Widok
SENS SPOWIEDZI
Dziecczyny jak czytam o spowiedzi przedslubnej robi mi sie slabo. Nie mieszkam ze swoim narzeczonym ale z nim sypiam od dawna, malo tego stosuje antykoncepcje. Przeciez wywyala mnie za to z kazdego Kosciola! Naprawde nie wiem co zrobic. Powinnam chyba isc do pierwszej spowiedzi i nie powiedziec o tym nic a przy drugiej oczyscic sie z ogolnego grzechu jakim jest klamstwo. Nie widze innej mozliwosci.
u mnie na szczęscie ani jedna ani druga spowiedź nie dotyczyła spraw intymnych. Co więcej podczas drugiej spowiedzi ksiądz opowiedział mi kawał który był związany z grzechem, który mu przedstawiłam. Ja bardziej myslałam o reakcji gdy na pierwszej spowiedzi przyznałam sie że ostatnio byłam 13 lat temu, ale nie zostałam za to wyrzucona z kościoła. Tak wiec bardzo miło to wspominam.
no to idź do "fajnego" księdza....
to kwestia podejścia
ja wyspowiadałam się przy okazji slubu przyjaciółki, że mieszkam i sypiam z mężczyzną
ksiądz zapytał, czy żałuję i czy po wyjciu i czy zamierzam sie wyprowadzić po spowiedzi
zapytał tez czy kocham tego człowieka, i czy jest to osoba, z którą chcę spędzić życie
powiedziaąłm, że nie żałuję, nie zamierzam się wyprowadzać, i że jest to człowiek, którego zamierzam poslubić
odpowiedź księdza bardzo mnie zaskoczyła...
powiedział, skoro nie uwazasz, że to grzech, nie spowiadaj się z niego, i "przyczepił się" że nie uczęszczam do kościoła co niedzielę....
przy pokucie wspomniał, bym w ciągu miesiąca przyszła do kościoła, pomodlić się w skupieniu i spróbowala "odnaleźć Boga " w kosciele, nie tylko we własnym sercu....
to była moja pierwsza w życiu tak szczera spowiedź, po której czułam się na prawdę oczyszczona....
to kwestia podejścia
ja wyspowiadałam się przy okazji slubu przyjaciółki, że mieszkam i sypiam z mężczyzną
ksiądz zapytał, czy żałuję i czy po wyjciu i czy zamierzam sie wyprowadzić po spowiedzi
zapytał tez czy kocham tego człowieka, i czy jest to osoba, z którą chcę spędzić życie
powiedziaąłm, że nie żałuję, nie zamierzam się wyprowadzać, i że jest to człowiek, którego zamierzam poslubić
odpowiedź księdza bardzo mnie zaskoczyła...
powiedział, skoro nie uwazasz, że to grzech, nie spowiadaj się z niego, i "przyczepił się" że nie uczęszczam do kościoła co niedzielę....
przy pokucie wspomniał, bym w ciągu miesiąca przyszła do kościoła, pomodlić się w skupieniu i spróbowala "odnaleźć Boga " w kosciele, nie tylko we własnym sercu....
to była moja pierwsza w życiu tak szczera spowiedź, po której czułam się na prawdę oczyszczona....
no to mialas duzo szczescia :)
moj przyjaciel nie byl u spowiedzi jakies 6 lat i poszedl do ksiedza i powiedzial mu szczerze wszystkie grzechy... to ksiadz mu powiedzial, ze w zyciu nie da mu rozgrzeszenia i ze powinien isc sie powiesic :) kolega sie wkurzyl, powiedzial ksiedzu pare przykrych slow i poszedl z tym do proboszcza, a proboszcz bez problemu rozgrzeszyl itd .
