Widok
Mi nacięli wcześniej o tym informując, ale jestem drobnej budowy a syn ważył ponad 4 kg.
Nie upierałam się, ponieważ uważam że lepiej zostać naciętą niż popękać, zwłaszcza jeśli się rodzi po raz pierwszy.
Mam koleżankę, która uprała się rodzić bez nacinania i tak popękała, że do tej pory zmaga się z powikłaniami.
No ale to kwestia indywidualna.
Nie upierałam się, ponieważ uważam że lepiej zostać naciętą niż popękać, zwłaszcza jeśli się rodzi po raz pierwszy.
Mam koleżankę, która uprała się rodzić bez nacinania i tak popękała, że do tej pory zmaga się z powikłaniami.
No ale to kwestia indywidualna.
Serio, nie nacięli cię przy pierwszym porodzie na Zaspie? Akurat o Zaspie krążą opinie, że nacinają wszystkie kobiety rutynowo. Czy musiałaś jakoś "negocjować" ochronę krocza? Jak położna do tego podeszła? Czy to było dawno, czy to jakaś "nowość" na Zaspie?
Pytam bo sama bardzo chciałabym uniknąć nacięcia krocza i związanych z nim powikłań. Chciałabym też rodzić aktywnie - czy to jest możliwe na Zaspie?
Pytam bo sama bardzo chciałabym uniknąć nacięcia krocza i związanych z nim powikłań. Chciałabym też rodzić aktywnie - czy to jest możliwe na Zaspie?
ja rodziłam na zaspie w kwietniu 2015, i nacięcie krocza było wynikiem mojej prośby, polożna na początku porodu pytała jakie jest moje zdanie i czy za wszelką cenę chronimy krocze, niestety u nas się nie udało bałam się że popękam. Poród aktywny też był mozliwy, z tym że u mnie był to drugi poród i trwał tak krótko że niewiele aktywnosci mogłam podjąc :)
Dzieki dziewczyny za odpowiedzi! Dalyscie mi nadzieje ze to mozliwe. No i przede wszystkim dalyscie mi nadzieje, ze w ogole mnie ktos spyta o zgode (i ja uszanuje). Asiu, jak znioslas ten porod bez naciecia, wszystko ok? Czym polozna Cie straszyla? (i jaka miala mine kiedy jednak sie udalo? :)). Nasluchalam sie ze na Zaspie standard opieki okoloporodowej nie istnieje, kaza lezec i nacinaja kazda jak leci...
Ona, dokladnie tak jest ze nacinają jak leci. polozna nie pyta o zgodę, ja sama na samym początku powiedzialam ze chce rodzic z ochroną krocza i nie wyrażam zgody na nacięcie poza wypadkiem jeśli to konieczne dla życia dziecka. Polozna straszyla ze popękam az po odbyt i bede mieć problemy z nietrzymaniem moczu itp itd ale ja sie uparlam bo dużo czytalam na ten temat i taki byl moj wybór a nie może naciąć jak sie nie zgodzisz. Ja robilammasaz krocza na dlugo przed porodem to sie nie balam. Porod znioslam dobrze, faza parcia byla krótka, mialam male pękniecie, ale lekarka ktora mi to zszyla powiedziała ze to pikus i nie mam żadnych problemów az do dziś.
Co do tego ze każą leżeć to tak nie jest. Z mojego doświadczenia i moich znajomych to wlasnie zachęcają do skakania na pilce i spacerowania itp
Co do tego ze każą leżeć to tak nie jest. Z mojego doświadczenia i moich znajomych to wlasnie zachęcają do skakania na pilce i spacerowania itp
Dzięki jeszcze raz za wszystkie informacje!
Cieszę się, że wszystko poszło dobrze u Ciebie. Czy położna jakoś to skomentowała kiedy już urodziłaś i wcale nie pękłaś "aż po odbyt"? Ja trochę czytałam na ten temat, mam też znajome które rodziły w innych krajach (gdzie się nie nacina) i nie wierzę, że kobieta bez nacięcia na pewno popęka (i to tak drastycznie). Jak to możliwe, że miliony kobiet rodzi w Europie Zachodniej bez nacinania i normalnie dochodzi do siebie, a w Polsce na pewno "pęknie aż po odbyt"? Myślę też, że gdyby faktycznie natura tak to zaplanowała, to nasz gatunek szybko by wyginął... Na pewno nie chcę, żeby ktoś mnie okaleczył "na zapas" :(
Dzięki za info odnośnie chodzenia i korzystania z piłki, to dla mnie bardzo cenna informacja. Do tej pory słyszałam, że na Zaspie każą leżeć. Chciałabym przejść poród w miarę możliwości aktywnie.
