bialy Kotek
Bardzo prosze o informacje odnosnie przedszkola Bialy Kotek. Jak narazie odnosze pozytywne wrazenie, ale to tylko wynik rozmow z paniami prowadzacymi i 2 wizyt w przedszkolu. Wolalabym wiedziec wiecej. Czy ktos ma tam dzieci, i czy jest zadowolony? Jakie sa mozne a jakie slabe strony tej placowki. Bardzo prosze o komentarze.
Moje dziecko jest w tym przedszkolu od listopada. Ma niecałe 3 lata. Poczatki nie były łatwe ale teraz jest juź pełnoetatowym przedszkolakiem. Podoba mi się zachecanie dziecka do samodzielności i widze efekty tego w domu. szczególnie w treningu czystości ale też wyraxnie jest bardziej konkretna w swoich decyzjach. wie czego chce. widac że aktywnie uczestniczy w zajęciach bo przynosi do domu piosenki i tańce. wszystkie dzieci się znają i widzę że córka czuje się tam jak i siebie. jedzenie jest świetne. sama miałam okazję spróbować.
Nie podoba mi się niestety ,że nadal nie są ustalone konkretne grupy. chodzi o 2-3 latki. stwarza to atmosferę tymczasowości.
Jestem zadowolona z przedszkola, inaczej nie posyłałbym tam córki.
Pozdrawiam. Mama
Nie podoba mi się niestety ,że nadal nie są ustalone konkretne grupy. chodzi o 2-3 latki. stwarza to atmosferę tymczasowości.
Jestem zadowolona z przedszkola, inaczej nie posyłałbym tam córki.
Pozdrawiam. Mama
Witam,
moje dziecko też uczęszcza do tego przedszkola, najprawdopodobniej jest w grupie z córeczką mojej Poprzedniczki:) Ja jednak daleka jestem od pochwał, choć są pewne plusy. MOje spostrzeżenia:
plusy BK
- fajny plac zabaw i ogólnie fajne otoczenie,
- przedszkole ładne, dobrze wyposażone - przepiękne dekoracje - te robione przez panie i przez dzieci
- kuchnia - myślę, że to wielki plus
minusy BK
- po pierwsze nie jest to przedszkole i dyrekcja nie informuje o tym rodziców,
- po drugie - w ciągu roku nastąpiła rotacja kadry - jest mniej pań - odbieram dziecko dość wczesnie i często widzę panie kucharki zajmujące się dziećmi z grupy żłobkowej - pomijając, że są sympatyczne i znają dzieci z imienia, to jednak płacimy za wykwalifikowaną opiekę nad dziećmi
- pani kucharka kilkakrotnie odebrała telefon,kiedy dzwoniłam z informacją o nieobecności dziecka, właściwie kontakt z BK jest utrudniony - mailowy czy telefoniczny - to łut szczęścia.
- kontakt z rodzicami (a tym samym klientami) jak wczesniej napisałam nijaki - jako przykład podam taką sytuację - po 1wszym semestrze było zebranie - niestety nie było mnie na nim, ponieważ nikt nas nie poinformował - syn był chory, nie chodziliśmy do przedszkola - po 3 tyg nieobcności przyszliśmy, jego pani wręcza mi jakąś opinię odnośnie zachowania i umiejętności syna i informuje o zebraniu i 'jaka szkoda, że nikt od panstwa nie był' - a na moje pytanie, dlaczego nie informowano nas telefonicznie czy mailowo, wiedząc, że dziecko jest nieobecne - pani odpowiedziała - było na stronie internetowej - czy moim obowiązkiem jest codzienne śledzenie strony, na której nic się nie dzieje?
