Widok

Romans żony. Wybaczyć ?

Jakie macie zdanie na temat zdrady? Warto w niektórych przypadkach wybaczyć czy nigdy nie ma zmiłuj? Zona miała 3 miesięczny romans, obecnie prosi mnie o wybaczenie i pokazuje ze chciałaby walczyć o nas. Jestem na nie, nie brałem tego pod uwagę, ale teraz mam wątpliwości. Dodam ze nie mamy dzieci.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Coś musiało być między Wami nie tak, że do tego doszło. I nikogo tu nie obwiniam. Czy myślisz, ze wiecie co to i potraficie to zmienić? Bez tego trudno dalej budować związek. Na pewno bym się nie zacietrzewiał, nie obrażał. Chyba że robiła to jakoś po chamsku, wyśmiewając Cię i poniżając, to wtedy jest po prostu złą osobą. Tak to wszystko można przeprowadzić spokojnie, tak że oboje będziecie się czuli dobrze, nawet po rozstaniu. Krzyki, wyzwiska zostawią tylko złość i poczucie krzywdy. I wyrzuty sumienia. Na pytanie czy wybaczyć czy nie Ci nie odpowiem. Ale na pewno można wybaczyć. I można być dalej razem mimo tego co się stało. Albo się rozstać, ale w miłej atmosferze, zrozumienia i wsparcia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Wiem co było nie tak. Rutyna. Nie rozmawialiśmy ze sobą, nic nie robiliśmy wspolnie i siebie nie docenialiśmy. Zapomnieliśmy jak powinien wyglądać związek, bycie z kimś. Można powiedzieć ze żyliśmy osobno.Do zdrady i romansu przyznała się sama, po części za namowa kochanka. Miał plan ze jak się przyzna to wybuchnę złością i ja wyrzucę z domu, a ona pojedzie do niego. Tak się nie stało. Moja reakcja była inna. Przyjąłem to na spokojnie, nie krzyczałem ani się nie wkurzyłem. Nie dałem po sobie pokazać. Ona chciała z nim spróbować, ale na spokojnie, bez wyprowadzania się. Pozwoliłem jej zostać i mieszkać jakiś czas razem. Po kilka dniach złamała się, miała kryzys bo chyba zrozumiała. Zerwała z nim kontakt, powiedziała ze nic z tego nie będzie, ze chce spróbować byc ze mną. I wtedy kazałem się jej wyprowadzić i powiedziałem ze z nami koniec. Rozstaliśmy się. Ale wiem ze zrobiłem to trochę wbrew sobie, a ona próbuje, chce spróbować. I się zastanawiam. Bo zdaje sobie sprawę ze zdrada nie wziela się znikąd, również czuje się winny bo oboje siebie zaniedbaliśmy. Teraz się zastanawiam tylko czy próbować ułożyć życie na nowo z inna kobieta, czy tez wrócić do tego co było. Boje się ze to może byc marnowanie czasu, ale tez chciałbym byc pewny ze nie dało się tego odbudować, chciałbym się przekonać.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Myślę, że dobrze byś działał zgodnie ze sobą. Rób Artur to, co czujesz. Piszesz naprawdę z sensem i z tego wszystkiego przebija ciepło. Wiadomo, że już nic nie będzie takie jak dawniej. Ale sam widzisz, że to nowe może być też po prostu szansą na coś dobrego.
Nie przejmuj się konwenansami, stereotypem faceta, dla którego kobieta, która zdradziła "jest szmatą" itd itp. To są ludzie bezrefleksyjni, nieszczęśliwi, którym uproszczenie świata pozornie ułatwia w nim funkcjonowanie. Mam wrażenie że właśnie to daje Ci obawy. Czy nie "robisz z siebie frajera". W mojej opinii nie.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Nie uwazam żeby była szmata. Znam ja bardzo dobrze, spędziliśmy razem dużo fajnych momentów. Nawet po tym jak się przyznała nie było momentu żebym tak obniżek pomyślał. A widziałem po niej ze się domaga, ze chciałaby. Brakowało jej tego żebym na nią nakrzyczał, żebym jej powiedział jaka jest zła. A ja nic. Kompletny spokój. I to ja bolało, wiem bo już mi o tym powiedziała. Mam wątpliwości bo boje się ze dając jej szanse pomysli ze w moim życiu, małżeństwie jest przyzwolenie na zdradzę. A nie ma, bo według mnie jest to najgorsze świństwo jakie można wyrządzić drugiej osobie. Nic jej nie usprawiedliwia, wiem ze robiła to świadomie i wiedziała co robi, ale widzę ze się zagubiła. Gość pojawił się w odpowiednim czasie i popłynęła. Wybaczyłbys ?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Przecież poniżej już Ci napisałem odpowiedź ;-)
Ten którego pytasz zapewne napisze że nowa kobita może być nową, lepszą szansą - jak dla mnie bzdura (w Twoim przypadku)!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To czy wybaczyć, to tylko Ty wiesz. Ja na pewno byłbym otwarty na taką możliwość. Pamiętaj jednak, że nie ma też co na siłę ciągnąć związku, jeżeli nie ma dopasowania. Trudna sytuacja. Nie ma najlepszego wyjścia. Zostaje rozmowa, szczerość i wspólne zastanawianie się co dla Was będzie najlepsze.
Zdajesz się być chłodnym zdystansowanym facetem. Z własnego doświadczenia wiem, że wiele kobiet jest po prostu nieszczęśliwych w takim związku. Jest potrzeba dynamiki. Kwestia doboru charakterów.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Wybacz ale... przeanalizujcie razem co było powodem zdrady i to zlikwidujcie razem. Poza tym powinniście ustalić dalszą współpracę (funkcjonowanie znów razem) i wymyślcie "czujniki" ewentualnej kolejnej zrady z którejkolwiek stronu - mężczyznom też się zdarza ;-)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Wybacz i obydwoje się starajcie o siebie o dzieci.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 6

