Widok
Oj tak mi przykro! Piggy, tak mocno tzrymałam kciuki! ;-(
A ja dowiaduję się tylko o kolejnych ciażach koleżanek i znajomych. Normalnie osaczona jestem. Jakiś wysyp ciąż jest ostatnio - 4 moje dobre koleżanki są w ciąży i 2 znajome! W piątek dowiedziałam się, że b.dobra koleżanka jest w 7 tygodniu drugiej ciąży (ma 2 letnią córeczkę) - bidulka bała się do mnie zadzwonić z nowiną ;-). Ale cieszę się ich szczęściem...i nie tracę wiary, że i nam się uda. Ale jest cholernie ciężko niestety!
A ja dowiaduję się tylko o kolejnych ciażach koleżanek i znajomych. Normalnie osaczona jestem. Jakiś wysyp ciąż jest ostatnio - 4 moje dobre koleżanki są w ciąży i 2 znajome! W piątek dowiedziałam się, że b.dobra koleżanka jest w 7 tygodniu drugiej ciąży (ma 2 letnią córeczkę) - bidulka bała się do mnie zadzwonić z nowiną ;-). Ale cieszę się ich szczęściem...i nie tracę wiary, że i nam się uda. Ale jest cholernie ciężko niestety!
hihihi Gabi no to życzę Ci, żebyś się nie dopięła jednak ;P ale tylko z wiadomych powodów ;)
my nie idziemy nigdzie na Sylwestra, jesteśmy strasznie pod kreską z kasą... może kiedyś to sobie jeszcze odbijemy :)
Asienkaj, trzy miesiące to bardzo krótko, więc naprawdę nie ma powodów do zamartwiania i stresu - tym bardziej ,że to tylko utrudnia sprawę. teraz skoncentruj się na tym,aby nacieszyć się małżeństwem i byciem razem. a może właśnie od tego cieszenia maleństwo się pojawi ;)
my nie idziemy nigdzie na Sylwestra, jesteśmy strasznie pod kreską z kasą... może kiedyś to sobie jeszcze odbijemy :)
Asienkaj, trzy miesiące to bardzo krótko, więc naprawdę nie ma powodów do zamartwiania i stresu - tym bardziej ,że to tylko utrudnia sprawę. teraz skoncentruj się na tym,aby nacieszyć się małżeństwem i byciem razem. a może właśnie od tego cieszenia maleństwo się pojawi ;)
Asienkaj - tak jak pisze Ja-dwisia.
3 m-ce to baaardzo krótko. Po roku starań możesz zacząć się martwić i uadać się do specjalisty. No chyba, że jesteś po 30-tce to wtedy po pół roku bezowocnych starań.
Gabi - zazdroszczę Sylwestra. Mój mąż standardowo pracuje do północy w Sylwestra - więc jak co roku jestem sama do ok 24:30. Chyba na jakąś domówkę pójdę.
3 m-ce to baaardzo krótko. Po roku starań możesz zacząć się martwić i uadać się do specjalisty. No chyba, że jesteś po 30-tce to wtedy po pół roku bezowocnych starań.
Gabi - zazdroszczę Sylwestra. Mój mąż standardowo pracuje do północy w Sylwestra - więc jak co roku jestem sama do ok 24:30. Chyba na jakąś domówkę pójdę.
hihihi, moja przyjaciółka ma męża rzeźbiarza-malarza i zawsze się z niej śmiejemy, że kiedyś, jak jej mąż będzie miał mało zleceń, to ją spotkamy zimą na długiej jak będzie stała z jego obrazami, taka zziębnięta w rękawiczkach bez palców... ;))))
ale bycie żoną filozofa też nie ma tylko plusów, hihihi ;))
ale bycie żoną filozofa też nie ma tylko plusów, hihihi ;))
dziewczyny, to będzie mój normalny sylwester od 4 lat, bo też się wcześniej jakoś nie udawało. W tamtym roku bylismy u znajomych męża, faceci ogładali do 1 jakiś mecz! a o 3 było już po wszystkim, bo zmęczeni ;-) obiecałam sobie, że w tym roku biorę sprawy w swoje ręcę, co tez nie bylo proste, bo musiałam męża namówić - nie przepada za takimi imprezami, ale ma być fajna orkiestra, więc myślę, że się rozrusza ;-)
a tak poza tym to ja testuje w niedziele, bolą mnie piersi od luteiny, ale nic więcej (cud;-)
ps. Michałowa, rodzice mojej koleżanki są lekarzami i mieli tak ustalane dyżury, że w tamtym roku spędzieli pierwszego sylwestra razem od 20 lat, masakra. Dobrze, że Twój mąż wróci po północy :)
a tak poza tym to ja testuje w niedziele, bolą mnie piersi od luteiny, ale nic więcej (cud;-)
ps. Michałowa, rodzice mojej koleżanki są lekarzami i mieli tak ustalane dyżury, że w tamtym roku spędzieli pierwszego sylwestra razem od 20 lat, masakra. Dobrze, że Twój mąż wróci po północy :)