- rotacja pań - wydają się chodzić po grupach i są przydzielone tam gdzie w danej chwili nie ma opieki
- nie jestem na 100% pewna, ale 2latki prawdopodobnie siedziały przez całą zimę w sali - rozumiem, że ubieranie grupy dzieci nie należy do najłatwiejszych niemniej jednak skazywanie dzieci na siedzenie w salach bo paniom nie chce się ubierać dzieci zakrawa na kpinę
- 2-3 razy byłam świadkiem nie do końca odpowiedniego zachowania jednej z opiekunek w stosunku do dzieci - burkliwe odzywki, nadąsana mina. W zeszły czwartek widziałam panią szarpiącą dziecko, bo nie dość szybko się ubierało
- rozumiem potrzebę nauki samodzielności i egzekwowania jej od samego początku - nie zapominajmy, że wciąż są to jednak dzieci i ich prawem jest stracić skupienie czy zainteresowanie jedzeniem, ubrać lewy but na prawą nogę, lub nie potrafić się w ogóle ubierać - z własnych spostrzeżeń i innych rodziców wiem, że dzieci wracają do domu głodne, czasami przemoczone.
Braki, o których wspominam są może wynikiem tego, że BK jest nową placówką i potrzeba jej 'dotarcia' - mija jednak rok, a ja mam wrażenie, że nadal wszystko jest jakąś prowizorką.
Może inni rodzice, posyłające swoje dzieci do BK też się wypowiedzą - zawsze lepiej poznać więcej opinii. Mam nadzieję, że znajdzie się więcej głosów zadowolenia, bo jestem właśnie w trakcie podejmowania decyzji czy dziecko tam zostawić, czy poszukać innego miejsca.
Pozdrawiam, Mama prawie 3latka:)
moje dziecko też uczęszcza do tego przedszkola, najprawdopodobniej jest w grupie z córeczką mojej Poprzedniczki:) Ja jednak daleka jestem od pochwał, choć są pewne plusy. MOje spostrzeżenia:
plusy BK
- fajny plac zabaw i ogólnie fajne otoczenie,
- przedszkole ładne, dobrze wyposażone - przepiękne dekoracje - te robione przez panie i przez dzieci
- kuchnia - myślę, że to wielki plus
minusy BK
- po pierwsze nie jest to przedszkole i dyrekcja nie informuje o tym rodziców,
- po drugie - w ciągu roku nastąpiła rotacja kadry - jest mniej pań - odbieram dziecko dość wczesnie i często widzę panie kucharki zajmujące się dziećmi z grupy żłobkowej - pomijając, że są sympatyczne i znają dzieci z imienia, to jednak płacimy za wykwalifikowaną opiekę nad dziećmi
- pani kucharka kilkakrotnie odebrała telefon,kiedy dzwoniłam z informacją o nieobecności dziecka, właściwie kontakt z BK jest utrudniony - mailowy czy telefoniczny - to łut szczęścia.
- kontakt z rodzicami (a tym samym klientami) jak wczesniej napisałam nijaki - jako przykład podam taką sytuację - po 1wszym semestrze było zebranie - niestety nie było mnie na nim, ponieważ nikt nas nie poinformował - syn był chory, nie chodziliśmy do przedszkola - po 3 tyg nieobcności przyszliśmy, jego pani wręcza mi jakąś opinię odnośnie zachowania i umiejętności syna i informuje o zebraniu i 'jaka szkoda, że nikt od panstwa nie był' - a na moje pytanie, dlaczego nie informowano nas telefonicznie czy mailowo, wiedząc, że dziecko jest nieobecne - pani odpowiedziała - było na stronie internetowej - czy moim obowiązkiem jest codzienne śledzenie strony, na której nic się nie dzieje?
- rotacja pań - wydają się chodzić po grupach i są przydzielone tam gdzie w danej chwili nie ma opieki
- nie jestem na 100% pewna, ale 2latki prawdopodobnie siedziały przez całą zimę w sali - rozumiem, że ubieranie grupy dzieci nie należy do najłatwiejszych niemniej jednak skazywanie dzieci na siedzenie w salach bo paniom nie chce się ubierać dzieci zakrawa na kpinę
- 2-3 razy byłam świadkiem nie do końca odpowiedniego zachowania jednej z opiekunek w stosunku do dzieci - burkliwe odzywki, nadąsana mina. W zeszły czwartek widziałam panią szarpiącą dziecko, bo nie dość szybko się ubierało
- rozumiem potrzebę nauki samodzielności i egzekwowania jej od samego początku - nie zapominajmy, że wciąż są to jednak dzieci i ich prawem jest stracić skupienie czy zainteresowanie jedzeniem, ubrać lewy but na prawą nogę, lub nie potrafić się w ogóle ubierać - z własnych spostrzeżeń i innych rodziców wiem, że dzieci wracają do domu głodne, czasami przemoczone.
