Widok
Rowerzysta a DDR
Dla tych, z raportu o kierowcy autobusu zajeżdżającemu drogę rowerzyście. Zdjęcia ewidentnie pokazują, możliwość jazdy rowerem w obu kierunkach. Tutaj kłania się Art. 33 Prawa o ruchu drogowym
1. Kierujący rowerem lub hulajnogą elektryczną jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów, drogi dla pieszych i rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeżeli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się ...
więcej
1. Kierujący rowerem lub hulajnogą elektryczną jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów, drogi dla pieszych i rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeżeli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się ...
więcej
Zgadza sie, tyle ze kierowca autobusu nie jest od egzekwowania prawa
szczegolnie w sposob zagrazajacy zyciu lub zdrowiu czlowieka jadacego rowerem. Rowerzysta powinien dostac mandat za poruszanie sie po jezdni a kierowca za niewlasciwe wyprzedzanie i zatrzymywanie pojazdu bez uzasadnienia. Dodatkowo, skoro to keirowca zawodowy, przewozacy pasazerow powinien dostac skeirowanie do psychologa. Dyskusja o przepisach to jedno, a drugie to sposob w jaki spoleczenstwo trkatuje sie nawzajem. Rowerzysta cisnie dwupasmowa arteria by trolowac kierowcow i udowowdnic wbrew instynktowi samozachowawczemu swoja racje a kierowcy nie panuja nad emocjami i dochodzi do zbednej eskalacji. Samorzad to podsyca, prowadzac dyskusje w tonie ponizajacym wobec osob jezdzacych samochodami. To jest sedno problemu.
Zgodzę się, tylko że tutaj jest inna sprawa. Pan rowerzysta poczuł się urażony i zamieścił filmik i w niczym nie widzi swojej winy. Gdyby chociaż przyznał się do winy i przeprosił. Prawda jest taka rowerzyści robią co chcą nie stosując sie do przepisów, które ich też obowiązują. A wystarczy, że kierowca autobusu, zwrócił mu uwagę (czy powinien to robić czy nie, to już w tej chwili nie podlega dyskusji w tej chwili), to rowerzysta poczuł się urażony i zgrywa znawcę przepisów, chcący wszystkich pouczać, choć sam nie ma racji. Powinien sam najpierw zapoznać się z przepisami i je stosować, a potem pouczać innych. Proste
We wpisie autora postu w ostatnim zdaniu
jest mowa o drugiej stronie ulicy Morskiej - tam gdzie nie ma ddr.
A tam jest wlot w ulicę Działdowską- zatem jak tam do niej dojechać i z niej wyjechać na rowerze na rzeczoną ddr po drugiej stronie Morskiej?
Takich niuansów nie tylko w Trójmieście, ale w całym naszym kraju jest sporo
Szwankuje tu praca projektantów dróg rowerowych, którzy najwyraźniej zapominają, że te nie służą wyłącznie do jakiegoś tranzytu dla rowerowych turystów, ale dla każdego z mieszkańców.
Podobna dyskusja była kiedyś tu na raporcie o wylocie ulicy Reja w Armii Krajowej w Sopocie gdzie z tej pierwszej nie da się wjechać na ddr po drugiej stronie AK, bo projektant zapomniał zrobić łącznik do tej ddr przez rozległy trawnik.
I takich miejsc w PL są tysiące.
A tam jest wlot w ulicę Działdowską- zatem jak tam do niej dojechać i z niej wyjechać na rowerze na rzeczoną ddr po drugiej stronie Morskiej?
Takich niuansów nie tylko w Trójmieście, ale w całym naszym kraju jest sporo
Szwankuje tu praca projektantów dróg rowerowych, którzy najwyraźniej zapominają, że te nie służą wyłącznie do jakiegoś tranzytu dla rowerowych turystów, ale dla każdego z mieszkańców.
Podobna dyskusja była kiedyś tu na raporcie o wylocie ulicy Reja w Armii Krajowej w Sopocie gdzie z tej pierwszej nie da się wjechać na ddr po drugiej stronie AK, bo projektant zapomniał zrobić łącznik do tej ddr przez rozległy trawnik.
