Widok
Moi rodzice i mama mojego narzeczonego jeszcze się nie znają.
Jestem pełna złych przeczuć, i z tego powodu tym bardziej nie wiem jak powinnam to zorganizować żeby było jak najbardziej naturalnie, sympatycznie. A w sumie... ;D... mieszkają bardzo blisko a ja i mój narzeczony jesteśmy razem już trzy lata i wkrótce nasz ślub więc pora popchnąć to dalej...
Żeby chociaż jedna osoba z nas wszystkich była duszą towarzystwa ale nie... same milczki i z ogromnym dystansem do kwestii naszego małżeństwa.
;D
Jestem pełna złych przeczuć, i z tego powodu tym bardziej nie wiem jak powinnam to zorganizować żeby było jak najbardziej naturalnie, sympatycznie. A w sumie... ;D... mieszkają bardzo blisko a ja i mój narzeczony jesteśmy razem już trzy lata i wkrótce nasz ślub więc pora popchnąć to dalej...
Żeby chociaż jedna osoba z nas wszystkich była duszą towarzystwa ale nie... same milczki i z ogromnym dystansem do kwestii naszego małżeństwa.
;D
Jokaba, nie martw się, przecież to wizyta a nie wizytacja. Nikt nie chce nikogo skrzywdzić, a jestem pewna że ta druga strona czuje co sie święci i też pewnie ma motyle w brzuchu. Ja to chciałabym mieć takie "stresy" co ty. U nas żadnego poznania sie rodzin nie będzie niestety - moi rodzice nie żyją, a męża zerwali z nami kontakt.
Dla mnie temat bardzo aktualny. Za 3 dni mamy pierwsze spotkanie rodziców. Nie mam wiekszych obaw, choć trochę stresu jest. Jedni i drudzy rodzice są fajni, choć zupełnie różni. Mam wielką nadzieję, że wszystko się uda i atmosfera będzie naturalna. Nasze zaręczyny odbyły się tylko między nami. Teraz przewidujemy kwiaty i takie oficjalne poproszenie o rękę - chociaż tak naprawdę to najważniejsze że ja się już dawno zgodziłam. Robimy to w imię tradycji i przez szacunek do rodziców. Nie chcę żeby wypadło zbyt sztywno, dlatego nie przewiduję klękania, zwykła rozmowa.
Odezwę się jak wypadło.
Odezwę się jak wypadło.
Nasze mamy się nie znają (moi rodzice po rozwodzie,teść nie żyje)Jestesmy razem 14 lat i jakos nie wyobrazam sobie tego spotkania (tesciowa ma 75 lat) czytając ten wątek pomyslałam ze to niezły pomysł aby zaprosic mamę lubego w ktorys dzien swiąt.Mam strasznie mieszane uczucia.Jak sobie tak na luzaku mysle to sie podsmiewam pod nosem ale tak na powaznie to nie jest mi do smiechu.Zobaczymy,moze tak spontanicznie przy swiatecznej atmosferze wyjdzie całkiem nieźle.
Odp. Ania i Łuki ;-)
Mamy na powitanie sie wycałowały, przedstawiły po imieniu, to samo moja mama z teściem, no i już tak zostało.
Moja mama jest serdeczną i wylewną osobą, a teściowie niesamowitymi luzakami stąd chyba tak spontanicznie to wyszło.
A potem to nawet nie usiedzieli przy stole jak byłyśmy w kuchni żeby przynieść obiad ale czuli się swobodnie.
Było lepiej niż myślałam, pewnie też dlatego, że teściu od razu zaczął żartować.
Myślę że na takim spotkaniu wszystko zależy od tego jacy są ludzie, jeśli nasi rodzice byliby bardziej "sztywni", to na pewno dopiero z czasem by się rozluźnili.
Mamy na powitanie sie wycałowały, przedstawiły po imieniu, to samo moja mama z teściem, no i już tak zostało.
Moja mama jest serdeczną i wylewną osobą, a teściowie niesamowitymi luzakami stąd chyba tak spontanicznie to wyszło.
A potem to nawet nie usiedzieli przy stole jak byłyśmy w kuchni żeby przynieść obiad ale czuli się swobodnie.
Było lepiej niż myślałam, pewnie też dlatego, że teściu od razu zaczął żartować.
Myślę że na takim spotkaniu wszystko zależy od tego jacy są ludzie, jeśli nasi rodzice byliby bardziej "sztywni", to na pewno dopiero z czasem by się rozluźnili.
u nasz oficjalnych zaręczyn nie było..... zaręczyliśmy sie 1 lutego tego roku w moje urodziny... potem Moje Kochanie poszło do rodziców moich z kwiatami i winem żeby ich poinformować o tym.... zastaliśmy ich w strojach sportowych bo właśnie wrócili od swoich przyjaciół z meczu w piłkę ręczną (półfinał) były łzy szczęścia .
termin ślubu ustaliliśmy w czerwcu. rodziców poinformowaliśmy pod koniec lipca..
jakieś 2 m-ce temu było spotkanie rodziców.... 1 spotkanie powinno (wg. tradycji) być u Panny Młodej ale moi rodzice pojechali do teściów z kwiatami....było ciasto i kolacja.. było miło i śmiesznie. Mój tata (pomimo ze jest najmłodszy) zaproponował przejście na "ty"... rozmowy o kosztach nie było bo stwierdziliśmy ze na 1 spotkaniu nie wypada a będzie przy okazji powód do spotkania może jeszcze przed świętami...
termin ślubu ustaliliśmy w czerwcu. rodziców poinformowaliśmy pod koniec lipca..
jakieś 2 m-ce temu było spotkanie rodziców.... 1 spotkanie powinno (wg. tradycji) być u Panny Młodej ale moi rodzice pojechali do teściów z kwiatami....było ciasto i kolacja.. było miło i śmiesznie. Mój tata (pomimo ze jest najmłodszy) zaproponował przejście na "ty"... rozmowy o kosztach nie było bo stwierdziliśmy ze na 1 spotkaniu nie wypada a będzie przy okazji powód do spotkania może jeszcze przed świętami...
No i się stało - spotkanie za nami.
Było sympatycznie, od razu przy powitaniu rodzice przeszli na ty więc od razu zrobiło się swobodnie.
Z rozmów to raczej swobodnie, potem troche na temat wesela.
No i trochę o kosztach na zasadzie że rodzice pomogą nam ile będą mogli.
Nie ma się czym przejmować, to było miłe spotkanie.
Było sympatycznie, od razu przy powitaniu rodzice przeszli na ty więc od razu zrobiło się swobodnie.
Z rozmów to raczej swobodnie, potem troche na temat wesela.
No i trochę o kosztach na zasadzie że rodzice pomogą nam ile będą mogli.
Nie ma się czym przejmować, to było miłe spotkanie.

