Widok
STARAJĄCE SIĘ LI
W związku z licznymi naciskami zakładam nowy wątek :)
Wczorajsza (pierwsza po urlopie mojej lekarki i długo wyczekiwana) wizyta była dla nas totalnym zaskoczeniem...Dostaliśmy od Boga niesamowity dar!! Nosimy pod serduszkiem dwa nowe serduszka :) Maluszki są jednojajowe :) Jeden jest "wzrostu" 0,65cm a drugi 0,68cm. Serduszka mocno biją :) Oddajemy się w opiekę Najwyższego i w nim pokładamy nadzieję na szczęśliwy bieg wydarzeń.. :)
Życzę wszystkim szczęśliwego i owocnego zakończenia najbliższych cykli :)) trzymam kciuki!!!!
A teraz AgaB zakładaj swój wątek :P :P :)))
Wczorajsza (pierwsza po urlopie mojej lekarki i długo wyczekiwana) wizyta była dla nas totalnym zaskoczeniem...Dostaliśmy od Boga niesamowity dar!! Nosimy pod serduszkiem dwa nowe serduszka :) Maluszki są jednojajowe :) Jeden jest "wzrostu" 0,65cm a drugi 0,68cm. Serduszka mocno biją :) Oddajemy się w opiekę Najwyższego i w nim pokładamy nadzieję na szczęśliwy bieg wydarzeń.. :)
Życzę wszystkim szczęśliwego i owocnego zakończenia najbliższych cykli :)) trzymam kciuki!!!!
A teraz AgaB zakładaj swój wątek :P :P :)))
iwonka... jeszce kilka wątków i znów nam złożysz nowy :)
słuchajcie, skoro już się nie ukrywam - wzięłam od anik jej testy owu - chyba jest ich 12szt
one miały termin ważności czerwiec 2011 - czyli są dwa miesiące po terminie
testy ciążowe z tym samym terminem wyszły dokładnie tak samo jak te nie po terminie (ten sam odcień krechy był)
więc jakby któraś była zainteresowana (Gdańsk Chełm) to oddam
słuchajcie, skoro już się nie ukrywam - wzięłam od anik jej testy owu - chyba jest ich 12szt
one miały termin ważności czerwiec 2011 - czyli są dwa miesiące po terminie
testy ciążowe z tym samym terminem wyszły dokładnie tak samo jak te nie po terminie (ten sam odcień krechy był)
więc jakby któraś była zainteresowana (Gdańsk Chełm) to oddam
Bimka..no dobrze,dobrze..chhociaz raczej w ciazy nie jestem..mam jak zwykle nieregularny cykl..ehh..a tak by sie chcialo zobaczyc druga kreseczke..jak do nd nie dostane @ to zrobie test..
czy ktos slyszal o objawach ciazy takich jak infekcja tam? bo ja mam malutka infekcje..ehh..
objawow na okres nie mam ani na ciaze..jestem w zawieszeniu..
moj maz co chwile pyta czy dostalam @..:-)
a bede mama....:-))
tyle,ze chrzestna ..no i w grudniu chrzciny:-)
czy ktos slyszal o objawach ciazy takich jak infekcja tam? bo ja mam malutka infekcje..ehh..
objawow na okres nie mam ani na ciaze..jestem w zawieszeniu..
moj maz co chwile pyta czy dostalam @..:-)
a bede mama....:-))
tyle,ze chrzestna ..no i w grudniu chrzciny:-)
Lulu a dlugo sie juz staracie?
wlasnie cyztalalm,ze czasami kobiety ktore sa w ciazy a jeszcze o tym nie wiedza lapia infekcje tam bo zmienia sie ph pochwy...czyli moze jestem...
zobaczymy..:-)
zeby kazdej sie udalo szybciutko...:-)
jaki ten swiat jest dziwny..te pary,ktore chca dzidzie to nie moga..a ci co nie chca..to maja kilka dzieciaczkow:/
wlasnie cyztalalm,ze czasami kobiety ktore sa w ciazy a jeszcze o tym nie wiedza lapia infekcje tam bo zmienia sie ph pochwy...czyli moze jestem...
zobaczymy..:-)
zeby kazdej sie udalo szybciutko...:-)
jaki ten swiat jest dziwny..te pary,ktore chca dzidzie to nie moga..a ci co nie chca..to maja kilka dzieciaczkow:/
może być z tą infekcją.
To chyba jeszcze za wcześnie żeby coś czuć.
U mnie pierwszymi objawami to były bolące piersi i niechęć do kawy. Ale to w drugim miesiacu dopiero zaczeło się pojawiać. Potem senność i wieczorne mdłości, ale leciutkie.
No i infekcję delikatną też miałam i to w pierwszym miesiacu (pamiętam bo wtedy impreza była wazna), ale tego nie powiązałam z ciążą. Wtedy też test sobie robiłam i wyszedł pozytywny. Kilka dni wcześniej wyszedł negatywny.
To chyba jeszcze za wcześnie żeby coś czuć.
U mnie pierwszymi objawami to były bolące piersi i niechęć do kawy. Ale to w drugim miesiacu dopiero zaczeło się pojawiać. Potem senność i wieczorne mdłości, ale leciutkie.
No i infekcję delikatną też miałam i to w pierwszym miesiacu (pamiętam bo wtedy impreza była wazna), ale tego nie powiązałam z ciążą. Wtedy też test sobie robiłam i wyszedł pozytywny. Kilka dni wcześniej wyszedł negatywny.
ja od 2-3 dni mam bardzo wrazliwe sutki..taki bolace..przed @ bola mnie cale piersi a teraz sutki..no ta infekcja..
zobaczymy..moze niepotrzebnie sie nakrecam..mozliwe jestze po tabsach organizm szaleje i mam spozniona @..
chociaz wiecie..nadzieja jest:-)
jak ktoras z was ma tel na karte w orange to mozna wyslac haslo z duzych liter BUZIAKI na nr bezplatny 80101 i dostaniecie 10 zl na konto:-)
zobaczymy..moze niepotrzebnie sie nakrecam..mozliwe jestze po tabsach organizm szaleje i mam spozniona @..
chociaz wiecie..nadzieja jest:-)
jak ktoras z was ma tel na karte w orange to mozna wyslac haslo z duzych liter BUZIAKI na nr bezplatny 80101 i dostaniecie 10 zl na konto:-)
Bimka tak..ja dostalam..kazdego dnia jest inne haslo..i cos sie dostaje..zabawa trwwa do 13 wrzesnia..dostalam raz 10 minut do wszystkich sieci, innym razem 100 sms zamienynych na mms do orange.wczoraj 10 minut chyba do orange..a dzisiaj 10 zl:-)
smutne jest kiedy komus sie nie udaje..:(( taka radosc..a tu nagle bum i wielka rozpacz..przykro mi:(
smutne jest kiedy komus sie nie udaje..:(( taka radosc..a tu nagle bum i wielka rozpacz..przykro mi:(
Kobritta strasznie mi przykro, nie wiem czemu ostatnio tak czesto sie nam to przydarza :(
Iwonka gin powiedziala mi, ze najlepiej bedzie odczekac minimum 3 mce,dla dobra organizmu zeby wrocil do rownowagi po tym wszystkim i zeby nie narazac sie na ryzyko powtorzenia...3 mce mi wlasnie mijaja w rpzyszlym tygodniu ale tak naprawde zaczniemy dopiero w listopadzie bo maz wyplywa na statek znowu :/
Iwonka gin powiedziala mi, ze najlepiej bedzie odczekac minimum 3 mce,dla dobra organizmu zeby wrocil do rownowagi po tym wszystkim i zeby nie narazac sie na ryzyko powtorzenia...3 mce mi wlasnie mijaja w rpzyszlym tygodniu ale tak naprawde zaczniemy dopiero w listopadzie bo maz wyplywa na statek znowu :/
To ja się dopisuje do listy starających, choć my jesteśmy aktualnie w poczekalni do starań. Pełną parą ruszymy w grudniu. Moja poprzednia ciąża zakończyła się w 18 tygodniu i teraz regeneruje siły, robię badania i leczę się z wszystkiego co możliwe. Mnie zalecono min6 miesięcy przerwy, ale to ze względu na to, że ciąża już była zaawansowana. Tak, do 8 tygodnia to wystarczą 2-3 cykle powrotu do formy psychicznej i fizycznej, ja na szczęście z tym pierwszym nie mam problemów. Ja też za bliźniaki już dziękuję, a zwłaszcza jednojajowe.
Hehe moje bobasy wzbudzają wiele emocji widzę :-) nie chce krakac ale Nulka i AgaB miały testy ode mnie więc może... :-P:-P
Dla nas wiadomość o podwójnym szczęściu też była zaskoczeniem :-) i nie było to wcale brane pod uwagę bo w żadnej z naszych rodzin nie ma bliźniaków :-) takie po prostu mamy szczęście:-):-)
Dziękujemy za wszystkie gratulacje:-):-)
Dla nas wiadomość o podwójnym szczęściu też była zaskoczeniem :-) i nie było to wcale brane pod uwagę bo w żadnej z naszych rodzin nie ma bliźniaków :-) takie po prostu mamy szczęście:-):-)
Dziękujemy za wszystkie gratulacje:-):-)
witam!
ja też należę do starających się:)przewidywany termin @jutro ale byłabym przeszczęśliwa gdyby nie przyszla przez najbliższe 9 miesięcy:)staramy sie od 3 cykli i jakoś nam nie chce wyjść ale jestem dobrej myśli:)
no i tak się składa że też należe do osób które poroniły tyle że ja w grudniu w 7 tc i gdybym tej ciąży nie straciła jutro miałabym termin porodu a tak jest termin @ więc jakiś dziwny zbieg okoliczności co nie?
pozdrawiam wszystkie staraczki i gratuluje "zaciążonym"!
ja też należę do starających się:)przewidywany termin @jutro ale byłabym przeszczęśliwa gdyby nie przyszla przez najbliższe 9 miesięcy:)staramy sie od 3 cykli i jakoś nam nie chce wyjść ale jestem dobrej myśli:)
no i tak się składa że też należe do osób które poroniły tyle że ja w grudniu w 7 tc i gdybym tej ciąży nie straciła jutro miałabym termin porodu a tak jest termin @ więc jakiś dziwny zbieg okoliczności co nie?
pozdrawiam wszystkie staraczki i gratuluje "zaciążonym"!
to nie jest przesądzone, jest jeszcze nadzieja, może to za wcześnie, za niski poziom hormonu w moczu. Żeby test był najbardziej prawdopodbny to powinno się robić rano (bo wtedy mocz jest najbardziej gęsty). Jeśli kobieta pije dużo płynów to też mocz może byc tak rozwodniony, że hormonu w próbce bedzie za mało, żeby wykazać ciąże.
