Widok
SKM a podróże w czasie
Dziś po raz kolejny przekonałem się, iż SKM to nie tylko podróż na trasie Słupsk-Tczew. To także podróżowanie w czasie. Tyle że niestety wstecz. Na każdym kroku mając do czynienia z SKM człowiek ma wrażenie że nastąpiło zakrzywienie czasoprzestrzeni i nagle znaleźliśmy się w PRLu.
Oczywiście po wczorajszej wichurze pociągi jeździł niepunktualnie. Stałem na przystanku Gdańsk Żabianka jak debil czekając na swój pociąg aby dojechać do pracy. Jednak po nim ani widu ANI SŁYCHU. Po 10 minutach czekania i brnięcia w spóźnienie do pracy postanowiłem zadzwonić pod podany numer pod rozkładem jazdy. Osoba projektująca ten plakat musiała być chyba nieprzytomna ponieważ numery podaje się z prefiksem i taki jest przyjęty standard. To jednak nie był problem ponieważ prefiks łatwo było przewidzieć. Niestety... pierwszy numer jest BŁĘDNY! SKM umieściła na swoim rozkładzie nieistniejący numer.
Dzwonię więc na drugi nr. Tam już ktoś odebrał i dowiedziałem się iż pociągi jeżdżą nieregularnie i mają ok 10 minutowe opóźnienie. Pytam więc czy skoro zaistniała taka sytuacja to nie można było uruchomić tych ich peronowych trąbek pamiętających Hitlera i poinformować pasażerów. Niestety pani stwierdziła że u nich (tzn w Gdańsku Głównym) informacja była a jeżeli ja jestem na Żabiance i chcę uzyskać informację to powinienem udać się do kas biletowych.
Cóż, typowo urzędnicze spychanie odpowiedzialności. Stoję na peronie, nie ma żadnej informacji, dzwonię więc do podanego na rozkładzie numeru infolinii a tam kobieta twierdzi że właściwie oni odpowiadają za jeden przystanek. No to po kiego grzyba na plakatach podaje się taki numer? Skoro tak to ja na plakacie na Żabiance chcę widzieć numer do placówki która odpowiada za informację na przystanku Gdańsk Żabianka! Nie po to są te głośniki abym chodził po kasach i pytał czy przypadkiem nie ma opóźnienia. To SKM jest zobowiązane poinformować mnie o zaistniałych problemach a nie ja mam szukać informacji!
Pociąg przyjechał, ruszyłem w kierunku Gdyni. Po przejechaniu jednego przystanku zauważyłem konduktora (nie, nie kanara z Renomy tylko pracownika SKM) który chodził i sprawdzał bilety. Doczepił się do jednej dziewczyny że ta miała bilet od Sopotu Głównego a wsiadła przystanek wcześniej (co skwitował głupawym "no ładnie"). Oczywiście nie przepuścił i wręczył mandat.
Nie popieram jeżdżenia na gapę. Jednak skoro SKM tak rygorystycznie podchodzi do obowiązków pasażerów (1 przystanek bez biletu) to dlaczego z takim luzem podchodzi do swoich obowiązków? Jeżeli oczekują że pasażerowie będą kupowali bilety i nie przepuszczą ani jednego przystanku czy kilkudziesięciu groszy niedopłaty na bilecie, to my jako pasażerowie oczekujemy od SKM punktualności co do minuty.
Bo jak widzę to bilety ma kto kontrolować a jakości usługi oraz punktualności już nie. Człowiek za przejechanie jednego przystanku bez biletu płaci karę, a SKM może się spóźnić 15 minut, albo zatrzymać gdzieś pociąg i stać 20 minut i nic. Tego już nikt nie kontroluje. Ja mam płacić za bilet wg danej taryfy a oni mogą sobie jeździć jak chcą? Mnie obowiązuje taryfa, SKM obowiązuje rozkład.
Może więc czas powołać inny organ kontrolny tym razem kontrolujący SKM? Mili państwo, PRL się skończył. My pasażerowie nie jesteśmy bydłem które można traktować jako zło konieczne, my jesteśmy waszymi klientami i bez nas wasze istnienie nie ma sensu.
Pamiętam też sytuacje gdy stałem w pociągu 25 minut na przystanku Gdynia Orłowo bo SKM miał jakiś remont. Za bilet zapłaciłem, wsiadłem punktualnie, a dotarłem na miejsce z blisko 30 minutowym spóźnieniem. Oczywiście towarzystwo na początku składu śmiało się w najlepsze a na moją uwagę że oczekuję zwrotu pieniędzy za bilet zareagowali oburzeniem.
