Widok

STARAJĄCE SIĘ LI

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
W związku z licznymi naciskami zakładam nowy wątek :)

Wczorajsza (pierwsza po urlopie mojej lekarki i długo wyczekiwana) wizyta była dla nas totalnym zaskoczeniem...Dostaliśmy od Boga niesamowity dar!! Nosimy pod serduszkiem dwa nowe serduszka :) Maluszki są jednojajowe :) Jeden jest "wzrostu" 0,65cm a drugi 0,68cm. Serduszka mocno biją :) Oddajemy się w opiekę Najwyższego i w nim pokładamy nadzieję na szczęśliwy bieg wydarzeń.. :)

Życzę wszystkim szczęśliwego i owocnego zakończenia najbliższych cykli :)) trzymam kciuki!!!!

A teraz AgaB zakładaj swój wątek :P :P :)))
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Adziula, zrobienie bety prywatnie w sobotę byłoby dla Ciebie rozwiązaniem??
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Adziula a nie ma u Ciebie jakiegos polskiego gina, do ktorego moglabys pojsc prywatnie i zrobilby Ci usg do(w)cipne ze tak powiem? ;)

ja bylam wczoraj u gin i niby nic sie nie wydarzylo a jakas podlamana jestem...
zbadala mnie i powiedziala, ze nie jest juz w stanie swteirdzic czy byla owulacja czy nie bo jestem przed miesiaczka ( ? ), ja sama nie wiem czy byla czy nie bo testow owu nie robie bo mam teraz te cykle takie wariackie,32-33 dni i kazda @ przychodzi zapowiadania takimi plamieniami-brudzeniami, masakra...
no wiec nawet nie wiem czy owu byla czy nie :/
no i teraz mam czekac na nowy cykl i w nim zrobic hormony jajnikow i prl z obciazeniem i wtedy przyjsc z wynikami i ona zobaczy czy zaczynamy stymulowac jajniki itd....
no i niby nic i przeciez i tak moj Mm wyplywa i nie bedzie staran przez 2 mce ale jakos tak mi beznadziejnie po tej wczorajszej wizycie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
beta to naprawde swietne rozwiazanie, ale niestety w uk nie takie powszechne. gp moze mi zrobic z moczu, ale jedna polozna odradzila mi juz wizyte u niego i zebym lepiej udala sie odrazu do szpitala na wszystkie badania. a zeby tam pojsc to tak jak wam juz pisalam.

a dzisiaj to jeszcze przed chwila na tescie byly 2 kreski, po czym ta ciazowa sie rozmyla jak mazak od wody i zniknela- dodam ze wszytko w czasie odczytu testu, nie pozniej. czuje sie jak amatorka nie potrafiaca zrobic pozadnie testu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Adziula, wez Mikiego - albo zostaw u kogos jak mozesz, moze jakas kumpela tez moze i jedz na emergency, ze boli cie podbrzusze bardzo, zrobia ci usg i badania...moze troszke to trwac...ale wyklaruje sie...
ps. z ciaza nr 2 nie ejst latwo jak masz male dziecko plus sa problemy z ciaza, no i 3mam kciuki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Testy to jest w ogole dziwna sprawa ;/ u mnie na tescie były dwie kreski a beta poniżej 1 ... a podobno testy w tą strone sie nie mylą...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
33dc.i nadal nic..test negatywny..chyba po prostu @ sie rozregulowala...:((
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Adziula ja na Twoim miejscu bym się wybrała na usg do polskiego ginekologa, nie chcę Ciebie straszyć, ale po takim czasie lepiej to sprawdzić, bo w takich sprawach nie ma żartów
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W ogóle jestem zdziwiona całym tym lecznictwem w UK. Chyba jednak mimo wszystko, nie mamy tutaj tak źle co?

Mi się zbliżają wielkimi krokami dni płodne. ;)
W czwartek będę mieć usg i będę wiedzieć, w ogóle czy pęcherzyk rośnie czy jednak moje PCO dalej się mnie kurczowo trzyma;/
Ale tak myślę sobie, że może od kiedy @ się naprawiła i jest jak w zegarku to się cofnęło? Wszak dieta może czynić cuda. Chyba...

Izulucha, Ty się z tym borykałaś prawda?
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja sie jeszcze wstrzymam z wątkiem nowym - ale Akamara, Agniuszka i (daj Boże) Adziula (jeśli o którejś zapomniałam, proszę też się dopisać;P) - nikogo nie blokuję - zakładajcie dziewczyny wątki, niech się sypią...