MI też pierwszy test wyszedł negatywny (robiony w dzień przewidywanej @), dopiero kilka dni później pojawiły sie 2 kreski, ale ta druga była ledwie widoczna, powtórzyłam test 2 dni później i też druga krecha słabiutka, a ciąża była.
MI też pierwszy test wyszedł negatywny (robiony w dzień przewidywanej @), dopiero kilka dni później pojawiły sie 2 kreski, ale ta druga była ledwie widoczna, powtórzyłam test 2 dni później i też druga krecha słabiutka, a ciąża była.
Hej czy mogę się przyłączyć ... w końcu w grupie zawsze raźniej my z mężem staramy się o dzidzię od czerwca to byłoby nasze pierwsze dziecko... dzisiaj jest mój 17dc a na 6 września planowany dzień przyjścia @ po cichu liczę że nie przyjdzie.. tym bardziej że oboje mieliśmy bardzo gorący urlop na wsi :))) może zmiana klimatu coś pomogła , no nic zobaczymy. Gratulacje dla gosik_sz :))) i powodzenia dla was Staraczki :)
czesc:-)
czyli jest jeszcze szansa...choc mam tam w srodku gdzies..taki..zawod..tak mi ciezko..ze nie ma 2 kreski..byc moze macie racje,ze to za wczesnie..ze mocz mialby byc z rana itd..kupie sobie w pn test i go zrobie..
dzisiaj idziemy na esele to moze nie bede o tym tyle myslala..chociaz..jedna dziewczyna nie przychodzi na wesele bo wczoraj urodzila chlopca..zaczela krawiwc i pojechala do szpitala mimo,ze nic ja nie bolalo..w szpitalu stwierdzili,ze to szyjki macicy leci..a okazalo sie,ze to lozysko sie odklaja..no i miala cesarke bo nie mogli czekac..maly ma prawie 4 kg..i jest zdrowy..:-)
a jeszcze jedna dziewczyna co tam bedzie..jest w 8 tc..i wez tu kobietko nie mysl i dzieciach,ciazy czy braku @ kiedy otaczaja cię same fajne brzuszki:-)
czyli jest jeszcze szansa...choc mam tam w srodku gdzies..taki..zawod..tak mi ciezko..ze nie ma 2 kreski..byc moze macie racje,ze to za wczesnie..ze mocz mialby byc z rana itd..kupie sobie w pn test i go zrobie..
dzisiaj idziemy na esele to moze nie bede o tym tyle myslala..chociaz..jedna dziewczyna nie przychodzi na wesele bo wczoraj urodzila chlopca..zaczela krawiwc i pojechala do szpitala mimo,ze nic ja nie bolalo..w szpitalu stwierdzili,ze to szyjki macicy leci..a okazalo sie,ze to lozysko sie odklaja..no i miala cesarke bo nie mogli czekac..maly ma prawie 4 kg..i jest zdrowy..:-)
a jeszcze jedna dziewczyna co tam bedzie..jest w 8 tc..i wez tu kobietko nie mysl i dzieciach,ciazy czy braku @ kiedy otaczaja cię same fajne brzuszki:-)
to usiądź daleko od niej i próbuj nie rozmawiać!
Na moim weselu były 2 kobiety, które kilka tygodni później poroniły! Ale miałam filma, że to przeze mnie i że mnie tez to spotka! Tak sie w ciązy bałam, że szok! Jeszcze na dodatek w pierwszych tygodniach miałam ostre zapalenie pęcherza, gin przepisała furalginum, potem inny gin powiedział, że furalginu absolutnie nie wolno w pierwszym trymestrze... Miałam jazdę, że coś sie stanie z ciążą, albo dzieckiem...czekałam jak na zbawienie na każde usg, żeby sprawdzić czy wszystko gra. No ale wszystko jest OK :)
Na moim weselu były 2 kobiety, które kilka tygodni później poroniły! Ale miałam filma, że to przeze mnie i że mnie tez to spotka! Tak sie w ciązy bałam, że szok! Jeszcze na dodatek w pierwszych tygodniach miałam ostre zapalenie pęcherza, gin przepisała furalginum, potem inny gin powiedział, że furalginu absolutnie nie wolno w pierwszym trymestrze... Miałam jazdę, że coś sie stanie z ciążą, albo dzieckiem...czekałam jak na zbawienie na każde usg, żeby sprawdzić czy wszystko gra. No ale wszystko jest OK :)
witam w ten piękny dzionek:)
ja oczywiscie nie wytrzymałam do dnia spodziewanej miesiączki i dzisiaj zrobiłam test, ale w sumie nie dużo mi juz brakowaoł:) bo to 25 dc, a zazwyczaj mam 25-27cykle. I na teście pojawiły się dwie kreski od razu, co prawda jadna bledsza od drugiej. Wizytę mam na 7.09 więcy chyba pójdę na bete w przyszłym tygodniu.
Dziewczyny miłego weekendu!!!
ja oczywiscie nie wytrzymałam do dnia spodziewanej miesiączki i dzisiaj zrobiłam test, ale w sumie nie dużo mi juz brakowaoł:) bo to 25 dc, a zazwyczaj mam 25-27cykle. I na teście pojawiły się dwie kreski od razu, co prawda jadna bledsza od drugiej. Wizytę mam na 7.09 więcy chyba pójdę na bete w przyszłym tygodniu.
Dziewczyny miłego weekendu!!!
Ja bym zrobiła betę;)
W związku z tym, że dziś są moje urodziny, to mam jedno życzenie z tym związane tylko;) Zgadnijcie jakie?;)
Złapać bociana zanim odleci na dobre do ciepłych krajów;)
Ps. Właśnie w salonie u mnie są klienci z piękną rozkosznie się śmiejącą dziewczynką:) Ehhhh. Rozczula mnie to strasznie!!
W związku z tym, że dziś są moje urodziny, to mam jedno życzenie z tym związane tylko;) Zgadnijcie jakie?;)
Złapać bociana zanim odleci na dobre do ciepłych krajów;)
Ps. Właśnie w salonie u mnie są klienci z piękną rozkosznie się śmiejącą dziewczynką:) Ehhhh. Rozczula mnie to strasznie!!
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
hej dziewczyny, postanowiłam, że znów do Was dołączę.. po stracie maleństwa, postanowiliśmy znów zacząć starania...niestety mąż wraca 14 września, kiedy moje dni płodne już miną(według moich amatorskich wyliczeń kończą się 13 września),ale kolejne w październiku dają nam nadzieję.... póki co biorę kwas foliowy i multiwitaminy... i czekam na październik..
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
czesc Dziewczyny:-)
a ja nadal bez @..
wczoraj rozmawialam z moja siostra i mowila,ze jej test tez wykazywal negatywny wynik a jak zrobila bete to wyszlo,ze 4-5tydzien...i test byl negatywny do 9 tyg..
moze jest szansa..
po weselu jestem padnieta i chce jzu do domku a nie w pracy siedziec:/
milego dzionka:-)
a ja nadal bez @..
wczoraj rozmawialam z moja siostra i mowila,ze jej test tez wykazywal negatywny wynik a jak zrobila bete to wyszlo,ze 4-5tydzien...i test byl negatywny do 9 tyg..
moze jest szansa..
po weselu jestem padnieta i chce jzu do domku a nie w pracy siedziec:/
milego dzionka:-)
Akamara - nieoficjalne gratulacje!!! (oficjalne bedą w Twoim wątku;P)
Wesele przeżyłam. choć tak po oczepinach trochę cieżko zaczęło się robić - chyba stopy mi trochę spuchły - bo w tych butach przetanczyłam dwa wesela i poprawiny i niegdy nie byly takie ciasne;P
Najgorsze jednak było, jak po 1;30 przynieśli szaszłyki i kurczaka - po prostu zapach tego mnei powalał (a jestem pewna,że pachniały normalnie i apetycznie) i nagle zaczęłam czuś zapach wsyzstkiego, co było na stola - sąłatki, soku, wędliny, chleba itd... w końcu się poddałam i ok 3 poszłam spać.
Dobrze, że na dziś "kacowe" wziełam, bo nie wiem, jak bym się do pracy doturlała (obudizałam się ok 10...)
W życiu nei pomyślałabym, że mogę NIE CHCIEĆ bliźniaków jednojajowych, albo woleć JAKIEŚ dziecko od innego - dziecko to nie towar, to DAR i wielka radość. A czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka, dwójka czy nawet piątka - to moze być co prawda lżej lub cieżej pod pewnymi wzgledami, ale żadne z nich nie przychodzi na świat przecież na złość rodzicom!
