Widok
u jednych przez stres u innych przez inne emocje niestety tak to jest ja w cigu 3 ostatnich lat przerabialam to wielokrotnie, ostatnio przed hsg pierwszy raz od roku przesunal mi sie okres i to pewnie tylko dlatego ze starsznie sie balam tego zabiegu bo w ciazy niestety nie bylam:( chociaz oczywiscie blada kreske na tescie widzialam juz nie pierwszy raz
jestem doskonałym przykładem na to jak placebo umie zadziałać...tak bardzo wierzyłam w to, że jestem w ciąży, że @ się spóźnił..widziałam już wszystkie objawy, piersi, rosnący brzuch, mdłości, wszystko - a tak naprawdę to tylko moja wyobraźnia...nie załamałam się jakoś bardzo, bo to nic nie zmieni, ale powiem Wam, że nie będę już liczyła dni płodnych i niepłodnych, chodziła na monitoringi itd...zrobię tylko podstawowe badania o których pisałam, jeśli coś będzie nie tak to doprowadzę organizm do porządku i po prostu będę kochała mojego męża..bez stresu, kalkulatora, termometra itd...
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
Witam starające się dziewuszki:)
Jestem żywym "przykładem" że nie warto tracić nadziei...Moja historia w skrócie: pierwsza ciąża poroniona w 7 tc :( 27.12.2010 r. totalne załamanie bo dzidziuś był planowany i bardzo chciany od pierwszego wejrzenia w pozytywny test!Nie było łatwo podnieść się do następnej walki ale zaczęliśmy się starać od kwietnia 2011 i co...nie udawało się były nerwy, kolejne fikcyjne dopatrywania się objawów ciąży i nic z tego:( w grudniu zapisałam się do mojej pani ginekolog i ona stwierdziła że ze mną jest wszystko ok. i że staramy się do kwietnia a jak nie to zaczynamy się martwić bo to już będzie rok jak się nie udaje...i chyba mój organizm się tego przestraszył bo już mamy ten kwiecień:)i co dzisiejszy test z rana z ładnymi II kreseczkami:)i kolejny czeka na jutro rano;)A ja zaczynam się stresować czy wszystko w porządku...ale nie tracę nadziei ze ta ciąża przyniesie mi największe szczęście w życiu:)
Jestem żywym "przykładem" że nie warto tracić nadziei...Moja historia w skrócie: pierwsza ciąża poroniona w 7 tc :( 27.12.2010 r. totalne załamanie bo dzidziuś był planowany i bardzo chciany od pierwszego wejrzenia w pozytywny test!Nie było łatwo podnieść się do następnej walki ale zaczęliśmy się starać od kwietnia 2011 i co...nie udawało się były nerwy, kolejne fikcyjne dopatrywania się objawów ciąży i nic z tego:( w grudniu zapisałam się do mojej pani ginekolog i ona stwierdziła że ze mną jest wszystko ok. i że staramy się do kwietnia a jak nie to zaczynamy się martwić bo to już będzie rok jak się nie udaje...i chyba mój organizm się tego przestraszył bo już mamy ten kwiecień:)i co dzisiejszy test z rana z ładnymi II kreseczkami:)i kolejny czeka na jutro rano;)A ja zaczynam się stresować czy wszystko w porządku...ale nie tracę nadziei ze ta ciąża przyniesie mi największe szczęście w życiu:)
ale czasami czlowiekowi brakuje juz sil na to zeby wierzyc, ze sie uda! zaraz beda mijaja 2 lata a ja w ciazy dalej nie jestem.
tak jak, ktoras z forumek wczesniej napisala- chyba czas zaczac wydawac kase na psychologa, zeby naprawic problem a nie na ginekologa. chcialabym sie tak wylaczyc z myslenia, ze moze jednak sie uda/udalo, ale sie niestety nie da!
pozdrawiam i gratuluje zaciazonym!
tak jak, ktoras z forumek wczesniej napisala- chyba czas zaczac wydawac kase na psychologa, zeby naprawic problem a nie na ginekologa. chcialabym sie tak wylaczyc z myslenia, ze moze jednak sie uda/udalo, ale sie niestety nie da!
pozdrawiam i gratuluje zaciazonym!
adzilua nie da sie u nas minely 3 lata od tegp cyklu zaczelam brac clo, wydalam na badania i lekarza majatek i zamiast miec nadzieje ze z tym clo sie uda to ja ciagle jestem zrezygnowana a najgorsze jst to ze co chwile ktos jest bw ciazy i to po 1 cyklu, a co do tego psychiatry to jesli trzy cykle z clo niec nie dadza to mam zamiar sie do niego udac
każdemu, kto ma dziecko łatwo powiedzieć, że "trzeba się wyluzować",ale jak można sie wyluzować jak się probuje i wciąż nie wychodzi... ja może nie jestem jakaś niewiadomo jak stara (mam 27 lat),ale to już najwyższy czas na 1 dziecko... :( i mam takie wrażenie, że zawiodłam mojego męża, zadzwoniłam dziś i pow mu, że znów nic z tego...czułam, że jest zawiedziony i smutny... :(
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
