Widok
A wiesz co to aneks do umowy? W każdej chwili liczbę lokatorów zmienić. Albo zapisać pan X z zoną i dziećmi obojętnie ile ich będzie za rok czy 2. To przynajmniej rodzina, a nie potem kuzyn, kolega i cholera wie kto. Sąsiad parę domu dalej wynajął dom rodzinie z dziećmi. Jak wpadł na wizytę parę miesięcy potem okazało się, że rodziny nie było tylko 12 Ukraińców.
Jako najemca stwierdzam że właściciele średnio rozumieją zapisy które sami stosują. Albo tak jak ja celowo udają głupich . Fakty są takie mam umowę na 3 lata jeszcze i 2 miesiące wypowiedzenia. To na papierze. W praktyce: jak właściciel głupi zgodzi się na wcześniejsze wypowiedzenie. Jak lokator głupi tak samo. Życie w stanie nieujawnia swojej faktycznej wiedzy ma swoje plusy i minusy.
Gdybym była właścicielem nie wypisywala bym dzieci w umowę. Ale cóż... Jestem tylko najemca. I aż najemca.
PS ciekawe jaka wiedzę ma faktycznie właściciel mieszkania które wynajmuje hihi
Gdybym była właścicielem nie wypisywala bym dzieci w umowę. Ale cóż... Jestem tylko najemca. I aż najemca.
PS ciekawe jaka wiedzę ma faktycznie właściciel mieszkania które wynajmuje hihi
Właśnie chodzi o wiedze . Czasem serio nie opłaca się wpisywać wszystkiego do umowy.
Jak ktoś nie ma podstawowej wiedzy w tym biznesie to kończy jak Zabłocki....
Szczerze jako najemca apeluje do właścicieli żeby nie kozaczyli zwłaszcza w tych trudnych dla nich czasach.
Najemcy to nie idioci. Często znamy swoje prawa i nie prawa lepiej od wynajmujących. Wy nigdy nie wiecie czy nie udajemy głupców. My już podpisując umowę wiemy zazwyczaj z kim ;}
Fakt jest jeden traktujemy wasze mieszkanie jako coś tymczasowego. Nie przywiązujemy się. A mina nie wyedukowanego właściciela podpisując ego porozumienie stron bezcenna. :)
Jak ktoś nie ma podstawowej wiedzy w tym biznesie to kończy jak Zabłocki....
Szczerze jako najemca apeluje do właścicieli żeby nie kozaczyli zwłaszcza w tych trudnych dla nich czasach.
Najemcy to nie idioci. Często znamy swoje prawa i nie prawa lepiej od wynajmujących. Wy nigdy nie wiecie czy nie udajemy głupców. My już podpisując umowę wiemy zazwyczaj z kim ;}
Fakt jest jeden traktujemy wasze mieszkanie jako coś tymczasowego. Nie przywiązujemy się. A mina nie wyedukowanego właściciela podpisując ego porozumienie stron bezcenna. :)
No tak. Piękne to jest. :) Tylko z jakiejś obcej mi bajki. Musi z galaktyki "mam czas w życiu na pierdoły" :]
Banan mi wyskoczył, od ucha do ucha.
Najważniejsze by każdy żył wg swoich wartości, motywacji i w ogóle, w zgodzie ze sobą.
W mojej bajce to Człowiek z Człowiekiem, szanują się, dogadują i w atmosferze wzajemnego zrozumienia, mijają w drodze ku lepszemu.
Ps
Wątpię by Wynajmujący, "przywiązywali się" do Najemców. To układ tymczasowy, ale fajnie jest miło wspominać współpracę z równym sobie Partnerem. Czysta przyjemność.
Banan mi wyskoczył, od ucha do ucha.
Najważniejsze by każdy żył wg swoich wartości, motywacji i w ogóle, w zgodzie ze sobą.
W mojej bajce to Człowiek z Człowiekiem, szanują się, dogadują i w atmosferze wzajemnego zrozumienia, mijają w drodze ku lepszemu.
Ps
Wątpię by Wynajmujący, "przywiązywali się" do Najemców. To układ tymczasowy, ale fajnie jest miło wspominać współpracę z równym sobie Partnerem. Czysta przyjemność.
Bycie człowiekiem dla człowieka... To takie szlachetne.... I jakże naiwne...
Potem czytamy o koczownikakach, i upierdliwy h właściciela h.... Eh.
Wynajmuje długo. Ludzie grają. Zwłaszcza ci z dobrym sercem. Grunt to wiedzieć jak się zabezpieczyć choćby psychicznie. W biznesie nie ma przyjaciół niestety...
Potem czytamy o koczownikakach, i upierdliwy h właściciela h.... Eh.
Wynajmuje długo. Ludzie grają. Zwłaszcza ci z dobrym sercem. Grunt to wiedzieć jak się zabezpieczyć choćby psychicznie. W biznesie nie ma przyjaciół niestety...