I takich miejsc w PL są tysiące.
I tu masz rację, ale skąd wiadomo czy rowerzysta zaczął na Działdowkiego a nie jechał tak od Kartuskiej? W tym wypadku ma obowiązek jak najszybciej zjechać na DDR. Gdyby zaczął na Działdowskiego, zgadza się ma prawo, ale wtedy ma obowiązek zjechać na DDR na najbliższym możliwym przejeździe, bądź skrzyżowaniu, a nie, że będzie tak jechać do samego Centrum
A kogo to obchodzi po prostu miał taką możliwość i taka możliwość istnieje i co ciekawe jest zgodna z przepisami tylko który samochodowy napakowany agresja głupek któremu ładuje się w pusty czerep nienawiść do ludzi jeżdżących na rowerach rozumie że przepisy mają punkty podpunkty ustępy które trzeba przeczytać ze zrozumieniem po co widzi padalec rowerzystę na jezdni to uważa go za worek treningowy na którym będzie wyładowywać swoje frustracje i obsesje typowi w autobusie do tego stopnia odebrało rozum że dopuścił się bezczelnego łamania przepisów prowadząc pojazd obwieszony kamerami które nagrały jego własne wykroczenia
Kłania się definicja kierunku porusza się:
Konwencja o ruchu drogowym. Wiedeń.1968.11.08.
Artykuł 1
(...)
"z) określenia "kierunek ruchu" oraz "odpowiadający kierunkowi ruchu" oznaczają prawą stronę, jeżeli zgodnie z ustawodawstwem krajowym kierujący pojazdem jest obowiązany wymijać inny pojazd po swojej lewej stronie; w przeciwnym razie określenia te oznaczają lewą stronę;"
Polska ratyfikowała konwencję 1 czerwca 1984 r. I obowiązuje do teraz.
Artykuł 1
(...)
"z) określenia "kierunek ruchu" oraz "odpowiadający kierunkowi ruchu" oznaczają prawą stronę, jeżeli zgodnie z ustawodawstwem krajowym kierujący pojazdem jest obowiązany wymijać inny pojazd po swojej lewej stronie; w przeciwnym razie określenia te oznaczają lewą stronę;"
Polska ratyfikowała konwencję 1 czerwca 1984 r. I obowiązuje do teraz.
Błędnie interpretujesz Konwencję Wiedeńską. Artykuł 1 lit. z mówi tylko, że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny czyli wymijamy z lewej. To definicja systemowa, a nie furtka do omijania DDR.
Art. 33 ust. 1 PoRD jasno wskazuje, że rowerzysta ma obowiązek korzystać z DDR, jeżeli jest ona wyznaczona dla kierunku, w którym się porusza. Kierunek jazdy = AB, a nie moja prawa strona jezdni.
Skoro przy Morskiej stoi znak C-13/C-16 bez tabliczki, to DDR jest dwukierunkowa i obejmuje także Twój kierunek. Dlatego obowiązek korzystania istnieje i w tym miejscu nie ma żadnej wątpliwości prawnej.
Art. 33 ust. 1 PoRD jasno wskazuje, że rowerzysta ma obowiązek korzystać z DDR, jeżeli jest ona wyznaczona dla kierunku, w którym się porusza. Kierunek jazdy = AB, a nie moja prawa strona jezdni.
Skoro przy Morskiej stoi znak C-13/C-16 bez tabliczki, to DDR jest dwukierunkowa i obejmuje także Twój kierunek. Dlatego obowiązek korzystania istnieje i w tym miejscu nie ma żadnej wątpliwości prawnej.
Przeczytaj jeszcze raz dobrze ze zrozumieniem artykuł 33(... jeżeli jest ona wyznaczona dla kierunku, w którym się porusza....), a później pierwsze zdanie z konwencji( określenia "kierunek ruchu" oraz "odpowiadający kierunkowi ruchu" oznaczają prawą stronę,...) . Bo ja w jednym i w drugim przepisie widzę stwierdzenie "kierunek ruchu" jest "kierunek poruszania się"...
