Widok
ale synchroniczność. no nie wierzę! wiesz co ja oglądałem wczoraj przed snem? właśnie trainspotting z kolekcji gazety wyborczej. i nawet sobie pomyślałem, że Ci zacytuję: begbi (jak to się pisze?) to świr, ale kumpel. i co zrobić? hobo też świr, ale kumpel.
tak sobie myślę, że to nie do końca przypadek. scruffy tak na nas mógł podziałać. tam był przecież barman nieodparcie kojarzący Ci się z tym świrem.
tak sobie myślę, że to nie do końca przypadek. scruffy tak na nas mógł podziałać. tam był przecież barman nieodparcie kojarzący Ci się z tym świrem.
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo
ależ proszę bardzo. sen z dzisiejszej nocy. szedłem przez las. jesienny las. przewaga drzew liściastych. nie, ni żadna tam przewaga, same drzewa liściaste, konkretnie buki. brunatne suche liście szeleszczą pod nogami. nieliczne jeszcze wiszą na drzewach. wszystkie suche jak pieprz. w ręce trzymam nóż. stara finka. z jednej strony zęby piły, z drugiej ostrze porysowane przez osełkę. idę drogą, twardą, szeroką i ubitą leśną drogą. po jednej stronie góra, po drugiej skarpa - jak to często w lesie bywa. nagle nachodzi mnie potrzeba rzucenia nożem w drzewo. niezbyt sensownie wybieram to po stronie ze skarpą. rzucam. pudło. nóż przeleciał obok drzewa i zleciał gdzieś na zbocze wspomnianej skapy. no nic, trzeba się przejść po niego. noga mi się obsuwa i zsuwam się z góry niebezpiecznie. ale łapię się jakiegoś drzewa. jest dobrze. widzę nóż. podnoszę go z ziemi i wtedy zauważam samochód. na samym dole. w lesie stoi samochód. ki diabeł - myślę. z samochodu wysiada potężny gość. na oko taki inteligent-karierowicz. modne okularki, pulchna twarz - coś jak kamiński z kancelrii obecnego prezydenta. albo nie. malajkat. jako żywo wojciech malajkat. chowam się za drzewkiem ale jest jesień. późna jesień. liści mało. zauważa mnie i wbiega pod górę. dobiega do mnie i mówi - masz pecha, zobaczyłeś mnie. teraz muszę cię zabić. w jego ręku pojawia się nóż. - dość ryzykowna teza - myślę. mówić coś takiego facetowi, który sam trzyma kosę. wbijam mu nóż prosto w serce. pada na wznak. klękam przy nim i jeszcze profilaktycznie podrzynam mu gardło. na górze słyszę brzęk porcelanowych naczyń. jakaś kobieta zmywa naczynia w zlewie. nie wiem w jakim zlewie. skąd zlew w lesie? no ale zmywa te naczynia i krzyczy: jaśko! jesteś tam? trochę mi głupio się ujawnić zważywszy, że jakiś martwy malajkat obok mnie leży i sika krwią z tętnicy szyjnej. jaśko! - ona woła nadal. i wtedy się budzę.
i teraz niczym witkacy. zamiast podpisu, który wygeneruje się automatycznie, napiszemy: wiśniówka sobieski 200 ml
i teraz niczym witkacy. zamiast podpisu, który wygeneruje się automatycznie, napiszemy: wiśniówka sobieski 200 ml
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo
Kurde Hobo, nawet nie wiesz ile tu różnych psychodelicznych zbieżności w tym śnie, no bo tak wczoraj też był sobek (tylko większy i biały jak się skończył to było jeszcze ech... 4specjalne w konserwie szkoda gadać) no w każdym razie w takie szalone dni, gdy krew już mi buzuje na dobre ciągnie mnie do lasu. Auta nie biorę, ale nie powiem żebym nie brał noży lub straszaka jakiegoś. Twarz mam wtedy napompowaną, a myśli nie całkiem jasne. Często wydaje mi się że jestem tajnym agentem mossadu i unikam nawet przenikliwego wzroku wiewiórek, o ludziach nie wspominając, moją myślą przewodnią jest " nie dam się tak łatwo zabić". I jeszcze jedną zbieżność tu widzę. Hmmm
Co do snów to miewam prorocze, ale miewam też odwrotne do proroczych to znaczy kiedy przeżyta sytuacja z rzeczywistości powtarza się w śnie. Rozmawiam kiedyś z kumplem i mówi mi:
-Słuchaj, naprawdę czasem jak masz coś niewłaściwego powiedzieć to najlepiej ugryź się delikatnie w język więcej na tym zyskasz.
A, że rady tej osoby ceniłem wziąłem ją sobie głęboko do serca. No i śpię sobie kiedyś i nagle budzi mnie ból jakby mi ktoś jęzor wyrywał. Okazało się, że przez sen ugryzłem się w ozor.
Co do snów to miewam prorocze, ale miewam też odwrotne do proroczych to znaczy kiedy przeżyta sytuacja z rzeczywistości powtarza się w śnie. Rozmawiam kiedyś z kumplem i mówi mi:
-Słuchaj, naprawdę czasem jak masz coś niewłaściwego powiedzieć to najlepiej ugryź się delikatnie w język więcej na tym zyskasz.
A, że rady tej osoby ceniłem wziąłem ją sobie głęboko do serca. No i śpię sobie kiedyś i nagle budzi mnie ból jakby mi ktoś jęzor wyrywał. Okazało się, że przez sen ugryzłem się w ozor.
ten link powinien znaleźć się w wątku nt. ciekawych filmów obejrzanych w tym roku. nie wiem jak mogłem o nim zapomnieć zapomnieć. ale tutaj tez pasuje.
http://pl.youtube.com/watch?v=lrC7KRDy3w8&feature=related
to był dopiero sen
http://pl.youtube.com/watch?v=lrC7KRDy3w8&feature=related
to był dopiero sen
przeważnie nie używam dużych liter. to nie lekceważenie kogokolwiek. to nawet nie bunt. to po prostu lenistwo