Widok

Radość życia

Ku pokrzepieniu dusz..... co Twojemu życiu nadaje sens? Zapraszam do dyskusji
Niegdyś uważałam, że cokolwiek jest lepsze niż nic. Dziś wiem, że czasem nic bywa lepsze niż cokolwiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To, że ludzie muszą działać w jakichś ramach, jest jasne. Musi być dobro i zło, tylko niech to będzie oparte na rzeczach realnie istniejących. Na przykład zasadach życia społecznego. Z którymi religie mają bardzo dużo wspólnego, ale o tym chciałabym za chwilę. Tak, religie były i są stosunkowo dobrymi ramami, bo wypracowały się spontanicznie na przestrzeni dziejów i dzierżą coś, czego prawa ludzkie nigdy nie zdobędą: kij i marchewkę rozciągające się poza życie doczesne, co potrafi być bardzo przekonujące, zwłaszcza w perspektywie nieśmiertelności.
Społeczeństwa są tym trwalsze, im bardziej ich członkowie poddają się zasadom życia społecznego. Religie najczęsciej przejmowały tę funkcję i "dobre" było to, co było dobre z punktu widzenia życia społecznego. Spełniały oczywiście rolę o wiele szerszą niż tylko socjalizacja.
To nie jest i nie będzie tak, że się odrzuci religię, zastąpi ją czymś i od razu będzie cacy. Najważniejsza rzecz to umieć uczyć się na błędach.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:) tak kreuje i tasuje maskami, zeby w istocie nie wiadomo bylo co mi w duszy gra :)
A gra... calkiem fajna muza ;) i jestem tego swiadom.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
żaden anonim..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mi też się podoba co i jak Mała napisała:)

C - wydawało mi się (ostrożny wniosek po Twoich forumowych wypowiedziach, których nie widziałam znów tak wiele w takich tematach) że masz konkretne poglądy religijne i że miłość nie jest specjalnie istotna..
(jakby co nie wnikam i szanuję, w ogóle to dla mnie jakieś takie intymne tematy ale jak na razie dałam się sprowokować..)

K&K- prowokatorze;)

pojęcia morale - polityka - władza - religia - filozofie nie muszą się aż tak ze sobą łączyć, wręcz ich mieszanie, wykorzystywanie ,dopasowywanie prowadzić może do zbrodni na ogromną skalę, przykłady chyba każdy zna

'niebezpieczeństwo' bo 'laicy' i bez duchowości ?? - no faktycznie nie było i nie ma czegoś takiego jak święta wojna,
jak tępienie odmiennych poglądów, poglądów w sprawach, które mogłyby być całkowicie intymnymi..
-czyżby bycie religijną osobą było pewnikiem wysokiej moralności? 'niewierni' i innowiercy itd itp to pozbawieni sumienia, emocji i wszelkich wartości, żyjący poza prawem rzeźnicy??

'laicki monopol na moralność bez duchowości'??? w ogóle dziwne wg mnie zestawienie słów i prowadzi do totalitaryzmu??

Laik wg słownika języka polskiego :
1.człowiek niekompetentny w danej dziedzinie, nieznający się na jakimś zagadnieniu; dyletant
2.wierny Kościoła rzymskokatolickiego niebędący członkiem stanu kapłańskiego

moralność - system norm społecznych; aż tak bardzo wpływa na nią i to pozytywnie? -religia? a co z psychologią, emocjami, kulturą, wychowaniem, prawem.. ale też to co dzieje się w naszym organizmie - choroby psychiczne, geny, hormony, wpływ używek

duchowość też wcale nie stawia znaku równości z religią!
Główne przejawy duchowości wg prof psychologii Heszen-Niejodek
Poszukiwanie szeroko rozumianego sensu.
Pragnienie harmonii, ładu.
Przykładanie dużej wagi do wartości etycznych.
Poczucie wspólnoty z innymi, odpowiedzialność, miłość do ogółu.
Otwartość, spontaniczność i akceptacja tego, co przynosi życie.
Rozwój, twórcze samodoskonalenie.
Wolność wewnętrzna, działanie nie wynikające z wewnętrznego przymusu.
Stanowisko sprzeciwu wobec zła, niesprawiedliwości, przemocy.
Szacunek do innych, wyrozumiałość, życzliwość, tolerancja i zrozumienie.
I NA KOŃCU- Postawa wobec religii.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja wstalem w wybornym humorze.
I swietnie mi sie pracuje.
To tyle.
Pora odetchnac oceanicznym powietrzem.
I pogapic sie na fale.

aha, Mala napisala tutaj najmadrzejsza rzecz w tym watku.
Mogla tylko umiejetniej to przekazac - znaczy z wieksza dbaloscia o przecietnego czytelnika na tyle, aby to zakumal :))))


zarąbisty numer:

http://www.youtube.com/watch?v=01YgtjDMjLU
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Stvori,
nie wiem na ile jeszcze pijesz do Nietzschego ale własnie on podobnie argumentował: że fałszywa nadzieja to bóg i religia. Fałszywa bo niemożliwe jest pogodzenie wizji dobra bożego z tym co widzimy na świecie. Stąd racjonalny wniosek że bóg być może kiedyś istniał ale obecnie już nie żyje. A skoro bóg umarł to człowieka nie obowiązują już dotychczasowe ramy dobra i zła. Nie obowiązuje dotychczasowa teoria poznania i widzenia świata. Wdł. Nietzschego Nowy Człowiek, (Nadczłowiek) siłą swojej Woli może dowolnie konstruować nowe, inne od religijnej moralności, własne prawa życia. Może stworzyć lepszy, pozbawiony duchowej iluzji świat materialny.

