Widok
Z tego co wiem, to jest pomysl proboszcza, ze organista musi być, albo płaci się mu odstępne. Chłopak studiuje i dorabia sobie w ten sposób. Nie mówię, że to jest fair, ale też nie przesadzajmy. Ja byłam bardzo zadowolona, ponieważ mogliśmy mieć swojego księdza, mogliśmy mieć swoje czytania i kościół udekorowany był również przez nas. A pani w biurze parafialnym zawsze służyła nam pomocą. Ja nie mogłam chodzić na nauki do Wrzeszcza, a pani siedziała ze mną ponad godzinę i szukałyśmy innych nauk. Mój narzeczony był poza krajem i w ogóle nie mógł chodzić na nauki i też nie było problemów.Tak więc sprawa z organistą to dla mnie nieistotny szczegół.
wiecie co dziewczyny.....ja jestem z Brzeźna, ale ślub miałam gdzie indziej (bo mi sie kościół nie podobał)....i jak sobie teraz czyta że np. ksiądz kasuje za ślub 500 zł albo że trzeba zapłacić organiście żeby nie śpiewał to jestem w szoku........ stwierdzam że to był suuuuper pomysł żeby zmienić kościół.....pozdrawiam wszystkich ślubujących i życze powodzenia
Ks. Andrzej jest miły - ale jest problem - strasznie jest zawzięty na fotografów i kamerzystów (chyab, że już sie coś zmieniło) - poza tym jednym kościelnym - potrafi przerwa mszę jak robi zdjęcia ktoś "niepowołany" - i dla mnie to problem bo jego najbardziej lubie z tych którzy teraz są - jak sie domyślacie - tez będę miała ślub w Brzeźnie
Zgadza się, trzeba mieć zgodę proboszcza. W tej parafi panuje dziwna moda, że organista nie może być pokrzywdzony. My zapłaciliśmy organiście 50zł i grał tylko Ave Maria, raczej był to uzupełnienie saksofony, na którym grała kuzynka i na koniec marsz weselny. Resztą zajmował się zesół. Niestety nie mam do nich numeru, ale najlepiej iść na mszę o 9.30 posłuchać jak grają i po mszy podejść i pogadać.
też biorę ślub w brzeźnie. Księża są sympatyczni i bardzo polecam np. ks. Andrzeja jest miły i nie rozwleka kazań jak to czasami się zdarza ks. Proboszczowi. Jeśli chodzi o zespół gra naprawdę pięknie ale podobno trzeba mieć zgodę Proboszcza żeby zagrali na ślubie tak powiedzieli mojej koleżance w maju.