Wkleję Wam opis swojej wizyty wczorajszej u gina, który wpisałam już na skarbku:

"To tak to była z tą wizytą...
Dwa tygodnie temu lekarz (a lubię go, zawsze poświęcał mi dużo czasu, jak nie było kolejki, to potrafił godzinę ze mną spędzić tłumacząc różne rzeczy; dokładnie tłumaczy, na co nie panikować, co może się zdarzyć itd) po potwierdzeniu objawów ciążowych itd kazał się umówić na za dwa tygodnie (fakt, na wtorek, a ja umówiłam się na poniedziałek, bo tak termin mi bardziej pasował) i powiedział, ze wtedy zrobimy usg - pytałam się nawet, czy męża mam przytachać ze sobą, co potwierdził.
W międzyczasie w przychodni wprowadzono system informatyczny (co jest istotne wg mnie w tym przypadku), którego lekarze jeszcze nie ogarnęli; elektroniczne karty pacjentów, skierowania wpisywane w nie i drukowane itd... Generalnie kolejki się wydłużyły, bo lekarze jeszcze nie ogarniają tego i masakrycznie długo to trwa.
Wczoraj poślizg nie był nawet taki duży (tzn byłam ostatnią pacjentką a weszłam tylko 15 min po czasie - więc nic strasznego). Mój A. za mną i stanął za moim krzesłem. Lekarz jak go zobaczył, to się pyta, czego chce (no może uprzejmiej;P) - A., że jest mężem, ja dopowiedziałam, ze mieliśmy dziś usg robić. Na to lekarz, ze na usg to on co najwyżej mi skierowanie na jutro (wtorek) da, a temu panu (mężowi) podziękujemy.
Podejrzewam, ale się nie upewniłam, ze może jednak ten wtorek była ważny - np. wtedy jest lekarz od usg, a gin sam nie moze... ale się nie dopytywałam, bo generalnie źle się czułam i jeszcze doła dostałam...
Lekarz pochwalił (ze cztery razy) cytologię (II grupa), sprawdził, że "zamek zamknięty" (szyjka), zbadał, ze wszystko ok. I zaczął wypisywać skierowania.... matko - już wiem, czemu był taki wqriony - trwało to minimum 5 minut, jak i nie 10 - w międzyczasie się wściekł i pobiegł po jakąś pielęgniarkę, bo skierowania się nie drukowały... No i zamiast ze mną rozmawiać, to walczył z tym systemem...
Skierowanie na USG dał, powiedział, ze generalnie powinnam zrobić w okolicach 10tc, ale on się nie upiera, tylko, że jakbym była jego siostrą, to tak by zalecał...
A ponieważ, tak jak pisałam, wizytę mam na nfz w poniedziałek rano i mam nadzieję, ze tam uda mi się naciągnąć babkę na usg, to też się nie upierałam. No i w czwartek obejmie mnie dodatkowe ubezpieczenie i liczę, ze uda się jeszcze przed sobotą tam odwiedzić lekarza i zrobić to usg - żeby babcie i dziadek w sobotę zaproszeni na obiad do nas zobaczyli pierwszą fotkę wnuka;) A ja bym miała pewność, że żyje..."

Tak więc, do momentu, gdy zobaczę bijące serducho, wstrzymam się z wątkiem...

Tripka - napisałaś do mnie maila? Skąd jesteś? Bo może przejeżdżam obok...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bimka - nie do końca się zgodzę... zawsze się liczyło...
jak babki miały regularne, 4tygodniowe cykle, a nie było innych możliwości... Obecnie nawet lekarz w formularzu w mojej karcie pacjenta walczył, by móc wpisać 6/7 tc, a nie 7, bo widział, ze moje cykle w ostatnim roku były właśnie takie 5-tygodniowe

Że na usg może inaczej wyjść to wierzę, bo ono bazuje na wielkości malucha, a tu mogą być różnice...

Natomiast uważam (ok, moje prywatne zdanie), że jak dziewczyna się obserwuje, mierzy temp. czy robi testy owu i może na tej podstawie podać termin owu (w przybliżeniu do tych 2 dni), to raczej trzeba się na tym opierać, niż na miesiączce (i odjąć od terminu owu 2 tygodnie, by dostać "wiek" ciąży)... Jeszcze półtora roku temu miałam cykle 7-8 tygodniowe -> w takim przypadku owulacja=zapłodnienie byłaby w 6tc (licząc od @), a poród w 44tc = poważnie przenoszona ciąża...