Na pierwszy rzut oka brzmi logicznie co nie?

Jednak niebezpieczeństwo laickiego monopolu na moralność bez duchowości ukazał chociażby Miłosz w "zniewolonym umyśle" gdzie opisał mechanizmy takiego myślenia na przykładzie materializmu dialektycznego marksistów. W konkluzji tej książki stwierdza że pozbawienie człowieka bezpiecznego marginesu duchowości prowadzi do tworzenia systemów antyludzkich, których skrajnym przykładem są totalitaryzmy w XX w.

Osobiście obstaje za Miłoszem;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
jeśli ktoś nie ma podstaw tej nadziei, jeśli uznaje że jest oparta na fałszu, że, służy tylko dobremu samopoczuciu, fajnie jest mieć przynajmniej szanse, żeby to odrzucić i zbudować coś prawdziwego (dla siebie), własnego.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a jak zapłacze z radości to też się liczy?
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
radość życia jest tylko jedna ...żyje się dla kogoś,trzeba kochać i być kochanym,jest białe i czarne, jest dobro i zło i zawsze masz wybór, życie to labirynt, wiara to siła,wierz w co chcesz ,nie krzywdź innych i bądź...bądź kim jesteś,kochaj życie!!!!będziesz mieć więcej wiary i siły by żyć...dla innych...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
No dobra, powtorze sie.
Sp. dziadek mego przyjaciela powiedzial kiedys chyba najmadrzejsze zdanie jakie slyszalem nt tzw sensu zycia mianowicie: "twoje zycie mialo sens jesli choc jedna osoba zaplacze na twym grobie".
Ale nawet tego nikt sie nie dowie.

I tyle.
Cala reszta jaka zem w zyciu slyszal to wytarte do granic rozsadku frazesy i stozkowy stos abstrakcyjnych bzdetow.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
bardzo ładnie, jak dla mnie, ujęłaś sens Stvorku i ja się zgadzam, z tym ,że mnie nikt nie ochrzcił, nigdy żadnej religii nie wyznawałam, więc nie utraciłam, nie odeszłam.. wiara owszem i 'pomoc' w ciężkich chwilach, jaka? - własna.. bliscy duchem ludzie, którzy często perfekcyjnie potrafią zrozumieć i wystarczy słowo, więcej nie muszą pytać, wiedzą co zrobić, żeby pomóc, więc jasne, że nie tylko materialne odbieranie świata, nie sex dla sexu, duchowość i metafizyka jak najbardziej.. ile bywa magii w spojrzeniu w oczy drugiemu człowiekowi, jaką siłę mają uczucia.. uwielbiam patrzeć w morze, nawet jak był sztorm jesienią 2009 pojechałam popatrzeć i podobała mi się ta siła, coś w tym było, emocje natury.. mam w domu buddę od bliskich, różaniec, na którym babcia wygrawerowała coś od siebie/ nie religijnego.. kawa z przyprawą do piernika, rooibos cynamonowy mmm radosnego weekendu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nietzschego nie cierpię bo to on jako pierwszy wprowadził na salony otchłań bezsensu, w dodatku wyznawanie tego nazywał odwagą. To że sam na końcu sfiksował to nic wobec tego ilu ludziom sprzedał swój szit. I nie pije tu do tego co naziści później wyczyniali z jego filozofią, ale z tym że on odarł człowieka z jakiejkolwiek nadziei.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rozumiem i szanuje;)

Osobiście nie mógłbym żyć bez poczucia istnienia duchowej strony rzeczywistości. Nie wiem jaki jest bóg ale oglądać świat jedynie jako materialne kształty to jak patrzeć na odarty z treści obraz. Przyznać że nie ma nic więcej oprócz pustki. Łatwo jest popaść w zgorzknienie pod pozorem dojrzałości. Duchowość się po prostu czuje. Nie jestem wybitnym katolem ale wiem że istnieje rzeczywistość metafizyczna. Ale każdy rozkminia to po swojemu i bardzo się ciesze że istnieją agnostycy, ateiści i w ogóle ktokolwiek ;)