Zresztą, kto długo czekał na ten dar, to, choć przerażony może, jest szczęśliwy z każdego rozwiązania i ta miłością przezwycieży wszsytko
Wesele przeżyłam. choć tak po oczepinach trochę cieżko zaczęło się robić - chyba stopy mi trochę spuchły - bo w tych butach przetanczyłam dwa wesela i poprawiny i niegdy nie byly takie ciasne;P
Najgorsze jednak było, jak po 1;30 przynieśli szaszłyki i kurczaka - po prostu zapach tego mnei powalał (a jestem pewna,że pachniały normalnie i apetycznie) i nagle zaczęłam czuś zapach wsyzstkiego, co było na stola - sąłatki, soku, wędliny, chleba itd... w końcu się poddałam i ok 3 poszłam spać.
Dobrze, że na dziś "kacowe" wziełam, bo nie wiem, jak bym się do pracy doturlała (obudizałam się ok 10...)
W życiu nei pomyślałabym, że mogę NIE CHCIEĆ bliźniaków jednojajowych, albo woleć JAKIEŚ dziecko od innego - dziecko to nie towar, to DAR i wielka radość. A czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka, dwójka czy nawet piątka - to moze być co prawda lżej lub cieżej pod pewnymi wzgledami, ale żadne z nich nie przychodzi na świat przecież na złość rodzicom!
Zresztą, kto długo czekał na ten dar, to, choć przerażony może, jest szczęśliwy z każdego rozwiązania i ta miłością przezwycieży wszsytko
AgaB nie sądzę, aby którakolwiek z nas patrzyła na dziecko jak na towar, ale niestety punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... jak się ma małe dziecko w domu a druga ciąża - w moim przypadku bliźniacza- z każdym dniem coraz bardziej zagraża Twojemu życiu a dziecko może zostać sierotą, to myśl o kolejnych bliźniakach i realnych komplikacjach (w ciąży jednojajowej jest to np.syndrom podkradania), może wzbudzać niechęć.
zawsze sie ciąże liczy od pierwszego dnia ostatniej miesiaczki, nawet usg tak wykazuje z małymi wahaniami. Też sie dziwiłam, bo ja sobie wyliczyłam, że zapłodnienie było 7 tygodni temu, a usg wykazało że jest 9 tydzień, czyli na pierwszy dzień ostatniej @
Pewnie są odstępstwa od tej reguły, ale to chyba już lekarz decyduje
Pewnie są odstępstwa od tej reguły, ale to chyba już lekarz decyduje
Nulka plan mam taki, jeszcze nie wim co z realizacja,bo bede w nim trpche zalezna od innych ludzi. U nas niedawno otworzyli nowa knajpe i zawsze gadamy,ze musimy tam sie kiedys wybrac na obiad i wymyslilam,ze wyciagne mojego meza tam,ale wczesniej kupie jakies gadzety, ksiazke: np. Ty tez mozesz byc super tata i do tego jakies male skarpetunie, pojde do tej knajpy dzien przed nasz wizyta i przekaze im ten moj prezent i poprosze,zeby po obiedzie, wniesli to mezowi jako deser:)
Nulka a wiesz jaki silny jest ten słodki ciężar, jak dziś przywaliła mi w żebra i żołądek to wymioty rano mnie dopadły;)
Agniuszka ja wymiotowałam przez ponad 4 miesiące, praktycznie dzień w dzień, po kilka razy dziennie i mi niestety nic nie pomagało:/ czasami pomagają migdały, imbir, ciepłe mleko, świeże powietrze, coś zjeść przed wstaniem z łóżka albo czopki przeciwwymiotne lub tabletki na nudności - najlepiej poszukać w necie i próbować po kolei, może coś Tobie akurat podpasuje, trzymam za to kciuki:D
Agniuszka ja wymiotowałam przez ponad 4 miesiące, praktycznie dzień w dzień, po kilka razy dziennie i mi niestety nic nie pomagało:/ czasami pomagają migdały, imbir, ciepłe mleko, świeże powietrze, coś zjeść przed wstaniem z łóżka albo czopki przeciwwymiotne lub tabletki na nudności - najlepiej poszukać w necie i próbować po kolei, może coś Tobie akurat podpasuje, trzymam za to kciuki:D
dziewczyny przyszlam pomarudzic bo juz wytrzymac nie moge.
pamietacie, ze pisalam ze mialam 2 kreski na tescie ciazowym, nastepnych kilka wyszlo negatywnyc. to bylo jakies 2-3 tygdonie temu. do dnia dzisiejszego czyli rowno 2mce nie dostalam dalej @. w piatek kolezanka namowiila mnie na kolejne testy- i co? ku mojemu ogromnemu zdziwieniu 3 testy wyszly pozytywne. az plakalam z radosci, chociaz dziwny wydal mi sie fakt, ze po takim czasie kreski nie sciemnialy znacznie na testach. sa widoczne 2 jednak obie nie sa tak samp tłuste ze tak powiem. ale 2 facetow potwierdzilo, ze sa 2 kreski :D w sobote tylko dla potwierdzenia mojej ciazy zrobilam claireblue test, ktory pokazal not pregnant. patrzylam na to plakalam i nie dowiezalam. przeciez w piatek pokazaly wszytkie testy, ze jestem. pojechalam do przychodni, tam zrobila mi polozna test, ktory wyszedl negatywny. powiedziala mi tylko, ze wg niej to ja jestm w ciazy, ale nie ma pojecia dlaczego niektore testy sa negatywne, nawet po tak dlugim czasie od zaplodnienia. teraz pozostaje mi czekac na wizyte w spzitalu, a tam testy z krwi i usg. ale ja juz wariuje. 2mce zyje w niewiedzy. sama nie wiem czy bol piersi i podbrzusza to ja sobie wmawiam, czy faktycznie tak jest. siostra juz mi mowi, ze ona nie wierzy w moja ciaze bo raz w niej jestem a raz nie. ja juz nawet nie mam sily sie z tego smiac.
mam nadzieje, ze ktorej z was bedzie sie chcialo przeczytac te moje wypociny i napisac cos moze na pocieszenie :P
nawet w internecie nie moge znalezc przypadku takiego jak moj. normalnie pojawia sie i znika ta ciaza :D
pamietacie, ze pisalam ze mialam 2 kreski na tescie ciazowym, nastepnych kilka wyszlo negatywnyc. to bylo jakies 2-3 tygdonie temu. do dnia dzisiejszego czyli rowno 2mce nie dostalam dalej @. w piatek kolezanka namowiila mnie na kolejne testy- i co? ku mojemu ogromnemu zdziwieniu 3 testy wyszly pozytywne. az plakalam z radosci, chociaz dziwny wydal mi sie fakt, ze po takim czasie kreski nie sciemnialy znacznie na testach. sa widoczne 2 jednak obie nie sa tak samp tłuste ze tak powiem. ale 2 facetow potwierdzilo, ze sa 2 kreski :D w sobote tylko dla potwierdzenia mojej ciazy zrobilam claireblue test, ktory pokazal not pregnant. patrzylam na to plakalam i nie dowiezalam. przeciez w piatek pokazaly wszytkie testy, ze jestem. pojechalam do przychodni, tam zrobila mi polozna test, ktory wyszedl negatywny. powiedziala mi tylko, ze wg niej to ja jestm w ciazy, ale nie ma pojecia dlaczego niektore testy sa negatywne, nawet po tak dlugim czasie od zaplodnienia. teraz pozostaje mi czekac na wizyte w spzitalu, a tam testy z krwi i usg. ale ja juz wariuje. 2mce zyje w niewiedzy. sama nie wiem czy bol piersi i podbrzusza to ja sobie wmawiam, czy faktycznie tak jest. siostra juz mi mowi, ze ona nie wierzy w moja ciaze bo raz w niej jestem a raz nie. ja juz nawet nie mam sily sie z tego smiac.
mam nadzieje, ze ktorej z was bedzie sie chcialo przeczytac te moje wypociny i napisac cos moze na pocieszenie :P
nawet w internecie nie moge znalezc przypadku takiego jak moj. normalnie pojawia sie i znika ta ciaza :D
Andziulu kochana ja wierze że tobie się uda. Zobacz co pokazują w programie ciąża z zaskoczenia. Kobiety które robiły nawet testy z krwi nie wiedziały,że są w ciąży a jednak rodzą zdrowe bąble chciaż ja mam nadzieję że ty szybciej się o tym dowiesz niż na porodówce :-) Ja z całego serducha trzymam kciuki aby chociaż tobie się udało :-)
tak jak nulka napisala u mnie z beta nie jest tak latwo. musze umowic sie do poloznych do szpitala na wizyte, wtedy zrobia mi bete z krwi i usg odrazu. ale zeby tak isc maz musi zalatwic sobie wolne, zeby mogl zostać z synkiem. ma teraz starszny zapierdziel w pracy i niestety w tym tygodniu to raczej niemozliwe. takze pozostaje mi czekac i dalej zyc w niewiedzy.
jednak to prawda, ze przy drugiej ciazy nie jest juz tak kolorowo, nawet nie ma kiedy isc zrobic pozadnych badan.
jednak to prawda, ze przy drugiej ciazy nie jest juz tak kolorowo, nawet nie ma kiedy isc zrobic pozadnych badan.