Ale to dyskusja akademicka;) I nic nam nie zmienia:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
AgaB przykro mi , że musiałaś sie kurcze nadenerwować i nie mogłaś miec tego usg.Wiadomo , zmiana organizacji pracy jest męcząca i wkurzająca zwłaszcza jak coś nie wychodzi ale..... niech robią sobie szkolenia albo nie wiem niech nie przyjmują pacjentów do póki ich system nie będzie działać.Mam nadzieje , że znajdzesz lekarza co zrobi Ci to usgi pokażesz dziadkom pierwsze zdjęcie malca :):):) Ja póki nie usłysze serduszka, też nie założe wątku a wizyte mam 5 września.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nulka poniżej 1 czyli,ze nie ma ciąży,tak? To ja już nic nie kumam, a jest szansa,że beta się myli? Ja zaczynam się zastanawiać nad wynikiem mojego testu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dokładnie, ze nie ma ciąży... a na tescie byly ewidentne 2 kreski, 3 osoby potwierdziły :P
Zaczełam czytac w necie, ze jest szansa, ze beta sie myli, ale rzadko...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To teraz mnie zmartwilas, ja muszę czekać do jutra,bo dzisiaj byłam na becie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ej, Akamara, nie martw sie :) u Ciebie napewno bedzie inaczej :)))

Poza tym moja @ była spoźniona i dziwna, w sumie trwała 2 dni... wiec poprzedni cykl byl w ogole dziwny... :|
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak sie zastanawiam,ze jesli raz wychdozi wg testu ze ciaza,a raz ze nie..to mzoe to ciaza pozamaciczna czego nie zycze zadnej z Was :( ani sobie takze.. mialam kiedys taka znajoma co test pokazal,ze jets w ciazy i sie cieszyla..a za 2 dni zrobila i pokazal ze nie jest..poszla do gin, zrobili usg i wyszlo,ze to pozamacicnza i 7 tydz.:(( dziewczyna ta sie zalamala..musiala jechac do szpitala na czyszczenie..no i po tym juz sie bala zajsc w ciaze..dzisiaj ma dziecko-synka i swiata po zanim nie widzi,ale bardzo przezyla ta strate:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja juz po wizycie u dr piatkowskiego, dostalam mnostwo badan do zrobienia i mam nadzieje ze bedzieok. Co do tego ze test wyszedl pozytywnie a ciazy nie bylo, to mi sie tez to zdarzylo w marcu test pozytywny a beta nie ciazowa no i niestety ciazy nie bylo(:
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dziewczyny, ale ja zrobilam w sumie chyba z 10 testow i kazdy byl pozytywny. te piatkowe 4 roznie firmy i kazdy pozytywny, dlatego sie zastanawiam jak to wszystko mozliwe. rozumiem, gdyby to byly z 1 firmy, to moze fajntycznie wadliwe jakies czy co, ale 4 rozne?

co do ciazy pozamacicznej, to z mikolajem mialam podejzenia takiej ciazy- bole mialam okropne, a teraz lekkie cmienie w jajnikach takze tez nie wiem.

jade wlasnie do szpitala na badania- trzymajcie kciuki- co by nie bylo to sie przydadza- jesli jest ciaza to sie odrazu pochwale, jesli nie to trzmajcie, zeby okazalo sie ze jest wszytko ok i mozemy dzialac dalej.
boje sie bardzo, co uslysze. cala noc nie spalam.

Agnieszki 2 moje :)- bedzie dobrze! musi byc. mam nadzieje, ze zaraz zalozymy 3 Agnieszkowe watki!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Adziula, trzymam mocno kciuki !!! :)