Awersję budzi we mnie łączenie wiary z jakimiś ideologiami typu nacjonalizm albo konserwatyzm. To obrzydliwe.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
dlaczego nie cierpisz?
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiara nie jest dla mnie radością, bo (już) nie wierzę.
Bardziej miałam na myśli, że często (przynajmniej mam wrażenie że często) ludzie dochodzą do etapu, w którym widząc masę sprzeczności w tym obrazie, w który wierzą, muszą zadecydować czy chcą wierzyć dalej czy nie. I albo odchodzą od wiary, albo stają się agnostykami, albo wierzą dalej, mając większą lub mniejszą świadomość, że to ich potrzeba jest tu kluczowa. Bo nie są w stanie znieść bezsensu, bo wiara dużo im daje. Coś w stylu "Wolę wierzyć, jeśli Bóg jest to świetnie, a jeśli tak naprawdę Boga nie ma, a po śmierci czeka mnie nicość, to i tak przejdę przez życie jako szczęśliwszy człowiek".
Ja wybrałam że nie, bo jakoś mnie ten bezsens nie przeraża. Tak samo jak nicość po śmierci. Lem w jednym z opowiadań napisał, że kosmici z jakiejś tam planety nie mogli pojąć dlaczego ludziom jest smutno że ich kiedyś nie będzie, a nie jest im smutno że ich wcześniej nigdy nie było. Trafił w sedno.
Dla mnie "sens" istnieje tylko na poziomie mojego życia, życia bliskich mi osób i życia społecznego. Tyle tego sensu, ile ja sama go stworzę, robiąc rzeczy, które uważam za słuszne. Udaje się to lepiej lub gorzej. :) Nie potrzebuję czuć nad sobą jakiegoś wielkiego, niepojętego zamysłu, chociaż np. potrzebuję nadziei, którą daje wiara w naprawdę trudnych momentach w życiu. Nie znalazłam do tej pory nic, co byłoby równie kojące i dodajace siły w takich chwilach. Jest to jednocześnie argument z zakresu "dlaczego wiara powstała - bo jej potrzebujemy".
A radość?
Wprowadzanie sensu :) jak się uda, związek, miłość, zieleń, i jeszcze koty, kawa z cynamonem, książki, oraz milion innych drobnostek, które trzeba odnajdować dla siebie, pieścić i hołubić. :)
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Stvoriczko
Masz racje. Nietzsche, którego nie cierpię mawiał że gdy zbyt długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas. Wiedziała dziecina co mówi. Człowiek pozbawiony duchowości lub traktujący ją jako zbiór tradycjonalnych czynności, staje się kaleką hybrydą. Czasem gdy patrze na wojujących o ortodoksyjnych katolików, przyznaje Nietzschemu racje że ostatni chrześcijanin umarł na krzyżu.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
i moje kropkowate niedopowiedzenia zaszkodziły linkowi, ale jest tyle do powiedzenia, przeżycia, poznania, przemyśliwania, że jak tu nie kropkować.. http://pl.wikipedia.org/wiki/Agnostycyzm
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sam fakt, że się żyje bywa radosny:) mnie cieszy np piękno, spokój i możliwość 'korzystania' z darów natury, obcowanie z nią, czyż to nie piękne http://www.youtube.com/watch?v=bUvnCMZfcXk&feature=related żeby nie było, że od razu musi bbyć tak dziś zachwycałam się widokami na trasie gdynia-sopot-gd.nowy port:) dobra książka, film, jedzenie, alkohol, sex.. relacje z ludźmi mądrymi, dobrymi, ciekawymi.. lsi - love (tu bywa trudno ale miłość można odczuwać do przyjaciół czy innych stworzeń) sex intelligence;) możliwość realizacji planów, zdrowie.. dużo małych rzeczy i trochę większych choć o te trudniej.. siedzę w ciepłym, wygodnym wyrku, net działa, psa czasem się połasi albo kota, lampka miło świeci na dworze hula wiater a ja mam ciepło i zaraz wracam do filmu.. co do religii, choć już nie raz myślałam, że lepiej nie ruszać tego tematu na forum ale niech będzie http://pl.wikipedia.org/wiki/Agnostycyzm.. szanuję cudze poglądy dopóki ktoś nie zacznie mi ich ładować na siłę, uważać za jedyne słuszne albo współczuć.. lubię za to i widzę sens w wyrażeniu 'bóg jest miłością' a rozumiem je po swojemu..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Stwor:
Ładnie powiedziane i (tak sądzę) z głebi serca.
Czy jednak aby nie off-topic?
Piszesz ogólniki "Wiekszość ludzi...ma świadomość..."
Czy wiara _dla_Ciebie_ jest radością?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Trudno zmierzyć się z bezsensem.
Dlatego jest Bóg.
Wiekszość ludzi, którzy sprawę dogłębnie przemyśleli i zdecydowali się wierzyć, ma świadomość że wierzą bo tak chcą. Dlatego, że tak im lepiej na świecie.
Ich wiara wynika z potrzeby, a nie jest pochodną przekonania że coś naprawdę istnieje.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Vibracje (35 odpowiedzi)

Au revoir, Alain Delon... http://www.youtube.com/watch?v=_ifJapuqYiU

Młody alkoholik - Dramat, z którego pragnę wyjść, a nie umiem. (157 odpowiedzi)

Witam wszystkich którzy odwiedzili mój temat. Wiem, że tekst jest dość obszerny, ale chciałbym w...

Klimatyzacja w biurze (59 odpowiedzi)

Pracuję w biurze z dziewczynami. Teraz gdy się zrobiło ciepło, mają włączoną cały dzień...

do góry