Widok

Skromny, kameralny ślub?

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Mam pytanie czy ktos z Was organizuje skromną uroczystość, tylko w gronie najbliższych, bez wesela. Jak Wy to widziecie i co o tym sądzicie. Prosze o podzielenie się Waszymi doświadczeniami i spostrzeżeniami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No hej:) My po slubie organizujemy wesele, ale byłam świadkową na slubie, po którym była skromna uroczystość w restauracji. Tzn obiad, deser, kolacyjka z Rodzicami i świadkami........Na drugi dzień Młodzi zorganizowali grilla w ogrodzie dla znajomych....... Imprezka pierwsza klasa.....Ja mam mieszane uczucia....Bo z jednej strony chciałabym skromny poczęstunek po ślubie, bez tych wszystkich "gażdżetów" z drugiej zaś strony marzy mi się suknia slubna (też skromniutka), zabawa z rodziną do rana, orkiestra, poprawiny......Po dłuższym zastanawianiu się postawilismy na opcję drugą, też ze względu na Rodziców, którzy bardzo się cieszą na te uroczystości:) pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
czesc Agoosia,

organizujemy kolację weselną dla najbliższych , bez fajerwerków.
Zależy nam na tym by tego dnia towarzyszyły nam osoby, ktore kochamy i sznujemy.
Nigdy nie marzyłam o zabawie do rana,balonach i niekończących się toastach.
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A my wybraliśmy po środku, chociaż na początku miało być jeszcze skromniej. Mamy restauracje na 40 osób do północy, bez wódki, oczepin,balonów, fajerwerków za to będzie tort i tańce. Fotograf jest, kamerzysty brak, muzyka z własnych płyt(co wpuścimy będzie lecieć).
W moje rodzinie zawsze były wesela na 200 osób i trwające przez 3 dni, więc moje przyjęcie jest raczej skromne.
Staraliśmy się wybrac to co nam się podoba. Bedzą nasi znajomi i rodzina(najbliźsi i rodzeństwo rodziców).
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
my robimy obiad z kolacja dla 20 osob (tylko rodzina) nie lubimy wesel, tancow itd. noc spedzimy w apartamencie, obiad bedzie w hotelu hevelius a ptem podroz poslubna. to ma byc dzien dla nas wiec nic nie robimy pod znajomych czy rodzine
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziękuję za Wawsze opinie. Pytam, dlatego ponieiważ jestem własnie w takiej rozterce. Z jednej strony w ten jedyny dzień chcialoby się potańczyć, nacieszyc ta chwilą, a z drugiej przeraża mnie to wszystko. Nie za bardzo lubię być w centrum zainteresowania. Poza tym jak juz wspomniałam miałabym niedużą ilość gości. A zapraszać na siłę "5-te wody po kisielu" wydaje mi się bez sensu.
A powiedzcie dziewczyny gdzie organizujecie obiad czy kolację weselną?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
w Piwnicy Rajców w Gdańsku.

ps. u Nas też bedzie tort . no i skrzypce obowiązkowo :)
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kresko333, kiedy masz wesele?? My też w Piwnicy:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
we wrzesniu :)a Ty?
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
już widzę suwaczek (gapa;)
...a potem przyjdą noce
jak psy wierne pod nasz dom...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My zrobilismy skromne przyjecie, ale osob bylo dosc sporo, bo mamy duze rodziny. Tylko obiad, deser, tort i jakies tam zakaski, impreza skonczyla sie przed polnoca. Byla tez muzyka, ale sami przygotowalismy playliste, wiec zaden dizej, czy tym bardziej zespol nie byl nam potrzebny, ale ci co mieli ochote, to mogli sobie potanczyc. Alkohol byl, ale nikt jakos z piciem nie przesadzal. Nie mielismy ani fotografa, ani kamerzysty, ani fajerwerkow, ani wynajmowanego samochodu, no i zadnych oczepin i takich tam zabaw.A co najwazniejsze, to wszystkim gosciom sie bardzo podobalo. Moglismy jeszcze wlasciwie mniej jedzenia kupic, bo mnostwo zostalo, ale jakos ten wlasciciel restauracji nas namawial na wiecej, a my nie wiedzielismy, ile tego wyjdzie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My również robimy obiad potem tort, i potem z kolacja dla 20 osób i będzie do 22 może do 23 godzinie :-)) I nie robimy wesela , ale będzie muzyczka pan który zagra na pianinie i zaśpiewa do obiadku itp:)) Aby było milutko I to będzie w Restauracji w Polonii:-))) Bo akurat biorę tylko ślub cywilny to ma być dzień dla nas wiec nic nie robimy pod znajomych czy rodzinę :-)) A na drugi dzień będzie u mnie w ogródku i będzie jedzonko i również grilla :-)) Pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my mamy wersje wyposrodkowana:) PRzyjecie, obiad , tort i przystawki kolacyjne, na niecale 70 doroslych osob +dzieci (99% gosci z Gdanska i okolic),mamy 2 osobowa kapele. ktora juz widzielismy 2 razy w akcji. Nie mamy oczepin, podziekowan (podziekujemy rodzicom w domu, po blogoslawienstwie).
Calosc planowana do max 2 w nocy. Robimy na duzej sali na Hipodromie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja np. obawiam się tego, że jak będzie samo siedzenie przy stole to będzie tak trochę "smutno" bez tańców . Jak uważacie, bo ja cały czas jestem niezdecydowana jak to wszystko urządzić, żeby było dobrze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my mieliśmy skromny ślub (jedyna fanaberia to skrzypaczka). Suknia z drugiej ręki, smoking wypożyczony, samochód (nasz codzienny) stroiłam sama, bukiet i zaproszenia też robiłam sama.
Po ceremonii obiad, trwał do ok 20.00, na 13 osób. Zaprosiliśmy tylko tych z którymi spędzałam zawsze Wigilię i rodziców męża, bo on nie ma dalszej rodziny.
Po wszystkim wyjechaliśmy w podróż poślubną.
My akurat nie lubimy wesel, nie podoba nam się ta forma świętowania.
Chcieliśmy ślubu dla samej ceremonii, dla podniosłości tej przysięgi na całe życie.
I gdybyśmy mogli wybierać jeszcze raz, to na pewno zrobilibyśmy tak samo.