Więc kto tu źle interpretuje?
Więc kto tu źle interpretuje?
Widzę, że cały czas mieszasz pojęcia i stąd Twoje błędne wnioski, więc wyjaśnię to jasno, krok po kroku.
Konwencja Wiedeńska (art. 1 lit. z) mówi wyłącznie, że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny czyli wymijamy się z lewej strony. To jest definicja systemowa, ustalająca zasady ogólne, a nie wskazanie w rodzaju jedź tylko po prawej stronie jezdni i ignoruj DDR po lewej. Twierdzenie, że kierunek ruchu z Konwencji oznacza tylko prawą krawędź jezdni, jest błędne i wynika z nadinterpretacji.
Prawo o ruchu drogowym w art. 33 ust. 1 mówi: Kierujący rowerem () jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów () jeżeli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza. To zdanie odnosi się do kierunku jazdy czyli do całego przebiegu ruchu AB a nie do tego, po której krawędzi jezdni jedziesz. Jeżeli droga rowerowa jest oznaczona jako dwukierunkowa, to z definicji jest wyznaczona dla obu kierunków wzdłuż jezdni.
Znak C-13/C-16 bez tabliczki zawsze oznacza drogę rowerową dwukierunkową (tak stanowi §40 rozporządzenia o znakach). Skoro przy ul. Morskiej droga dla rowerów jest oznaczona właśnie w ten sposób, to obejmuje ona również jazdę w stronę centrum, czyli Twój kierunek. Do tego art. 5 ust. 2 PoRD przypomina, że znaki pionowe mają pierwszeństwo przed poziomymi, więc to one są rozstrzygające w interpretacji obowiązków kierującego.
Konwencja i PoRD wcale sobie nie przeczą. Konwencja ustala system Polska = ruch prawostronny. Nasze przepisy doprecyzowują obowiązki rowerzysty. Jeśli DDR jest wyznaczona dla danego kierunku, rowerzysta ma obowiązek z niej korzystać. A przy Morskiej DDR jest dwukierunkowa, więc dotyczy także tych, którzy jadą w stronę centrum.
Twój tok rozumowania opiera się na pomieszaniu pojęć utożsamiasz kierunek ruchu (czyli ogólny system prawostronny) z moją stroną jezdni. To jest niepoprawne i prowadzi do fałszywego wniosku, że DDR po lewej stronie nie obowiązuje.
Konwencja Wiedeńska (art. 1 lit. z) mówi wyłącznie, że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny czyli wymijamy się z lewej strony. To jest definicja systemowa, ustalająca zasady ogólne, a nie wskazanie w rodzaju jedź tylko po prawej stronie jezdni i ignoruj DDR po lewej. Twierdzenie, że kierunek ruchu z Konwencji oznacza tylko prawą krawędź jezdni, jest błędne i wynika z nadinterpretacji.
Prawo o ruchu drogowym w art. 33 ust. 1 mówi: Kierujący rowerem () jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów () jeżeli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza. To zdanie odnosi się do kierunku jazdy czyli do całego przebiegu ruchu AB a nie do tego, po której krawędzi jezdni jedziesz. Jeżeli droga rowerowa jest oznaczona jako dwukierunkowa, to z definicji jest wyznaczona dla obu kierunków wzdłuż jezdni.
Znak C-13/C-16 bez tabliczki zawsze oznacza drogę rowerową dwukierunkową (tak stanowi §40 rozporządzenia o znakach). Skoro przy ul. Morskiej droga dla rowerów jest oznaczona właśnie w ten sposób, to obejmuje ona również jazdę w stronę centrum, czyli Twój kierunek. Do tego art. 5 ust. 2 PoRD przypomina, że znaki pionowe mają pierwszeństwo przed poziomymi, więc to one są rozstrzygające w interpretacji obowiązków kierującego.