Adziula a nie ma u Ciebie jakiegos polskiego gina, do ktorego moglabys pojsc prywatnie i zrobilby Ci usg do(w)cipne ze tak powiem? ;)
ja bylam wczoraj u gin i niby nic sie nie wydarzylo a jakas podlamana jestem...
zbadala mnie i powiedziala, ze nie jest juz w stanie swteirdzic czy byla owulacja czy nie bo jestem przed miesiaczka ( ? ), ja sama nie wiem czy byla czy nie bo testow owu nie robie bo mam teraz te cykle takie wariackie,32-33 dni i kazda @ przychodzi zapowiadania takimi plamieniami-brudzeniami, masakra...
no wiec nawet nie wiem czy owu byla czy nie :/
no i teraz mam czekac na nowy cykl i w nim zrobic hormony jajnikow i prl z obciazeniem i wtedy przyjsc z wynikami i ona zobaczy czy zaczynamy stymulowac jajniki itd....
no i niby nic i przeciez i tak moj Mm wyplywa i nie bedzie staran przez 2 mce ale jakos tak mi beznadziejnie po tej wczorajszej wizycie...
ja bylam wczoraj u gin i niby nic sie nie wydarzylo a jakas podlamana jestem...
zbadala mnie i powiedziala, ze nie jest juz w stanie swteirdzic czy byla owulacja czy nie bo jestem przed miesiaczka ( ? ), ja sama nie wiem czy byla czy nie bo testow owu nie robie bo mam teraz te cykle takie wariackie,32-33 dni i kazda @ przychodzi zapowiadania takimi plamieniami-brudzeniami, masakra...
no wiec nawet nie wiem czy owu byla czy nie :/
no i teraz mam czekac na nowy cykl i w nim zrobic hormony jajnikow i prl z obciazeniem i wtedy przyjsc z wynikami i ona zobaczy czy zaczynamy stymulowac jajniki itd....
no i niby nic i przeciez i tak moj Mm wyplywa i nie bedzie staran przez 2 mce ale jakos tak mi beznadziejnie po tej wczorajszej wizycie...
beta to naprawde swietne rozwiazanie, ale niestety w uk nie takie powszechne. gp moze mi zrobic z moczu, ale jedna polozna odradzila mi juz wizyte u niego i zebym lepiej udala sie odrazu do szpitala na wszystkie badania. a zeby tam pojsc to tak jak wam juz pisalam.
a dzisiaj to jeszcze przed chwila na tescie byly 2 kreski, po czym ta ciazowa sie rozmyla jak mazak od wody i zniknela- dodam ze wszytko w czasie odczytu testu, nie pozniej. czuje sie jak amatorka nie potrafiaca zrobic pozadnie testu.
a dzisiaj to jeszcze przed chwila na tescie byly 2 kreski, po czym ta ciazowa sie rozmyla jak mazak od wody i zniknela- dodam ze wszytko w czasie odczytu testu, nie pozniej. czuje sie jak amatorka nie potrafiaca zrobic pozadnie testu.
Adziula, wez Mikiego - albo zostaw u kogos jak mozesz, moze jakas kumpela tez moze i jedz na emergency, ze boli cie podbrzusze bardzo, zrobia ci usg i badania...moze troszke to trwac...ale wyklaruje sie...
ps. z ciaza nr 2 nie ejst latwo jak masz male dziecko plus sa problemy z ciaza, no i 3mam kciuki
ps. z ciaza nr 2 nie ejst latwo jak masz male dziecko plus sa problemy z ciaza, no i 3mam kciuki
W ogóle jestem zdziwiona całym tym lecznictwem w UK. Chyba jednak mimo wszystko, nie mamy tutaj tak źle co?
Mi się zbliżają wielkimi krokami dni płodne. ;)
W czwartek będę mieć usg i będę wiedzieć, w ogóle czy pęcherzyk rośnie czy jednak moje PCO dalej się mnie kurczowo trzyma;/
Ale tak myślę sobie, że może od kiedy @ się naprawiła i jest jak w zegarku to się cofnęło? Wszak dieta może czynić cuda. Chyba...
Izulucha, Ty się z tym borykałaś prawda?
Mi się zbliżają wielkimi krokami dni płodne. ;)
W czwartek będę mieć usg i będę wiedzieć, w ogóle czy pęcherzyk rośnie czy jednak moje PCO dalej się mnie kurczowo trzyma;/
Ale tak myślę sobie, że może od kiedy @ się naprawiła i jest jak w zegarku to się cofnęło? Wszak dieta może czynić cuda. Chyba...
Izulucha, Ty się z tym borykałaś prawda?
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Bimka - nie do końca się zgodzę... zawsze się liczyło...
jak babki miały regularne, 4tygodniowe cykle, a nie było innych możliwości... Obecnie nawet lekarz w formularzu w mojej karcie pacjenta walczył, by móc wpisać 6/7 tc, a nie 7, bo widział, ze moje cykle w ostatnim roku były właśnie takie 5-tygodniowe
Że na usg może inaczej wyjść to wierzę, bo ono bazuje na wielkości malucha, a tu mogą być różnice...
Natomiast uważam (ok, moje prywatne zdanie), że jak dziewczyna się obserwuje, mierzy temp. czy robi testy owu i może na tej podstawie podać termin owu (w przybliżeniu do tych 2 dni), to raczej trzeba się na tym opierać, niż na miesiączce (i odjąć od terminu owu 2 tygodnie, by dostać "wiek" ciąży)... Jeszcze półtora roku temu miałam cykle 7-8 tygodniowe -> w takim przypadku owulacja=zapłodnienie byłaby w 6tc (licząc od @), a poród w 44tc = poważnie przenoszona ciąża...
Ale to dyskusja akademicka;) I nic nam nie zmienia:)
jak babki miały regularne, 4tygodniowe cykle, a nie było innych możliwości... Obecnie nawet lekarz w formularzu w mojej karcie pacjenta walczył, by móc wpisać 6/7 tc, a nie 7, bo widział, ze moje cykle w ostatnim roku były właśnie takie 5-tygodniowe
Że na usg może inaczej wyjść to wierzę, bo ono bazuje na wielkości malucha, a tu mogą być różnice...
Natomiast uważam (ok, moje prywatne zdanie), że jak dziewczyna się obserwuje, mierzy temp. czy robi testy owu i może na tej podstawie podać termin owu (w przybliżeniu do tych 2 dni), to raczej trzeba się na tym opierać, niż na miesiączce (i odjąć od terminu owu 2 tygodnie, by dostać "wiek" ciąży)... Jeszcze półtora roku temu miałam cykle 7-8 tygodniowe -> w takim przypadku owulacja=zapłodnienie byłaby w 6tc (licząc od @), a poród w 44tc = poważnie przenoszona ciąża...
Ale to dyskusja akademicka;) I nic nam nie zmienia:)
Ja sie jeszcze wstrzymam z wątkiem nowym - ale Akamara, Agniuszka i (daj Boże) Adziula (jeśli o którejś zapomniałam, proszę też się dopisać;P) - nikogo nie blokuję - zakładajcie dziewczyny wątki, niech się sypią...
Wkleję Wam opis swojej wizyty wczorajszej u gina, który wpisałam już na skarbku:
"To tak to była z tą wizytą...
Dwa tygodnie temu lekarz (a lubię go, zawsze poświęcał mi dużo czasu, jak nie było kolejki, to potrafił godzinę ze mną spędzić tłumacząc różne rzeczy; dokładnie tłumaczy, na co nie panikować, co może się zdarzyć itd) po potwierdzeniu objawów ciążowych itd kazał się umówić na za dwa tygodnie (fakt, na wtorek, a ja umówiłam się na poniedziałek, bo tak termin mi bardziej pasował) i powiedział, ze wtedy zrobimy usg - pytałam się nawet, czy męża mam przytachać ze sobą, co potwierdził.
W międzyczasie w przychodni wprowadzono system informatyczny (co jest istotne wg mnie w tym przypadku), którego lekarze jeszcze nie ogarnęli; elektroniczne karty pacjentów, skierowania wpisywane w nie i drukowane itd... Generalnie kolejki się wydłużyły, bo lekarze jeszcze nie ogarniają tego i masakrycznie długo to trwa.
Wczoraj poślizg nie był nawet taki duży (tzn byłam ostatnią pacjentką a weszłam tylko 15 min po czasie - więc nic strasznego). Mój A. za mną i stanął za moim krzesłem. Lekarz jak go zobaczył, to się pyta, czego chce (no może uprzejmiej;P) - A., że jest mężem, ja dopowiedziałam, ze mieliśmy dziś usg robić. Na to lekarz, ze na usg to on co najwyżej mi skierowanie na jutro (wtorek) da, a temu panu (mężowi) podziękujemy.
Podejrzewam, ale się nie upewniłam, ze może jednak ten wtorek była ważny - np. wtedy jest lekarz od usg, a gin sam nie moze... ale się nie dopytywałam, bo generalnie źle się czułam i jeszcze doła dostałam...
Lekarz pochwalił (ze cztery razy) cytologię (II grupa), sprawdził, że "zamek zamknięty" (szyjka), zbadał, ze wszystko ok. I zaczął wypisywać skierowania.... matko - już wiem, czemu był taki wqriony - trwało to minimum 5 minut, jak i nie 10 - w międzyczasie się wściekł i pobiegł po jakąś pielęgniarkę, bo skierowania się nie drukowały... No i zamiast ze mną rozmawiać, to walczył z tym systemem...
Skierowanie na USG dał, powiedział, ze generalnie powinnam zrobić w okolicach 10tc, ale on się nie upiera, tylko, że jakbym była jego siostrą, to tak by zalecał...
A ponieważ, tak jak pisałam, wizytę mam na nfz w poniedziałek rano i mam nadzieję, ze tam uda mi się naciągnąć babkę na usg, to też się nie upierałam. No i w czwartek obejmie mnie dodatkowe ubezpieczenie i liczę, ze uda się jeszcze przed sobotą tam odwiedzić lekarza i zrobić to usg - żeby babcie i dziadek w sobotę zaproszeni na obiad do nas zobaczyli pierwszą fotkę wnuka;) A ja bym miała pewność, że żyje..."
Tak więc, do momentu, gdy zobaczę bijące serducho, wstrzymam się z wątkiem...