Jakby co polecam restaurację "W ogrodach" w Gdyni ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zorganizowanie muzyki, zeby troche potanczyc to zaden problem. Tylko trzeba to wczesniej przygotowac. My musielismy troche to przemyslec, zeby zebrac fajna muzyke do tanca, zeby sie mniej wiecej wiekszosci podobala. Ci co mieli ochote, to sie wytanczyli, a ci co chcieli posiedziec i pogadac tez mogli. Nikt na sile nie zaganial do koleczka ani nie wysylal "na jednego". My tylko musielismy pozyczyc glosniki, bo w tej restauracji nie bylo i z tym bylo troche problemu, bo je tam sami musilismy zawiezc i zainstalowac. Ale generalnie wyszlo super i sie ciesze, ze wlasnie tak to sobie wymyslilismy i zorganizowalismy. Jak juz pisalam, to goscie byli bardzo zadowoleni, bo chyba z tego towarzystwa nikt za bardzo nie przepada za tradycyjnymi weselami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ajeczka bardzo mi się podoba sposób w jaki zorganizowaliście swój dzień. Właśnie o czymś takim myślałam. Też zastanawiam się nad własnoręcznym zrobieniu wszystkiego, tylko przeraża mnie to kiedy ja to wszystko zrobię. Bukiet, strojenie samochodu, sala itd. Trzeba kupic kwiaty na giełdzie... Jak Ty z tym wszystkim dałaś sobie radę?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wszystko co się dało zrobić wcześniej zrobiłam wcześniej ;)
W piątek przed ślubem o 6 rano byłam na giełdzie, kwiaty schowałam w piwnicy. Potem jeszcze pospałam i skoczyłam na pazurki.
Po południu spowiedź. Niestety piątek mieliśmy szalony, bo kupowaliśmy jeszcze jedzenie na wyjazd (zapakowanym samochodem pojechaliśmy do ślubu: namiot, ponton, 2 rowery) i kapok do pontonu - mąż się uparł ;)
W sobotę wstałam o 8.00 zjadłam na spokojnie śniadanie, zrobiłam wiązankę i ustroiłam samochód. Na 10.00 miałam fryzjera w Gdyni (mieszkam w Gdańsku), na 12.00 wizażystkę, też zamówiłam ją do Gdyni do mojego panieńskiego mieszkania. Do domu wróciłam ok 13.30, szybki prysznic, ubrałam męża, bo smoking to skomplikowana rzecz ;)
Sama szybko wlazłam w sukienkę, nie bawiłam się w żadne ceremoniały, pstrykanie zdjęć w stylu "ubieranie panny młodej".
Błogosławieństwa nie mieliśmy, z resztą myślę, że rodzice nawet nie wiedzieli, że takie coś mogą chcieć zrobić ;)
O 14.00 wyjechaliśmy do Gdyni. W kościele byliśmy przed czasem i krążyliśmy wokoło witając gości.
Jak się chce, to można to wszystko szybko pozałatwiać :)
Mąż tylko pakował samochód, a pospał sobie do 10.00 albo i 11.00 - nie wiem ;)
No i potrzebowałam kierowcy, bo nie miałam wtedy prawka...
I tyle ;)

tu moja relacja: http://forum.trojmiasto.pl/slub-ajeczki-t62127.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My po ślubie idziemy na spacer, a wieczorem ognisko w plenerze w "Borodzieju" dla przyjaciół i rodziny.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ajeczko to musi byc cudowne uczycie byc swiezo upieczona zonka, jesc pyszne jedzonko i w glowie miec ze jeszcze pare chwil i cudowna podroz poslubna was czeka. nie wiem jak ja przezyje tyle emocji :) slub i mysl o cudownej wyprawie.
osoby ktore robia wesele nie wiedza co to za uczucie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry