Widok
Samotne Walentynki - nie wkurza was to?
Pytanie jak w temacie. Proszę o opinię innych trójmiejskich singli, jak sobie radzicie w okolicach 14 lutego? Nie zwracacie uwagi czy może chcecie zapomnieć?
Ja muszę przyznać, że dopadło mnie to święto w zupełnie nowym miejscu, bo od niedawna mieszkam w Gdańsku. Wszędzie kolorowe serduszka, kwiaty, maskotki i zakochany pary - oto co mnie będzie dobijało w jutrzejszy dzień. Nowe miasto, nowe możliwości, nowa praca, tylko samotność ciągle ta sama. I potwierdza się prawda zawarta w powiedzeniu, że "samotność najbardziej odczuwa się w tłumie".
Powinniśmy założyć grupę wsparcia dla wszystkich odczuwających ten sam problem, bo nie sądzę, że jestem z tym jedyny.
A więc single - łączmy się :-)
Ja muszę przyznać, że dopadło mnie to święto w zupełnie nowym miejscu, bo od niedawna mieszkam w Gdańsku. Wszędzie kolorowe serduszka, kwiaty, maskotki i zakochany pary - oto co mnie będzie dobijało w jutrzejszy dzień. Nowe miasto, nowe możliwości, nowa praca, tylko samotność ciągle ta sama. I potwierdza się prawda zawarta w powiedzeniu, że "samotność najbardziej odczuwa się w tłumie".
Powinniśmy założyć grupę wsparcia dla wszystkich odczuwających ten sam problem, bo nie sądzę, że jestem z tym jedyny.
A więc single - łączmy się :-)
Mnie wkurza fakt, że to "święto" przywiało do nas z zachodu i nagle wszyscy się zachłysnęli i zakochali i zakopali pod stertą pluszowych tandetnych misiów i serduszek, a zapomnieli o naszej Sobótce... Mam Walentynki głęboko w poważaniu. A tak przy okazji, 14 lutego to również "International Quirkyalone Day".
Feeling any better?:)
PS. Ten "minus" to nie ode mnie:) Pozdrawiam.
Feeling any better?:)
PS. Ten "minus" to nie ode mnie:) Pozdrawiam.
I ja nie jestem zwolenniczką pseudo świąt naszych zachodnich ciemiężycieli jednak chcę czy nie chcę z każdej strony atakują mnie takie a nie inne informacje. Po miesiącu tonięcia w propagandzie miłości cóż czuję się naprawdę samotna. Pewnie skończy się to wieczorem z filmami z dużą porcją czekolady.
Zwrot ciemiężyciele zagościł najprawdopodobniej ze względu na moje uprzedzenie do Zachodu.
Odpowiadając na pytanie - Zwykle bywam a może tylko staram się być odporna na to co uważam za głupie. Mam jednak słabe punkty i ten z pewnością do takich należy nie jest to jednak konsekwencja medialnego przekazu a raczej aktualnej sytuacji.
Z racji, że mogłabym być źle zrozumiana wyjaśnię, że mam narzeczonego (nie wiem dlaczego ale nie cierpię tego określenia). On studiuje za granicą ja w Gdańsku a związek opiera się na rozmowach. Jutrzejszy dzień jak każdy inny również spędzilibyśmy przed skype (i byłabym naprawdę szczęśliwa) niestety tydzień temu wyczerpałam limit na blueconnect a na prędkości modemowej możemy jedynie pisać i to nie zawsze. W tym czasie wyjątkowo dużo mówi się o związkach i wszystkim co wiąże się z tym wyjątkowym stanem. Każdy opowiada co to nie będzie robił, gdzie to nie pójdzie a my możemy liczyć na zamianę kilku zdań po północy bo wtedy kończy pracę. Całe nagromadzenie tęsknoty (to nazwałabym konsekwencją szumu medialnego) i pragnienia bliskości zakończy kilka zdań. Zostaje nam jedynie czekanie na nowy limit(dosyć irytujące) i kwiecień kiedy to będziemy mogli spędzić ze sobą trochę więcej czasu.
Odpowiadając na pytanie - Zwykle bywam a może tylko staram się być odporna na to co uważam za głupie. Mam jednak słabe punkty i ten z pewnością do takich należy nie jest to jednak konsekwencja medialnego przekazu a raczej aktualnej sytuacji.