Takie postkomunistyczne grajdołki jak SKM trzeba sprywatyzować. Bo oni nigdy się nie nauczą że to my jesteśmy dla nich a nie oni dla nas. SKM nie musi być ani punktualne ani gospodarne - bo państwo i tak do tego reliktu realsocu dopłaca.
Może czas aby pasażerowie się zbuntowali i jasno zażądali takiego samego rygoru w kontrolowaniu jakości usługi co przy kontroli biletów.
Oczywiście po wczorajszej wichurze pociągi jeździł niepunktualnie. Stałem na przystanku Gdańsk Żabianka jak debil czekając na swój pociąg aby dojechać do pracy. Jednak po nim ani widu ANI SŁYCHU. Po 10 minutach czekania i brnięcia w spóźnienie do pracy postanowiłem zadzwonić pod podany numer pod rozkładem jazdy. Osoba projektująca ten plakat musiała być chyba nieprzytomna ponieważ numery podaje się z prefiksem i taki jest przyjęty standard. To jednak nie był problem ponieważ prefiks łatwo było przewidzieć. Niestety... pierwszy numer jest BŁĘDNY! SKM umieściła na swoim rozkładzie nieistniejący numer.
Dzwonię więc na drugi nr. Tam już ktoś odebrał i dowiedziałem się iż pociągi jeżdżą nieregularnie i mają ok 10 minutowe opóźnienie. Pytam więc czy skoro zaistniała taka sytuacja to nie można było uruchomić tych ich peronowych trąbek pamiętających Hitlera i poinformować pasażerów. Niestety pani stwierdziła że u nich (tzn w Gdańsku Głównym) informacja była a jeżeli ja jestem na Żabiance i chcę uzyskać informację to powinienem udać się do kas biletowych.
Cóż, typowo urzędnicze spychanie odpowiedzialności. Stoję na peronie, nie ma żadnej informacji, dzwonię więc do podanego na rozkładzie numeru infolinii a tam kobieta twierdzi że właściwie oni odpowiadają za jeden przystanek. No to po kiego grzyba na plakatach podaje się taki numer? Skoro tak to ja na plakacie na Żabiance chcę widzieć numer do placówki która odpowiada za informację na przystanku Gdańsk Żabianka! Nie po to są te głośniki abym chodził po kasach i pytał czy przypadkiem nie ma opóźnienia. To SKM jest zobowiązane poinformować mnie o zaistniałych problemach a nie ja mam szukać informacji!
Pociąg przyjechał, ruszyłem w kierunku Gdyni. Po przejechaniu jednego przystanku zauważyłem konduktora (nie, nie kanara z Renomy tylko pracownika SKM) który chodził i sprawdzał bilety. Doczepił się do jednej dziewczyny że ta miała bilet od Sopotu Głównego a wsiadła przystanek wcześniej (co skwitował głupawym "no ładnie"). Oczywiście nie przepuścił i wręczył mandat.
Nie popieram jeżdżenia na gapę. Jednak skoro SKM tak rygorystycznie podchodzi do obowiązków pasażerów (1 przystanek bez biletu) to dlaczego z takim luzem podchodzi do swoich obowiązków? Jeżeli oczekują że pasażerowie będą kupowali bilety i nie przepuszczą ani jednego przystanku czy kilkudziesięciu groszy niedopłaty na bilecie, to my jako pasażerowie oczekujemy od SKM punktualności co do minuty.
Bo jak widzę to bilety ma kto kontrolować a jakości usługi oraz punktualności już nie. Człowiek za przejechanie jednego przystanku bez biletu płaci karę, a SKM może się spóźnić 15 minut, albo zatrzymać gdzieś pociąg i stać 20 minut i nic. Tego już nikt nie kontroluje. Ja mam płacić za bilet wg danej taryfy a oni mogą sobie jeździć jak chcą? Mnie obowiązuje taryfa, SKM obowiązuje rozkład.
Może więc czas powołać inny organ kontrolny tym razem kontrolujący SKM? Mili państwo, PRL się skończył. My pasażerowie nie jesteśmy bydłem które można traktować jako zło konieczne, my jesteśmy waszymi klientami i bez nas wasze istnienie nie ma sensu.
