Widok
My mamy intercyzę. Obydwoje na brak pieniędzy nie narzekamy, prowadzimy swoje firmy i sama intercyza jest dla nas nawzjem, oprócz jej praktycznych zalet, potwierdzeniem, że to nie nasze pieniądze nas interesują. Praktyczne zalety sa takie, że jeżeli komuś się noga powinie, to pieniądze tej drugiej osoby będą zabezpieczone i wtedy to ona będzie utzrymywała dom. Widać więc wyraźnie, że intercyza jest wyrazem dużego zaufania, a nie jego braku.
PS. Flagon - rozczarowałeś mnie. Bardzo. Nie trudź się odpowiedzią.
PS. Flagon - rozczarowałeś mnie. Bardzo. Nie trudź się odpowiedzią.
tulla napisał(a):
> My mamy intercyzę. Obydwoje na brak pieniędzy nie narzekamy,
> prowadzimy swoje firmy i sama intercyza jest dla nas nawzjem,
> oprócz jej praktycznych zalet, potwierdzeniem, że to nie nasze
> pieniądze nas interesują. Praktyczne zalety sa takie, że jeżeli
> komuś się noga powinie, to pieniądze tej drugiej osoby będą
> zabezpieczone i wtedy to ona będzie utzrymywała dom. Widać więc
> wyraźnie, że intercyza jest wyrazem dużego zaufania, a nie jego
> braku.
>
> PS. Flagon - rozczarowałeś mnie. Bardzo. Nie trudź się
> odpowiedzią.
flagon: skoro ty się tyle natrudziłaś, żeby w piękne kwiatki ubrać tzw nowoczesne, "zdroworozsądkowe" małżeństwo...
Opisałaś "orła", jest jeszcze "reszka" takiej monety. Zgoda, gdy dwoje geszewciarzy zawiera malzeński a raczej kontrakt..., muszą się jakoś zabezpieczyć na wypadek plajty ktoregoś z nich, jest to więc świetny pomysł jak wystrychnąć na dutka swoich wierzycieli i nie spłacić swoich wierzytelności w razie czego...
Ale gdy ona nie jest majętna, albo nie ma "łba" do interesu? pakuje się w widzimisię męża, biznesik męża nie musi upaść, jest duża szansa, że rozkwitnie, a gdy przyjdzie czas wymiany żony na nowszy model, sytuacja jest bardziej komfortowa dla zapobiegliwego małżonka, już tak bardzo nie będzie musiał się "działkować" SWOIM majątkiem przy rozwodzie. :-)
> My mamy intercyzę. Obydwoje na brak pieniędzy nie narzekamy,
> prowadzimy swoje firmy i sama intercyza jest dla nas nawzjem,
> oprócz jej praktycznych zalet, potwierdzeniem, że to nie nasze
> pieniądze nas interesują. Praktyczne zalety sa takie, że jeżeli
> komuś się noga powinie, to pieniądze tej drugiej osoby będą
> zabezpieczone i wtedy to ona będzie utzrymywała dom. Widać więc
> wyraźnie, że intercyza jest wyrazem dużego zaufania, a nie jego
> braku.
>
> PS. Flagon - rozczarowałeś mnie. Bardzo. Nie trudź się
> odpowiedzią.
flagon: skoro ty się tyle natrudziłaś, żeby w piękne kwiatki ubrać tzw nowoczesne, "zdroworozsądkowe" małżeństwo...
Opisałaś "orła", jest jeszcze "reszka" takiej monety. Zgoda, gdy dwoje geszewciarzy zawiera malzeński a raczej kontrakt..., muszą się jakoś zabezpieczyć na wypadek plajty ktoregoś z nich, jest to więc świetny pomysł jak wystrychnąć na dutka swoich wierzycieli i nie spłacić swoich wierzytelności w razie czego...
Ale gdy ona nie jest majętna, albo nie ma "łba" do interesu? pakuje się w widzimisię męża, biznesik męża nie musi upaść, jest duża szansa, że rozkwitnie, a gdy przyjdzie czas wymiany żony na nowszy model, sytuacja jest bardziej komfortowa dla zapobiegliwego małżonka, już tak bardzo nie będzie musiał się "działkować" SWOIM majątkiem przy rozwodzie. :-)