Z racji, że mogłabym być źle zrozumiana wyjaśnię, że mam narzeczonego (nie wiem dlaczego ale nie cierpię tego określenia). On studiuje za granicą ja w Gdańsku a związek opiera się na rozmowach. Jutrzejszy dzień jak każdy inny również spędzilibyśmy przed skype (i byłabym naprawdę szczęśliwa) niestety tydzień temu wyczerpałam limit na blueconnect a na prędkości modemowej możemy jedynie pisać i to nie zawsze. W tym czasie wyjątkowo dużo mówi się o związkach i wszystkim co wiąże się z tym wyjątkowym stanem. Każdy opowiada co to nie będzie robił, gdzie to nie pójdzie a my możemy liczyć na zamianę kilku zdań po północy bo wtedy kończy pracę. Całe nagromadzenie tęsknoty (to nazwałabym konsekwencją szumu medialnego) i pragnienia bliskości zakończy kilka zdań. Zostaje nam jedynie czekanie na nowy limit(dosyć irytujące) i kwiecień kiedy to będziemy mogli spędzić ze sobą trochę więcej czasu.
Dziś trudno z miejscami w kinie. Nawet gdyby były to nie mam ochoty patrzeć na obcałowujące się dookoła pary. Nie z zazdrości. Taki odruch świeżo po rozstaniu :-)Ale na swoje zajęcia cotygodniowe idę . Jak zniosę drogę :-) Pozdrawiam singli z okolicy :-)))Może w przyszłym roku jakieś singlowe spotakanie? byłoby fajnie na przekór sparowanym :-)
Dołączam do grupy singli niesympatyzujących ze owym "świętem".
Od kilku miesięcy mieszkam z Rumi i cierpię na brak towarzystwa po pracy. Zatem poszukuję koleżanki/kolegi chętnego na wyjścia na spacery lub fitness. Może znajdzie się chętny. Dzisiejszy dzień to butelka Desperadosa :) i lekki szmerek. Pozdrawiam Lula
Od kilku miesięcy mieszkam z Rumi i cierpię na brak towarzystwa po pracy. Zatem poszukuję koleżanki/kolegi chętnego na wyjścia na spacery lub fitness. Może znajdzie się chętny. Dzisiejszy dzień to butelka Desperadosa :) i lekki szmerek. Pozdrawiam Lula
Jeżeli mogę to wtrącę pewne miejsce. Nie wiem jak to się nazywa, nie znam dokładnej lokalizacji ale zakochałam się w tym miejscu i muzyce... Było to jakieś kino' na ulicy Długiej i podobno w każdy czwartek jest taki wieczór jazzowy - Jam Session. Może to nie najlepsze miejsce na rozmowy ale z pewnością wspaniałe na relaks, burzę myśli i emocji w jednym ( takie moje w pełni osobiste odczucie bo znajome z kwitowały jedynie - 'Nie no fajnie, no no całkiem fajnie' -także rzecz upodobań.
Jak miło wejść po kilku dniach na swój temat i widzieć jak się rozwinął :)
14 lutego mamy za sobą. Owszem, nie było lekko, ale bynajmniej ja starałem się nie zwracać uwagi na to wszystko wokół. Chociaż wracając przez miasto ok. 22 nadal było pełno zakochanych, serc, kwiatów. Tylko nie było nikogo, komu można by je było podarować.
Przede mną w tym tygodniu jeszcze jedno smutne święto, dałbym wiele by nie być wtedy sam w czterech ścianach, ale to już nie tylko ode mnie zależy.
Tak czy inaczej propozycja spotkania, która się tutaj pojawiła jest bardzo dobrym pomysłem. Pokusiłbym się nawet o stworzenie czegoś na kształt 'grupy wsparcia' dla nas samotnych, można by się od czasu do czasu spotkać w większym gronie i urozmaicić czas.
14 lutego mamy za sobą. Owszem, nie było lekko, ale bynajmniej ja starałem się nie zwracać uwagi na to wszystko wokół. Chociaż wracając przez miasto ok. 22 nadal było pełno zakochanych, serc, kwiatów. Tylko nie było nikogo, komu można by je było podarować.
Przede mną w tym tygodniu jeszcze jedno smutne święto, dałbym wiele by nie być wtedy sam w czterech ścianach, ale to już nie tylko ode mnie zależy.
Tak czy inaczej propozycja spotkania, która się tutaj pojawiła jest bardzo dobrym pomysłem. Pokusiłbym się nawet o stworzenie czegoś na kształt 'grupy wsparcia' dla nas samotnych, można by się od czasu do czasu spotkać w większym gronie i urozmaicić czas.