Braki, o których wspominam są może wynikiem tego, że BK jest nową placówką i potrzeba jej 'dotarcia' - mija jednak rok, a ja mam wrażenie, że nadal wszystko jest jakąś prowizorką.
Może inni rodzice, posyłające swoje dzieci do BK też się wypowiedzą - zawsze lepiej poznać więcej opinii. Mam nadzieję, że znajdzie się więcej głosów zadowolenia, bo jestem właśnie w trakcie podejmowania decyzji czy dziecko tam zostawić, czy poszukać innego miejsca.
Pozdrawiam, Mama prawie 3latka:)
nasze dziecko uczęszcza do innego przedszkola.też nie wszystko jest super. co do twoich uwag - rozumiem ze płacimy i to niemało, ale niektóre z twoich uwag są trochę przesadzone - zrozum też opiekunki(?) przedszkolanki (?)..one tez mają ograniczoną cierpliwość..a jeszcze nierzadko burczących i ciągle narzekających rodziców nad głową..co do zimowych spacerów..nie pójdziesz -źle bo bez świeżego powietrza, pójdziesz - też źle bo połowa rodziców zaraz syczy że dzieci zaraz będą chore..wspomnij czasy naszego przedszkola..
do Taty Tomka
Moje przedszkole było koszmarne;)
no właśnie staram się tłumaczyć pewne zachowania i sytuacje - gdyby tak nie było zabrałabym Młodego od razu.
Oczywiście wszystko zależy od punktu widzenia - chociażby spacery - swieże powietrze nie zabija jak dla mnie;), wiem , jednak, że wg niektórych jednak tak. A jak nie zabija to przynajmniej sprowadza wszystkie plagi świata;)
Czy przesadzam - pewnie tak - zauważyłam rzeczy, które mi się nie podobają, nie mam z kim tego przedyskutować, bo dyrekcja średnio dostępna. Opiekunki za to wszystko widzą w różowych barwach i na każde pytanie mówią - wspaniale, super. Albo - no ja dzisiaj jestem sama... - więc gdzieś tam rodzi się frustracja w biednym rodzicu;), który posyła swoje ukochane, jedyne dziecko do przedszkola hehehhe.
Moje przedszkole było koszmarne;)
no właśnie staram się tłumaczyć pewne zachowania i sytuacje - gdyby tak nie było zabrałabym Młodego od razu.
Oczywiście wszystko zależy od punktu widzenia - chociażby spacery - swieże powietrze nie zabija jak dla mnie;), wiem , jednak, że wg niektórych jednak tak. A jak nie zabija to przynajmniej sprowadza wszystkie plagi świata;)
Czy przesadzam - pewnie tak - zauważyłam rzeczy, które mi się nie podobają, nie mam z kim tego przedyskutować, bo dyrekcja średnio dostępna. Opiekunki za to wszystko widzą w różowych barwach i na każde pytanie mówią - wspaniale, super. Albo - no ja dzisiaj jestem sama... - więc gdzieś tam rodzi się frustracja w biednym rodzicu;), który posyła swoje ukochane, jedyne dziecko do przedszkola hehehhe.
Moje dziecko też uczęszcza do Białego Kotka.