Tripka - napisałaś do mnie maila? Skąd jesteś? Bo może przejeżdżam obok...
Wkleję Wam opis swojej wizyty wczorajszej u gina, który wpisałam już na skarbku:
"To tak to była z tą wizytą...
Dwa tygodnie temu lekarz (a lubię go, zawsze poświęcał mi dużo czasu, jak nie było kolejki, to potrafił godzinę ze mną spędzić tłumacząc różne rzeczy; dokładnie tłumaczy, na co nie panikować, co może się zdarzyć itd) po potwierdzeniu objawów ciążowych itd kazał się umówić na za dwa tygodnie (fakt, na wtorek, a ja umówiłam się na poniedziałek, bo tak termin mi bardziej pasował) i powiedział, ze wtedy zrobimy usg - pytałam się nawet, czy męża mam przytachać ze sobą, co potwierdził.
W międzyczasie w przychodni wprowadzono system informatyczny (co jest istotne wg mnie w tym przypadku), którego lekarze jeszcze nie ogarnęli; elektroniczne karty pacjentów, skierowania wpisywane w nie i drukowane itd... Generalnie kolejki się wydłużyły, bo lekarze jeszcze nie ogarniają tego i masakrycznie długo to trwa.
Wczoraj poślizg nie był nawet taki duży (tzn byłam ostatnią pacjentką a weszłam tylko 15 min po czasie - więc nic strasznego). Mój A. za mną i stanął za moim krzesłem. Lekarz jak go zobaczył, to się pyta, czego chce (no może uprzejmiej;P) - A., że jest mężem, ja dopowiedziałam, ze mieliśmy dziś usg robić. Na to lekarz, ze na usg to on co najwyżej mi skierowanie na jutro (wtorek) da, a temu panu (mężowi) podziękujemy.
Podejrzewam, ale się nie upewniłam, ze może jednak ten wtorek była ważny - np. wtedy jest lekarz od usg, a gin sam nie moze... ale się nie dopytywałam, bo generalnie źle się czułam i jeszcze doła dostałam...
Lekarz pochwalił (ze cztery razy) cytologię (II grupa), sprawdził, że "zamek zamknięty" (szyjka), zbadał, ze wszystko ok. I zaczął wypisywać skierowania.... matko - już wiem, czemu był taki wqriony - trwało to minimum 5 minut, jak i nie 10 - w międzyczasie się wściekł i pobiegł po jakąś pielęgniarkę, bo skierowania się nie drukowały... No i zamiast ze mną rozmawiać, to walczył z tym systemem...
Skierowanie na USG dał, powiedział, ze generalnie powinnam zrobić w okolicach 10tc, ale on się nie upiera, tylko, że jakbym była jego siostrą, to tak by zalecał...
A ponieważ, tak jak pisałam, wizytę mam na nfz w poniedziałek rano i mam nadzieję, ze tam uda mi się naciągnąć babkę na usg, to też się nie upierałam. No i w czwartek obejmie mnie dodatkowe ubezpieczenie i liczę, ze uda się jeszcze przed sobotą tam odwiedzić lekarza i zrobić to usg - żeby babcie i dziadek w sobotę zaproszeni na obiad do nas zobaczyli pierwszą fotkę wnuka;) A ja bym miała pewność, że żyje..."
Tak więc, do momentu, gdy zobaczę bijące serducho, wstrzymam się z wątkiem...
Tripka - napisałaś do mnie maila? Skąd jesteś? Bo może przejeżdżam obok...
AgaB przykro mi , że musiałaś sie kurcze nadenerwować i nie mogłaś miec tego usg.Wiadomo , zmiana organizacji pracy jest męcząca i wkurzająca zwłaszcza jak coś nie wychodzi ale..... niech robią sobie szkolenia albo nie wiem niech nie przyjmują pacjentów do póki ich system nie będzie działać.Mam nadzieje , że znajdzesz lekarza co zrobi Ci to usgi pokażesz dziadkom pierwsze zdjęcie malca :):):) Ja póki nie usłysze serduszka, też nie założe wątku a wizyte mam 5 września.
tak sie zastanawiam,ze jesli raz wychdozi wg testu ze ciaza,a raz ze nie..to mzoe to ciaza pozamaciczna czego nie zycze zadnej z Was :( ani sobie takze.. mialam kiedys taka znajoma co test pokazal,ze jets w ciazy i sie cieszyla..a za 2 dni zrobila i pokazal ze nie jest..poszla do gin, zrobili usg i wyszlo,ze to pozamacicnza i 7 tydz.:(( dziewczyna ta sie zalamala..musiala jechac do szpitala na czyszczenie..no i po tym juz sie bala zajsc w ciaze..dzisiaj ma dziecko-synka i swiata po zanim nie widzi,ale bardzo przezyla ta strate:(
dziewczyny, ale ja zrobilam w sumie chyba z 10 testow i kazdy byl pozytywny. te piatkowe 4 roznie firmy i kazdy pozytywny, dlatego sie zastanawiam jak to wszystko mozliwe. rozumiem, gdyby to byly z 1 firmy, to moze fajntycznie wadliwe jakies czy co, ale 4 rozne?
co do ciazy pozamacicznej, to z mikolajem mialam podejzenia takiej ciazy- bole mialam okropne, a teraz lekkie cmienie w jajnikach takze tez nie wiem.
jade wlasnie do szpitala na badania- trzymajcie kciuki- co by nie bylo to sie przydadza- jesli jest ciaza to sie odrazu pochwale, jesli nie to trzmajcie, zeby okazalo sie ze jest wszytko ok i mozemy dzialac dalej.
boje sie bardzo, co uslysze. cala noc nie spalam.
Agnieszki 2 moje :)- bedzie dobrze! musi byc. mam nadzieje, ze zaraz zalozymy 3 Agnieszkowe watki!!!
co do ciazy pozamacicznej, to z mikolajem mialam podejzenia takiej ciazy- bole mialam okropne, a teraz lekkie cmienie w jajnikach takze tez nie wiem.
jade wlasnie do szpitala na badania- trzymajcie kciuki- co by nie bylo to sie przydadza- jesli jest ciaza to sie odrazu pochwale, jesli nie to trzmajcie, zeby okazalo sie ze jest wszytko ok i mozemy dzialac dalej.
boje sie bardzo, co uslysze. cala noc nie spalam.
Agnieszki 2 moje :)- bedzie dobrze! musi byc. mam nadzieje, ze zaraz zalozymy 3 Agnieszkowe watki!!!
Witajcie,
Z łeską w oku podczytuję czasami wasz wątek i pamiętam jak sama w nim byłam dawno temu i wiem że starania potrafią być zarówno miłe jak i przykre. Chciałam wam opowiedzieć moją historię abyście nigdy nie traciły nadziei....
Zaczęłam się starać o dziecko w 2009 roku. Wiadomo super nastawienie że zaczynamy że zaraz będę w ciąży hura ;) Jednak los okazał się być inny... 1 cykl, 2,3....itd i nic. Postanowiliśmy pójść do lekarza najpierw zbadać męża bo ja wychodziłam z założenia ze ze mną wszystko ok ;) Zrobiliśmy posiew nasienia za namową lekarza i okazało się ze jest jakaś bakteria. Ten sam lekarz stwierdził że leczenie jej spowoduje że nigdy nie będziemy mieli dzieci bo nie będzie plemników. Strasznie usłyszeć coś takiego, już na starcie pozbawiono nas nadziei, był wielki płacz:( Za namową rodziny poszliśmy do innego lekarza który wyśmiał koncepcję poprzedniego i kazał zbadać ogólnie nasienie i okazało się wyniki super dużo plemników i zdrowe...ufff jednak wszystko ok. Poszliśmy do innego lekarza który badał moje cykle i mówił że owulacja jest że działać i ciąża będzie. Jednak nadal ciąży nie było. Od znajomych dostaliśmy namiar na lekarkę gin-endokrynolog, która zaczęła szybko działać. Zrobiła mi badania i okazało się że prolaktyna za wysoka a progesteron za niski, brałam dostinex i luteinę przez miesiąc. W następnym miesiący stwierdziła u mnie PCO. Załamałam się :( jednak pani dr mówiła że to nie wyrok że trzeba dalej działać. Podała mi CLO i w pierwszym miesiącu brania go zaszłam w ciążę:)))) Nie musze mówić jaka to była radość, płakalam ze szczęścia. Poszliśmy na usg w 7 tc i serduszko mocno biło...ufff dzidzia tam jest :) Kolejna wizyta w 10 tc i serduszko już nie biło :( Rozpacz wielka, szpital, łyżeczkowanie-koszmar :((((((((( i wielka pustak w sercu, dlaczego ja ????? I ciągłe pytania w głowie a co jeśli kolejna ciąża się nie utrzyma :( postanowiłam odpocząć, w szpitalu kazali nam odczekać 3 miesiące i starać się ponownie. Jednak dla mnie to bylo za szybko....znowu leki, znowu nerwy uda się czy nie zajść a potem czy się utrzyma ciąża:( Nie bylam gotowa na to...