Konwencja i PoRD wcale sobie nie przeczą. Konwencja ustala system Polska = ruch prawostronny. Nasze przepisy doprecyzowują obowiązki rowerzysty. Jeśli DDR jest wyznaczona dla danego kierunku, rowerzysta ma obowiązek z niej korzystać. A przy Morskiej DDR jest dwukierunkowa, więc dotyczy także tych, którzy jadą w stronę centrum.
Twój tok rozumowania opiera się na pomieszaniu pojęć utożsamiasz kierunek ruchu (czyli ogólny system prawostronny) z moją stroną jezdni. To jest niepoprawne i prowadzi do fałszywego wniosku, że DDR po lewej stronie nie obowiązuje.
Błąd w rozumowaniu. To, że po prawej stronie jest chodnik, nie znaczy, że nie ma drogi dla rowerów w danym kierunku. Art. 33 PoRD mówi o DDR wyznaczonej dla kierunku jazdy, a nie tylko po tej samej stronie jezdni. DDR po lewej stronie ul. Morskiej jest oznaczona jako dwukierunkowa, więc obejmuje również ten kierunek i obowiązek korzystania z niej istnieje.--Koniec dyskusji. Gdyby Policja wzięła się za karanie rowerzystów, szybko byście się nauczyli.
Jeszcze mi przypomnij, czy dorosły człowiek musi spełniać jakiś warunek, oprócz trzeźwości, uprawniający go do jazdy rowerem?... No właśnie... Infrastruktura pokazana na zdjęciach przy kolejnym raporcie "zafrasowanego" losem rowerzystów, nie przedstawia drogi spełniającej jakiekolwiek kryterium drogi dwukierunkowej, przede wszystkim, nie ma szerokości, na której można wyznaczyć dwa kierunki do jazdy rowerem. Zarządca drogi wiedział, że nie ma się czym "chwalić" i nie ustawił znaków kierujących rowerzystów na tamtą stronę, ani zabraniających jazdy rowerem jezdnią, gdyż nie uznał tego za konieczne. Zadaniem kierowcy jest szanować prawo innych uczestników ruchu do poruszania się po drodze publicznej, a nie na siłę ich wypędzanie z niej.
Obowiązują znaki tylko po prawej. skąd mam wiedzieć co jest patrząc od tyłu znaku?
A to ty robisz nadinterpretacje. Dwa razy zacytowałem ci konwencję, a ty dalej wyjeżdżasz z jakimś wymijaniem się po lewej. Czego nie rozumiesz w stwierdzeniu: "określenia "kierunek ruchu" oraz "odpowiadający kierunkowi ruchu" oznaczają prawą stronę,"?
Jak masz z tym problem skocz na drogówkę może oni cię wyjaśnią.
A to ty robisz nadinterpretacje. Dwa razy zacytowałem ci konwencję, a ty dalej wyjeżdżasz z jakimś wymijaniem się po lewej. Czego nie rozumiesz w stwierdzeniu: "określenia "kierunek ruchu" oraz "odpowiadający kierunkowi ruchu" oznaczają prawą stronę,"?
Jak masz z tym problem skocz na drogówkę może oni cię wyjaśnią.
Ośmieszasz się. W tym poście jest mowa tylko
o ddr biegnącej po jednej stronie Morskiej a nie o jakimś konflikcie kierowca autobusu kontra rowerzysta.
Byś się nie ośmieszył, gdybyś wiedział co jest po drugiej stronie tego fragmentu Morskiej.
Ano jest niepełne skrzyżowanie z ulicą Działdowską. Jak dojechać do niej z tej ddr gościu? I jak z niej wyjechać na tę drogę rowerową po drugiej stronie Morskiej?
Coś zaproponujesz oprócz jakiś tępych zakazów jazdy rowerem jezdnią Morskiej w kierunku centrum przy której nie ma ddr?
W Gdańsku zaproponowali i wprowadzili w życie możliwość dopuszczenia ruchu rowerowego po drugiej stronie Grunwaldzkiej we Wrzeszczu przy jezdni w kierunku śródmieścia, gdy główna ddr biegnie po drugiej stronie.
