Widok
czyli jak rozumiem dyskusja ma sie toczyć pod kontem... jak bardzo skrzywdzeni i biedni sa samotni rodzice??? moja matka trojkę dzieci wychowała.. pracowała i nikt jej nie pomagał.. do żadnych urzędów nigdzie sie nie zgłaszała.. i nie biadoliła nad swoim losem.. a ,,samotna,, matka która mieszkała piętro wyżej samotna z nazwy oczywiście chodziła odj@#$ nie pracowała i żyła jak pączek w maśle.. a była pierwsza samotną matka RP mops, wszystkie rodzaje pomocy społecznej były jej znane!
Graszko jak z wartościowym to wiadomo, że łatwiej:) Ale chyba opinia i relacje dziecka z nowym partnerem/ką ma duże znaczenie. Pewna osoba (mężczyzna nasz fajny forumowy) kiedyś opisywał jak przykro jest, kiedy dorastające dziecko powie nie wtrącaj się, boś nie moim ojcem jest. Dlatego warto zadbać by relacje w nowo tworzonej rodzinie były fajne między wszystkimi członkami.
Bo mam wrażenie, że jesteś ciekawska - i może ktoś podsunie Ci receptę jak się w tym znaleźć.
Dotąd miałem Cię za światłą osobę. Ze sztywnym kręgosłupem moralnym. Samoświadomością silnej kobiety.
Przepraszam.
;)
Kto dyskryminuje samotne matki ? ;)
Kochankowie ?
;)
Jeśli czujesz się dyskryminowana bo brak Ci relacji intymnych to....
I przepraszam, że tak bez "ogródek".
hmmm
Dotąd miałem Cię za światłą osobę. Ze sztywnym kręgosłupem moralnym. Samoświadomością silnej kobiety.
Przepraszam.
;)
Kto dyskryminuje samotne matki ? ;)
Kochankowie ?
;)
Jeśli czujesz się dyskryminowana bo brak Ci relacji intymnych to....
I przepraszam, że tak bez "ogródek".
hmmm
Unibike, zgadzam się, jednak w nowym związku musi być akceptacja od pasierba, to jest bardzo ważne...
Ale zauważyłam, że samotni rodzice, często na siłę szukają sobie drugiej połowy, często powstaje w takim związku kolejne dziecko. Rodzina staję się patchworkowa i wszystko jest super, jeżeli oboje się w tym odnajdują, gorzej, gdy ponownie dochodzi do rozłamu...
Ale zauważyłam, że samotni rodzice, często na siłę szukają sobie drugiej połowy, często powstaje w takim związku kolejne dziecko. Rodzina staję się patchworkowa i wszystko jest super, jeżeli oboje się w tym odnajdują, gorzej, gdy ponownie dochodzi do rozłamu...
Inka razy dwa, ja nie pisałam, że miałam życie usłane różami. Pisałam, że nigdy nie czułam się dyskryminowana.
Najważniejsze, że dałam sobie radę. Dzieci myślę , że w miarę dobrze wychowane, mają dobre serca (może za dobre), studiują (nawet jakiś tam kieunek skończony).
NIgdy nie czułam się zepchnięta na margines, bo dzieci, bo rozwódka.
Co do kolejnego związku to sie nie wypowiem. Nie mam doświadczenia.
Natomiast w byciu samotną matką i to wiekszej ilosci dzieci owszem mam.
Najważniejsze, że dałam sobie radę. Dzieci myślę , że w miarę dobrze wychowane, mają dobre serca (może za dobre), studiują (nawet jakiś tam kieunek skończony).
NIgdy nie czułam się zepchnięta na margines, bo dzieci, bo rozwódka.
Co do kolejnego związku to sie nie wypowiem. Nie mam doświadczenia.
Natomiast w byciu samotną matką i to wiekszej ilosci dzieci owszem mam.