Po tych 3 miesiącach pani dr kazała nam przyjść do kontroli czy po zabiegu wszystko się zagoiło i wróciło do normy. Zrobiła usg i stwierdziła że nie ma owulacji, pomyślałam no tak z PCO to normalne. Przeklęte PCO sprawia że nie jestem w pełni płodna :( Z drugiej strony pomyślałam może i dobrze przynajmniej pokocham się z mężem wtedy kiedy będziemy chcieli a nie kiedy lekarz każe w dni płodne ( po takim staraniu to nawet w te dni nie chce się nikomu kochać). Pod koniec miesiąca czekałam na miesiączkę i nic 1,5 tygodnia spóźnienia....pomyślałam że to pewnie jeszcze po łyżeczkowaniu rozregulowana jestem, bo przecież nie ma cudu żebym w ciąży była. I nie robiłam nic, czekałam. Dostałam plamień więc pomyślałam jednak miesiączka się zaczyna, nareszcie :) Po 2 plamienia ustały.... wtedy mama mi kazała zrobić test. Poszłam do apteki i poprosiłam paradoksalnie o najtańszy bo i tak w ciąży nie jestem....teraz pewnie się domyślacie jak bardzo się zdziwiłam :) 2 grube kreski.... poszłam na bętę a tam wynik wskazywał 5-6 tydzień :) szokkkkkkkkkk. Ginekolog na usg potwierdziła ciążę ale jeszcze serduszka nie było. Stres się zaczął wielki i w dzień usg plakałam z nerwów a co jeśli nie bije???? Jednak serduszko biło mocno. Przez pierwsze 3 miesiące chodziłam na usg co tydzień sprawdzać czy jest serduszko ........zawsze biło:)))))) Bije cały czas już obok mnie, 11 lipca tego roku urodziłam synka Adasia:)
Moja owulacja przesunęła się prawdopodobnie, nie brałam w tym miesiącu żadnych leków, cykl nie był stymulowany nic a nic a ciąża się pojawiła, bo okazało się że jednak mam blokadę w głowie, że jednak nie mam PCO ani innych problemów :)
Mam nadzieję że was nie zanudziłam. Wszystkim przyszłym wam czyli mamom życzę dużo nadziei, sił i pewności że na 100% będziecie mamami. Życzę wam tego z całego serca :)
Z łeską w oku podczytuję czasami wasz wątek i pamiętam jak sama w nim byłam dawno temu i wiem że starania potrafią być zarówno miłe jak i przykre. Chciałam wam opowiedzieć moją historię abyście nigdy nie traciły nadziei....
Zaczęłam się starać o dziecko w 2009 roku. Wiadomo super nastawienie że zaczynamy że zaraz będę w ciąży hura ;) Jednak los okazał się być inny... 1 cykl, 2,3....itd i nic. Postanowiliśmy pójść do lekarza najpierw zbadać męża bo ja wychodziłam z założenia ze ze mną wszystko ok ;) Zrobiliśmy posiew nasienia za namową lekarza i okazało się ze jest jakaś bakteria. Ten sam lekarz stwierdził że leczenie jej spowoduje że nigdy nie będziemy mieli dzieci bo nie będzie plemników. Strasznie usłyszeć coś takiego, już na starcie pozbawiono nas nadziei, był wielki płacz:( Za namową rodziny poszliśmy do innego lekarza który wyśmiał koncepcję poprzedniego i kazał zbadać ogólnie nasienie i okazało się wyniki super dużo plemników i zdrowe...ufff jednak wszystko ok. Poszliśmy do innego lekarza który badał moje cykle i mówił że owulacja jest że działać i ciąża będzie. Jednak nadal ciąży nie było. Od znajomych dostaliśmy namiar na lekarkę gin-endokrynolog, która zaczęła szybko działać. Zrobiła mi badania i okazało się że prolaktyna za wysoka a progesteron za niski, brałam dostinex i luteinę przez miesiąc. W następnym miesiący stwierdziła u mnie PCO. Załamałam się :( jednak pani dr mówiła że to nie wyrok że trzeba dalej działać. Podała mi CLO i w pierwszym miesiącu brania go zaszłam w ciążę:)))) Nie musze mówić jaka to była radość, płakalam ze szczęścia. Poszliśmy na usg w 7 tc i serduszko mocno biło...ufff dzidzia tam jest :) Kolejna wizyta w 10 tc i serduszko już nie biło :( Rozpacz wielka, szpital, łyżeczkowanie-koszmar :((((((((( i wielka pustak w sercu, dlaczego ja ????? I ciągłe pytania w głowie a co jeśli kolejna ciąża się nie utrzyma :( postanowiłam odpocząć, w szpitalu kazali nam odczekać 3 miesiące i starać się ponownie. Jednak dla mnie to bylo za szybko....znowu leki, znowu nerwy uda się czy nie zajść a potem czy się utrzyma ciąża:( Nie bylam gotowa na to...
Po tych 3 miesiącach pani dr kazała nam przyjść do kontroli czy po zabiegu wszystko się zagoiło i wróciło do normy. Zrobiła usg i stwierdziła że nie ma owulacji, pomyślałam no tak z PCO to normalne. Przeklęte PCO sprawia że nie jestem w pełni płodna :( Z drugiej strony pomyślałam może i dobrze przynajmniej pokocham się z mężem wtedy kiedy będziemy chcieli a nie kiedy lekarz każe w dni płodne ( po takim staraniu to nawet w te dni nie chce się nikomu kochać). Pod koniec miesiąca czekałam na miesiączkę i nic 1,5 tygodnia spóźnienia....pomyślałam że to pewnie jeszcze po łyżeczkowaniu rozregulowana jestem, bo przecież nie ma cudu żebym w ciąży była. I nie robiłam nic, czekałam. Dostałam plamień więc pomyślałam jednak miesiączka się zaczyna, nareszcie :) Po 2 plamienia ustały.... wtedy mama mi kazała zrobić test. Poszłam do apteki i poprosiłam paradoksalnie o najtańszy bo i tak w ciąży nie jestem....teraz pewnie się domyślacie jak bardzo się zdziwiłam :) 2 grube kreski.... poszłam na bętę a tam wynik wskazywał 5-6 tydzień :) szokkkkkkkkkk. Ginekolog na usg potwierdziła ciążę ale jeszcze serduszka nie było. Stres się zaczął wielki i w dzień usg plakałam z nerwów a co jeśli nie bije???? Jednak serduszko biło mocno. Przez pierwsze 3 miesiące chodziłam na usg co tydzień sprawdzać czy jest serduszko ........zawsze biło:)))))) Bije cały czas już obok mnie, 11 lipca tego roku urodziłam synka Adasia:)
Moja owulacja przesunęła się prawdopodobnie, nie brałam w tym miesiącu żadnych leków, cykl nie był stymulowany nic a nic a ciąża się pojawiła, bo okazało się że jednak mam blokadę w głowie, że jednak nie mam PCO ani innych problemów :)
Mam nadzieję że was nie zanudziłam. Wszystkim przyszłym wam czyli mamom życzę dużo nadziei, sił i pewności że na 100% będziecie mamami. Życzę wam tego z całego serca :)
aguseek, przeczytałam wszystko :)
Widzicie, bedzie dobrze :)
A ja mam dostać dzisiaj @, tzn. nie mam dostać oczywiście, ale jest dzień przewidywanej @. Brzuch mnie bolał nad ranem jakby na @, poszłam sprawdzić, nie ma, ale czekam. Coś mi sie wydaje, że jednak przyjdzie :( bo czuje jakbym zaraz miała dostać :(
małż powiedział że byłby "co najmniej zawiedziony", hmmm... ja też bede co najmniej zawiedziona.... :(
Widzicie, bedzie dobrze :)
A ja mam dostać dzisiaj @, tzn. nie mam dostać oczywiście, ale jest dzień przewidywanej @. Brzuch mnie bolał nad ranem jakby na @, poszłam sprawdzić, nie ma, ale czekam. Coś mi sie wydaje, że jednak przyjdzie :( bo czuje jakbym zaraz miała dostać :(
małż powiedział że byłby "co najmniej zawiedziony", hmmm... ja też bede co najmniej zawiedziona.... :(
dzien dobry :)
AgaB czyli z Toba pisze o tym Dostinexie??
przepraszam, ze nie odpisalam ostatnio ale ja wogole tu na rodzince uzywam mojego starego maila i ciagle zapominam sprawdzic skrzynke....a z dostinexem musze poczekac do przyszlego miesiaca bo ginka powiedziala ze nie mam nic brac i pod koniec nast cyklu mam zrobic badania :/
AgaB czyli z Toba pisze o tym Dostinexie??