Bo ktoś przypomniał władzom, że po tej stronie gdzie nie ma ddr są też budynki mieszkalne (w nie tylko sklepy, urzędy itp.), których część mieszkańców też ma rowery, a nie to że ddr we Wrzeszczu służy tylko do tranzytu rowerowego przez ich dzielnicę mieszkańcom innych dzielnic Gdańska.
O ile wiem, od dawna jest postulat dopuszczenia ruchu rowerowego po drugiej stronie Morskiej w Chyloni i Leszczynach na chodniku o jeszcze znikomym ruchu pieszych (ten chyba wzrośnie po zakończeniu pobliskiej inwestycji deweloperskiej).
W jeśli tego dopuszczenia nie ma, to na tym chodniku rowerem jechać nie można i trzeba jechać jezdnią, gdzie przytoczony przepis przez twojego adwersarza na to pozwala.
O czym powinien wiedzieć wspomniany wyżej kierowca autobusu.
Takich niuansów w infrze rowerowej jak tu w całej PL jest mnóstwo i zamiast pieniacko się kłócić, to trzeba apelować do władz o dobre projekty tejże infry.
Byś się nie ośmieszył, gdybyś wiedział co jest po drugiej stronie tego fragmentu Morskiej.
Ano jest niepełne skrzyżowanie z ulicą Działdowską. Jak dojechać do niej z tej ddr gościu? I jak z niej wyjechać na tę drogę rowerową po drugiej stronie Morskiej?
Coś zaproponujesz oprócz jakiś tępych zakazów jazdy rowerem jezdnią Morskiej w kierunku centrum przy której nie ma ddr?
W Gdańsku zaproponowali i wprowadzili w życie możliwość dopuszczenia ruchu rowerowego po drugiej stronie Grunwaldzkiej we Wrzeszczu przy jezdni w kierunku śródmieścia, gdy główna ddr biegnie po drugiej stronie.
Bo ktoś przypomniał władzom, że po tej stronie gdzie nie ma ddr są też budynki mieszkalne (w nie tylko sklepy, urzędy itp.), których część mieszkańców też ma rowery, a nie to że ddr we Wrzeszczu służy tylko do tranzytu rowerowego przez ich dzielnicę mieszkańcom innych dzielnic Gdańska.
O ile wiem, od dawna jest postulat dopuszczenia ruchu rowerowego po drugiej stronie Morskiej w Chyloni i Leszczynach na chodniku o jeszcze znikomym ruchu pieszych (ten chyba wzrośnie po zakończeniu pobliskiej inwestycji deweloperskiej).
W jeśli tego dopuszczenia nie ma, to na tym chodniku rowerem jechać nie można i trzeba jechać jezdnią, gdzie przytoczony przepis przez twojego adwersarza na to pozwala.
O czym powinien wiedzieć wspomniany wyżej kierowca autobusu.
Takich niuansów w infrze rowerowej jak tu w całej PL jest mnóstwo i zamiast pieniacko się kłócić, to trzeba apelować do władz o dobre projekty tejże infry.
I przypomnę jeszcze podobną dyskusję o
podobnym miejscu w Sopocie.
Jakiś kierowca oburzył się, że jakiś rowerzysta zamiast ddr jechał jezdnią na końcówce ulicy Armii Krajowej blisko przystanku SKM Wyścigi.
Tu nakręcił on krótki filmik, na tyle krótki że nie wiemy czy ten rowerzysta nie wyjechał z ulicy Reja w prawo na AK, aby po 50 m wjechać na biegnąca tu króciutką ddr znajdującą się pomiędzy dwoma przejazdami rowerowymi.
A z ulicy Reja dojeżdżając do Armii Krajowej mamy wysepkę ze znakiem C-9 nakazującą kierowcom i rowerzystom ominięcie jej z prawej strony. Tyle, że w ten sposób dla rowerzystów nie ma możliwości dostania się na ddr po drugiej stronie ulicy AK - brak łącznika przez trawnik. Błąd projektanta czy może dał sobie z tym spokój, bowiem jest to krótka końcówka AK i po 50 m rowerzyści wjadą na w/w ddr między przejazdami rowerowymi (jeden przecina AK, drugi podwójny Al. Niepodległości).