Więc tak to jest z księżmi :)
Ja zawsze spowiadalam sie w kaplicy przy św. Wojciechu i zawsze wychodzilam z refleksją, ale i z uśmiechem, bo ojcowie byli przemili.
moj przyjaciel nie byl u spowiedzi jakies 6 lat i poszedl do ksiedza i powiedzial mu szczerze wszystkie grzechy... to ksiadz mu powiedzial, ze w zyciu nie da mu rozgrzeszenia i ze powinien isc sie powiesic :) kolega sie wkurzyl, powiedzial ksiedzu pare przykrych slow i poszedl z tym do proboszcza, a proboszcz bez problemu rozgrzeszyl itd .
Więc tak to jest z księżmi :)
Ja zawsze spowiadalam sie w kaplicy przy św. Wojciechu i zawsze wychodzilam z refleksją, ale i z uśmiechem, bo ojcowie byli przemili.
Słuchaj nie rozumiem po co tak komplikować sobie życie. Te czas jest za piekny na takie udręki i dylematy niepotrzebne.Bez sensu chodzenie do spowiedzi dla pozorów. Chcecie zawrzeć związek w Kościele- tak?
co znaczy, że chcecie zaprosić Boga w rozumieniu chrześcijańskim (nie jakiegoś new age/owskiego Absolutu bez nazwy), chcecie zaprosić Go do Waszego związku by Wam pomagał błogosławil i wspierał w tej trudnej choć najpiękniejszej drodze.Wybieracie styl życia chrześcijan. Po to jest ślub w kościele.
A ponieważ ślub w kosciele jest sakramentem a sakrament to coś mistycznego wręcz to trza być czystym jak ten pierwszy śnieg by uszanowac ten sakrament by być na niego otwartym. Tak wybielaczowo działa każda spowiedź ale tylko szczera bo inaczej to spowiedź świętokradzka, grzech ciężki, ślub do podważenia bo nieważnie zawarty zataiłaś to co w pierwszej kolejności powinnaś wyznać.
Co Ty myślisz, że kapłani nie słuchają w konfesjonałach o takich upadkach?
Znają gorsze a poniewąz znam wielu fajnych ksieży prywatnie to czasami opowiadają mi jak po kilku godzinach spowiedzi wychodzą z koscioła z zawrotami głowy i w drzwi nie mogą trafić i jeden powiedzial mi tak "może i tak to męczące ale ja jestem od takiej posługi by ludzie chociaż na chwilę odczuli ulgę na sercu" - nie tacy potworni są kapłani którzy atk mówią, co?. Pamietaj to są ludzie nie mają prawa Cię potępić są aż szafarzami ale to nie oni ale Bóg wybacza jeśli obiecuje się szczerze w sercu próbę niewracania od grzechu- inaczej po co ta cała szopka w ślub kościelny?
Nie rozumiem. Znam kilku fajnych cierpliwych księży polecę Ci jeśli chcesz nie zostać objechana. Ja ponieważ mam wyższe niecow ymagania niż odbębnianie szybko szybko byle mieć z głowy to zawsze chodzę do spowiedzi umówionej tzn albo wcześniej dzwonię do parafi i umawiam się z danym księdzem-albo idę do plebani bo mam swojego fajnego księdza od serca od lat, mialam takich kilku i z nimi taka spowiedź jest naprawdę bardzo sympatycznym przeżyciem, pełnym zrozumienia, pocieszenia, normalnej rozmowy jak czlowiek słaby z czlowiekiem słabym. Jasne że spowiadanie się wymaga pokory, stanięcia w prawdzie ale owoce tego dla mnie są bynajmniej fantastyczne- wielka lekkość ducha, powrót radości i szacunku dla siebie- poczucia że jestem już w porządku.
Czy nie tak chcesz się czuć w tym najważniejszym najpiękniejszym dla Was dniu?A nie jak oszustka, jak ktoś kto boi się że to sie wyda?