przepraszam, ze nie odpisalam ostatnio ale ja wogole tu na rodzince uzywam mojego starego maila i ciagle zapominam sprawdzic skrzynke....a z dostinexem musze poczekac do przyszlego miesiaca bo ginka powiedziala ze nie mam nic brac i pod koniec nast cyklu mam zrobic badania :/
tu masz normy:
http://www.skarbmamy.pl/forum?pokoj=5&temat=64
GRATULACJE:):):)
Przykładowe normy:
3 tydzień ciąży: 5.8 mIU/ml - 71.2 mIU/ml
4 tydzień ciąży: 9.5 mIU/ml - 750 mIU/ml
5 tydzień ciąży: 217 mIU/ml - 7 138 mIU/ml
6 tydzień ciąży: 1 058 mIU/ml - 31 795 mIU/ml
7 tydzień ciąży: 3 697 mIU/ml - 163 563 mIU/ml
8 tydzień ciąży: 32 065 mIU/ml - 149 571 mIU/ml
9 tydzień ciąży: 63 803 mIU/ml - 151 410 mIU/ml
10 tydzień ciąży: 46 509 mIU/ml - 186 977 mIU/ml
12 tydzień ciąży: 27 832 mIU/ml - 210 612 mIU/ml
14 tydzień ciąży: 13 950 mIU/ml - 62 530 mIU/ml
15 tydzień ciąży: 12 039 mIU/ml - 70 971 mIU/ml
16 tydzień ciąży: 9 040 mIU/ml - 56 451 mIU/ml
17 tydzień ciąży: 8 175 mIU/ml - 55 868 mIU/ml
18 tydzień ciąży: 8 099 mIU/ml - 58 176 mIU/ml
http://www.skarbmamy.pl/forum?pokoj=5&temat=64
GRATULACJE:):):)
Przykładowe normy:
3 tydzień ciąży: 5.8 mIU/ml - 71.2 mIU/ml
4 tydzień ciąży: 9.5 mIU/ml - 750 mIU/ml
5 tydzień ciąży: 217 mIU/ml - 7 138 mIU/ml
6 tydzień ciąży: 1 058 mIU/ml - 31 795 mIU/ml
7 tydzień ciąży: 3 697 mIU/ml - 163 563 mIU/ml
8 tydzień ciąży: 32 065 mIU/ml - 149 571 mIU/ml
9 tydzień ciąży: 63 803 mIU/ml - 151 410 mIU/ml
10 tydzień ciąży: 46 509 mIU/ml - 186 977 mIU/ml
12 tydzień ciąży: 27 832 mIU/ml - 210 612 mIU/ml
14 tydzień ciąży: 13 950 mIU/ml - 62 530 mIU/ml
15 tydzień ciąży: 12 039 mIU/ml - 70 971 mIU/ml
16 tydzień ciąży: 9 040 mIU/ml - 56 451 mIU/ml
17 tydzień ciąży: 8 175 mIU/ml - 55 868 mIU/ml
18 tydzień ciąży: 8 099 mIU/ml - 58 176 mIU/ml
Witam
To ja się chciałam dopisać do Waszego grona :) W zeszłym roku poroniłam w 10 tygodniu ciąży. Starania zaczeliśmy w zeszłym miesiącu. W lipcu się nie udało i teraz między 22 a 28 sierpnia miałam dni płodne więc były starania :):):) W piątek 26.08.2011 miałam dziwne kłucie lewego jajnika więc odebrałam ten stan jako owulację i daliśmy czadu :):P Od poniedziałku mam dziwne bóle w podbrzuszu ciągnące sę do ud. Mam nadzieje że wkońcu się udało :) Czekam z niecierpliwością kiedy zrobię test ale jeszcze chyba za wcześnie.
To ja się chciałam dopisać do Waszego grona :) W zeszłym roku poroniłam w 10 tygodniu ciąży. Starania zaczeliśmy w zeszłym miesiącu. W lipcu się nie udało i teraz między 22 a 28 sierpnia miałam dni płodne więc były starania :):):) W piątek 26.08.2011 miałam dziwne kłucie lewego jajnika więc odebrałam ten stan jako owulację i daliśmy czadu :):P Od poniedziałku mam dziwne bóle w podbrzuszu ciągnące sę do ud. Mam nadzieje że wkońcu się udało :) Czekam z niecierpliwością kiedy zrobię test ale jeszcze chyba za wcześnie.
ja po usg nie mam sie czym pochwalic niestety. niby caly czas nastawialam sie, ze nie jestem w ciazy, zeby sie milo rozczarowac, ale niestety jest mi bardzo zle. wynik bety z krwi jutro, ale nie mam juz zludzen. najbardziej dobila mnie jednak polozna. pytam jej czy powinnam isc do gp, bo juz 2 mce nie mam @ nie wiedziec czemu, to mi powiedziala, ze mam czekac az sam przyjdzie. ale kazdy dzien takiego czekania to 1 dzien dluzej do czekania na ta wypragniona ciaze. ale mam humor... cale szczescie jade do siostry na weekend to sie jakos oderwe od tego myslenia.
znam przypadek dziewczyny, u której nie widzieli pozamacicznej w jajowodzie 8tc (irlandia), straciła jajowód, a później dali jej clo bez monitoringu i kolejna ciąża w jajowodzie 6tc, straciła drugi jajowód:((((((
Adziula będzie dobrze, musi być...a oni są w stanie Tobie dać coś na wywołanie @? zastanawiałaś się nad wizytą u polskiego gina?
Adziula będzie dobrze, musi być...a oni są w stanie Tobie dać coś na wywołanie @? zastanawiałaś się nad wizytą u polskiego gina?
narazie czekam niecierpliwie na wynik jutrzejszego badania. moze faktycznie jest poporostu zawczesnie na usg.
polozna powiedziala mi, ze mam sama czekac az @ przyjdzie, ale jesli jutro okaze sie, ze jednak nie jestem, to pojde do gp i jakos podagam zeby dostac cos na wywolanie.
na wizyte u polskiego gina mnie poprostu nie stac narazie :/ poczekam jeszcze i zobacze jak sie sprawy rozwina .
dziekuje za dobre slowa :)
polozna powiedziala mi, ze mam sama czekac az @ przyjdzie, ale jesli jutro okaze sie, ze jednak nie jestem, to pojde do gp i jakos podagam zeby dostac cos na wywolanie.
na wizyte u polskiego gina mnie poprostu nie stac narazie :/ poczekam jeszcze i zobacze jak sie sprawy rozwina .
dziekuje za dobre slowa :)
czesc Dziewczyny..wspolczuje Wam wszystkich ktore sa gdzies poza granicami kraju i musza zmagac sie z obcymi lekarzami..czasami mozna sie milo zaskoczyc,ale czasami jest strasznie..
mam nadzieje,ze wszystko bedzie dobrze i ze jest za wczesnie na usg u Ciebie.. a tak mniej wiecej to ktory to moglby byc tydzien?
w nocy obudzil mnie bol piersi..taki jak na @..i bola caly czas..sa wieksze jak na @..wiec pewnie za kilka dni dostane..a jak nie do po weekendzie pojde na bete..
w weekend zrobie test..choc jak robilam 1 test to bylam pelna nadziei..rwiary..ze udalo sie..a tu neg..i lzy..bol..troche sie boje drugi raz sprawdzac,ale niepewnosc jest tez niemila..
pewnie dostane @..ehh..
mam nadzieje,ze wszystko bedzie dobrze i ze jest za wczesnie na usg u Ciebie.. a tak mniej wiecej to ktory to moglby byc tydzien?
w nocy obudzil mnie bol piersi..taki jak na @..i bola caly czas..sa wieksze jak na @..wiec pewnie za kilka dni dostane..a jak nie do po weekendzie pojde na bete..
w weekend zrobie test..choc jak robilam 1 test to bylam pelna nadziei..rwiary..ze udalo sie..a tu neg..i lzy..bol..troche sie boje drugi raz sprawdzac,ale niepewnosc jest tez niemila..
pewnie dostane @..ehh..
kiedyś robiło się taki test ciązowy:
kobieta sikała na zasadzone nasionka pszenicy i jęczmienia (zasadzone w oosbnych doniczkach)
Jak wykiełkowała pszenica to znaczy że bedzie dziewczynka, jak jęczmień to znaczy że chłopiec, jak nic nie wykiełkowało to nie ma ciązy.
Podobno metoda ma 70% skuteczności!
kobieta sikała na zasadzone nasionka pszenicy i jęczmienia (zasadzone w oosbnych doniczkach)
Jak wykiełkowała pszenica to znaczy że bedzie dziewczynka, jak jęczmień to znaczy że chłopiec, jak nic nie wykiełkowało to nie ma ciązy.
Podobno metoda ma 70% skuteczności!
ja biorę cały czas elevit pronatal, to jest dla planujących ciązę, w ciąży i w okresie karmienia piersią, ma 12 witamin i 3 minetały (w tym kwas foliowy)
http://farmako.pl/p,pl,1868,elevit+pronatal+100+tabletek.html
http://farmako.pl/p,pl,1868,elevit+pronatal+100+tabletek.html
Hej dziewczyny. Post kieruje do AgaB ale i do innych starających się dziewczyn. Jeśli macie długie cykle i wiecie kiedy była owulka no i zapłodnienie to lepiej obliczyć sobie początek ostatniej miesiaczki w cyklach 28 dniowych. Kiedy zaszłam w ciąże miałam długi cykl owu była późno na pierwszej wizycie powiedziałam o tym lekarzowi a on na to że się zgadza bo dziecko wygląda na 7 a nie 8 tydzień. Ale już na następniej wizycie przy zakładaniu karty ciązy obliczył mi datę porodu na podstawie @ i cyklów 28 dniowych - KTÓRYCH JA NIE MAM!!!! No i z tego wyszedł termin 5 marca a nie jak pierwotnie 12 marca. Niby tydzień ale ma to zanczenie później. Przy końcu ciąży lekarz nie może dawać zwolnień za długo "po terminie" i lecie już wam macierzyński który w naszym pięknym kraju będzie od stycznia wynosił 24 tygodnie jednak każda chwila i dzień z maluszkiem jest tak cenny. No idąc rodzić np będa patrzeć że według karty jestem w 42 tygodniu a będe w 41. Trochę zagmatwałam to wszystko ale mam nadzieje że zrozumieliście mój przekaz:) No i że wasi lekarze będą bardziej uważni i skupulatni w tej kwesti niż mój :)
Trzymam kciuki za Was kobitki wysyłam ciążowe fluidy i liczę na nowe wątki :)
Trzymam kciuki za Was kobitki wysyłam ciążowe fluidy i liczę na nowe wątki :)
Adziula bardzo mi przykro no ale teraz najwazniejsze zeby wywolac @ i naprawic cykl, trzymaj sie dzielnie!
co do lykania witamin przed zajsciem w ciaze to mozna lykac ale od momentu gdy juz sie wie, ze sie zaszlo w ciaze witaminy trzeba odstawic, zaczyna sie je chyba brac dopiero na poczatku 2 trymestru, tak mowil mi moj gin, ze lykanie witamin w 1 trymestrze jest niekorzystne dla dziecka i lepiej samemu takich decyzji nie podejmowac tylko po konsultacji z lekarzem.
co do bolu piersi to ja moge powiedziec tyle, ze w cyklu w ktorym zaszlam w ciaze piersi bolaly mnie masakrycznie, byly bardzo obrzmiale, do zwariowania, jak na @ a tuz przed samym terminem @ silniej.