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością... Ale obawiam się że problem leży po obu stronach. Ciężko jest spodziewać się fachowości po najemcach, ale też wynajmujący zostawiają wiele do życzenia. Często śmiałam się że moją praca to sprowadzanie i jednych i drugich na ziemię. Niektórzy (zwlaszcza właściciele z przypadku) byli tak daleko od ziemi że spotkanie z glebą było bolesne. W większości przypadków duże oburzenie powoduje fakt że wynajmujący ma jakieś inne niż finansowe oczekiwania od użytkowników lokalu, a to oburzenie że trzeba sprzątać, a to oburzenie że trzeba śmieci sortować,a to oburzenie że nie można gratów na klatce schodowej trzymać. Kiedyś mój brat był oburzony że w jednym z krajów gdzie przebywał właściciel zabrał mu część kaucji za odmalowanie lokalu i czyszczenie tapicerki bo była mała plamka. Zapytałam się go czy wprowadzał się do czystego mieszkania. Potwierdził. Zapytałam się czy kanapa była czysta. Potwierdził. Zapytałam się czy miałby czas samemu pomalować i zamówić serwis czyszczący i kazała mu policzyć ile to by kosztowało. Policzył i okazało sie że potracenie to była nawet korzystniejsze finansowo (a zwłaszcza czasowo). Z mojego doświadczenia wynika ze jest różnica w zużyciu się lokalu zależnie od ilości osób. Wynajem to biznes, nie ma miejsca tu na wiarę na piękne oczy. Czasami takie mieszkanie to dla drobnego ciułacza wszystko co ma, więc nie dziwcie się że dba o swojej tego samego oczekuje wobec innych. A jak chcecie wynajmować same czyste, pachnące, zadbanie lokale, to sami tak o nie dbajcie, aby przy zadaniu było tak, jak sami byście chcieli zastać nowe miejsce.
Ja dbam jak o własny dom. I tak się chce czuć. Jak u siebie. Jak właściciel ciągle przypomina najemcy że u siebie nie jest to wcale mnie nie dziwi że odechciewa się np czyścić za pralka. Sory płacę i wymagam. Biznes to biznes.
Mój przykład. Wynajelam mieszkanie. Na 2 lata. Odswierzylismy je (pomalowalismy) za zgodą wlascicielki(zwróciła za farby).
Nagle po 5 miesiącach przylazla bez zapowiedzi niby z rozliczeniem że spółdzielni. Wyszłam na klatke mówię dziękuję. A ta że chce zobaczyć kolory farb ( są takie same). Byłam świeżo po seksie z mężem.
Mówię "skoro Pani musi...." wypuściłam ja na pierwszy korytarz uchylił delikatnie drzwi do pokoju syna i z 7 metrów mogła za czy nasza sypialnie. Trwało to 10 seksund i otworzyłam jej drzwi.
Reasumując. Odwierzylismy jej mieszkanie za friko a ta nie miała kultury aby zadzwonić i sie zapytać czy może wpaść zobaczyć... I jeszcze ciągle wypytywal ie nas o pracę. Dostaje kasę więc co ja to obchodzi? Wscibskosc babsko...
Chciała mnie skontrolować bez zapowiedzi i to była jej ostatnia próba. Spaliła się na starcie współpracy i teraz będzie ona tylko oficjalna, żadnych miłych gestów, wszystko na piśmie.
Dodam jeszcze że chcieliśmy odświeżyć jej parkiet w całym mieszkaniu) (50m) i wziąść tylko za lakier ale po tym jak się zachowała nic nie zrobimy. A tak przeżywa że coś by trzeba było z nim zrobić hahahaNiech płaci 2000 zł firmie. My mamy piękne dywany.
Napewno nie przedłużmyz nią umowy wolę na rok wynająć u kogoś normalnego. Zwłaszcza że ceny zaczynają spadać.
Mój przykład. Wynajelam mieszkanie. Na 2 lata. Odswierzylismy je (pomalowalismy) za zgodą wlascicielki(zwróciła za farby).
Nagle po 5 miesiącach przylazla bez zapowiedzi niby z rozliczeniem że spółdzielni. Wyszłam na klatke mówię dziękuję. A ta że chce zobaczyć kolory farb ( są takie same). Byłam świeżo po seksie z mężem.
Mówię "skoro Pani musi...." wypuściłam ja na pierwszy korytarz uchylił delikatnie drzwi do pokoju syna i z 7 metrów mogła za czy nasza sypialnie. Trwało to 10 seksund i otworzyłam jej drzwi.
Reasumując. Odwierzylismy jej mieszkanie za friko a ta nie miała kultury aby zadzwonić i sie zapytać czy może wpaść zobaczyć... I jeszcze ciągle wypytywal ie nas o pracę. Dostaje kasę więc co ja to obchodzi? Wscibskosc babsko...
Chciała mnie skontrolować bez zapowiedzi i to była jej ostatnia próba. Spaliła się na starcie współpracy i teraz będzie ona tylko oficjalna, żadnych miłych gestów, wszystko na piśmie.
Dodam jeszcze że chcieliśmy odświeżyć jej parkiet w całym mieszkaniu) (50m) i wziąść tylko za lakier ale po tym jak się zachowała nic nie zrobimy. A tak przeżywa że coś by trzeba było z nim zrobić hahahaNiech płaci 2000 zł firmie. My mamy piękne dywany.
Napewno nie przedłużmyz nią umowy wolę na rok wynająć u kogoś normalnego. Zwłaszcza że ceny zaczynają spadać.
To jest doskonały i klasyczny przykład nieprofesjonalnej współpracy i to z obu stron. I to że najemca nie jest u siebie nie jest tak naprawdę istotne. Chodzi o ustalenie zasad przed najmem i poszanowanie godności i prywatności drugiego człowieka.... A ściany odświeżyliście głownie sobie, bo wy korzystacie i do tego wybraliście kolory jakie wam pasują...doceń to, bo w profesjonalnym najmie to by się nigdy nie wydarzyło. Ściany odświeża się na koszt poprzedniego lokatora - przed nowym najmem, nie w trakcie trwania Zresztą nagłe najście też się nie zdarza...od razu widać że to najem od osoby prywatnej nie prowadzącej działalności w tym zakresie, tak to wygląda