Cieszę się, że wszystko poszło dobrze u Ciebie. Czy położna jakoś to skomentowała kiedy już urodziłaś i wcale nie pękłaś "aż po odbyt"? Ja trochę czytałam na ten temat, mam też znajome które rodziły w innych krajach (gdzie się nie nacina) i nie wierzę, że kobieta bez nacięcia na pewno popęka (i to tak drastycznie). Jak to możliwe, że miliony kobiet rodzi w Europie Zachodniej bez nacinania i normalnie dochodzi do siebie, a w Polsce na pewno "pęknie aż po odbyt"? Myślę też, że gdyby faktycznie natura tak to zaplanowała, to nasz gatunek szybko by wyginął... Na pewno nie chcę, żeby ktoś mnie okaleczył "na zapas" :(
Dzięki za info odnośnie chodzenia i korzystania z piłki, to dla mnie bardzo cenna informacja. Do tej pory słyszałam, że na Zaspie każą leżeć. Chciałabym przejść poród w miarę możliwości aktywnie.
"Jak to możliwe, że miliony kobiet rodzi w Europie Zachodniej bez nacinania i normalnie dochodzi do siebie, a w Polsce na pewno "pęknie aż po odbyt"? Myślę też, że gdyby faktycznie natura tak to zaplanowała, to nasz gatunek szybko by wyginął... "
Znam kilka kobiet, które rodziły w Europie Zachodniej i popękały aż po odbyt (w tym jedna również z odbytem) i do dzisiaj nie doszły do Ciebie. Mi również położna próbowała "chronić krocze" na siłę, mimo iż prosiłam o nacięcie, efekt - do końca życia żadnego dźwigania, skakania, biegania itp (nazywając rzeczy po imieniu - zostałam kaleką). Natura zaplanowała to w ten sposób, że kiedyś kobiety zdatne do rodzenia rodziły kilkunaścioro dzieci, a te które wymagają nacinania po prostu umierały przy pierwszym porodzie.
Rutynowe nacinanie "jak leci" to oczywiście kiepska sprawa, bo zdecydowana większość porodów (zwłaszcza z kolejnych ciąż) idzie sprawnie bez nacinania krocza, ale jeśli jesteście pierworódką z dużym dzieckiem z dużą główką, to odradzam zgrywanie bohaterki. Ja do dzisiaj żałuję, że nie byłam bardziej stanowcza, powinnam odmówić parcia i czekać na nacięcie. Grunt to znaleźć złoty środek, a z tym niestety u polskich położnych kiepsko.
Znam kilka kobiet, które rodziły w Europie Zachodniej i popękały aż po odbyt (w tym jedna również z odbytem) i do dzisiaj nie doszły do Ciebie. Mi również położna próbowała "chronić krocze" na siłę, mimo iż prosiłam o nacięcie, efekt - do końca życia żadnego dźwigania, skakania, biegania itp (nazywając rzeczy po imieniu - zostałam kaleką). Natura zaplanowała to w ten sposób, że kiedyś kobiety zdatne do rodzenia rodziły kilkunaścioro dzieci, a te które wymagają nacinania po prostu umierały przy pierwszym porodzie.
Rutynowe nacinanie "jak leci" to oczywiście kiepska sprawa, bo zdecydowana większość porodów (zwłaszcza z kolejnych ciąż) idzie sprawnie bez nacinania krocza, ale jeśli jesteście pierworódką z dużym dzieckiem z dużą główką, to odradzam zgrywanie bohaterki. Ja do dzisiaj żałuję, że nie byłam bardziej stanowcza, powinnam odmówić parcia i czekać na nacięcie. Grunt to znaleźć złoty środek, a z tym niestety u polskich położnych kiepsko.
Ja rodziłam na Zaspie w marcu bez naciecia pierwszy porod. Położna pytała o pozycje do porodu i o ochrone krocza. Cwiczylam z balonikiem i masaz olejkiem. Mozna sie poruszac, skakac na pilce, a jak podadzą oksytocyne to juz trzeba leżeć aby sprawdzac tetno dziecko ja rodzilam pod oksytocyną na boku.
Pierwszy poród na Zaspie z nacięciem, nikt nie pytał o zgodę. Niestety zostałam nacięta między skurczami i ból pamiętam do dziś. Drugi poród w Wojewódzkim, i tam pytano o zgodę, oczywiście chciałam rodzić bez nacięcia, ale zdałam się na położną, że kiedy uzna to za potrzebne niech nacina, i byłam pewna, że urodziłam bez, co było dla mnie zaskoczeniem, że jednak nie. Nacięcie było podczas skurczu, że go nie poczułam, z resztą położna, kóra odbierała mój poród pomimo tego że młoda to była poprostu aniołem przez co wspominam dobrze cały porod :)