Zaręczam Ci że
Jeśli chcesz dalej życ w taki sposób to oczywiście bez namysłu i chęci zmiany tego nie powinnaś iść do spowiedzi wcale. Wcale ale to wcale. Pomyśl jak chcesz podsunę Ci kilku fajnych, których znam.
co znaczy, że chcecie zaprosić Boga w rozumieniu chrześcijańskim (nie jakiegoś new age/owskiego Absolutu bez nazwy), chcecie zaprosić Go do Waszego związku by Wam pomagał błogosławil i wspierał w tej trudnej choć najpiękniejszej drodze.Wybieracie styl życia chrześcijan. Po to jest ślub w kościele.
A ponieważ ślub w kosciele jest sakramentem a sakrament to coś mistycznego wręcz to trza być czystym jak ten pierwszy śnieg by uszanowac ten sakrament by być na niego otwartym. Tak wybielaczowo działa każda spowiedź ale tylko szczera bo inaczej to spowiedź świętokradzka, grzech ciężki, ślub do podważenia bo nieważnie zawarty zataiłaś to co w pierwszej kolejności powinnaś wyznać.
Co Ty myślisz, że kapłani nie słuchają w konfesjonałach o takich upadkach?
Znają gorsze a poniewąz znam wielu fajnych ksieży prywatnie to czasami opowiadają mi jak po kilku godzinach spowiedzi wychodzą z koscioła z zawrotami głowy i w drzwi nie mogą trafić i jeden powiedzial mi tak "może i tak to męczące ale ja jestem od takiej posługi by ludzie chociaż na chwilę odczuli ulgę na sercu" - nie tacy potworni są kapłani którzy atk mówią, co?. Pamietaj to są ludzie nie mają prawa Cię potępić są aż szafarzami ale to nie oni ale Bóg wybacza jeśli obiecuje się szczerze w sercu próbę niewracania od grzechu- inaczej po co ta cała szopka w ślub kościelny?
Nie rozumiem. Znam kilku fajnych cierpliwych księży polecę Ci jeśli chcesz nie zostać objechana. Ja ponieważ mam wyższe niecow ymagania niż odbębnianie szybko szybko byle mieć z głowy to zawsze chodzę do spowiedzi umówionej tzn albo wcześniej dzwonię do parafi i umawiam się z danym księdzem-albo idę do plebani bo mam swojego fajnego księdza od serca od lat, mialam takich kilku i z nimi taka spowiedź jest naprawdę bardzo sympatycznym przeżyciem, pełnym zrozumienia, pocieszenia, normalnej rozmowy jak czlowiek słaby z czlowiekiem słabym. Jasne że spowiadanie się wymaga pokory, stanięcia w prawdzie ale owoce tego dla mnie są bynajmniej fantastyczne- wielka lekkość ducha, powrót radości i szacunku dla siebie- poczucia że jestem już w porządku.
Czy nie tak chcesz się czuć w tym najważniejszym najpiękniejszym dla Was dniu?A nie jak oszustka, jak ktoś kto boi się że to sie wyda?
Zaręczam Ci że
Jeśli chcesz dalej życ w taki sposób to oczywiście bez namysłu i chęci zmiany tego nie powinnaś iść do spowiedzi wcale. Wcale ale to wcale. Pomyśl jak chcesz podsunę Ci kilku fajnych, których znam.