Pamiętam też sytuacje gdy stałem w pociągu 25 minut na przystanku Gdynia Orłowo bo SKM miał jakiś remont. Za bilet zapłaciłem, wsiadłem punktualnie, a dotarłem na miejsce z blisko 30 minutowym spóźnieniem. Oczywiście towarzystwo na początku składu śmiało się w najlepsze a na moją uwagę że oczekuję zwrotu pieniędzy za bilet zareagowali oburzeniem.
Takie postkomunistyczne grajdołki jak SKM trzeba sprywatyzować. Bo oni nigdy się nie nauczą że to my jesteśmy dla nich a nie oni dla nas. SKM nie musi być ani punktualne ani gospodarne - bo państwo i tak do tego reliktu realsocu dopłaca.
Może czas aby pasażerowie się zbuntowali i jasno zażądali takiego samego rygoru w kontrolowaniu jakości usługi co przy kontroli biletów.
Jeszcze coś bilet to jedno opóźnienie drugie, pisz reklamacje może uznają, zapewne dojechałeś na miejsce -( z małym opóźnieniem wiadomo z jakiej przyczyny !)
Ciekawy jestem czy równie planowo dotarłbyś samochodem, autobusem.
Bardzo często jeżdżę do pracy skm i wielkich opóźnień nie ma ! po drugie zawsze jest w trójmieście jakaś alternatywa co do środków transportu. Jak się nie myśli łbem takie są skutki.
Prywatyzacja i tak nic nie zmieni ciągle będzie to ten sam tabor i ci sami podróżni walący w chu...
Ciekawy jestem czy równie planowo dotarłbyś samochodem, autobusem.
Bardzo często jeżdżę do pracy skm i wielkich opóźnień nie ma ! po drugie zawsze jest w trójmieście jakaś alternatywa co do środków transportu. Jak się nie myśli łbem takie są skutki.
Prywatyzacja i tak nic nie zmieni ciągle będzie to ten sam tabor i ci sami podróżni walący w chu...
Mało mnie interesuje wichura. Jeżeli jestem taksówkarzem, mam kurs ale zawalone drzewo uniemożliwia mi dojazd to nie zarabiam. Jeżeli mam sklep, padnie prąd i nie działa oświetlenie, kasa fiskalna, ani komputer to nie zarabiam. A jeżeli "mam" SKM, zerwie się trakcja, pociąg nie dojedzie na czas to i tak zarabiam. I nawet nie stać mnie na głupie "za opóźnienie przepraszamy" przez głośnik na większości peronów.
Nie wiem czy wiesz, ale np jeżeli wskutek klęski żywiołowej pada elektrownia to odpowiada za swoje zobowiązania. Prowadzenie każdej działalności wiąże się z ryzykiem i prywatny przedsiębiorca za to odpowiada. Tylko nie państwowe molochy
Nie wiem czy wiesz, ale np jeżeli wskutek klęski żywiołowej pada elektrownia to odpowiada za swoje zobowiązania. Prowadzenie każdej działalności wiąże się z ryzykiem i prywatny przedsiębiorca za to odpowiada. Tylko nie państwowe molochy
prywatny właściciel może przykręci nieco ogrzewanie parzące w tyłek i za zaoszczędzone pieniądze wyremontuje jakiś wagon. Gdybym jechał samochodem i się spóźnił mógłbym mieć pretensje do samego siebie. Jeżeli płacę za coś to wymagam. Koniec kropka. Chodzi o zasadę.
Jeżeli ja mam 20 groszy tańszy bilet to nikt się nade mną nie ulituje. A SKM spóźnia się 15 minut, jak mają dobry humor to przez trąbkę przeproszą za opóźnienie i niby załatwione.
Jeżeli ja mam 20 groszy tańszy bilet to nikt się nade mną nie ulituje. A SKM spóźnia się 15 minut, jak mają dobry humor to przez trąbkę przeproszą za opóźnienie i niby załatwione.
SKM też na tym traci wizerunek, na przykład ludzie będą pisali skargi.(mało istotne przy tej kategorii połączeń)
Dokładają wszelkich starań aby dowieść ludzi na czas do pracy nie jest kolei na rękę jakakolwiek anomalia pogodowa. Wszyscy chcą planowych pociągów kolejarze i podróżni. Na marginesie skm działa w służbie publicznej wyobraź sobie trójmiasto bez niej:(
Lub całkowite odwołanie pociągu tak jak ma to miejsce np w Niemczech, mają adnotacje na rozkładzie jazdy, iż w przypadku wystąpienia trudnych warunków pogodowych przewoźnik może odwołać pociąg.