Moim zdaniem zdrada to jest wyjście ze związku tylnymi drzwiami. Rutyna to nie jest żadne wytłumaczenie. W każdym związku prędzej czy później pojawia się rutyna i jakoś ludzie się tylko z tego powodu nie zdradzają. Moim zdaniem ona uciekła od twojego chłodu emocjonalnego, a sama nie wie czego chce bo chyba jeszcze niewiele w życiu doświadczyła, a z tobą u boku może nie być czego doświadczać. Przepraszam za bezposredniość, opisuje tylko swoje przypuszczenia na podstawie informacji które dajesz. Dała tobie wszystkie karty do ręki i patrzy jak nimi zagrasz(za siebie i za nią), a moim zdaniem nie powinieneś bo ty chyba "żony" jakoś mocno nie kochasz, zresztą ona ciebie też chyba nie bardzo, bo przecież wie czym się kończy zdrada w związku
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Kobieta, która zdradziła, zasługuje na szansę. U innego mężczyzny.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2

Heja Artur! Z tej strony "lukrecja", Kobieta, żona, matka i zwyczajnie człowiek.
g*wno prawda, co Ci tutaj napiszemy. Nie ma znaczenia kto, co i jak Ci "doradzi".
Twój przypadek życiowy to nie statystyka, ani schemat. To wyjątkowa historia, którą budujesz Ty i Twoja "zdrajczyni" ;)
Piszesz bardzo roztropnie, odważnie i jest z Tobą mocno dobrze ponieważ targają Tobą rozterki (?)
Życie wbrew sobie to porażka. Nadmierna rozkminka wszystkiego, w oparciu o nudne konwenanse i oficjalne wersje normalności to "gleba". Była nuda, jest adrenalina i akcja.
Pytanie jest proste: Czego w tym momencie chce Artur? Odpowiedź: ... wstaw sobie odp zgodną z Tobą i Twoim wnętrzem.
Jest taka scena ślubu w Shreku, kiedy osioł pyta Shreka ... czy kochasz Fionę itd. ;) zanim przerywają ślub z tym tam Lordem Farfoclem, czy jak mu tam... :)
Wiec Artur, chcesz tę Kobietę, o której myślałeś, że już wszystko wiesz? Czy nie chcesz?
Troszkę spontanu Chłopaku! Jeśli chcesz to przywieź niewierne Babsko do domu, zrugaj i porządnie przetrzep sakwę.
Niech płacze, przeprasza i gimnastykuje się, a co z tego wyjdzie...? To dopiero ekscytacja!
Albo się uda, albo się nie uda! Zawsze to jakieś uda. Jak masz smaka na nowe (?) to też Twoja sprawa.
Nikt Ci tutaj nie pomoże, bo nie może.
Masz pełną info do działania. Godspeed!
Ps
Jedyne czego można być pewnym to niepewności, a jedyna na świecie stała to nieustanny ruch
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

Arturze, gdybym to ja była Twoją Żoną. Gdybym to ja w "trudnym" dla Nas momencie Ciebie zdradziła. Gdybym to ja zrozumiała, że źle zrobiłam i miała szansę to naprawić. Gdybyś Ty dał mi szansę, bardzo bym chciała, abyśmy dotarli Razem do dnia, w którym mi wybaczysz.