jestem wierząca, czasem mało praktykująca, ale staram się być dobrym i uczciwym człowiekiem, niemniej grzechy popełniam, czasem niezależnie od siebie... ostatnio u spowiedzi byłam...??? ale uznałam, że skoro zdecydowałam się na ślub kościelny, to nie z powodu sukni, tylko chęci rozpoczęcia nowego etapu życia nie tylko z mężem, ale i Bogiem, więc jakkolwiek trudna dla mnie ta spowiedź może być (trudna w sensie przyznania się do wszystkiego, bo spowiednika poszukam "normalnego", nie pozwolę, by ktoś mnie mieszał z błotem lub krzyczał na mnie), to chcę iść do ślubu z czystym sercem i sumieniem. a czeka mnie tylko jedna, bo mieszkamy razem - chociaż to, że jedna:)
więc proszę niniejszym o namiary na normalnych księży spowiedników, może być na maila, z góry dzięki:)
więc proszę niniejszym o namiary na normalnych księży spowiedników, może być na maila, z góry dzięki:)
Nie uwazam, zeby sypianie ze swoim jedynym w zyciu partnerem bylo grzechem. To jest wymysl i interpretacja koscioła który w wielu kwestiach przesadza. Kosciol z zalozenia mial byc zwyczajnie miejscem, ktore skupi wierzacych a nie instytucja, ktora narzuca przeinaczone prawa pochodzace od Boga. Coz jednak poczac? Gdybym mogla wzielabym slub na wolnym powietrzu, w obecnosci ksiedza z prawdziwego zdarzenia. Niestety u nas tak sie nie da, a szkoda. Slyszalas moze kiedys o zatajonej przez kosciol 12 ksiedze Testamentu? M.in. wspomniane bylo o tym w filmie "stygmaty". Jest pewien fragment pochodzacy z tej ksiegi, ktory mowi o tym, ze Bog nie chcial wystawnych swiatyn. Chcial zeby ludzie odnajdywali go we wszystkim co ich otacza, w przyrodzie, w zwierzetach, nawet w kawalku drewna i zdzble trawy.. To jest dla mnie istota wiary w Pana Boga i tego sie trzymam.
"Stygmaty" podalam jako przyklad. Poszperalam swego czasu w internecie i znalazlam sporo na ten temat. Naprawde, nie uwzam, ze wszystko co narzuca Kosciol jest dobre dla nas. Jakby to bylo gdyby wszyscy sie do tego stosowali? Ludzie rozmnazaliby sie jak kroliki, nie wspominajac juz o pruderii i innych sprawach:/
oto, co napisałam w wątku "spowiedź":
"zgadzam się z tequilą - skoro dwoje ludzi się kocha, ma zamiar sie pobrać, to wyrażanie tego poprzez akt seksualny dla mnie osobiście nie jest grzechem, ale ponieważ jest to za grzech uważane, to na spowiedzi będzie musiało zostać powiedziane, nie ma siły."
- a to uznałam za pomocne przy ocenianiu swojego postępowania:
"oto, co znalazłam na stronie www.teologia.pl:
"Nieczystość to uleganie popędowi seksualnemu dla doznawania przyjemności. Tego rodzaju postępowanie ujawnia egoizm sprzeczny z miłością. Każda myśl człowieka, słowo, spojrzenie i czyn powinny wyrażać troskę o drugiego. Wszystko ma być przejawem miłości, która nie szuka swego. Każda forma nieczystości stanowi przeciwieństwo tak pojmowanej miłości, pragnie bowiem wykorzystać popęd seksualny lub drugiego człowieka dla doznawania przyjemności.
Szukanie doznań jest złudnym poszukiwaniem szczęścia. Nie prowadzi ono nigdy do osiągnięcia prawdziwego szczęścia, nie można bowiem magazynować przeżyć, aby się nimi cieszyć na zawsze. Ponadto zanik miłości, wywoływany przez czyny nieczyste, pozbawia tej radości, jaka jest związana z bezinteresownym dawaniem."
