Widok
Jokaba, nie martw się, przecież to wizyta a nie wizytacja. Nikt nie chce nikogo skrzywdzić, a jestem pewna że ta druga strona czuje co sie święci i też pewnie ma motyle w brzuchu. Ja to chciałabym mieć takie "stresy" co ty. U nas żadnego poznania sie rodzin nie będzie niestety - moi rodzice nie żyją, a męża zerwali z nami kontakt.
Moi rodzice i mama mojego narzeczonego jeszcze się nie znają.
Jestem pełna złych przeczuć, i z tego powodu tym bardziej nie wiem jak powinnam to zorganizować żeby było jak najbardziej naturalnie, sympatycznie. A w sumie... ;D... mieszkają bardzo blisko a ja i mój narzeczony jesteśmy razem już trzy lata i wkrótce nasz ślub więc pora popchnąć to dalej...
Żeby chociaż jedna osoba z nas wszystkich była duszą towarzystwa ale nie... same milczki i z ogromnym dystansem do kwestii naszego małżeństwa.
;D
Jestem pełna złych przeczuć, i z tego powodu tym bardziej nie wiem jak powinnam to zorganizować żeby było jak najbardziej naturalnie, sympatycznie. A w sumie... ;D... mieszkają bardzo blisko a ja i mój narzeczony jesteśmy razem już trzy lata i wkrótce nasz ślub więc pora popchnąć to dalej...
Żeby chociaż jedna osoba z nas wszystkich była duszą towarzystwa ale nie... same milczki i z ogromnym dystansem do kwestii naszego małżeństwa.
;D