Akamara, jak ?? :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witajcie,
Z łeską w oku podczytuję czasami wasz wątek i pamiętam jak sama w nim byłam dawno temu i wiem że starania potrafią być zarówno miłe jak i przykre. Chciałam wam opowiedzieć moją historię abyście nigdy nie traciły nadziei....
Zaczęłam się starać o dziecko w 2009 roku. Wiadomo super nastawienie że zaczynamy że zaraz będę w ciąży hura ;) Jednak los okazał się być inny... 1 cykl, 2,3....itd i nic. Postanowiliśmy pójść do lekarza najpierw zbadać męża bo ja wychodziłam z założenia ze ze mną wszystko ok ;) Zrobiliśmy posiew nasienia za namową lekarza i okazało się ze jest jakaś bakteria. Ten sam lekarz stwierdził że leczenie jej spowoduje że nigdy nie będziemy mieli dzieci bo nie będzie plemników. Strasznie usłyszeć coś takiego, już na starcie pozbawiono nas nadziei, był wielki płacz:( Za namową rodziny poszliśmy do innego lekarza który wyśmiał koncepcję poprzedniego i kazał zbadać ogólnie nasienie i okazało się wyniki super dużo plemników i zdrowe...ufff jednak wszystko ok. Poszliśmy do innego lekarza który badał moje cykle i mówił że owulacja jest że działać i ciąża będzie. Jednak nadal ciąży nie było. Od znajomych dostaliśmy namiar na lekarkę gin-endokrynolog, która zaczęła szybko działać. Zrobiła mi badania i okazało się że prolaktyna za wysoka a progesteron za niski, brałam dostinex i luteinę przez miesiąc. W następnym miesiący stwierdziła u mnie PCO. Załamałam się :( jednak pani dr mówiła że to nie wyrok że trzeba dalej działać. Podała mi CLO i w pierwszym miesiącu brania go zaszłam w ciążę:)))) Nie musze mówić jaka to była radość, płakalam ze szczęścia. Poszliśmy na usg w 7 tc i serduszko mocno biło...ufff dzidzia tam jest :) Kolejna wizyta w 10 tc i serduszko już nie biło :( Rozpacz wielka, szpital, łyżeczkowanie-koszmar :((((((((( i wielka pustak w sercu, dlaczego ja ????? I ciągłe pytania w głowie a co jeśli kolejna ciąża się nie utrzyma :( postanowiłam odpocząć, w szpitalu kazali nam odczekać 3 miesiące i starać się ponownie. Jednak dla mnie to bylo za szybko....znowu leki, znowu nerwy uda się czy nie zajść a potem czy się utrzyma ciąża:( Nie bylam gotowa na to...
Po tych 3 miesiącach pani dr kazała nam przyjść do kontroli czy po zabiegu wszystko się zagoiło i wróciło do normy. Zrobiła usg i stwierdziła że nie ma owulacji, pomyślałam no tak z PCO to normalne. Przeklęte PCO sprawia że nie jestem w pełni płodna :( Z drugiej strony pomyślałam może i dobrze przynajmniej pokocham się z mężem wtedy kiedy będziemy chcieli a nie kiedy lekarz każe w dni płodne ( po takim staraniu to nawet w te dni nie chce się nikomu kochać). Pod koniec miesiąca czekałam na miesiączkę i nic 1,5 tygodnia spóźnienia....pomyślałam że to pewnie jeszcze po łyżeczkowaniu rozregulowana jestem, bo przecież nie ma cudu żebym w ciąży była. I nie robiłam nic, czekałam. Dostałam plamień więc pomyślałam jednak miesiączka się zaczyna, nareszcie :) Po 2 plamienia ustały.... wtedy mama mi kazała zrobić test. Poszłam do apteki i poprosiłam paradoksalnie o najtańszy bo i tak w ciąży nie jestem....teraz pewnie się domyślacie jak bardzo się zdziwiłam :) 2 grube kreski.... poszłam na bętę a tam wynik wskazywał 5-6 tydzień :) szokkkkkkkkkk. Ginekolog na usg potwierdziła ciążę ale jeszcze serduszka nie było. Stres się zaczął wielki i w dzień usg plakałam z nerwów a co jeśli nie bije???? Jednak serduszko biło mocno. Przez pierwsze 3 miesiące chodziłam na usg co tydzień sprawdzać czy jest serduszko ........zawsze biło:)))))) Bije cały czas już obok mnie, 11 lipca tego roku urodziłam synka Adasia:)
Moja owulacja przesunęła się prawdopodobnie, nie brałam w tym miesiącu żadnych leków, cykl nie był stymulowany nic a nic a ciąża się pojawiła, bo okazało się że jednak mam blokadę w głowie, że jednak nie mam PCO ani innych problemów :)
Mam nadzieję że was nie zanudziłam. Wszystkim przyszłym wam czyli mamom życzę dużo nadziei, sił i pewności że na 100% będziecie mamami. Życzę wam tego z całego serca :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

dr Włodzimierz Sieg-opinie prowadzenie ciąży (31 odpowiedzi)

Jak w temacie proszę o opinie o tym lekarzu, zmieniam ginekologa w połowie ciąży i jestem...

do góry