oraz:
"Różnica między grzechem ciężkim i lekkim polega na stopniu wewnętrznego, świadomego i dobrowolnego zaangażowania się człowieka w zło. Grzech ciężki, czyli śmiertelny, polega na tak świadomym i dobrowolnym opowiedzeniu się człowieka po stronie zła, że całkowicie zostaje zniszczona jego miłość, wiara albo obydwie te cnoty razem. Grzech lekki polega na tym, że człowiek czyni wprawdzie jakieś zło, jednak jego wewnętrzne zaangażowanie się w nie jest zbyt powierzchowne, by mogło doprowadzić do niewiary lub do zniszczenia miłości. To częściowe wewnętrzne opowiedzenie się po stronie zła - czyli grzech lekki - ma miejsce wtedy, gdy człowiek działa wprawdzie zupełnie świadomie i dobrowolnie, jednak dopuszcza się zbyt małego zła, by mogło ono zrujnować jego miłość lub wiarę, np. ktoś świadomie dopuszcza się drobnego kłamstwa, grzeszy łakomstwem lub osłabia swoją wiarę przez sporadyczne opuszczanie modlitw. Nie grzeszy ciężko i ten, kto popełnia wprawdzie wielkie zło, jednak niezupełnie świadomie lub niezupełnie dobrowolnie, np. ktoś w przypływie nagłego szału zabił człowieka. Grzech ciężki wyraża się w wewnętrznym zdeprawowaniu serca, w pełnym, świadomym i dobrowolnym przylgnięciu do wielkiego zła. W ten rodzaj grzechu nigdy nie popada się „przypadkowo” ani „niechcący”.
2. Jakimi zasadami kierować się przy określaniu stopnia naszej winy?
Wielu wiernym, w praktyce, trudno przychodzi odróżnić grzechy ciężkie od lekkich. Mają wątpliwości co do tego, czy popełnili wielkie zło, czy działali zupełnie świadomie i dobrowolnie. Oto kilka zasad pomagających ocenić stopień naszej winy osobistej, czyli ciężar grzechu:
a. Jeśli popełniliśmy jakieś niewielkie zło, nawet zupełnie świadomie i dobrowolnie, nie dopuściliśmy się grzechu ciężkiego.
b. Lekko grzeszy ten, kto wprawdzie dopuszcza się wielkiego zła, jednak popełnia je albo niezupełnie świadomie, albo niezupełnie dobrowolnie, np. pod wpływem nagłego uczucia oburzenia, strachu, w półśnie itp.
c. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto przed czynem nie zdawał sobie w pełni sprawy z powagi zła, którego wielkość pojął dopiero po dopuszczeniu się go.
d. Grzech był raczej lekki, jeśli nie został przez nas zaplanowany, a wynikł raczej z nieprzewidzianej sytuacji, z niewiedzy, jak należało postąpić w zaskakujących okolicznościach, z nagłego przypływu silnych uczuć, np. przerażenia, osłupienia, zdenerwowania, radości, wzburzenia, namiętności itp. Planowanie zła „na chłodno” obciąża nasze sumienia, np. obmyślanie planu zemsty i systematyczne realizowanie go.
e. Popełniliśmy grzech lekki lub w ogóle nie popełniliśmy żadnego grzechu, jeśli w chwili pokus — np. w czasie odczuwania niechęci do kogoś, zazdrości, uczucia nienawiści, pokus przeciwko czystości itp, — modliliśmy się, odczuwali niezadowolenie z powodu narzucającego się zła, usiłowaliśmy czynić dobro, np. modlić się za osoby, którym czegoś zazdrościliśmy, do których odczuwaliśmy niechęć, starać się im w czymś pomóc itp.
f. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto dopuścił się nawet wielkiego zła, jednak nie wynikło ono ani z lekkomyślności, ani ze złośliwości, lecz z bardzo zawiłej sytuacji życiowej, w której — pomimo szczerych chęci i pragnienia dobra — nie wiadomo było, jak należało postąpić.
g. Najprawdopodobniej nie dopuściła się grzechu ciężkiego osoba, która - bezpośrednio po dokonaniu złego czynu - zaczęła szczerze żałować, naprawiać zło, przepraszać, wynagradzać krzywdę, np. ktoś — po gwałtownej kłótni — zaraz żałuje swego czynu, dąży do zgody i usiłuje być bardzo miły.