Zatem jeśli rowerzysta wyjechał z ulicy Reja i nie mógł wyjechać na ddr z powodu konstrukcji skrzyżowania, to miał prawo jechać jezdnią (w zgodzie z przepisami wobec w/w znaku B-9) czego nie zrozumiał kierowca-kamerzysta oburzony tym,, że cyklista nie jechał ddr po drugiej stronie.
Jak ktoś nie zna omawianych rejonów Trójmiasta to zawsze pod ręką jest "street view" gdzie rzeczone infry rowerowe i drogi przy nich można dokładnie obejrzeć. Tu autor posta dał tylko 3 zdjęcia jednej strony Morskiej, ale wlotu ulicy Działdowskiej do niej po drugiej stronie to nie dał.
Jakiś kierowca oburzył się, że jakiś rowerzysta zamiast ddr jechał jezdnią na końcówce ulicy Armii Krajowej blisko przystanku SKM Wyścigi.
Tu nakręcił on krótki filmik, na tyle krótki że nie wiemy czy ten rowerzysta nie wyjechał z ulicy Reja w prawo na AK, aby po 50 m wjechać na biegnąca tu króciutką ddr znajdującą się pomiędzy dwoma przejazdami rowerowymi.
A z ulicy Reja dojeżdżając do Armii Krajowej mamy wysepkę ze znakiem C-9 nakazującą kierowcom i rowerzystom ominięcie jej z prawej strony. Tyle, że w ten sposób dla rowerzystów nie ma możliwości dostania się na ddr po drugiej stronie ulicy AK - brak łącznika przez trawnik. Błąd projektanta czy może dał sobie z tym spokój, bowiem jest to krótka końcówka AK i po 50 m rowerzyści wjadą na w/w ddr między przejazdami rowerowymi (jeden przecina AK, drugi podwójny Al. Niepodległości).
Zatem jeśli rowerzysta wyjechał z ulicy Reja i nie mógł wyjechać na ddr z powodu konstrukcji skrzyżowania, to miał prawo jechać jezdnią (w zgodzie z przepisami wobec w/w znaku B-9) czego nie zrozumiał kierowca-kamerzysta oburzony tym,, że cyklista nie jechał ddr po drugiej stronie.
Jak ktoś nie zna omawianych rejonów Trójmiasta to zawsze pod ręką jest "street view" gdzie rzeczone infry rowerowe i drogi przy nich można dokładnie obejrzeć. Tu autor posta dał tylko 3 zdjęcia jednej strony Morskiej, ale wlotu ulicy Działdowskiej do niej po drugiej stronie to nie dał.
Argument, że między Władysławskiego a Estakadą nie ma jak się dostać na DDR, też nie ma racji bytu. Przy rondzie ze światłami i przejazdami rowerzysta ma pełną możliwość, by przedostać się na drugą stronę i wjechać na DDR. Obowiązek z art. 33 PoRD wraca w chwili, gdy taka możliwość istnieje. To, że ktoś woli jechać dalej jezdnią, to kwestia wygody ale przepisy są jednoznaczne: skoro DDR biegnie wzdłuż drogi i jest dla danego kierunku, to trzeba z niej korzystać.
Nie, to nieprawda. Dla danego kierunku w art. 33 PoRD oznacza kierunek jazdy AB, a nie prawą stronę jezdni. To, że Polska ma ruch prawostronny, wynika z Konwencji, ale nie ma nic wspólnego z obowiązkiem korzystania z DDR. Jeśli DDR jest dwukierunkowa, to z definicji obowiązuje w obu kierunkach niezależnie od tego, po której stronie ulicy biegnie. - Tak cię gacie cisną, że tego nie rozumiesz? Zbyt obcisłe gatki?
Skoro wmawiasz sobie, że masz prawo jechać po prawej stronie, zamiast po lewej mimo że masz tam DDR z wyznaczonym kierunkiem ruchu. To dlaczego nie stosujesz się do przepisów, które tak dobrze znasz? (Wnioskuje po twoich komentarzach, że tak jest) i na przejściach dla pieszych nie schodzicie z rowerów, tylko nimi przejeżdżacie?