Tak na szybko z plusów:
- przede wszystkim mój maluch chętnie chodzi do przedszkola więc chyba krzywda mu się nie dzieje;-)
- fajny plac zabaw
Minusy:
-maile do rodziców tylko na początku miesiąca z informacją o płatnościach, brak jakichkolwiek informacji bieżących
-mam wrażenie, że w przedszkolu jest niespecjalnie czysto
Tak na szybko z plusów:
- przede wszystkim mój maluch chętnie chodzi do przedszkola więc chyba krzywda mu się nie dzieje;-)
- fajny plac zabaw
Minusy:
-maile do rodziców tylko na początku miesiąca z informacją o płatnościach, brak jakichkolwiek informacji bieżących
-mam wrażenie, że w przedszkolu jest niespecjalnie czysto
mama2
dokładnie takie same odczucia odnośnie komunikowania się - zero informacji bardziej bezpośredniej - lub wręcz informacje sprzeczne.
Zasłaniają się tym, że wszystko jest na stronie internetowej - a tam tak naprawdę nic nie ma poza bałaganem.
Do tego 3latki od przyszego roku mają być w takiej wąskiej kiszce a nie sali:(
dokładnie takie same odczucia odnośnie komunikowania się - zero informacji bardziej bezpośredniej - lub wręcz informacje sprzeczne.
Zasłaniają się tym, że wszystko jest na stronie internetowej - a tam tak naprawdę nic nie ma poza bałaganem.
Do tego 3latki od przyszego roku mają być w takiej wąskiej kiszce a nie sali:(
Witam! Chciałabym zaprosić mamy zabierające głos na forum na rozmowę.Krytyka jest konstruktywna tylko wtedy ,kiedy druga strona jest poinformowana o istniejącym problemie.Przykro mi ,że dotychczas nie dotarły do mnie żadne sygnały niezadowolenia ze strony rodziców.
Mam nadzieję,ze minęły czasy milczenia ,chciałabym zachęcić do otwartej rozmowy,która pomoże wyeliminować dostrzeżone przez Panie niedoskonałości.Pozdrawiam!
Mam nadzieję,ze minęły czasy milczenia ,chciałabym zachęcić do otwartej rozmowy,która pomoże wyeliminować dostrzeżone przez Panie niedoskonałości.Pozdrawiam!
Moje dziecko też będzie w tej ,,kiszce'' jak to się ktoś wyraził.
Ja jednak jestem daleka od przejmowania się taką bzdurą.
Grupa od września ma liczyć 15 dzieci. Luksus :)
a co najważniejsze - ważne z kim się jest.
Panie na pewno postarają się o piękny wystrój i zrobi się przytulnie :)
Razem z moją pociechą cieszymy się i czekamy na zmiany.
Pozdrawiam.
Ja jednak jestem daleka od przejmowania się taką bzdurą.
Grupa od września ma liczyć 15 dzieci. Luksus :)
a co najważniejsze - ważne z kim się jest.
Panie na pewno postarają się o piękny wystrój i zrobi się przytulnie :)
Razem z moją pociechą cieszymy się i czekamy na zmiany.
Pozdrawiam.
Haha dobre. Podoba mi sie Pani dyrektor.Brawo!
Fajnie tak za plecami nagadywac ale gorzej isc i powiedziec co boli prosto w twarz.
Poza tym to jest przedszkole.Nikt nie bedzie stal na waszym dzieckiem i je po ramienu klepal i dzien dzien wam zdawal raportu na temat dziecka.Przesadzacie i sie czepiacie!
Fajnie tak za plecami nagadywac ale gorzej isc i powiedziec co boli prosto w twarz.
Poza tym to jest przedszkole.Nikt nie bedzie stal na waszym dzieckiem i je po ramienu klepal i dzien dzien wam zdawal raportu na temat dziecka.Przesadzacie i sie czepiacie!