h. Grzech raczej nie jest ciężki, jeśli pojawia się w życiu człowieka na zasadzie „wyjątku”. Jeśli zatem człowiek odznacza się uczciwością, stara się żyć zgodnie z nakazami sumienia, widać u niego wielką troskę o dobro, o kontakt z Bogiem, jeśli prowadzi intensywne i regularne życie sakramentalne, a mimo to w jakiejś jednej dziedzinie zdarzają mu się upadki — raczej nie popełnia grzechu ciężkiego. Gdyby bowiem odwrócenie się tego człowieka od Boga było całkowite — a tylko takie jest grzechem ciężkim - musiałoby się ono ujawnić także w innych dziedzinach życia.
i. Według zdania wielu teologów, jeśli stopnia swojej winy nie potrafi dokładnie określić osoba starająca się żyć zgodnie z sumieniem, zastanawiająca się nad sobą, jej budzący wątpliwość grzech nie był ciężki. Sam fakt nieumiejętności określenia ciężaru grzechu, stopnia świadomości i dobrowolności działania świadczy, że grzechu ciężkiego nie było. Świadome i dobrowolne zaangażowanie się w zło nie było zbyt wielkie, skoro człowiek, zamiast pewności grzechu ciężkiego, ma wątpliwości.
j. Chociaż grzech wątpliwy nie musi być ciężki, lepiej go wyznać w spowiedzi. Nie tyle jednak z obawy przed nieważnością tego sakramentu, ile w celu uniknięcia przeżywania różnych niepokojów w przyszłości, np. czy spowiedź nie była świętokradzka. Dopóki jednak człowiek nie dojdzie do pewności, że popełnił bez wątpienia grzech ciężki, może przystępować do Komunii św. Powinien jednak szczerze żałować za wszystkie swoje przewinienia, wynagradzać Jezusowi za popełnione zło i dziękować Mu za to, że przychodzi do grzeszników w gościnę (por. Mt 9,10-13). Miłość do Chrystusa i chęć uzyskania Jego pomocy do walki z grzechem i do rozwijania dobra powinny być motywem przystępowania — pomimo wątpliwości — do Komunii św. "
autor: ks. dr Michał Kaszowski.
wg powyższych, mieszkanie ze sobą, a nawet współżycie przed ślubem, jest grzechem, ale nie jest grzechem ciężkim, a co dopiero niewybaczalnym...
- ale nawet księża nie są co do powyższego przekonani, skoro mówią, że to nie jest grzech (patrz np. amsta) - i to mnie cieszy:)
"zgadzam się z tequilą - skoro dwoje ludzi się kocha, ma zamiar sie pobrać, to wyrażanie tego poprzez akt seksualny dla mnie osobiście nie jest grzechem, ale ponieważ jest to za grzech uważane, to na spowiedzi będzie musiało zostać powiedziane, nie ma siły."
- a to uznałam za pomocne przy ocenianiu swojego postępowania:
"oto, co znalazłam na stronie www.teologia.pl:
"Nieczystość to uleganie popędowi seksualnemu dla doznawania przyjemności. Tego rodzaju postępowanie ujawnia egoizm sprzeczny z miłością. Każda myśl człowieka, słowo, spojrzenie i czyn powinny wyrażać troskę o drugiego. Wszystko ma być przejawem miłości, która nie szuka swego. Każda forma nieczystości stanowi przeciwieństwo tak pojmowanej miłości, pragnie bowiem wykorzystać popęd seksualny lub drugiego człowieka dla doznawania przyjemności.