Dopiero później odszkodowanie itp.
Dokładają wszelkich starań aby dowieść ludzi na czas do pracy nie jest kolei na rękę jakakolwiek anomalia pogodowa. Wszyscy chcą planowych pociągów kolejarze i podróżni. Na marginesie skm działa w służbie publicznej wyobraź sobie trójmiasto bez niej:(
Lub całkowite odwołanie pociągu tak jak ma to miejsce np w Niemczech, mają adnotacje na rozkładzie jazdy, iż w przypadku wystąpienia trudnych warunków pogodowych przewoźnik może odwołać pociąg.
Dopiero później odszkodowanie itp.
Jeżeli chodzi o ten sektor połączeń sam przyznasz- tak myślę, że u nas musi zmienić się mentalność społeczeństwa mam na myśli dewastacje itp.
Większe kary dla takich ludzi niestety nie egzekwowane policji sok w skm jest za mało, ale duża ilość pociągów im to uniemożliwia. druga sprawa za mało jest tych funkcjonariuszy -oszczędności brak kasy jak to w Polsce.
Prywaciarz na to pieniędzy nie będzie wykładał na pewno.
Zniszczenie jednostki urządzeń kolejowych to naprawdę wielkie pieniądze.
Na marginesie skm przeprowadza remonty peronów, torów, infrastruktury, SRK, komputeryzacji ale tego nie widać dla przećietnego pasażera i wiem co mówię
Większe kary dla takich ludzi niestety nie egzekwowane policji sok w skm jest za mało, ale duża ilość pociągów im to uniemożliwia. druga sprawa za mało jest tych funkcjonariuszy -oszczędności brak kasy jak to w Polsce.
Prywaciarz na to pieniędzy nie będzie wykładał na pewno.
Zniszczenie jednostki urządzeń kolejowych to naprawdę wielkie pieniądze.
Na marginesie skm przeprowadza remonty peronów, torów, infrastruktury, SRK, komputeryzacji ale tego nie widać dla przećietnego pasażera i wiem co mówię
Wizerunek? A SKM to jest np Apple który bazuje na wizerunku i jak ten się pogorszy to straci klientów? Czy państwowy moloch który się nie musi liczyć bo ludzie i tak będą z niego korzystać a nawet jeżeli nie... to państwo dopłaci?
Widzę też że w postkomunistycznej polsce dalej postkomunistyczna mentalność. "Prywaciarz" to jest ten zły co oszczędza, a państwo dobre to nie oszczędza. Tylko że to państwo to nie oszczędza NASZYCH PIENIĘDZY!
No i zastanów się czy ten prywaciarz będzie oszczędzał na ochronie WŁASNEGO MIENIA!
Widzę też że w postkomunistycznej polsce dalej postkomunistyczna mentalność. "Prywaciarz" to jest ten zły co oszczędza, a państwo dobre to nie oszczędza. Tylko że to państwo to nie oszczędza NASZYCH PIENIĘDZY!
No i zastanów się czy ten prywaciarz będzie oszczędzał na ochronie WŁASNEGO MIENIA!
kolego..kolezanko...rodacy.... poki co mamy tylko SKM i jak sama nazwa mowi..w zasadzie skrot...Spozniona Kolej Miejska..takie czasy taki rzad;-( to my Polacy z kraju mataczy...to my Polacy z kraju bez pracy....na na na i tak dalej....siedze w barze piwa nalej kolej znowu sie dzis spoznia.....moze chociarz bedzie luzna.....na na na i tak dalej a ty zamiast byc w wagonie dalej czopku na peronie...to jest Polska taki kraj....rzeczywistosc...to nie raj
SKM-Spowolniała Kolej Miejska. Kiedyś jeździłam codziennie, teraz na szczęście tylko raz w tygodniu. Niewiele drożej kosztuje bilet miesięczny ZKM i to lepiej się opłaca. Wolę dojeżdżać autobusem lub trolejbusem. Często mogę dojechać pod sam urząd czy inną instytucję. Jakieś podejrzane moczymordy nie piją i nie palą tak jak w kolejce. Autobusy w Gdyni nie mają szans na pobicie rekordów spóźnień kolejki lub autobusów w Gdańsku
Niech wszyscy, którzy źle mi życzą, pocałują mnie w d*pę.