witam, pracuję w przedszkolu ale nie w osowie, w swojej grupie mam dwu... i trzylatki, sama wiem jak ciężko dogodzić "zapracowanym rodzicom" mam trochę tego dość, nasze dzieciaki są cudowne, jednak coniektórzy rodzice w moim mniemaniu powinni przejść powtórną socjalizację, ale do rzeczy"
1. wychodzenie na świeże powietrze zimą zabija!!!! ile sie nasłuchałam uwag dotyczących zimowych spacerów, że za zimno że minus 7 a dzieci na mrozie , że antybiotyk , po prostu żal.pl
2. na pierwszym miejscu zawsze dzieci!!!!!! a nie czysty korytarz po którym właśnie podeptali rodzice
3. wydaje mi się że każdy wychowawca ma prawo poczuć zmęczenie, a dociekliwość i chęć zwrócenia na siebie uwagi przez dziecko jest przeogromna, a w momencie gdy jest sporo dzieci w grupie każde chce być zauważone, przeciez w domu przy rodzicach to ONO jest to najważniejszei być może w przedszkolu też mu się uda
4. jeśli pani w pzedszkolu "burczy" być może jest to tylko tak odczytane przez osoby postronne a w rezultacie może być to stanowcze polecenie, tak drodzy Państwo w placówkach tego typu a później w szkole pnie wydają polecenia więc może decydując się na krok powierzenia dziecka opiece placówki trzeba się liczyć z tym, że dziecko będzie musiało poddać się procedurze i zasadom panującym w danym przedszkolu czy żłobku
pozdrawiam serdecznie nie wiem czy jakoś to Państwu pomoże w podejmowaniu decyzji o posyłaniu dzieci do przedszkoli, ale uważam, że dzieci które tam przebywają są tam szczęśliwe, jednak zbyt długie przebywanie poza domem i bez rodziców a zwłaszcza matki nie są wcale dobre w skutkach, ale to moja opinia jako psychologa i jako matki
jeszcze raz pozdrawiam
1. wychodzenie na świeże powietrze zimą zabija!!!! ile sie nasłuchałam uwag dotyczących zimowych spacerów, że za zimno że minus 7 a dzieci na mrozie , że antybiotyk , po prostu żal.pl
2. na pierwszym miejscu zawsze dzieci!!!!!! a nie czysty korytarz po którym właśnie podeptali rodzice
3. wydaje mi się że każdy wychowawca ma prawo poczuć zmęczenie, a dociekliwość i chęć zwrócenia na siebie uwagi przez dziecko jest przeogromna, a w momencie gdy jest sporo dzieci w grupie każde chce być zauważone, przeciez w domu przy rodzicach to ONO jest to najważniejszei być może w przedszkolu też mu się uda
4. jeśli pani w pzedszkolu "burczy" być może jest to tylko tak odczytane przez osoby postronne a w rezultacie może być to stanowcze polecenie, tak drodzy Państwo w placówkach tego typu a później w szkole pnie wydają polecenia więc może decydując się na krok powierzenia dziecka opiece placówki trzeba się liczyć z tym, że dziecko będzie musiało poddać się procedurze i zasadom panującym w danym przedszkolu czy żłobku
pozdrawiam serdecznie nie wiem czy jakoś to Państwu pomoże w podejmowaniu decyzji o posyłaniu dzieci do przedszkoli, ale uważam, że dzieci które tam przebywają są tam szczęśliwe, jednak zbyt długie przebywanie poza domem i bez rodziców a zwłaszcza matki nie są wcale dobre w skutkach, ale to moja opinia jako psychologa i jako matki
jeszcze raz pozdrawiam
Niestety prywatyzacje tego typu placówek niosą za sobą wiele przykrych konsekwencji -Za stołkiem siadają często osoby z bujną przeszłością zarówno na stanowisku kierowniczym jak i wcześniej wychowawczyń grup...Zazwyczaj bez innej alternatywy na siebie jak kredyt dla otwarcia własnego "biznesu",gdzie próbują swoich sił.
Przykład Białego kotka pokazuje,że nie do końca się to udaje-pracownicy zazwyczaj niekompetentni- cześć bez kierunkowego wykształcenia,część bez zaangażowania w to co robi...(winą za brak rozwoju dziecka obarczająca rodziców,samo dziecko,nigdy nie siebie...)
