Widok
u nas na temat pieniedzy nie rozmawiało się, ogolnie nie pamietam abysmy rozmawiali o organizacji tego wesela, generalnie sami zajelismy sie wszystkimi i większość spraw było już załątwionych.
Jeśli jednak rodzinka jest mało rozmowna myślę że taki temat (organizacji wesela) można podjąc jak bajbardziej, to przecież ta rzeecz która łączy
rodziny, ....
Jeśli jednak rodzinka jest mało rozmowna myślę że taki temat (organizacji wesela) można podjąc jak bajbardziej, to przecież ta rzeecz która łączy
rodziny, ....
Moja mama dostała kwiaty od mojego przyszłego teścia, a tata szampana ale to tyle...bez teatrzyku. Co prawda w naszych rodzinach panował taki zwyczaj zaręczyn przy rodzinie, ale chcieliśmy go przełamać, myślę że było naprawde fajnie, przynajmniej nikt się nie stresował dodatkowo, a poza tym to takie sztuczne....
Nasi rodzice spotkali się ok 1,5 m-ca temu nawet dokładnnie nie pamietam ;-)
widziałam po mojej mamie ze sie trochę stresowała, rodzice mojego narzeczonego mieli takie spotkania już za sobą, więc moze bardziej na luzie
ale i tak wszystko się udało...
Oficjalnych zaręczyn nie było, tzn. klękania przed rodzicami, wręczania kwiatów i proszenie o rękę córki. Stwierdziliśmy ze skoro już przyjęłam oświadczyny, to niepotrzebny nam ten cały dodatkowo stresujący cyrk.
widziałam po mojej mamie ze sie trochę stresowała, rodzice mojego narzeczonego mieli takie spotkania już za sobą, więc moze bardziej na luzie
ale i tak wszystko się udało...
Oficjalnych zaręczyn nie było, tzn. klękania przed rodzicami, wręczania kwiatów i proszenie o rękę córki. Stwierdziliśmy ze skoro już przyjęłam oświadczyny, to niepotrzebny nam ten cały dodatkowo stresujący cyrk.
Nasi Rodzice poznali się w zeszłym roku w lipcu, Krzysiek powiedział,że sie zaręczyliśmy,zaprosili nas wraz z Moimik rodzicami. Był obiad,kawa,ciasto,szampan. Poinformowaliśmy Ich,że oficjalne zareczyny odbędą sie u mnie w domu. Potem Moi Rodzice zaprosili Teściów do siebie, odbyły się oficjalne zaręczyny. Był obiad,tort,kolacja,toasty,tańce i było bardzo sympatycznie:)
Na pierwszym spotkaniu najpierw rozmawiali o dzieciach,o pracy,rodzinie.
Potem było jescze jedno spotkanie w tym roku,u Rodziców Krzyśka,wtedy już był tylko jeden temat- organizacja śkubu i wesela.
Też się stresowałam,ale wszystko wyszło ok,nawet sie polubili:)
Na pierwszym spotkaniu najpierw rozmawiali o dzieciach,o pracy,rodzinie.
Potem było jescze jedno spotkanie w tym roku,u Rodziców Krzyśka,wtedy już był tylko jeden temat- organizacja śkubu i wesela.
Też się stresowałam,ale wszystko wyszło ok,nawet sie polubili:)
Fakt, czasem ludzi lepiej postawić przed faktem dokonanym (lub prawie dokonanym). Nie rozumiem jak rodzice mogą mieć coś do powiedzenia w sprawie wyboru partnera przez swoje dziecko. Niestety zdarzają się takie sytuacje gdy pępowina u jednej ze stron ucinana jest w wyniku długiej i bolesnej operacji. To jest coś jak ból ale taki zły ból, który rodzi tylko nieporozumienia i unieszczęśliwia przede wszystkim te osoby, które nie potrafią zgodzić się na wolność swojego dziecka.
Nasi sie poznali 3 tyg. przed slubem:))Nie widzielismy takiej potrzeby by zrobic to szybciej tymbardziej ze urzadzalismy wszystko sami .I nikt niemial petensji ze tak pozno.Na poczatku bylo troche "sztywno" czasami nie bylo wiadomo o czym rozmawiac ale ogolnie wyszlo ok :)) Piewsze lody zostaly przelamane i na slubie potrafili sie bez poblemu dogadac i narazie jest wszystko ok .
nasi rodzice tzn. moi i mama mojego narzeczonego (która jeszcze nie wie że ma być ślub) jeszcze się nie znają, a ślub ma być w kwietniu tzn za 5 miesięcy.
Moim zdaniem nie ma co się stresować, chociaż różne są sytuacje. Jak rodzice mają więcej do powiedzenia w sprawie ślubu od młodych to rzeczywiście może być stres, w innym wypadku nie ma warto się denerwować. Grunt to wiedzieć czego się chce i trzymać się swego.
Moim zdaniem nie ma co się stresować, chociaż różne są sytuacje. Jak rodzice mają więcej do powiedzenia w sprawie ślubu od młodych to rzeczywiście może być stres, w innym wypadku nie ma warto się denerwować. Grunt to wiedzieć czego się chce i trzymać się swego.