Trzy miesiące, czas fascynacji, idealny czas dla tego drugiego. Idealizacja drugiej osoby. Kierowanie się emocjami. My żyjemy osobno. Żal do siebie i do Ciebie. Brak atencji z Twojej strony. Brak atencji z mojej strony. Trochę na przekór, bo Ty mi nie dajesz tego czego potrzebuję, to ja też Tobie tego nie dam.

Chcesz walczyć. Dziękuję. Spróbujmy. Jeśli Nam się uda - c u d o w n i e. jeśli NIE, będziemy spokojniejsi, że spróbowaliśmy. Możemy się wycofać w każdej chwili. Tego co się stało nie cofniemy. Możemy naprawić nasze błędy. Bądź rozstać się na tym etapie w którym obecnie się znaleźliśmy i nie myśleć o tym co by było gdybyśmy spróbowali...

Kłaniam się w pas Arturze i życzę powodzenia w podjęciu decyzji bądź co bądź życia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Przez cały ten czas się zastanawiałem, analizowałem co będzie lepsze i to czy jestem w stanie wybaczyć. Wczoraj się spotkałem z zona żeby porozmawiać. Ona bardzo by chciała, jest gotowa o mnie walczyć. Cały czas mówi o tym ze to był błąd, ze każdy może się pomylić itp.
Dam jej szanse, ale narazie bez powrotu do domu i wspólnego mieszkania. Będziemy się spotykać na kawe, obiad czy spacery i zobaczę jak będzie. Nastawiony jestem bardziej na nie, ale chce poprostu się przekonać ze próbowałem. Pozdrawiam
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Nastawiony jestem bardziej na nie ale..." Artur postaraj się od nowa kochać żonę, choć wiem że jest to trudne, jednak nie nastawiaj się na nie bo złe założenie nie nastroi Ciebie pozytywnie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

A Ty byś pokochał od nowa żonę, gdyby chciała do Ciebie wrócić?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Uuu aleś zapytał - ktosiu! ;-)
Ja? sam nic uczynić nie mogę ale... dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych - wystarczy Go poprosić :-))) "szukajcie a znajdziecie, proście a będzie Wam dane..." :-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4

To ja czegoś nie wiem. Jak można zrobić tak, żeby się w kimś zakochać? No powiedzmy idę sobie ulicą, widzę fajny facet i mówię sobie: ok, to ten, w tym się chcę zakochać? No chyba jednak nie tak to działa...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Znam z pierwszej ręki historie że kogoś widzisz i tak coś czujesz że to ten i się sprawdza oraz takie że byli razem np. podstawówka, średnia potem uznali eee nic nie wyjdzie a po latach... wielka i stała już miłość :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Szczęśliwy Facecie, pokochać od nowa? Jak to się robi? Mój znajomy po zdradzie został w domu. Próbuje, walczy ze sobą, bo mają dzieci. Któryś rok z rzędu zastanawia się, czy nie skoczyć pod pociąg... bo ktoś jemu powiedział, że da się pokochać od nowa. Terapie nie dają rady. Według mnie związki wypalają się po cichu, niezauważalnie. Jeśli któreś w porę się nie ocknie i nie pociągnie za sobą drugiej strony to ciężko rozpalić coś co wygasło. Nie wrzucam wszystkich do jednego wora. takie jest moje zdanie. Uważam, że w człowieku rośnie dużo żalu przy tego typu doświadczeniach. Żal do drugiego człowieka jest czymś co według mnie jest nie do przeskoczenia i naprawienia. Ale co ja wiem... Za mało widziałam, za mało doświadczyłam. Mogę tylko SE popisać.