wiem, ze jest trudno wytrzymac z robieniem testu ale osobiscie moge Wam doradzic to co zawsze powtarzam, nie robcie testu przed terminem @
co do lykania witamin przed zajsciem w ciaze to mozna lykac ale od momentu gdy juz sie wie, ze sie zaszlo w ciaze witaminy trzeba odstawic, zaczyna sie je chyba brac dopiero na poczatku 2 trymestru, tak mowil mi moj gin, ze lykanie witamin w 1 trymestrze jest niekorzystne dla dziecka i lepiej samemu takich decyzji nie podejmowac tylko po konsultacji z lekarzem.
co do bolu piersi to ja moge powiedziec tyle, ze w cyklu w ktorym zaszlam w ciaze piersi bolaly mnie masakrycznie, byly bardzo obrzmiale, do zwariowania, jak na @ a tuz przed samym terminem @ silniej.
wiem, ze jest trudno wytrzymac z robieniem testu ale osobiscie moge Wam doradzic to co zawsze powtarzam, nie robcie testu przed terminem @
"Bimka moja kolezanka tak miala..i przerwali jej chorobwe powiedzmy od tego 5-tego i zaczela miec macierzynski..takze nic nie tracila.."
no tak, ale weronice co ma bzika chyba chodziło o to, żeby lekarz wypisał zwolnienie jak najdłuższe, np. do 12-go i że dopiero od 13-go sie zacznie macierzyński, a tak nie jest. Bo zwolnienie i tak przerywa się jak urodzisz. Wiec to nic nie da, że lekarz wypisze dłuższe zwolnienie.
no tak, ale weronice co ma bzika chyba chodziło o to, żeby lekarz wypisał zwolnienie jak najdłuższe, np. do 12-go i że dopiero od 13-go sie zacznie macierzyński, a tak nie jest. Bo zwolnienie i tak przerywa się jak urodzisz. Wiec to nic nie da, że lekarz wypisze dłuższe zwolnienie.
dokładnie, zgadzam sie z AgąB ;)
ja łykam http://www.apteo.pl/product/id/5741,prenatal-classic-30-tabletek i moja gin powiedziala, ze ok, zeby łykać...
Pyszotka, test mógł nie wyjsc, wstrzymaj sie z testem do poniedziałku.... albo w poniedzialek idz na bete :)
ja łykam http://www.apteo.pl/product/id/5741,prenatal-classic-30-tabletek i moja gin powiedziala, ze ok, zeby łykać...
Pyszotka, test mógł nie wyjsc, wstrzymaj sie z testem do poniedziałku.... albo w poniedzialek idz na bete :)
Jeśli rodzi się w terminie to ok. Ale ja np pierwsze dziecko urodziłam po terminie zwolnienie miałam do niedzieli a w poniedziałek urodziłam jednak gdybym nie urodziła to i tak leciałoby mi już macierzyńskie. Lekarz nie może dawać zwolnienia dłużej niż 2 tyg po terminie( tak mi za pierwszym razem powiediał mój) - po tym czasie wyśle cię do szpitala a tam dajmy poleżysz jeszcze tydzień na próbach wywoływania i urodzisz na moim przykładzie ( termin mój wg owu 12 marca + 14 dni "przeterminowania" )=26 marca a on max zwolnienienie mógł dać do 19. Niby to błachostka i ma znaczenie w niewelu przypadkach ale jak się ma możliwość to warto powalczyć o ten późniejszy termin porodu.
A czy któras z Was brała Dostinex na obniżenie prolaktyny?Ja miałam kuracje na 3 mc i teraz już Mi się tabletki skończyły,a termin do gin mam dopiero na 12 i teraz we wtorek nie miałabym co wziąść.Brałam po pół tabletki.Czy po 3-mc urywa się leczenie jesli wyniki zeszły do super normy,czy bierze dalej tylko zmniejsza dawkę.Proszę o pomoc i poradę.
tripgirl a powiedz Mi Kochana najniższa dawka to 1/4 ? Czyli muszę polecieć do kogoś po receptę,a potem na kontrolę w normalnym wyznaczonym terminie... Bo Moja gin ma urlop i wraca dopiero 12 września dlatego nie mam się jak z Nią skonsultować... Kurde ciężko teraz z terminami u gina wszyscy chyba chcą mieć dzidziuśka :-)
Ja czekam do wtorku na @, ale mam objawy wskazujące na to, że się pojawi :( chociaż mam cień nadziei, bo od trzech dni jest mi ciągle niedobrze, prawie nic nie jem (czuję obrzydzenie), ale nawet jeśli, to raczej za wcześnie na taki objaw ciąży. Korci mnie, żeby zrobic test, ale to chyba bez sensu na 4 dni przed spodziewaną @...
Jedno "ale" - ostatnio zmieniły się zasady i może okazać się, ze lekarz-nie specjalista danej dziedziny nie wystawi ci recepty na lek "specjalistyczny" jeśli nie będzie miał kartki od lekarza specjalisty, ze własnie tymi lekami jesteś leczona
Niestety, ja spotkałam się z murem nie do przeskoczenia w przypadku mojego euthyroxu - żaden z lekarzy (a do kilku próbowałam) nie chciał mi wystawić recepty na lek, który biorę od jakiś 10 lat... Mimo iż mają w swoich kartach zapisane, że go biorę...
Niestety, ja spotkałam się z murem nie do przeskoczenia w przypadku mojego euthyroxu - żaden z lekarzy (a do kilku próbowałam) nie chciał mi wystawić recepty na lek, który biorę od jakiś 10 lat... Mimo iż mają w swoich kartach zapisane, że go biorę...
Ja tez brałam Dostinex 3 mce , po tym czasie po 2 tygodniach na poczatku cyklu zrobilam badania, wyszly prawie w normie i lekarka powiedziala, zeby juz nie brac... a brałam chyba najniższa dawke 1/4
I tez słyszałam, zeby Dostinexu nie brac w ciąży
Kurcze zastanawiam sie nad tym pakietem co AgaB, tylko ze ja chodze na NFZ,a podstawowe badania sa bezpłatne... dodatkowo dojdą ze 2 usg prywatnie no i te badania...
A w tym pakiecie są jakies limity ? czy np można co miesiac chodzic na usg plus podstawowe badania krwi ? a usg 3d/4d tez wchodzi w pakiet ??
Ide poczytać ;)
I tez słyszałam, zeby Dostinexu nie brac w ciąży
Kurcze zastanawiam sie nad tym pakietem co AgaB, tylko ze ja chodze na NFZ,a podstawowe badania sa bezpłatne... dodatkowo dojdą ze 2 usg prywatnie no i te badania...
A w tym pakiecie są jakies limity ? czy np można co miesiac chodzic na usg plus podstawowe badania krwi ? a usg 3d/4d tez wchodzi w pakiet ??
Ide poczytać ;)
Hej dziewczyny
tak poczytuję Was wątek bo rok temu byłam w podobnej sytuacji (ani moja gin ani endokrynolog nie dawały mi szybkiej szansy na poczęcie dzidzi - min pół roku kuracji - za wysoka prolaktyna, za niski progesteron...) Jak się okazało pomogły dwa tyg bezstresowych wczasów i jestem już mamą 3 tygodniowej Julci:)
Także nie poddawajcie się i podchodźcie do tego na luzie, stres skutecznie blokuje najpierw poczęcie a później poród (no i skończyło się CC;)
POWODZENIA
tak poczytuję Was wątek bo rok temu byłam w podobnej sytuacji (ani moja gin ani endokrynolog nie dawały mi szybkiej szansy na poczęcie dzidzi - min pół roku kuracji - za wysoka prolaktyna, za niski progesteron...) Jak się okazało pomogły dwa tyg bezstresowych wczasów i jestem już mamą 3 tygodniowej Julci:)
Także nie poddawajcie się i podchodźcie do tego na luzie, stres skutecznie blokuje najpierw poczęcie a później poród (no i skończyło się CC;)
POWODZENIA
Bimka :((
ja nadal bez @..ale nie nastawiam sie juz na nic..jutro test..pewnie neg..no coz..dlaczego mialoby sie akurat nam udac za 1 razem? pewnie sie nie uda..
wiecie jak tak tu pisze,ale w glebi serca mam wielka nadzieje,ze jednak sie uda..ehh..
snilo mi sie,ze moja siostra urodzila blizniaki 2 dziewczynki, a mial byc 1 chlopiec:-)
ja nadal bez @..ale nie nastawiam sie juz na nic..jutro test..pewnie neg..no coz..dlaczego mialoby sie akurat nam udac za 1 razem? pewnie sie nie uda..
wiecie jak tak tu pisze,ale w glebi serca mam wielka nadzieje,ze jednak sie uda..ehh..
snilo mi sie,ze moja siostra urodzila blizniaki 2 dziewczynki, a mial byc 1 chlopiec:-)
Hej
My staramy się drugi miesiąc... Czekam teraz na to co się wydarzy w kolejnych dniach. Robiłam już test wyszedł negatywnie więc czekam bo chyba zronbiłam go za wcześnie... Cykle mam po 25 dni - probowaliśmy w połowie ok 26 sierpnia, dzisiaj 22 dzień cyklu - czekam albo na okres albo na miłą wiadomość...
My staramy się drugi miesiąc... Czekam teraz na to co się wydarzy w kolejnych dniach. Robiłam już test wyszedł negatywnie więc czekam bo chyba zronbiłam go za wcześnie... Cykle mam po 25 dni - probowaliśmy w połowie ok 26 sierpnia, dzisiaj 22 dzień cyklu - czekam albo na okres albo na miłą wiadomość...