Szukanie doznań jest złudnym poszukiwaniem szczęścia. Nie prowadzi ono nigdy do osiągnięcia prawdziwego szczęścia, nie można bowiem magazynować przeżyć, aby się nimi cieszyć na zawsze. Ponadto zanik miłości, wywoływany przez czyny nieczyste, pozbawia tej radości, jaka jest związana z bezinteresownym dawaniem."
oraz:
"Różnica między grzechem ciężkim i lekkim polega na stopniu wewnętrznego, świadomego i dobrowolnego zaangażowania się człowieka w zło. Grzech ciężki, czyli śmiertelny, polega na tak świadomym i dobrowolnym opowiedzeniu się człowieka po stronie zła, że całkowicie zostaje zniszczona jego miłość, wiara albo obydwie te cnoty razem. Grzech lekki polega na tym, że człowiek czyni wprawdzie jakieś zło, jednak jego wewnętrzne zaangażowanie się w nie jest zbyt powierzchowne, by mogło doprowadzić do niewiary lub do zniszczenia miłości. To częściowe wewnętrzne opowiedzenie się po stronie zła - czyli grzech lekki - ma miejsce wtedy, gdy człowiek działa wprawdzie zupełnie świadomie i dobrowolnie, jednak dopuszcza się zbyt małego zła, by mogło ono zrujnować jego miłość lub wiarę, np. ktoś świadomie dopuszcza się drobnego kłamstwa, grzeszy łakomstwem lub osłabia swoją wiarę przez sporadyczne opuszczanie modlitw. Nie grzeszy ciężko i ten, kto popełnia wprawdzie wielkie zło, jednak niezupełnie świadomie lub niezupełnie dobrowolnie, np. ktoś w przypływie nagłego szału zabił człowieka. Grzech ciężki wyraża się w wewnętrznym zdeprawowaniu serca, w pełnym, świadomym i dobrowolnym przylgnięciu do wielkiego zła. W ten rodzaj grzechu nigdy nie popada się „przypadkowo” ani „niechcący”.
2. Jakimi zasadami kierować się przy określaniu stopnia naszej winy?
Wielu wiernym, w praktyce, trudno przychodzi odróżnić grzechy ciężkie od lekkich. Mają wątpliwości co do tego, czy popełnili wielkie zło, czy działali zupełnie świadomie i dobrowolnie. Oto kilka zasad pomagających ocenić stopień naszej winy osobistej, czyli ciężar grzechu:
a. Jeśli popełniliśmy jakieś niewielkie zło, nawet zupełnie świadomie i dobrowolnie, nie dopuściliśmy się grzechu ciężkiego.
b. Lekko grzeszy ten, kto wprawdzie dopuszcza się wielkiego zła, jednak popełnia je albo niezupełnie świadomie, albo niezupełnie dobrowolnie, np. pod wpływem nagłego uczucia oburzenia, strachu, w półśnie itp.
c. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto przed czynem nie zdawał sobie w pełni sprawy z powagi zła, którego wielkość pojął dopiero po dopuszczeniu się go.
d. Grzech był raczej lekki, jeśli nie został przez nas zaplanowany, a wynikł raczej z nieprzewidzianej sytuacji, z niewiedzy, jak należało postąpić w zaskakujących okolicznościach, z nagłego przypływu silnych uczuć, np. przerażenia, osłupienia, zdenerwowania, radości, wzburzenia, namiętności itp. Planowanie zła „na chłodno” obciąża nasze sumienia, np. obmyślanie planu zemsty i systematyczne realizowanie go.
e. Popełniliśmy grzech lekki lub w ogóle nie popełniliśmy żadnego grzechu, jeśli w chwili pokus — np. w czasie odczuwania niechęci do kogoś, zazdrości, uczucia nienawiści, pokus przeciwko czystości itp, — modliliśmy się, odczuwali niezadowolenie z powodu narzucającego się zła, usiłowaliśmy czynić dobro, np. modlić się za osoby, którym czegoś zazdrościliśmy, do których odczuwaliśmy niechęć, starać się im w czymś pomóc itp.
f. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto dopuścił się nawet wielkiego zła, jednak nie wynikło ono ani z lekkomyślności, ani ze złośliwości, lecz z bardzo zawiłej sytuacji życiowej, w której — pomimo szczerych chęci i pragnienia dobra — nie wiadomo było, jak należało postąpić.