P.S. Na razie nigdzie się nie ruszam. Ale cukierki mam już upatrzone i czekam na dobry dzień by je kupić i wykorzystać. :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wszystko się da przy Bożej pomocy jednak nic na siłę więc... "cały w tym ambaras żeby dwoje chciało naraz" ;-) no a potem praca nad sobą, praca wspólnie i staranie się o lepsze jutro :-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Arturze, zastanawiałam się nad Twoją sytuacją. Jesteś nastawiony na NIE, ale próbujesz. Nie wiem na co się umówiłeś ze Swoją "Żoną", ale może spróbuj poznać kogoś innego? Może to Tobie pozwoli spojrzeć na Żonę w inny sposób? Pomoże rozwiać wątpliwości w Twojej głowie. W Trójmieście jest wiele pięknych, wolnych kobiet. Jestem zdania, że nic na siłę. Nie macie dzieci. To duży plus. Znam pary, które po długim stażu zdecydowały się na rozwód i teraz mają nowe rodziny, żony, mężów, dzieci i są spełnieni. Nie wiem czego od Siebie, od życia oczekujesz. Ale może warto wykorzystać pięć minut dla Siebie?

Miłego dnia, ONA
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Kwestia wybaczenia to jedno, ale przede wszystkim musisz się zastanowić, czy potrafisz zapomnieć i z tym żyć.
Jeżeli wybaczysz i wrócicie do siebie, czy nie będziesz się ciągle zastanawiał, doszukiwał zdrady, kontrolował i przede wszystkim nie możesz tego wypominać przy okazji kłótni itp.
Ja bym nie mogła być z kimś kto mnie zdradził, bo zadręczyłabym samą siebie ciągłymi podejrzeniami. Późniejszy powrót do domu, sms o później porze i już zapaliłaby się czerwona lampka, a takie życie w związku to nie życie...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ciagle podejrzenia i sprawdzanie telefonu to nie w moim stylu. Żonie zajrzałem w telefon raz w życiu żeby go przejrzeć i było to po tył jak dowiedziałem się ze mnie zdradza. Ot, poprostu z ciekawości. Jestem typem człowieku który nie jest chorobliwie zazdrosny, nie trzymałem żony w klatce. Prócz tego ze mamy wspólnych znajomych, mamy tez znajomych swoich. Zawsze pozwalałem jej isc z koleżankami do klubu, pubu czy restauracji. Z ludźmi z pracy tez wychodziła niejednokrotnie. Prócz tego ze mamy siebie to tez mamy swoje życie i nie tego się trzymaliśmy. Dlatego myśle ze jie będę chodził i w każdej sytuacji szukal zdrady. Pod tym względem nic się nie zmieni.
Odbosnie tego jak umówiłem się z zona to jest to na zasadzie takiej ze będziemy się spotykać i zobaczymy co z tego wyjdzie, czy jest szansa. Nie obiecałem jej wierności i tego ze teraz będę siedział rok i czekał aż może ja pokocham. Jestem otwarty na niwe znajomosci i poznanie nowej kobiety. Jeśli taka się trafi to nie będę się zastanawiał kogo wybrać. Próbuje bo chce byc pewny ale jestem bardziej na nie. Myśl poznania nowej kobiety mnie ekscytuje i to uwazam za wyznacznik tego co tak naprawdę powinien zrobić.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Artur, daj spokój tej biednej kobiecie, niech sama błądzi. Daj jej i sobie szansę na szczęście, skończ to Waść i wstydu oszczędź. Czyny są więcej warte niż słowa
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Jak już zdajesz się na opinie przypadkowych nieznanych ci osób i ma to dla ciebie "wartość" to ci powiem tak....

.... bierz rozwód z jej winy , coś sobie przysięgaliście - g*wno z tego wyszło, to po co udawać że te przysięgi aktualne i niczego nie było ?!
A po rozwodzie jak zobaczysz że jej jednak faktycznie dalej zależy (a nie tylko takie babskie gadanie) i tobie też to odpowiada to przecież nikt wam zabraniać dalszego życia pod jednym dachem, nie będzie !
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

Szukam znajomych :) (11 odpowiedzi)

Hej, Od jakiegoś czasu mieszkam w Gdansku, mam 28lat. Chętnie poznam osoby, które mają ochotę...

Ile jesteście po rozwodzie, rozstaniach i jak sobie z tym radzicie? (153 odpowiedzi)

Otwieram nowy wątek. Jestem ciekawa, ile jesteście po rozwodzie, rozstaniu? Jak radzicie sobie z...

Facet to świnia (123 odpowiedzi)

Czy naprawdę każdy facet to świnia? Czy każdy kłamie, oszukuje i jest nieodpowiedzialny? Czy...

do góry