Dla ''dobra klienta''jednak pięknie się uśmiechają,zawsze przytakują(bez konstruktywnej opinii o dziecku i swojej pracy nad nim) Często dziecko pozostawiając samemu sobie bez odpowiedniej stymulacji,rozmowy,zachęty.Dziecko w ten sposób staje przed dorosłymi wyborami,na które nie jest jeszcze gotowe-oczekuje się od niego,że to ono będzie decydowało kiedy i czy spać,jeść,brać udział w zajęciach-wszystko dla "bezstresowego wychowania" a co za tym idzie bez angażowania się opiekunów grup w kształtowanie postaw,przyzwyczajeń,zasad,obycia młodego człowieka-to często zwykłe przechowalnie , nieniosące za sobą wartości wychowawczych i dydaktycznych...
Przykład Białego kotka pokazuje,że nie do końca się to udaje-pracownicy zazwyczaj niekompetentni- cześć bez kierunkowego wykształcenia,część bez zaangażowania w to co robi...(winą za brak rozwoju dziecka obarczająca rodziców,samo dziecko,nigdy nie siebie...)
Dla ''dobra klienta''jednak pięknie się uśmiechają,zawsze przytakują(bez konstruktywnej opinii o dziecku i swojej pracy nad nim) Często dziecko pozostawiając samemu sobie bez odpowiedniej stymulacji,rozmowy,zachęty.Dziecko w ten sposób staje przed dorosłymi wyborami,na które nie jest jeszcze gotowe-oczekuje się od niego,że to ono będzie decydowało kiedy i czy spać,jeść,brać udział w zajęciach-wszystko dla "bezstresowego wychowania" a co za tym idzie bez angażowania się opiekunów grup w kształtowanie postaw,przyzwyczajeń,zasad,obycia młodego człowieka-to często zwykłe przechowalnie , nieniosące za sobą wartości wychowawczych i dydaktycznych...
Wydaje mi się to dość konkretne przedstawienie tematu.
Ale dla żądnych szczegółów informuję,iż wychowawczyni grupy dzieci wymagających nawiększego doświadczenia i warsztatu zawodowego nie posiada kwalifikacji do pracy z dziećmi przedszkolnymi (żadnej praktyki w tym zakresie czy choćby własnych dzieci) Zaś wychwawczyni grupy z naprzeciwka mimo kwalifikacji i zdobytej swego czasu edukacji najwyrazniej nic z niej nie wyniosła bądż już wszystko zapomniała,gdyż nie pracuje żadnymi metodami nad rozwojem dzieci...
O dane osobowe czy wymary w talii prosze mnie nie pytać w ramach dalszych konkretów,gdyż nie jestem w stanie pomóc...
Ale dla żądnych szczegółów informuję,iż wychowawczyni grupy dzieci wymagających nawiększego doświadczenia i warsztatu zawodowego nie posiada kwalifikacji do pracy z dziećmi przedszkolnymi (żadnej praktyki w tym zakresie czy choćby własnych dzieci) Zaś wychwawczyni grupy z naprzeciwka mimo kwalifikacji i zdobytej swego czasu edukacji najwyrazniej nic z niej nie wyniosła bądż już wszystko zapomniała,gdyż nie pracuje żadnymi metodami nad rozwojem dzieci...
O dane osobowe czy wymary w talii prosze mnie nie pytać w ramach dalszych konkretów,gdyż nie jestem w stanie pomóc...
obserwatorko-lub obserwatorze, czy dążysz do tego aby np Pani kucharka była po pedagogice?? bo przecież pracuje w przedszkolu, tak infantylne przekazywanie "konkretów" jak to nazwałaś(eś) jest dość nie jasne poza tym nikt nie wymaga od nauczyciela "posiadania" własnych dzieci-bo wydaje się Tobie że tylko rodzic wie najlepiej- i tu sie zdziwisz bo wiele rodziców czeka aż przedszkole wychowa dziecko za nich samych-chyba jesteś jednym z tych rodziców ;-)
zgłoś się do dyrekcji na rozmowę i porozmawiaj o danej Pani do której masz zastrzeżenie i nie wypisuj żali na forum.
Pozdrawiam zadowolony rodzic dziecka z BK
zgłoś się do dyrekcji na rozmowę i porozmawiaj o danej Pani do której masz zastrzeżenie i nie wypisuj żali na forum.
Pozdrawiam zadowolony rodzic dziecka z BK