g. Najprawdopodobniej nie dopuściła się grzechu ciężkiego osoba, która - bezpośrednio po dokonaniu złego czynu - zaczęła szczerze żałować, naprawiać zło, przepraszać, wynagradzać krzywdę, np. ktoś — po gwałtownej kłótni — zaraz żałuje swego czynu, dąży do zgody i usiłuje być bardzo miły.
h. Grzech raczej nie jest ciężki, jeśli pojawia się w życiu człowieka na zasadzie „wyjątku”. Jeśli zatem człowiek odznacza się uczciwością, stara się żyć zgodnie z nakazami sumienia, widać u niego wielką troskę o dobro, o kontakt z Bogiem, jeśli prowadzi intensywne i regularne życie sakramentalne, a mimo to w jakiejś jednej dziedzinie zdarzają mu się upadki — raczej nie popełnia grzechu ciężkiego. Gdyby bowiem odwrócenie się tego człowieka od Boga było całkowite — a tylko takie jest grzechem ciężkim - musiałoby się ono ujawnić także w innych dziedzinach życia.
i. Według zdania wielu teologów, jeśli stopnia swojej winy nie potrafi dokładnie określić osoba starająca się żyć zgodnie z sumieniem, zastanawiająca się nad sobą, jej budzący wątpliwość grzech nie był ciężki. Sam fakt nieumiejętności określenia ciężaru grzechu, stopnia świadomości i dobrowolności działania świadczy, że grzechu ciężkiego nie było. Świadome i dobrowolne zaangażowanie się w zło nie było zbyt wielkie, skoro człowiek, zamiast pewności grzechu ciężkiego, ma wątpliwości.
j. Chociaż grzech wątpliwy nie musi być ciężki, lepiej go wyznać w spowiedzi. Nie tyle jednak z obawy przed nieważnością tego sakramentu, ile w celu uniknięcia przeżywania różnych niepokojów w przyszłości, np. czy spowiedź nie była świętokradzka. Dopóki jednak człowiek nie dojdzie do pewności, że popełnił bez wątpienia grzech ciężki, może przystępować do Komunii św. Powinien jednak szczerze żałować za wszystkie swoje przewinienia, wynagradzać Jezusowi za popełnione zło i dziękować Mu za to, że przychodzi do grzeszników w gościnę (por. Mt 9,10-13). Miłość do Chrystusa i chęć uzyskania Jego pomocy do walki z grzechem i do rozwijania dobra powinny być motywem przystępowania — pomimo wątpliwości — do Komunii św. "
autor: ks. dr Michał Kaszowski.
wg powyższych, mieszkanie ze sobą, a nawet współżycie przed ślubem, jest grzechem, ale nie jest grzechem ciężkim, a co dopiero niewybaczalnym...
- ale nawet księża nie są co do powyższego przekonani, skoro mówią, że to nie jest grzech (patrz np. amsta) - i to mnie cieszy:)
Oj tak. Najlepiej gadac. Dziewczyny! Otworzcie oczy na jakim my swiecie zyjemy. Nie da sie zyc od deski do deski jak to mowi nauka kosciola. Ludzie by sie frustracji nabawili. Poza tym kazda z nas daje rady a sama nie jest swieta. Ciekawi mnie ile z Was dziewczyny, ktore mnie tu pouczaja, zyje w tej prawdziwej czystosci i stosuje NPR???
i to jest absurdem.. albo slub koscielny zeby zyc z Bogiem albo po co ta farsa?? nie qmam.. dla picu? zdjec?? skoro tak cie meczy ten temat spowiedzi idz np na spotkanko z ksiedzem przed spowiedzia.. pogadaj z nim.. moze to pomoze.. w kazdym badz razie spowiedz musi byc 100% szczera .. bo inaczej po co?