Czekaj, czekaj. Jak on ma odpowiadać, za kogoś kto nie zszedł z roweru na przejściu dla pieszych, jak to nie on był na tym przejściu? Dlaczego o kimś, do kogo piszesz, zwracasz się w liczbie mnogiej?... Mogę za siebie napisać, że jadąc rowerem po ulicach, nie mam powodu korzystać z przejść dla pieszych, a po chodnikach nie jeżdżę rowerem.
Mylisz mnie z innym rowerzystą. Ja nie jeżdżę po żadnych chodnikach nawet tych z dopuszczonym ruchem rowerowy, w związku z czym nie mam jak jechać przez przejście dla pieszych. Ponad 90% tras po mieście pokonuje tylko jezdnią. Pozostałe gdzie nie mam wyboru jadę DDR czyli tam gdzie są przejazdy do rowerów.
ale ja nie mam zamiaru skrecać w lewo by skrecic w prawo by skrecic w lewo i potem zawrocic zeby prowadzic rowere chodnikiem ..... tylko mam zamiar jechac prosto a potem skrecic w prawo......
zgodnie z przepisami moge wiec jechać jezdnią. to nie moze byc tak skomplikowane ..
nic nie ma w przepisach "jeżeli jest możliwość..." nie wymyślaj. nie ma znaku b9 można jechać jezdnią jeżeli w kierunku jazdy rowerzysty nie ma ddr. czyli z prawej strony koniec kropka.
zgodnie z przepisami moge wiec jechać jezdnią. to nie moze byc tak skomplikowane ..
nic nie ma w przepisach "jeżeli jest możliwość..." nie wymyślaj. nie ma znaku b9 można jechać jezdnią jeżeli w kierunku jazdy rowerzysty nie ma ddr. czyli z prawej strony koniec kropka.
Rowerzysta może jechać po Morskiej aby dojechać np. do najbliżeszgo przejazdu
Co więcej, nawet jakby jechał po DDR a jego miejsce docelowe jest po prawej stronie, to MUSI przejechać przy najbliższej sposobności na prawą część drogi a potem kontynuować jazdę jezdnią aż do dotarcia do miejsca docelowego bo po chodniku nie wolno jeździć! Jeszcze ciekawej się robi, jeżeli miejsce startu i miejsce docelowe znajduje się po drugiej stronie tak wyznaczonej DDR. Wtedy może spokojnie ominąć przejazd na drugą stronę drogi bo ta DDR nie jest po stronie celu drogi (kierunku ruchu). Ja nie rozumiem co jest w tym skomplikowanego. Przecież rower się nie teleportuje przez 4 pasy i barierki.
Kierowcy autobusow
Wczoraj wieczorem jechałam rowerem. By dojechać do sciezki rowerowej muszę kilkanaście metrów przejechać po jezdni. W pewnym momencie pojawił się autobus. I zamiast przez 15 sekund pojechać za mną, bo już byłam prawie przy ścieżce, to postanowił mnie wyprzedzać. Droga zbudowana z płyt, nierówna, kropi deszcz, szaro. Pusta droga, tylko rower i autobus. I kierowca autobusu postanowił mnie wyprzedzić jakieś pół metra ode mnie. Po zwróceniu mu uwagi, powiedział skąd ja wiem w jakiej odległości ode mnie jechał czy 50, czy 75 cm. Oni nawet nie wiedzą, że obowiązuje metr odstępu!!!
Piesi też nie uwazaja
Sam jestem rowerzystą i wiem jak się jakie są przepisy ale piesi też nie zwracają na to czy jecie rower czy nie bo wielokrotnie miałem sytuację gdzie nie gdzie pieszy nie patrzał ani w prawo ani lewo idzie przed siebie gdzie szczególnie mają słuchawki i nawet nie słyszą także nie narzekacie na rowerzystów po piesi też stawiają kłopoty na drodze